Rodzinne sprawy [męskim okiem]

Każdy ma swoje z nią doświadczenia i każdy, lepiej lub gorzej, musi się w niej odnaleźć. Redaktorzy MH słuchają tego „gorzej” i reagują.

Rodzinne sprawy fot. shutterstock.com

„Jeżeli jeszcze raz ktoś z Twojej rodziny zapyta mnie, kiedy będziemy mieli dzieci, to oszaleję i zrobię coś strasznego!”.

Piotr Makowski, redaktor naczelny MH

Znowu się czepiasz mnie i mojej rodziny? Bo z twojej to nikt cię nie pyta o takie sprawy, prawda? Co ja na to poradzę, tacy już są. Możesz prosić, tłumaczyć, a oni i tak swoje będą gadać. Kiedyś im się znudzi.

Moja rada. Na pytanie „kiedy dziecko” internety podpowiadają kilka odpowiedzi, wartych rozważenia. Na przykład: „Jakieś 280 dni po stosunku płciowym, zakończonym wprowadzeniem plemników do pochwy w czasie płodnych dni” lub „Mniej więcej za godzinę, jeżeli porywacz się sprawdzi i przyjedzie na czas”. Niezła jest też: „Staramy się, byliśmy już w kilku sierocińcach, ale naprawdę, nic ładnego nie było”. Przynajmniej będziecie mieli na długo święty spokój z głupimi pytaniami.

„Czy naprawdę Twoi rodzice muszą być u nas na obiedzie w każdą niedzielę? Albo my u nich? To jakiś obowiązek jest, czy co? Dzień święty, cholera!”

Marek Dudziński, redaktor działu Fitness MH

To może się nazywa tradycja? I wcale nie nowa, świecka, tylko od zawsze tak było – nie ja to wymyśliłem i nie ja będę zmieniał. Mnie też się czasem nie chce, a co myślisz, ale w rodzinie są czasem rzeczy, które trzeba robić, czy się to komuś podoba czy nie. Poza tym, oni – i twoi, i moi – tak lubią te nasze niedzielne spotkania.

Moja rada. Żebyś się, chłopie, nie zdziwił, bo już słyszę, jak w domach waszych rodziców w każdą niedzielę rozlega się: „Chryste Panie, znowu?!”. Znajdźcie lepiej jakiś złoty środek, bo każda przyjemność, która staje się obowiązkiem, nieuchronnie wpędzi was w depresję. Może na początek pierwsza niedziela w miesiącu u was, a ostatnia u nich?

„To jest chłopak mojej siostry i na pewno będziemy się często widywać. Nie mówię, że masz go kochać, ale nie zachowuj się jak dzikus, kurde?”.

Marek Girulski, sekretarz redakcji MH

Ile my jesteśmy razem? Pięć lat, prawda? No to jeżeli dobrze liczę, ten tu to jest czwarty narzeczony twojej siostry przez ten czas. Że nie narzeczony, tylko chłopak? Proszę bardzo, ale jednak czwarty. I przy każdym słyszę od ciebie: „Nie zachowuj się jak dzikus!”. No, ludzie kochani! Co ja jestem jakiś troglodyta, który nie potrafi się zachować?! Ale faktem jest, że siostrunia nie ma najlepszej ręki do chłopaków – co jeden, to większy mądrala ze słusznymi poglądami na każdy temat. I ja to wszystko, przypominam grzecznie, znoszę od lat we własnym domu.

Moja rada. Sorry, ale może trafił swój na swego, bo coś mi się zdaje, że Ty też masz skłonność do mędrkowania. Co Cię obchodzi, czy siostra ma rękę do facetów, czy nie ma – to jej życie i jej faceci. W końcu nie spędzasz z nimi czasu codziennie, a spotkanie od czasu do czasu nie powinno cię zabić. Najlepiej zresztą organizować je na zewnątrz (np. kino + piwo po), a nie we własnym domu, skąd nie ma ucieczki. Żyj i daj żyć innym, tak bym doradzał.

ZOBACZ TEŻ: Czemu kobiety czasem czepiają się o głupoty? [męskim okiem]

REKLAMA