[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Wyjazd na wakacje [okiem faceta]

O to, dlaczego faceci wolą survival niż hotel z basenem, zapytałyśmy naszego kolegę z Men's Health Polska.

Wakacje, urlopy i znowu odwieczne dyskusje z facetami: co robimy i gdzie jedziemy? W naszym, babskim gronie szybko uzgodniłyśmy stanowiska: ma być luzik, relaks, wygoda, święty spokój i coś ciekawego do zobaczenia w przerwach między kąpielą w morzu a kąpielą w basenie. Proste? Proste. Tymczasem nasi faceci mają zgoła inne pomysły na wypoczynek. A to rzucimy się z namiotem w rumuńskie Karpaty, a to pojedziemy autem zwiedzać turecką Kapadocję lub, w najłagodniejszej wersji, rozbijemy obozowisko w Bieszczadach i będziemy śmigać po połoninach. Pewnie są amatorki takiej turystyki, ale sądzimy, że większość, na myśl o 2 tygodniach pod namiotem, bez prysznica, ale za to z lejącym deszczem, dostaje dreszczy. Z kumplami się rzucajcie na survival, a my prosimy do cywilizacji. 

ZOBACZ TEŻ: Niedobór witaminy B12 - objawy

Odpowiedź kolegi z Men's Health

Faktycznie takie urlopowe rozmowy są prowadzone w różnych związkach – sam znam takich kilka – i faktycznie istnieją w nich znaczące różnice zdań. Sprawa jest dosyć prosta do rozstrzygnięcia: po prostu młodzi, aktywni faceci w większości uważają resorty, kurorty i inne SPA za uciechy dla emerytów, a przewalanie się z boku na bok przy basenie za śmiertelne nudziarstwo. Trzymam tutaj ich stronę, bo to jest nudziarstwo. Brakuje mi jednak nieco innego spojrzenia na ten urlopowy spór. Oto bowiem jednym z częstszych powodów do rzucania domowego focha są właśnie wypady z kumplami. Na deskę, na ryby, na narty, na wspinaczkę, na downhill, no dobra, na piwo też.

„Dla nich to zawsze znajdziesz czas. Może po prostu zamieszkacie razem, to będzie wam wygodniej” – brzmi znajomo? I właśnie wtedy, kiedy oni wam proponują aktywny współudział w świecie, który ich rajcuje (i o który jesteście trochę zazdrosne), wybieracie opcję smutnej kopalni cynku – bo tym dla nich są wczasy w kurorcie. Mogłybyście przynajmniej sprawiedliwie zaproponować: OK, jeden tydzień po mojemu, drugi tydzień po twojemu, zamiast od razu wyciągać dzidy. Tak bym sugerował zrobić, bo o konsensus będzie trudno.

ZOBACZ TEŻ: 5 sytuacji, w których on okazuje ci miłość

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij