REKLAMA

Uśmiech to zdrowie - babskie teksty, które bawią facetów [męski punkt widzenia]

Wspólne życie to oczywiście czasem napinki, ale też i śmiesznostki. Redaktorzy MH o tym, co ich bardziej rozbawia niż irytuje.

co bawi facetów fot. Shutterstock.com

"Już szukam kluczy, już, już, już. O, są! Nie. Już, już, już."

Marek Dudziński, redaktor działu Fitness MH:

Taki wasz monolog najfajniej brzmi, kiedy stoicie pod drzwiami waszego mieszkania na IV piętrze bez windy, a ty, człowieku obok, trzymasz w rękach 35-kilowy karton z nowym telewizorem prosto ze sklepu. Fakt, że poszukiwania zawsze kończą się happy endem i te cholerne klucze trafiają w końcu do zamka, nie zwalnia nas z postawienia fundamentalnego pytania: dlaczego nie trzymacie ich w osobnej przegródce, żeby było łatwiej? Bo w niej już trzymacie telefon? Czas poszukiwania telefonu w czeluściach torebki jest podobny do poszukiwania kluczy, więc chyba nie bardzo. Tajemnica.

Moja rada: Stary dowcip, lecz nadal aktualny, mówi: „Kobieca torebka jest jak Google, tylko czas wyszukiwania jest znacznie dłuższy”. Awaryjnie można pomyśleć nad zakupem podbieraka wędkarskiego, do którego będzie można przesypywać zawartość torebki, gdyby zaszła taka konieczność.

ZOBACZ: Męski punkt widzenia na seks

"Daj mi jeszcze pięć minutek i będę gotowa do wyjścia."

Michał Gołębiewicz, redaktor działu Dieta MH:

Jeżeli nie słyszałeś tego zdanka przynajmniej czterokrotnie w godzinnych odstępach przed wyjściem na sylwestra, to mieszkasz sam lub jesteś, chłopie, towarzyską hałdą żużlu i nikt Cię nie zaprasza. To żelazny repertuar przed każdą imprezą, bez względu na to, o której rozpoczną się przygotowania do wyjścia – to zresztą największa zagadka tego logistycznego wyzwania. Najprawdopodobniej im jest więcej czasu, tym więcej koncepcji na kreację, a wszyscy przecież doskonale wiedzą, że wymiana szpilek na czółenka pociąga za sobą lawinowo zmianę wszystkich ciuchów, makijażu, fryzury, torebki, biżuterii, a może i bielizny. A to musi potrwać, prawda? Im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej dla wszystkich.

Moja rada: Jak mawiał w kabarecie Jan Kobuszewski: „Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb”. Gotowy do wyjścia zrób sobie drinka, weź książkę albo pilota i usiądź w fotelu. A potem zrób sobie kolejnego drinka.

SPRAWDŹ: Twierdza szyfrów - jak gadać z facetami, by uniknąć nieporozumień [męski punkt widzenia]

"W ogóle nie mam co na siebie włożyć. Nul. Pustynia."

Piotr Pflegel, redaktor działu Zdrowie MH:

Takie zdanie stawia pod znakiem zapytania nasze, męskie, umiejętności poznawcze i w ogóle naszą inteligencję kognitywną. Jak bowiem zasypać przepaść między dwiema pękającymi w szwach szafami, czterema szufladami z bielizną i koronkami oraz przynajmniej dwunastoma parami różnego obuwia (o zimowych, odłożonych w schowku, nie wspominając) a ich krótkim, wręcz żołnierskim opisem „nul”? Tym bardziej że większość tych ciuchów była mierzona po kilkanaście razy w różnych porach dnia, różnych oświetleniach i z różnymi dodatkami i wtedy wszystko pasowało (o wysłuchanych kilkunastu komplementach nie ma się co rozwodzić), a teraz nagle nie pasuje i pustynia. Dlaczego? Bo tak.

Moja rada: Jako facet, którego zasoby gospodarki odzieżowej sprowadzają się do 8 T-shirtów, 3 koszul, 3 par jeansów, 3 swetrów, 3 par butów, marynarki i jednego garnituru zdecydowanie nie jestem arbitrem w tej sprawie. Sądzę zresztą, że żaden facet tego nie ogarnie, nawet ci z garniturami na każdy dzień miesiąca. Z przypływami i odpływami ich nastrojów nie ma co dyskutować, bo to jakby chcieć dyskutować z huraganem. Trzeba się skryć i przeczekać.

ZOBACZ TEŻ: Z mężem na randkę? Warto!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA