REKLAMA

Twierdza szyfrów: jak gadać z facetami, by uniknąć nieporozumień [męski punkt widzenia]

Istnieje teoria, że w wyniku ewolucji i podziału ról społecznych to kobiety były twórcami języka. To by tłumaczyło, dlaczego faceci cały czas muszą się go uczyć. Redaktorzy Men’s Health mówią o swoich doświadczeniach.

jak rozmawiać z facetem Shutterstock.com

„Nie zapomniałeś o czymś? Jesteś pewien?”

Michał Rosiak, redaktor działu Fitness MH:

Na takie dictum po wejściu do domu zaczyna się galopada myśli. Imieniny? Twoje? Teściowej? Teścia? Urodziny? Rocznica? Ktoś do nas na kolację przychodzi? My wychodzimy do kogoś? Zakupy? Lekarstwa? Pralnia? No, piekło i szatani, nie wiem!

ZOBACZ TEŻ: Czy w związku zawsze trzeba mówić prawdę?

Moja rada: Zamiast nas od progu wpędzać w defensywę i poczucie winy, można to rozgrywać zupełnie inaczej. Na przykład przy śniadaniu zapytać: ”Kochanie, na pewno pamiętasz, że dzisiaj...” (tu wstawiamy odpowiednie) i usłyszeć w odpowiedzi: ”Oczywiście, złotko, jakżebym mógł zapomnieć”. Wy wiecie, że my łżemy w żywe oczy, bo niczego nie pamiętamy, a my jesteśmy Wam wdzięczni za dyplomatyczne przypomnienie. Oto wielka sztuka komunikacji w praktyce.

„Coś się stało?” „Nie, nic”. „Na pewno?” „Tak”

Michał Gołębiewicz, redaktor działu Dieta MH:

No i jesteśmy w domu. Kto nigdy nie odbył takiej rozmowy, zapewne jest tym zaginionym w puszczy amazońskiej, którego szukają od trzydziestu lat. Człowiek widzi, że coś się dzieje, widzi i normalnie – ba, nawet z troską – pyta. Potem pyta po raz drugi, może nawet trzeci i przestaje, bo nie ma się co wygłupiać, skoro odpowiedź jest jasna i klarowna. Tymczasem...

Moja rada: Tymczasem nie tego się od nas oczekuje. My mamy wiedzieć bez pytania, co się wydarzyło, domyślić się, jeżeli naprawdę kochamy, a nie zadawać głupie pytania. ”Chyba wiesz najlepiej, co się stało” – słyszymy. Przecież gdybyśmy wiedzieli, to byśmy nie pytali – tak to działa. Nie jesteśmy jasnowidzami, dziewczyny, ale prostymi organizmami, dla których tak znaczy tak, a nie znaczy nie.

„Misiu, nie wyglądam w tym grubo? Wyglądam, prawda?”

Piotr Pflegel, redaktor działu Zdrowie MH:

Słynne pytanie pułapka, przy którym pytania mitologicznego Sfinksa to mały pikuś. Skądinąd, jeżeli udzieliłeś Sfinksowi złej odpowiedzi, pożerał Cię (i tu się zgadza); jeżeli dobrej, Sfinks rzucał się w przepaść (a tu się nie zgadza, bo sam masz ochotę to zrobić). Prawidłowa odpowiedź – jeżeli człowiek ma odrobinę instynktu samozachowawczego – jest oczywista, ale już odbiór tejże przez pytającą jest wypadkową wielu nieprzewidywalnych czynników. Jej humoru, ciśnienia atmosferycznego, fazy Księżyca, plam na Słońcu, wypitego alkoholu, faktycznej wagi lub przypomnienia sobie, chudej jak szczapa, koleżanki z pracy. I nie da się przewidzieć, co przeważy.

ZOBACZ TEŻ: Z mężem na randkę? Warto!

Moja rada: Takich pytań pułapek jest oczywiście wiele. Ot, choćby niewinne: „Pamiętasz tę ładną dziewczynę z imprezy w zeszłym miesiącu? Jak miała na imię?”, wystawiające naszą szczerość i prostolinijność na ciężką próbę. Oczywiście, że pamiętam, bo dziewczyna była wyjątkowo ładna i nawet w przypadku alzheimera bym pamiętał, ale nic z tego nie wynika. A już na pewno nie jest to powód do półgodzinnego przesłuchania. Moja rada jest prosta: jeżeli zadajecie normalne pytania, to akceptujcie, kochane nasze, normalne odpowiedzi.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA