[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Tinder - dlaczego nie?

Tinder jaki jest, każdy widzi. Czy na pewno? Przecież chodzi tylko o przesuwanie ładnych buzi w lewo lub w prawo na ekranie i ocenę zalet potencjalnego kandydata. A jednak, jak to zwykle bywa, sporo zależy od tego, kto patrzy. Jak zatem patrzeć, żeby widzieć?

fot. shutterstock

Najpopularniejsza na świecie aplikacja randkowa, z której skorzystało już ponad 50 milionów użytkowników, kojarzona jest głownie z szukaniem (i znajdowaniem) partnerów do przygodnego seksu. Choć w samej czynności nie ma nic godnego potępienia, to część z nas oczekuje od nowych znajomości po prostu „czegoś więcej”. Po przyjęciu takiej optyki Tinder może wydać się stratą czasu.

Dlaczego jednak nie zwiększyć swoich szans na poznanie kogoś nowego w nieinwazyjny emocjonalnie sposób? To, czy pójdziecie ze sobą do łóżka, zależy wyłącznie od tego, czy będziesz miała na to ochotę. Więcej niż 20 miliardów ludzi, którzy spodobali się sobie nawzajem, 26 milionów dopasowań dziennie, 1,5 miliona randek tygodniowo między osobami ze 190 krajów świata – nie sądzisz, że byłoby grzechem zaniechania nie włączyć się do tych statystyk? A może miłość wisi w powietrzu?

Prezentacja

Zdjęcia, poza pierwszym, zawsze możesz dodać potem, gdy już przemyślisz, jak chcesz się zaprezentować tym milionom samotnych nieszczęśników, którzy do wczoraj nie wiedzieli o Twoim istnieniu. Następnie możesz także podpiąć do Tindera swoje konto z Instagrama i Spotify, podać zawód i napisać parę zdań o zainteresowaniach, ale najpierw zastanów się dobrze, czy i jakie informacje o sobie chcesz udostępnić zupełnie przypadkowym ludziom.

Masz zapewne swoje facebookowe doświadczenia i znasz zależność między opublikowaniem korzystnego zdjęcia profilowego a ilością lajków. Nie będzie więc zaskoczenia, jeśli powiem, że podobna korelacja zachodzi na Tinderze.

Dobre zdjęcia zwiększają szanse bycia zmaczowanym” (od angielskiego słowa „match” – para, dopasowanie). Rzecz w tym, że nie tylko my to wiemy, faceci także. I oni też grają w tę grę: wstawiając jako główne zdjęcie to, które jest najbardziej korzystne (czyli, w mniemaniu większości mężczyzn, gdzie wyglądają na obcokrajowców – serio!). Dopiero drugie i trzecie w kolejności zdjęcie ujawnia, że wszyscy jesteśmy ludźmi, a zaledwie co drugi facet to Jamie Dornan.

Gra wstępna

Tinder to ciąg wyświetlanych po sobie twarzy: w lewo odsuwasz palcem tych, którzy Ci się nie podobają (NOPE), a w prawo tych, którzy Ci się spodobali (LIKE). Jeśli oboje się polubiliście, możecie przejść do rozmowy na czacie. Ot i cała filozofia. Reszta zależy od waszych wzajemnych upodobań i oczekiwań. Niektórzy mężczyźni jako profilówkę ustawiają zdjęcia swoich sześciopaków, torsów lub nagich penisów. Bądź na to przygotowana i nie czuj się tym dotknięta.

Tak, są duże szanse, że na tej randce nie będziecie rozmawiać o tegorocznych nominacjach do literackiej nagrody Nike. Ale nie jest przecież powiedziane, że już nie na następnej. Jeśli razi Ci taka bezpośredniość, to znaczy, że to nie był komunikat skierowany do Ciebie i po prostu powiedz „nope”. Nie pozwalaj sobie na szufladkowanie. Oczywiście, że wszyscy tutaj szukają seksu (halo, tu Ziemia!), ale niekoniecznie jako czynności wyizolowanej od przyjemnego spędzenia czasu we dwoje. Prawie wszyscy mają ochotę odbyć najpierw klasyczną randkę, czyli umówić się na piwo, kolację, spacer, plażę, siłownię czy do kina.

Wielu mężczyzn deklaruje w swoich opisach, że szuka ciekawej rozmowy, związku, partnerki na całe życie lub wrzuca swoje zdjęcia z dziećmi. Fakt, część z nich posługuje się tymi sposobami, bo wie, że są skuteczne i działają na kobiety, ale ryzyko bycia rozegraną jest praktycznie takie same, jak w realu: pewne osoby czasem nie okazują się tymi, za które się podawały.

Jedyna rada: szukać, rozmawiać, poznawać się, spotykać i nie ulegać stereotypom. Jeśli jednak widzisz zdjęcie nagiego penisa, możesz polegać na intuicji: temu gościowi chodzi wyłącznie o seks, tylko szkoda mu pieniędzy na prostytutki.

ZOBACZ TEŻ: Cyberseks, czyli pożądanie w sieci.

REKLAMA

tinder fot. shutterstock

Rozwinięcie

Natomiast jeśli rozmowa na czacie przestanie Ci się z jakiegokolwiek powodu podobać lub stwierdzisz, że znajomość nie jest rozwojowa, to zawsze możesz usunąć parę i delikwent nie będzie mógł do Ciebie już pisać ani nie wyświetli Ci się więcej jako propozycja do zmaczowania. Pamiętaj – bez względu na jej temperaturę żadna rozmowa na czacie nie zobowiązuje Cię do niczego. To, że wysłaliście sobie nawzajem swoje nagie fotki, poświntuszyliście i teoretycznie umówiliście na spotkanie w realu, nie oznacza ani że musicie się spotkać, ani że jeśli dojdzie do spotkania, musicie na nim zrobić to, o czym wspólnie fantazjowaliście. Jeśli zmienisz zdanie, nie miej wyrzutów sumienia. Nie próbuj osłodzić zmiany decyzji dosyłaniem mu kolejnych nagich fotek „na pocieszenie”, żeby nie był na Ciebie zły.

Raz jeden facet tak bardzo się na mnie zdenerwował, gdy odwołałam spotkanie na godzinę przed umówionym czasem, że w duchu dziękowałam Bogu, że do spotkania nie doszło. Litania wyrzutów, które mi zaserwował, dowiodła, że jest toksycznym palantem, co wcześniej, póki flirtowaliśmy, skrzętnie udało mu się jakoś przede mną ukrywać. Jeśli facet nie potrafi zaakceptować faktu, że coś Ci wypadło czy zmieniłaś zdanie, to znaczy, że jest niedojrzałym egoistą. A mówiąc bardziej wprost: jest dupkiem niewartym Twojego czasu i innych niemniej cennych walorów i każ mu spadać na drzewo.

Czym innym jest natomiast niestawienie się na umówione spotkanie bez zawiadomienia. To bardzo nieeleganckie zachowanie i nikt nie powinien traktować drugiej osoby w taki sposób. Jeśli jednak zmienisz zdanie co do chęci spotkania się na żywo, po prostu napisz mu o tym. W ostateczności, jeśli nie chcesz czytać jego niezadowolonych z obrotu sprawy odpowiedzi, poinformuj go o tym, a następnie usuń parę.

Happy end?

Dwa lata temu przyjaciółka zainstalowała Tindera i jako pierwsze dopasowanie wyskoczył jej pewien chłopak. Nie przeszli nawet do rozmowy na czacie, a ona po niedługim czasie odinstalowała apkę. Gdy po kilku miesiącach wróciła na Tindera, ten sam chłopak znów wyświetlił się jej jako pierwszy macz. I wtedy zaczęli rozmawiać. Są ze sobą do dzisiaj i wygląda na to, że nieźle się dobrali.

Zaraz, zaraz, a może to algorytm za nich wybrał? Może – no i co z tego?

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij