Sypialniane sprawy okiem redaktorów Men's Health

Redaktorzy MH na grząskim gruncie, bo blisko sypialnianym. A tam wiadomo: materia delikatna i wymagająca zręczności. Powodzenia dziewczyny i chłopaki!

sypialniane sprawy fot. Shutterstock.com

„Nie lamp się na nią jak Edek z fabryki kredek. Mnie czegoś brakuje czy po prostu jestem za mało zdzirowata jak na Twój gust?”.

 

Michał Rosiak, redaktor działu Fitness MH

Cały człowiek zaczyna mnie boleć, gdy wygadujesz takie rzeczy.  Po pierwsze, nie gapię się: siedzimy w tej samej knajpie, więc mimochodem rozglądam się wokół. Po drugie, nawet jeżeli patrzyłem chwilę dłużej (w co wątpię), to dlatego, że zastanawiałem się, kogo przypomina mi z wyglądu. I wiem: moja pani ze świetlicy w podstawówce wyglądała tak samo i była bardzo miła, a wcale nie zdzirowata. Może to jej córka, bo, mówię Ci, kropla w kroplę. No, ciekawe. Nie, nie pójdę się zapytać, gdzie pracowała jej matka. Oszalałaś?

Moja rada Mistrzowskie posunięcie z tą panią świetliczanką. Pogratulować refleksu, bo, jak znam życie, to nie ukryty potencjał opiekuńczości przyciągał Twoja uwagę, ale ten, jak najbardziej widoczny, potencjał do czegoś zupełnie innego. Wadą takiego manewru jest jego jednorazowość, bo ile razy może Ci się coś przypomnieć na widok fajnego biustu i tyłka? Ponieważ, tak czy owak, wszyscy się gapią (nawet mimochodem), to to warto robić to dyskretnie. Jak mówił Borys Szyć w „Sztosie”: „Pić to trzeba umić”. No, to gapić się też trzeba umić, bo inaczej będziesz miał, drogi Edku, przechlapane.

„Jak to ile razu masz mi mówić, że jestem piękna, zgrabna, mądra i dowcipna? Nieskończoną ilość razy, łosiu jeden!”.

Marek Girulski, sekretarz redakcji MH

Co łosiu, co łosiu! Nie łosiu mi tutaj, bo przecież zawsze Ci mówię różne rzeczy, gdy pytasz, nie? Czy kiedyś nie odpowiedziałem albo powiedziałem coś nie tak? No właśnie/ Łosiu, też coś!

Moja rada Fakt, istnieje taki ty[ faceta, który zarządza związkiem jak surowy menedżer firmą. Warunki zostały ustalone, każdy wie, co ma robić, a pewne słowa zostały już powiedziane na początku i dopóki wszystko jest w porządku, dopóty nie ma co strzępić języka i stale powtarzać tego samego w kółko. „Oczywiście, że Cię kocham” – to jego ulubiona odpowiedź na pytanie, które nie powinno paść. Szansa, że ktoś poda mu na starość szklankę wody do łóżka (bez naplucia od niej) jest znikoma, więc nie polecamy tej dyrektorskiej strategii.

„Cieszę się, że Twoje libito podnosi się w niedzielę, ale moje jest wysokie przez 7 dni w tygodniu, jeżeli rozumiesz, co mam na myśli”.

 

Marek Dudziński, redaktor działu Fitness MH

Wyobraź sobie, że rozumiem: drabina w ogrodzie by zrozumiała, więc ja też sobie poradziłem. Nie wiem tylko, co ma do tego libido: zasuwam dzień w dzień jak chomik w kołowrotku i kiedy wracam wieczorem, jestem wypluty i padnięty. Dopiero w weekend jest trochę luźniej i wtedy, proszę bardzo, król dżungli reaktywacja! Poza tym wiem, że lubisz odpowiedni nastrój, atmosferę przy seksie i szybkie numerki nie są dla Ciebie.

Moja rada Generalnie trudno się nie zgodzić, że przepracowanie, zmęczenie czy permanentny stres nie pomagają w seksie – to fakt. Jednak, wydaje się, z przedmiotu „Kobieca seksualność” dyplomu raczej być nie dostał. Jest czas na niespieszne miłosne misterium w sypialni z pieszczotami każdego centymetra ciała i jest czas na szybki numerek na kuchennym blacie: jedno i drugie są w związku równie ważne. Tak to z zawsze działało i działa. Zresztą, ku zadowoleniu obu stron.

Zobacz również:
REKLAMA