[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Seksroboty - czy tak wygląda przyszłość seksu?

Gdyby wierzyć tabloidom, to już niedługo w łóżkach naszych facetów zabraknie dla nas miejsca. Zastąpią nas idealnie piękne i zawsze chętne seksroboty (a właściwie robocice). Na początku oczywiście drogie, ale później coraz tańsze, jak każdy technologiczny gadżet. A może za złotówkę w abonamencie? Ale nas ciekawi, co naprawdę dzieje się w świecie cyberseksu.

Do roboty!

Quinn patrzy przed siebie szklanym wzrokiem, usta ma rozchylone, a jej idealnie symetryczne, jędrne piersi wyglądają jak piłeczki w staniku. Obok niej Carmen: rude włosy, oliwkowa cera, klęczy w pozycji na pieska i najwyraźniej gdzieś zgubiła bieliznę. W pobliżu brunetka o imieniu Laila ma na sobie skromną żółtą sukienkę, ale jej dłoń spoczywa na kroczu. Jest to rodzaj galerii zdjęć, którą Instagram zamknąłby w sekundę – gdyby te kobiety były prawdziwe. Ale jest to sklep internetowy producenta lalek erotycznych RealDoll w Dolinie Krzemowej i jedyne miejsce, w którym fakt, że liczba kobiet przewyższa liczbę mężczyzn, nie jest absolutnie przejawem polityki równościowej.

Przewiduje się, że w 2045 roku jedna na 10 osób na świecie będzie uprawiała seks z robotem. Dziś większość tej seksualnej technologii przyszłości wygląda jak Quinn – przerażająco realistyczna lalka o martwym spojrzeniu. Bazowa RealDoll jest dostępna w cenie około 3000 dolarów. Ale można do niej dokupić sztuczną inteligencję, która łącząc się z aplikacją w telefonie, pozwala lalce prowadzić rozmowę, poruszając ustami – wszystko za jedyne 6000 dolarów.

Istnieją też męskie odmiany RealDoll: Nick, Nate i Michael, które różnią się między innymi penisem – do wyboru, do koloru, mały, duży, w erekcji, albo wręcz przeciwnie, okolice wydepilowane lub owłosione (wełna z alpaki, jeśli jesteście ciekawe). Gdy wyobrażamy sobie cyborga z funkcjonującymi genitaliami, przychodzi nam na myśl doskonała, piękna istota – coś jak Daryl Hannah w filmie „Blade Runner” albo Kelly LeBrock w filmie „Dziewczyna z komputera” lub Nicole Kidman w „Żonach ze Stepfordu”. Cóż, chyba oczekujemy zbyt wiele, bo seksroboty w 2018 roku wyglądają trochę jak gadające lalki z filmów z lat 60. Największe firmy zajmujące się tą przyszłościową branżą – Abyss Creations i True Companion – sprzedają swoje lalki na cały świat. Zamawiając Real Doll w Abyss Creations, nabywca może wybierać spośród 19 twarzy, 5 kolorów oczu, 15 fryzur oraz 11 typów wagin (wiedziałaś, że istnieje aż tyle typów wagin?).

A może jednak klient zdecyduje się na konkurencyjną firmę True Companion, która wyposaża swoje Roxxxy Gold (cena podstawowa, bez dodatków – 5995 $) w takie cuda, jak „bicie serca” czy „umiejętność rozmowy o piłce nożnej”. „Konstrukcja mechaniczna wspomnianych lalek wydaje się jeszcze prymitywna. Nie mogą chodzić ani ruszać kończynami. Niektóre umieją mrugać, ruszać ustami i zmieniać wyraz twarzy w reakcji na dotyk – mówi dr robotyki Julia Carpenter, pracownik naukowy na California Polytechnic State University (jgcarpenter. com). – Ale naturalny głos, realistyczne zapachy i płyny cielesne to kwestia przyszłości”. Jak się okazuje, pary i kobiety stanowią tylko 10% klienteli producentów seksrobotów, dlatego nie dziwi fakt, że branża ta jest skoncentrowana głównie na męskich potrzebach. Na przykład, niezależnie od umiejętności nabywcy, lalka zawsze „szczytuje”. I oczywiście, co jest istotne dla mężczyzn, którzy chcą mieć w domu idealną partnerkę, jest wyposażona w guzik „off ”.

Jenna Owsianik, redaktorka portalu Future of Sex (futureofsex.net), informująca o nowych technologiach, które wpłyną na naszą seksualność, wyjaśnia: „Dyskusje na temat męskiego pożądania są powszechne i akceptowane. Środki na zaburzenia erekcji są na wyciągnięcie ręki, a normy kulturowe nakazują kobiecie zadowalanie mężczyzn. Nie oznacza to jednak, że kobiety nie są zainteresowane technologią seksualną. Na przykład wibratory są (tak wynika z badań) regularnie używane przez 53% kobiet w USA”. Dr Carpenter uważa, że wkrótce kobiety staną się pełnoprawnymi konsumentami rynku technologii seksualnych, co wpłynie na jego rozwój w kierunku zaspokajania potrzeb specyficznie kobiecych.

Nie musi być wysoki

Owsianik postanowiła przepytać kobiety, jak sobie wyobrażają idealnego robota seksualnego. Większość odpowiedzi opisywała coś, co zupełnie nie przypominało realistycznej, człekokształtnej oferty skierowanej do mężczyzn. W rzeczywistości kobiety często mówiły o robocie/urządzeniu, które wcale nie przypominało człowieka. A już ostatnie, czego chciały, to realistycznych genitaliów otoczonych futrem z alpaki.

„Większość kobiet osiąga orgazm przez stymulację łechtaczki, a nie penetrację, więc po prostu nie potrzebujemy całego ciała przytroczonego do penisa, by uzyskać to, czego chcemy” – tak mniej więcej brzmiały odpowiedzi. „Na rynku gadżetów seksualnych obserwujemy trend w kierunku zabawek niefallicznych. Odchodzimy daleko od tego starego (wymyślonego przez mężczyzn) stereotypu, według którego kobiety do pełnej satysfakcji seksualnej potrzebują penisa” – mówi Owsianik. Ale to nie koniec historii – samo uwzględnienie istnienia łechtaczki nie gwarantuje dreszczy szczęścia. Owsianik ofiarnie eksperymentowała na sobie, próbując osiągnąć orgazm za pomocą wielu wibratorów. „Próbowałam ich wielu. Właściwie większość pozostawiała mnie w połowie drogi ze zdrętwiałą i znieczuloną łechtaczką” – wyznaje.

Polly Rodriguez, współzałożycielka Women of Sex Tech (womenofsextech.com), organizacji inżynierów i edukatorów seksualnych, wysłała jej w odpowiedzi najnowszy ich produkt – wibrator zwany Womanizer. Wyobraź sobie głowicę prysznicową z małą przyssawką, w której znajdują się otwory na wodę. Dopasuj głowicę do swojej łechtaczki, a pompa sprężająca powietrze wytwarza ssanie bez żadnego bezpośredniego kontaktu. „Osiągnęłam orgazm w ciągu minuty – zachwyca się Owsianik. – To najlepsza symulacja seksu oralnego, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam”. I o to chodzi: kobiety muszą brać udział w tworzeniu gadżetów dla kobiet, bo tylko one wiedzą, na czym polega sprawianie sobie przyjemności.

Co jest istotne

Nie chodzi przecież tylko o samą fizjologię orgazmu, tylko o drogę do niego. „Jako terapeutka zajmuję się przede wszystkim uświadamianiem, że to, czego ludzie potrzebują, aby seks był udany, to odprężenie i odpuszczenie sobie tej pogoni za celem, jakim jest orgazm – mówi dr Alice Moyle. – Urządzenia dla kobiet muszą uwzględnić fakt, że gra wstępna ma wiodącą rolę w odczuwaniu pożądania, rozbudzeniu i satysfakcji seksualnej”. Jedną z młodych pionierek nowych technologii jest Wan Tseng, studentka wzornictwa przemysłowego, która opracowała innowacyjne gadżety do gry wstępnej w ramach swojego dyplomu w londyńskim Royal College of Art. Przedmioty zawierały zestaw pięciu poduszek silikonowych, przeznaczonych do przyklejenia do skóry w dowolnym miejscu na ciele, zawierających minisilniczki, które imitują uczucie dotykania – od łaskotek do lekkiego dotyku. Stworzyła również naszyjniki, które uwalniają perfumy lub gorące i zimne powietrze – to ostatnie ma naśladować oddech partnera na szyi.

„Podczas grup fokusowych kobiety twierdziły, że najbardziej potrzebują gry wstępnej: że to pieszczoty przed seksem są tym, co je kręci – mówi Tseng. – Kobiety wzywają do zmysłowej rewolucji, a nie tylko do aktów seksu”. Tej zimy wystartuje jej pierwsza komercyjna linia SENS by Wisp, zamieniając jej koncepcje projektowe w mechaniczną złotą i srebrną biżuterię (wisp.me.uk, @Sens_uk na Instagramie).

Tymczasem w Los Angeles neurolog, dr Nicole Prause, założycielka firmy biotechnologicznej o nazwie Liberos (liberoscenter. com), pracuje nad urządzeniem do stymulacji mózgu dla kobiet z niskim libido – mentalną viagrą, jeśli wolisz. „Opiera się na odkryciu, że pożądanie w mózgu zwiększa się dzięki przyjemnym bodźcom wzrokowym – mówi. – Seksualne obrazy są archetypowym „przyjemnym obrazem”, więc sądziliśmy, że pomoże to kobietom zmagającym się z niskim libido”.

A może prościej? Otóż niedawno odkryto, że stymulacja mózgu w określony sposób może faktycznie przeprogramować umysł tak, aby zwracał większą uwagę na pozytywne bodźce. Ta sama technologia może pomóc kobietom skoncentrować się na seksualnych treściach, zamiast je ignorować. Wygląda to jak zestaw słuchawkowy z elektrodami, który wykorzystuje słaby prąd elektryczny do pobudzania odpowiednich miejsc w korze przedczołowej (spokojnie, przez czaszkę i skórę, nie wymaga to dziurawienia głowy).

Co ciekawe, przy depresji to właśnie ta część mózgu odciąga Twoją uwagę od szczęśliwych myśli i wspomnień ku wszystkim nieprzyjemnym. Urządzenie zmienia to negatywne nastawienie, sprawiając, że koncentrujesz się na sygnałach erotycznych wysyłanych przez partnera, zamiast przypominać sobie wczorajszą kłótnię. „Efektem końcowym może być większe podniecenie, więcej przyjemności czerpanych z pieszczot i szczęśliwy finał” – wyjaśnia dr Prause. Obecnie oczekuje na zielone światło, by móc rozpocząć testy, a za rok opublikuje ich wyniki. Jeśli się powiedzie, zestaw słuchawkowy może stać się urządzeniem do leczenia domowego, takim jak wibrator, i służyć do „wstępnej gry mózgowej”. „Dwadzieścia minut stymulacji mózgu zwiększy Twoją wrażliwość na stymulację seksualną przez następną godzinę” – zapewnia Prause.

Real vs. wirtual 0:0

Mówiąc o technice w służbie seksu, nie można nie wspomnieć o rzeczywistości wirtualnej. Podobnie jak w przypadku seksrobotów istnieje niezliczona ilość click baitów, sugerujących, że kobiety wkrótce zostaną odsunięte na boczny tor, ponieważ mężczyźni zajmą się orgiami w rzeczywistości wirtualnej. „Wciąż pozostaje nam wiele do zrobienia, aby stworzyć płynne i realistyczne doświadczenie VR – mówi Owsianik. – Ale można czerpać wiele pożytku z wciągających form seksu w grach komputerowych. Bardzo podoba mi się to, co wirtualne światy seksualne mogą mi zaoferować, jeśli chodzi o eksplorowanie moich seksualnych fantazji”.

Second Life” to popularna wirtualna rzeczywistość dla wielu i chociaż nie jest konkretnie ukierunkowany na seks, możesz do swojego awatara dokupić dodatki, takie jak genitalia. Red Light Center i 3DXChat są podobne do Second Life, ale zostały stworzone właśnie do seksu. Możesz uprawiać seks wirtualny z awatarami innych graczy i używać zabawek erotycznych znanych jako teledildonika, które przenoszą doznania przez internet do krocza.

W przyszłości związki na odległość mogłyby korzystać z podobnej technologii; można go nawet włączyć za pomocą interfejsów dotykowych do aplikacji randkowych. Owsianik uważa, że jest ogromny potencjał w świecie gier. „Chciałabym zobaczyć więcej wirtualnych erotycznych światów dla kobiet, które mogłyby w bezpieczny sposób odkrywać swój potencjał seksualny i swoje granice” – mówi. To, co jest trudne, wstydliwe i wzbudza lęk w świecie rzeczywistym, może być przetestowane w bajkowym świecie wirtualnym. Czyż to nie jest fascynujące?

Musimy pogadać

Badaczki uważają, że na rynku jest miejsce na nowe modele „wirtualnego przewodnika” edukacji seksualnej. Chodzi o to, aby pomóc kobietom nauczyć się, co im się podoba w łóżku, jak wyrażać te upodobania i czuć się lepiej ze swoją seksualnością i swoim ciałem. W czerwcu w USA wystartowało przedsięwzięcie Motherlode – rodzaj wirtualnego performance’u prowadzonego przez trzy kobiety: Carol Civre, Leah Roh i Isę Ghaffari. Autorki pokazały pierwszą część programu erotycznego VR o nazwie Pillow Talk. Seria obejmuje tematy, które tradycyjnie nie są uwzględniane w szkolnych programach nauczania, takie jak na przykład tożsamość płciowa.

Rozpoczęło się od Lube River – doświadczenia VR w nowojorskim sklepie erotycznym, w którym kobiety założyły zestaw Oculus Rift VR, a następnie wyruszyły w wędrówkę, podczas której mogły zbierać, dotykać i bawić się zabawkami erotycznymi znajdowanymi wzdłuż drogi. Oczywiście wszystko działo się w bezpiecznych granicach ich własnych gałek ocznych.

W Wielkiej Brytanii z kolei trwają prace nad aplikacją dla kobiet o nazwie Leika, która pomoże zmierzyć się z najtrudniejszym wyzwaniem seksualnym, a mianowicie – jak rozmawiać o seksie. Twórcy mają nadzieję zaprojektować interaktywną, bezpieczną przestrzeń, w której kobiety mogą ćwiczyć werbalizowanie swoich odczuć i pragnień. Jakie to inne od zabawek dla facetów!

Dla kobiet seks nie jest po prostu wyborem między ogolonymi kroczami a owłosieniem z alpaki. Chcemy technologii, która nas edukuje, zamiast wibratora wiertarki. Chcemy aplikacji, które wzmocnią nasz potencjał seksualny, a nie lalki, która wymaga ładowania po kilku godzinach.

ZOBACZ TEŻ: Udany związek - 9 sposobów od redaktorek Women's Health

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij