[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.7

Seksoholizm – wymówka dla zdrad czy prawdziwa choroba?

Wyobraź sobie, że jesteś na imprezie i podchodzi do ciebie obcy facet. Nie jest przystojny, a jego niewyraźny uśmiech odsłania zęby zaatakowane przez próchnicę. Czujesz od niego wyraźny, kwaśny odór potu. Mimo to, gdy proponuje ci szybki numerek w toalecie, zgadzasz się i idziesz z nim – nienawidząc się podczas każdego kroku. Obrzydliwe? Cóż, tak właśnie wygląda świat seksoholiczek.Jest brudny, pełen nienawiści do siebie i problemów w każdej sferze życia.

Seksoholizm chorobą – już oficjalnie

W zeszłym roku media obiegła informacja, że Światowa Organizacja Zdrowia włączyła uzależnienie od seksu do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób Psychicznych (ICD-11). Oficjalnie na liście chorób jednostka ta, określona jako „zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych”, znajdzie się 1 stycznia 2022 roku.

Decyzja WHO rozbudziła kontrowersje, bo zdania na temat tego rodzaju uzależnienia są podzielone nawet wśród specjalistów. Najbardziej znany polski profesor zajmujący się seksuologią, 6 lat temu stwierdził w jednym z wywiadów, że „seksoholizm (…) to raczej moda obyczajowa, która bywa dobrą wymówką dla różnego rodzaju zachowań, które kiedyś nazywano po prostu niemoralnym prowadzeniem się. Lepiej jest powiedzieć, że jest się chorym, aniżeli przyznać, że słabym i złym człowiekiem”.

ZOBACZ TEŻ: 7 drobnych rzeczy, które możesz zrobić podczas seksu, aby wzmocnić wasz związek

Co ciekawe, nieco innego zdania jest jego syn, dr Michał Lew-Starowicz, który w audycji przeprowadzonej w TOK FM w 2016 podkreślał, że seksoholizm zdecydowanie jest zaburzeniem i określił je jako „patologiczną hiperseksualność”. Specjalista wymienił też szereg trudności, z którymi muszą zmagać się osoby uzależnione od seksu, a które rzutują na funkcjonowanie całych rodzin.

O tym, że seksoholizm jest chorobą, przekonuje także Bohdan Woronowicz, specjalista psychiatra i superwizor psychoterapii uzależnień. W swoich licznych pracach wielokrotnie podkreślał, że seksoholizm jest stanem psychicznym wyzwalającym przymus uprawiania seksu, jak również dodawał, że chodzi nie tylko o „zwykły” seks, ale i też ten odbywający się online.

A co na to „zwykli” śmiertelnicy? Nie do końca wiadomo, ponieważ brakuje badań na temat opinii Polaków na temat problemu seksoholizmu. Z drugiej strony z badań CBOS wiemy, że Polacy niekoniecznie traktują uzależnienia behawioralne (do których należy seksoholizm) jako rzeczywisty problem. Z raportu z 2016 wynika na przykład, że w skali od 1-10, gdzie 1 oznacza „niegroźne przyzwyczajenie, nawyk”, a 10 „nałóg zagrażający życiu”, zakupoholizm i pracoholizm zostały ocenione na niewiele ponad 5. Łatwo wywnioskować, że wzbudzający jeszcze więcej emocji seksoholizm także nie spotkałby się ze szczególnym zrozumieniem. Według wielu chodzi przecież o zwykłe brykanie na boku dla własnej przyjemności, a to żadne zaburzenie.

REKLAMA

REKLAMA

Tylko mężczyźni? To nieprawda

Seksoholizm to trudny temat, wokół którego narosło mnóstwo różnorakich przekonań. Jednym z nich jest stwierdzenie, że choroba niemal zawsze dotyka mężczyzn. To mit, o czym wielokrotnie przekonywał w swoich pracach Patrick Carnes, znany amerykański badacz uzależnienia od seksu (i twórca testu do wykrywania seksoholizmu – narzędzia o nazwie SAST). Otóż na podstawie swoich badań Carnes stwierdził, że choć rzeczywiście problem uzależnienia od seksu znacznie częściej występuje u mężczyzn, to kobiety nie są od niego wolne – stanowią aż 20% chorych. Innymi słowy, jedna na pięć ofiar tego uwłaczającego godności nałogu to właśnie kobieta.

ZOBACZ TEŻ: Spadek libido - jak sobie z nim poradzić?

Dotarcie do seksoholiczek nie jest proste, jednak udało nam się porozmawiać z jedną z nich – 43-letnią Anną, która, jak sama podkreśla, w okresie uzależnienia „dla seksu zrobiłaby wszystko”:

- Trudno jednoznacznie stwierdzić, od czego wzięło się moje uzależnienie. Wiem tylko jedno – zniszczyło moje życie. Potrafiłam wyjść z koleżankami na imprezę i podczas jednej nocy zaliczyć numerek z trzema facetami. Serio, z trzema. Nieważne było dla mnie, czy się zabezpieczę, czy nie. Nieistotne, kim był dany facet, jak wyglądał. Nienawidziłam się za to, że sypiam z takimi, którzy u normalnej dziewczyny wzbudzaliby odruch wymiotny. Dlaczego to robiłam? Nie wiem. Seks dostarczał mi wyjątkowych emocji, w momencie, w którym go uprawiałam. Czułam się coś warta, wiedząc, że ktoś mnie chciał. Z czasem jednak i to przestało mi wystarczać. Zaczęłam uwodzić żonatych facetów, to mnie dopingowało. Przez to zwolnili mnie z pracy. Czy miałam próby przerwania tego wszystkiego? Oczywiście. Poznałam fantastycznego faceta i postanowiłam, że do tego nie wrócę. Wytrzymałam dwa miesiące. On wybaczył mi dwa skoki w bok, rozumiał problem, ale w końcu go to przerosło. Jednak i to nie zmobilizowało mnie do leczenia. Do ośrodka leczenia uzależnień udałam się dopiero wtedy, kiedy usunęłam ciążę. Nie miałam pojęcia, kto mógłby być ojcem. Nienawidziłam siebie i za to akurat nienawidzę siebie do teraz – podkreśla Anna.

Zachowanie Anny doskonale wpisuje się w schemat działania osoby uzależnionej – najpierw pojawia się działanie, które dostarcza mózgowi tzw. „nagrody” i wpływa na wzrost neuroprzekaźników w mózgu. Działania nie można przerwać, zaczyna wypełniać każdy dzień, powoduje zaniedbanie wszystkich innych dziedzin życia. Z czasem pojawiają się próby kontroli, a także zwiększenie potrzeb – to, co wcześniej wystarczało, staje się niesatysfakcjonujące.

REKLAMA

Dlaczego jednak w ogóle uzależniamy się od tego typu zachowań? Na to pytanie odpowiada nasz ekspert – Dominik Haak, psycholog i seksuolog, członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego (www.dominikhaak.pl):

- Istnieją różne sposoby tłumaczenia źródeł uzależnienia od seksu. Wspomniany seksuolog Patrick Carnes tłumaczył powstawanie uzależnienia od seksu wpływem zachodniej kultury oraz patologii w rodzinie. Pisał on o kształtującym się u młodej osoby wewnętrznym przymusie „bycia doskonałym” oraz tzw. dziurawym ego, które skutkuje brakiem poczucia własnej wartości, brakiem granic i świadomości przykrych emocji. Taki przymus wraz z przekonaniem, że miłość należy nam się tylko „za coś”, wpływają na funkcjonowanie w cyklu wstydu. Zjawisko to można obejrzeć chociażby w filmie pt. „Wstyd” z 2011 roku – dodaje specjalista.

Warto jednocześnie wspomnieć, że według różnych danych aż od 60% do 80% seksoholików doświadczyło w przeszłości molestowania seksualnego.

Co robić?

- W klasycznym wydaniu terapia uzależnienia od seksu przypomina znaną w leczeniu alkoholizmu metodę 12 kroków – wyjaśnia mgr Dominik Kann. – Jej celem nie jest całkowita abstynencja, a jedynie ograniczenie nałogowych zachowań. Można to porównać do uzależnienia od objadania się, wtedy również nie można dokonać całkowitej abstynencji z wiadomych względów, stosuje się więc ograniczanie ryzyka i szkód. Terapia trwa zazwyczaj od 3 do 5 lat i przebiega według faz zdrowienia od dojrzewania do przyznania się przed sobą: „mam problem'”, przez kryzys i decyzję o podjęciu leczenia, szok, żałowanie, wewnętrzną odbudowę i w końcu wzrost. Leczenie nie jest prostą sprawą, ale to tak naprawdę jedyna droga ku normalnemu życiu – podkreśla.

Ok, ale co, jeśli uzależniona nie jesteś ty, a twój partner? Co, kiedy odkrywasz, że zdradził cię po raz kolejny i choć go kochasz, to naprawdę trudno ci to zwyczajnie, po ludzku wybaczyć i to wszystko zrozumieć? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Koleżanki powiedzą ci: „zostaw drania”, psycholog „jeśli to zaburzenie, powinna pani wspierać partnera”. Ostateczna decyzja, z całymi jej skutkami, należy jednak tylko i wyłącznie do ciebie.

ZOBACZ TEŻ: O tej porze dnia seks jest najprzyjemniejszy

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij