Seks z przyjacielem – czy z takiego układu może rozwinąć się miłość?

Badania wskazują, że obecnie dwie trzecie par zaczyna związek od relacji przyjacielskiej i potrzeba im średnio 22 miesiące, aby od przyjaźni przejść do miłości.

przyjaźń a związek fot. Shutterstock.com

Przyjaźń vs. miłość to temat wielu komedii romantycznych. Na ogół chodziło w nich o to, że po serii rozczarowujących relacji ze złymi facetami, bohaterka dostrzega nagle, że ten jej przyjaciel, który przetrwał u jej boku tyle lat i wspierał ją w trudnych czasach jest całkiem, całkiem. I właściwie to go chyba kocha. Czy jest w tym jakieś odbicie rzeczywistych zdarzeń? Badania wskazują, że obecnie dwie trzecie par zaczyna związek od relacji przyjacielskiej i potrzeba im średnio 22 miesiące, aby od przyjaźni przejść do miłości.

REKLAMA

Wiele jest takich obiegowych pseudo mądrości, które powtarzamy w przekonaniu, ze kryje się za nimi jakieś tysiącletnie doświadczenie ludzkości. Na przykład, że nie ma czegoś takiego, jak prawdziwa przyjaźń męsko - damska. Albo, że seks niszczy przyjaźń między kobietą a mężczyzną. I jeszcze, że to prawie niemożliwe, aby wyjść z friend zone. Jak to zwykle z obiegowymi mądrościami bywa, trzeba na nie patrzeć krytycznie i lepiej nie układać sobie według nich życia. Wiele badań wskazuje bowiem, że przyjaźń to bardzo dobry wstęp do udanego związku.

Właściwie gdzie przebiega granica pomiędzy przyjaźnią a miłością? I czy dotyczy tylko pożądania? Problem polega na tym, że w zachodniej kulturze wytworzono bardzo specyficzny mit dotyczący romantycznej miłości. Kultura przez długi czas uczyła nas, że miłość powinna być doświadczeniem totalnym, uderzać w nas jak piorun sycylijski, pochłaniać całkowicie, być nieustannym źródłem ekscytacji, przemieniać nas. Że powinniśmy cierpieć z miłości, ale jak się wszystko ułoży, to już powinno być wspaniale i od tego czasu będziemy wiedli szczęśliwe życie. Trochę tak, jakby miłość przychodziła gdzieś z zewnątrz, była niezależna od nas i jak nas już dotknie, to nic się z tym nie da zrobić. Dlatego, jeśli jesteśmy z kimś, komu ufamy, z kim się dogadujemy, kto nas rozumie, ale ziemia pod nami nie drży, to to na pewno nie jest miłość, tylko przyjaźń. Takie podejście gwarantuje sukces w literaturze, czy filmie, ale zupełnie nie przekłada się na doświadczenie życiowe. Bo prawda jest taka, że to co opisuje literatura, jako wielką miłość, to w wielu przypadkach toksyczny związek, niedojrzałość, uzależnienie od dramatu, a często od jakiegoś rodzaju przemocy.

A przecież taka prawdziwa dojrzała miłość ma więcej wspólnego ze świadomą decyzją o tym, że chcemy razem przejść przez życie, wspierając się nawzajem w rozwoju, wspólnie pokonując trudności. Nie brzmi to bardzo ekscytująco, ale przecież jest chyba lepsze od poczucia rozedrgania emocjonalnego, zagubienia i bólu. Szczera przyjaźń ma o wiele więcej wspólnego ze zdrową miłością, niż się przyjęło sądzić. Zakłada przecież wzajemne zaufanie, szczerość, wspólnotę wartości i towarzyszenie sobie bez osądzania. Czy coś lepszego w życiu może nam się trafić?

Wygląda jednak na to, że powoli odchodzimy od romantycznych nierealistycznych wyobrażeń o miłości i coraz bardziej doceniamy znaczenie zaufania i bezpieczeństwa, jakie wiążą się z przyjaźnią. Szczególnie to widać w pokoleniu milenialsów. Danu Anthony Stinson, profesorka na wydziale psychologii na Uniwersytecie Wiktorii w Kanadzie, postanowiła przebadać jak ludzie obecnie wybierają odpowiedniego dla siebie partnera. Stinson i jej współautorzy przeanalizowali doświadczenia prawie 1900 studentów uniwersytetów, którzy zostali zapytani, czy przyjaźnili się ze swoim obecnym romantycznym partnerem, zanim zostali parą. 68 procent respondentów bez względu na płeć, wiek, poziom wykształcenia czy przynależność etniczną stwierdziło, że ich obecny lub ostatni związek rozpoczął się jako przyjaźń , Wskaźnik pierwszej inicjacji z przyjaciółmi był jeszcze wyższy wśród 20-latków i w społecznościach LGBTQ+ i wynosił 85%.
„Granica pomiędzy przyjaźnią a romansem jest bardzo płynna. Ludzie sami dla siebie definiują te pojęcia”- powiedziała Stinson. „Osoby biorące udział w badaniu twierdziły, że przyjaźń jest lepszym wstępem do romantycznego związku niż randki online, randki w ciemno (umawiane przez wspólnych znajomych), czy poznawanie kogoś na imprezie”.

Współczesna nauka opisuje miłość jako cykl reakcji chemicznych, które przekładają się na trzy fazy: „pożądanie, przyciąganie i przywiązanie”. Jednym słowem: przyjacielskie przywiązanie miałoby być fazą końcową gorącej miłości. Ale najwyraźniej miłość może rozpocząć się od tej ostatniej fazy.

 

Zobacz również:
Kiedyś świat był zapatrzony w jej pupę, dziś szacunek wzbudza całe jej ciało (ech, ten brzuch, nogi, ramiona!) i sprawność. Poznaj ćwiczenia, dzięki którym J.Lo zatrzymuje czas.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA