Seks oralny: okiem faceta

Blow job, fellatio, lodzik, laska, gała… To tylko niektóre z potocznych określeń tej wersji seksu oralnego, w której to kobieta pieści ustami genitalia mężczyzny. Jeśli zastanawiałaś się, jak ta sytuacja wygląda oczami i innymi zmysłami faceta, zobacz, co ma do powiedzenia nasz kolega, który ze zrozumiałych względów woli pozostać anonimowy.

Seks oralny, fellatio Shutterstock.com

Jak większość tych, którzy urodzili się jeszcze w PRL, o takiej formie seksu dowiedziałem się ze szwedzkich gazetek i pornosów wielokrotnie przegrywanych na kasetach VHS. I przez pewien czas tak mniej więcej postrzegałem tę odmianę seksu. Jako coś wyuzdanego, mrocznego, charakterystycznego dla prostytucji, a nie normalnego, co można by robić z porządną dziewczyną. Bardzo się więc zdziwiłem, kiedy w liceum moja ówczesna dziewczyna, z tych „porządnych”, „szanujących się”, pewnego wieczoru zaczęła mnie całować po brzuchu i schodzić coraz niżej i niżej.

Już od jakiegoś czasu nie byłem prawiczkiem, ba, wówczas uważałem się za bardzo doświadczonego kochanka, bo spałem już wcześniej z czterema dziewczynami, z dwoma nawet kilkukrotnie. Ale mimo „doświadczenia”, byłem zaskoczony obrotem spraw. Nie tylko zresztą zaskoczony, trochę też przestraszony, bo to była sytuacja zupełnie dla mnie nowa.

Pierwsza myśl – czy na pewno dokładnie się umyłem. Niby wiedziałem, że tak, bo spodziewałem się, że ta jej wizyta może się skończyć w łóżku, ale czy na pewno na tyle dokładnie, że nic nie poczuje, że nie dotrze do jej zawieszonego w tej chwili w newralgicznym miejscu nosa jakaś nić nieprzyjemnego zapachu? [Ten odruchowy rachunek higienicznego sumienia pozostał mi zresztą do dziś w tych sytuacjach]. Zdarzało się nawet, że nie mając pewności, przytrzymywałem głowę partnerki, zniechęcając ją do podróży na południe dalej niż do pępka. To nie kwestia żelaznej woli, tylko lęku przed upokorzeniem, gdyby okazało się, że nie pachnę tam fiołkami.

REKLAMA

Zastrzeżenia

To co przeczytasz poniżej to subiektywne wrażenia jednego faceta, a nie przegląd statystyczny. Próbowałem wysondować kolegów, ale mężczyźni niechętnie rozmawiają o szczegółach swojego pożycia. Przynajmniej Ci mężczyźni, z którymi koleguję się na tyle blisko, że mogłem w ogóle poruszyć ten temat.
Ze względu na wygodę postanowiłem używać słowa „lodzik”. Nie jest to może zbyt poprawne, ale wydaje mi się, że jest najlepszym z potocznych określeń tej formy seksu oralnego.  

Dwie sytuacje

Cofając się w czasie starałem się sobie przypomnieć, jak to się działo i zauważyłem pierwszą prawidłowość – wszystkie przypadki w moim życiu można by podzielić na dwie, a właściwie trzy grupy, w zależności od tego, co działo się przedtem i potem.

Lodzik jako prezent

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich momentów, nie prowadzę przecież zapisków, więc nie potrafię powiedzieć, czy tak był częściej czy rzadziej, jednak zdarzyło się to na pewno zaskakująco często. Mówię tu o sytuacji, gdy lodzik nie prowadzi nigdzie dalej. Jedynym zaspokojonym byłem ja.

Do takich sytuacji dochodziło najczęściej w tak głupich sytuacjach, kiedy miałem urodziny, po dłuższym niewidzeniu oraz – trochę wstyd się przyznać – na imprezach, po sporej dawce różnych środków odurzających, najczęściej alkoholu, chociaż nie tylko. Wówczas przyjmowałem to z wdzięcznością i specjalnie nie gryzło mnie sumienie, że jest to ewidentne złamania zasad sprawiedliwości społecznej. Dziś nie mogę się nadziwić tym dziewczynom. Gdyby to jeszcze było wstępem do jakiegoś choćby krótkiego związku, byłbym rozumiał. Ale nie. Nie prowadziło donikąd, a ja byłem jedynym beneficjentem. Rażąca niesprawiedliwość. No chyba że one odczuwały jakiś rodzaj przyjemności, dla mnie niezrozumiałej, ale możliwej, ale o tym później.

REKLAMA

REKLAMA

Lodzik jako wstęp

Z mojego doświadczenia wynika, że to bardzo częsta sytuacja na początku związku, często właśnie za pierwszym razem. Odnoszę wrażenie, że za tym pierwszym razem zawsze się trochę popisujemy swoimi, nie wiem… umiejętnościami? Doświadczeniem? Nie tylko dziewczyny. Ja też temu ulegałem jeszcze w czasach, kiedy moje związki trwały kilka dni, do kilku tygodni.  W trwających dłużej relacjach częstotliwość takiego wstępu do igraszek zdecydowanie malała, ale dla mnie nie stanowiło to problemu – nie mam obsesji na tym punkcie. Oczywiście nie wiem, jak inni faceci.

Lodzik jako finał

W tych – przyznaję – nieczęstych sytuacjach, kiedy nie mogłem dotrzeć do mety, niektóre panie pomagały mi do niej dobiec właśnie w ten sposób. To zawsze mnie trochę krępowało, bo wiedziałem, że po osiągnięciu orgazmu podniecenie kobiety opada i kieruje nią właściwie tylko to wspomniane już poczucie sprawiedliwości, żeby „było po równo”. Albo zwyczajna ludzka życzliwość, bo wiadomo, że niedokończenie zadania jest dla faceta wyjątkowo nieprzyjemne, a potrafi być zwyczajnie bolesne.

Dwa sposoby

Z moich doświadczeń wynika, że panie podchodzą do lodzika na dwa sposoby. Pierwszy nazwałbym wyuczonym, drugi naturalnym.

ZOBACZ TEŻ: Nieziemskie fellatio - faceci podpowiadają, jak to zrobić.

Wyuczona technika

Niektóre panie robią to tak, jakby skończyły jakiś kurs – widziałem kiedyś takie wideo z Rosji, na którym panie trenowały na fantomach. Oczywiście nie sądzę, by udało mi się trafić na absolwentkę takiego kursu, być może dlatego, że nigdy nie korzystałem z usług prostytutek. Bardziej prawdopodobne jest to, że panie koncentrujące się na wyrafinowanej technice, oglądały te same pornosy, co ja w liceum. Próby połknięcia go w całości, dmuchanie i kiwanie głową jak fanka na koncercie metalowym – to wszystko ma niewiele wspólnego z intymnością i bliskością a strasznie dużo z jakąś zaplanowaną procedurą. Człowiek się czuje wtedy trochę jak przedmiot, jak nie przymierzając dojona krowa.  Z całego napięcia zostaje tylko fizjologia. To już lepsza byłaby chyba sama ręka.

REKLAMA

Wrodzony talent

Na szczęście są też dziewczyny, które albo nie oglądały pornosów, albo oglądały, ale z dawką zdrowego dystansu i nie traktowały ich jak filmów instruktażowych. Wspólną cechą tych kobiet jest to, że one traktują penisa tak samo jak język, ucho czy palce. Nie brzydzą się go i nie demonizują. Ale wiedzą, że to właśnie penis jest naszą męską główną strefą erogenną. I wiedzą, że najbardziej wrażliwym miejscem na członku jest żołądź i że ciepło ust wokół żołędzi to jest właśnie to, co nas tak kręci w seksie oralnym.

Odrobina pieszczot językiem też nie zawadzi, oczywiście, ale sam trzon penisa potrzebuje silniejszych bodźców i do tego zadanie ręka wydaje się znacznie lepszą częścią ciała niż usta. Naprawdę nie musimy sięgać do migdałków. Tym bardziej, że tak głęboka penetracja zazwyczaj wywołuje odruch wymiotny i ślinienie się. O ile facet nie ma jakiejś nadmiernej potrzeby dominacji albo nie sprawia mu frajdy czyjeś cierpienie, jest to całkowicie niepotrzebne poświęcenie. No chyba że akurat tak lubisz. Ale czy tak jest to już Ty wiesz najlepiej.

Masz nad nim władzę

Kiedy jego największy skarb ląduje między Twoimi zębami, masz nad nim władzę, która ma podwójne dno. Po pierwsze, każdy z nas, w najbardziej prymitywnej części mózgu odczuwa lęk przed ugryzieniem, po drugie – to od Ciebie zależy jego rozkosz. Większość znanych mi kobiet, które tę formę uwielbiają, lubią ją właśnie za to poczucie kontroli nad facetem, który jest wówczas całkowicie zdany na Waszą łaskę i niełaskę. Licząc oczywiście na łaskę.

REKLAMA

REKLAMA

Połykać czy nie

Wiem, że wśród facetów jest to jakiś fetysz. W Internecie, gdzie każdy jest chojrakiem, łatwo znaleźć opinie typu „jak kocha to połyka”. Mnie się wydaje, że jest to mit podobny do tego, że mężczyźni uwielbiają duże biusty. Wiem na pewno, że nie ma wcale powszechnej zgody co do idealnego rozmiaru biustu. Myślę, że z tą delikatną kwestią, co zrobić z nasieniem, jest podobnie. Dla niektórych ten akt ostatecznej akceptacji może być bardzo ważny, dla innych, jak na przykład dla mnie – niezbyt. Oczywiście ze względów technicznych połknięcie jest wygodniejszym rozwiązaniem, bo pozwala przejść suchą stopą przez morze skrępowania przy wypluwaniu, ale jeśli to dla Ciebie za duże poświęcenie, myślę, że nie ma się co zmuszać.

Skądinąd wiem, że są też dziewczyny, które w ogóle nie wyobrażają sobie ejakulacji w ustach – w takim przypadku warto powiedzieć o tym wcześniej partnerowi, bo w ogniu zmagań o przyjemność może nie odczytać sygnałów i nie zdąży wyhamować.

ZOBACZ TEŻ: Co koledzy z Men's Health radzą swoim czytelnikom, czyli „jak mieć więcej seksu oralnego”.

Spotkałem kiedyś panią, która w tej kwestii była zdecydowanie na nie i proponowała, by faceci sami sobie spróbowali. Wydało mi się stosowne wtedy wspomnieć, że w sytuacji odwrotnej też dochodzi do całkiem solidnej wymiany płynów ustrojowych, więc ten hydrauliczny bilans wychodzi często na zero.  

SPRAWDŹ: Kiedy pan całuje tam panią. Dylematy i rozwiązania. 

REKLAMA

Jeśli tego nie lubisz

Jakaś część kobiet zdecydowanie nie lubi seksu oralnego w tę stronę. Z moich skromnych doświadczeń wynika, że może to być plon błędów poprzednich partnerów, którzy – znający rzecz tylko z porno – chwytają partnerki za głowę i miotają nią (głową) jak szmacianą lalką. Nic dziwnego, że się zniechęciły. Jeśli takie są właśnie Twoje doświadczenia, mogę tylko w imieniu Twoich przyszłych partnerów zaproponować nieśmiało, żebyś spróbowała jeszcze raz, delikatniej, a jeśli on się za bardzo rozochoci, powiedziała w jasny sposób, czego nie lubisz. Na pewno da się osiągnąć satysfakcjonujący i bardzo przyjemny kompromis.

SPRAWDŹ TEŻ: Głębokie gardło - o co w tym chodzi

Zobacz również:
Pierwsze w tym roku zawody Pucharu i Mistrzostw Polski w kitesurfingu i wingfoilu odbyły się w weekend 2 - 4 lipca w Rewie. 
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA