[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Seks bez zobowiązań - plusy i minusy

Czy kobieta może czuć się dobrze w relacji opartej wyłącznie na seksie? A jeśli tak, to czy są jakieś zagrożenia?

To zjawisko, od lat znane na Zachodzie, ma swoją nazwę: friends with benefit. Jak to nazwać po polsku, aby wiadomo było, o co chodzi? Przyjaźń z bonusem? Znajomi od seksu? Generalnie chodzi o relację, w której seks odgrywa kluczową rolę. Obie strony zdają sobie sprawę, że nie stworzą trwałego związku i nie ma tu mowy o miłości. Mogą się przyjaźnić albo tylko lubić, ale nic poza tym. Raczej nie chodzą razem do wspólnych znajomych ani nie świętują rocznic. To tylko seks.

Single w wielkim mieście

W filmach wszystko wygląda fajnie. Młodzi, nowocześni, niezależni, wolni ludzie spotykają się gdzieś w przelocie między swoimi fascynującymi zajęciami, uprawiają świetny seks, a następnie pędzą dalej. Wielkomiejski singiel nie ma przecież czasu na emocjonalne zaangażowanie, nie chce zobowiązań i chce czuć się wolny, tak by móc w każdej chwili pojechać na drugi koniec świata, jak mu tak strzeli do głowy albo jeśli wyśle go korporacja. W prawdziwym życiu pewnie to wygląda trochę inaczej, ale fakt pozostaje faktem, że przyzwyczailiśmy się do myśli, że seks niekoniecznie musi się wiązać z wielką miłością. Wciąż pokutuje jednak przekonanie, że kobiety mają bardziej romantyczne podejście do tematu. Że na seksie bez zobowiązań korzystają głównie faceci, a kobiety godzą się na taki układ bez specjalnego entuzjazmu, tylko, powiedzmy, z braku alternatywy.

ZOBACZ TEŻ: Facebook stworzył własną aplikację do randkowania

Spytałyśmy nasze czytelniczki, co o tym sądzą. Okazuje się, że 74% z Was akceptuje seks bez miłości. Jednej trzeciej czytelniczek zdarzyło się wejść w relację opartą na seksie, bez planów na trwały związek. Podobny procent kobiet uważa, że taki związek może być satysfakcjonujący dla kobiet. To ewidentnie znak nowych czasów 

Co może pójść nie tak

W teorii seks bez zobowiązań jest całkiem dobrym pomysłem na pewien okres w życiu. Wtedy na przykład, kiedy jeszcze studiujemy i dopiero poznajemy siebie – kim jesteśmy, czego chcemy od życia i od mężczyzn. Jeszcze nie chcemy wiązać się na poważnie, bo mamy na to czas. Przynajmniej tak się nam wydaje. Albo może wtedy, kiedy rozstałyśmy się z kimś ważnym i czujemy, że musimy jakoś dojść do siebie. I nie chcemy wchodzić w nowy związek, bo jeszcze jesteśmy poobijane po poprzednim. W takim okresie wydaje się, że seks z kimś sympatycznym i znajomym może być dobrym pomysłem. Wiadomo, że to tylko bzykanko, i tyle. Nikt nie robi nikomu nadziei i nikt nie będzie płakał, kiedy ta relacja się skończy. A dodatkowym plusem jest to, że znamy tego faceta. Nie jest to ktoś totalnie przypadkowy, poznany przez internet albo w klubie, tylko kolega. Stary znajomy ze szkoły albo nowy z pracy. Taki bezpieczny wybór.

REKLAMA

REKLAMA

Co może pójść nie tak? Przede wszystkim własne emocje mogą nas zaskoczyć i możemy się całkiem po prostu zakochać. Prof. Timothy R. Levine z Michigan State University oraz Melissa A. Bisson z Wayne State University przeprowadzili badania takich związków w grupie studentów uniwersytetu. Cóż się okazało?

Otóż w 25 procentach przypadków takie relacje kończą się złamanym sercem i stratą kumpla. Ktoś się zaczyna za bardzo angażować, co staje się kłopotliwe dla drugiej połowy tego specyficznego układu. Bo przecież, podobno, nikt się nie umawiał na miłość. Ale wiecie co? Kiedy w grę wchodzą hormony, to bardzo trudno zachować trzeźwość umysłu i przestrzegać jakichś umów. Oksytocyna, która wydziela się w naszym organizmie podczas przytulania albo po fantastycznym orgazmie, jest hormonem przywiązania. Natura wyposażyła nas w niego po to, aby ewentualne potomstwo miało opiekę związanych ze sobą uczuciowo ludzi. Natura rządzi się swoimi prawami, ma swoje plany i za nic ma nasze wykoncypowane teorie.

Oczywiście, jak wiadomo, ludzie są różni. Jedni są bardziej emocjonalni, inni mniej. Jedni są bardziej podatni na wpływ hormonów, a inni w mniejszym stopniu. Ale skoro mówimy o tym, co może pójść nie tak, to jest to jeden z istotnych czynników. Decydujemy się pójść do łóżka z sympatycznym facetem, którego znamy od wieków, bo razem działamy na rzecz lokalnej społeczności. Niby układ przyjacielski, lubimy się, ale nigdy nie rozpatrywałyśmy gościa w kategoriach kandydata na partnera. A rano, po fajnym seksie, wstajemy z łóżka trochę jakby zauroczone. No, ale przecież wiemy, że nic z tego nie będzie – facet ma 33 lata i wciąż mieszka z matką. No, nie. Nic z tego nie będzie. Ale po jakimś czasie zaczynamy czekać na telefon albo chociaż na jakiś znak w mediach społecznościowych. Czujemy się urażone, kiedy nie powie nam czegoś miłego. Wygląda na to, że oddzielenie seksu od emocji nie jest takie proste. 

REKLAMA

Strefa wolności

W każdym układzie są plusy i minusy. Kiedy zaczynamy tworzyć związek, to bardziej się staramy i chcemy pokazać się jak najkorzystniej. To z jednej strony wydobywa z nas najlepsze cechy, z drugiej zaś – ogranicza. Przecież każda z nas ma w sobie takie obszary, których nie chciałaby pokazywać ukochanej osobie, prawda? Nie czarujmy się. A w takim układzie, co do którego nie mamy większych złudzeń, możemy swobodniej eksperymentować. Wcielać się w różne role albo, mówiąc precyzyjniej, w różne odcienie naszej osobowości i seksualności. No bo co nam szkodzi? Nie boimy się oceny, bo właściwie co nas obchodzi opinia kumpla od seksu? Właściwie możemy założyć, bez większego ryzyka, że jest akceptująca. W końcu facet nie ma w planach spędzenie z nami reszty życia. Lubimy się i tyle w temacie. Dla wielu osób jest to coś w rodzaju „gap year”. Takie zawieszenie w czasie, gdy jeszcze nie jesteśmy tam, a już nie tu. Beztroska. Wygłupianie się. Pokazywanie języka reszcie świata.

Bez ściemy

Relacja „friends with benefit” ma sens wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy ze sobą szczerzy. To jest trochę słabe, bo ludzie często sami ze sobą nie są szczerzy. Coś sobie wmawiają, ale emocje mówią o czymś innym. Dlatego warto mieć świadomość, że wchodzenie w taki „układ” jest obciążone pewnym ryzykiem. Ale czy nie jest tak, że każda relacja jest jakimś ryzykiem?

ZOBACZ TEŻ: Słowa, po których twój związek nie będzie już taki sam

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij