[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.4

Romans z żonatym facetem – czy jesteś gotowa na konsekwencje?

Nie jest młodą blondynką, czyli stereotypową „tą trzecią”. Na jej twarzy widać pierwsze zmarszczki, a niestarannie ułożone, kasztanowe włosy okalają twarz o szarawym odcieniu. Jej spojrzenie jest smutne i pełne złości, a nie zawadiackie czy flirciarskie. Na pytanie, czy rozpoczęłaby to wszystko jeszcze raz, odpowiada tylko wymownym półuśmiechem, z którego odczytuję: „kpisz?”. Oto Olga. Kobieta, która przez cztery lata sypiała z żonatym facetem.

– Nigdy nie planowałam, że będę w takim związku. W okresie nastoletnim uważałam kochanki żonatych mężczyzn za najgorsze lafiryndy, żeby nie powiedzieć gorzej. Ojciec mojej koleżanki zdradzał jej mamę i bardzo bałabym się, że taka sytuacja miałaby u mnie wystąpić. To byłby dla mnie koniec mojego bezpiecznego świata. Co więc się stało, że zmieniłam zdanie? Dorosłam, ot co. Poznałam Macieja, pojawiła się jakaś iskra. I szczerze mówiąc, wiedziałam od początku, że jest żonaty. Nie pytałam o jego związek. Kręciło mnie niesamowicie, że jest zajęty, że robię coś zakazanego. Wiesz jak to jest, jak jesteś w związku przez trzy lata i seks nie sprawia ci już żadnej przyjemności? Myślisz o sobie, że coś z tobą nie tak. A tu nagle spotkałam Macieja i pojawił się ogień. Płonęłam z pożądania każdego dnia, uprawialiśmy seks wszędzie i o każdej porze. Poczułam, że znowu żyję, że jestem prawdziwą, zmysłową kobietą. Tak, kręciła mnie jego obrączka, choć chyba pierwszy raz sama się do tego przyznaję – wyznaje Olga, ale nie patrzy mi w oczy.

Naukowcy z Uniwersytetu z Louisville przeprowadzili badania, z których wynikło, że dla niektórych kobiet fakt, że mężczyzna nosi na palcu obrączkę oznacza, że jest już „sprawdzony” i posiada jakieś dobre cechy. To jak pójście na łatwiznę – skoro inna już go sprawdziła i odkryła, że warto z nim być, to znaczy, że jest atrakcyjny. Nazywa się to mechanizmem kopiowania.

Przyczyną zwiększonego zainteresowania żonatymi mężczyznami może być też inne zjawisko, które nazywa się „kompleksem Elektry”. Kompleks ten ma powstawać już w wieku dziecięcym – kiedy mała dziewczynka zakochuje się w ojcu, zaczyna traktować matkę jako rywalkę. Później, w życiu dorosłym,obiektem westchnień również staje się dla niej taki „obiekt”, o który musi powalczyć. Rywalkami są tutaj oczywiście żony.

Jednak najbardziej prawdopodobna jest zwykła reguła niedostępności, która polega na tym, że im coś mniej dostępne, tym bardziej atrakcyjne. Świetnie wykorzystują ją sprzedawcy, informując na stronach internetowych, że zostały „tylko 2 sztuki” danego produktu. Z tego też powodu dyskonty wrzucają do sklepu tylko kilka sztuk danych produktów. Gdyby wrzucili ich więcej, to uwierz, że o 7 rano pod drzwiami sklepu nie tworzyłyby się kolejki, a w internecie nie można by znaleźć filmów z dwoma klientami, którzy wyrywają sobie robot kuchenny. Reguła niedostępności ma wielką moc.

ZOBACZ TEŻ: Seksoholizm – wymówka dla zdrad czy prawdziwa choroba?

REKLAMA

REKLAMA

Romans z żonatym – kiedy zaczynają się trudności?

Z badań CBOS ("Polacy o romansowaniu – akceptują czy potępiają”, 2011) wynika, że aż 48% z nas zna kogoś, kto romansuje z kimś pozostającym w stałym związku lub zdradza stałego partnera. 25% ankietowanych przyznaje, że zdarzyło im się nawiązać intymne relacje z kimś „zajętym” albo nawiązywali nowe relacje tego typu, mając stałych partnerów.

Wszystko wskazuje zatem na to, że związek z żonatym mężczyzną nie jest dla części z nas czymś, czego należy się brzydzić albo czego trzeba się wystrzegać. To kuszące doświadczenie, które jednak – jak to zwykle bywa, ma swoje konsekwencje.

– Z czasem zapragnęłam czegoś więcej – wyjaśnia Olga. –Zwyczajnie zaczęłam się zakochiwać i już przestałam być tą, którą cieszy ryzyko. Chciałam wspólnych kolacji, rozmów w stylu: „Pamiętaj, żebym kupiła jutro chleb”, plotkowania po wizycie u znajomych i drobnych konfliktów o to, kto wyrzuci śmieci. Odezwał się instynkt macierzyński, wyobrażałam sobie nasze dzieci. Zaczęłam pytać, naciskać, a on rzucał mi banały. Że jeszcze nie teraz, że nie dogadują się żoną, to prawda, ale ona ma teraz trudne chwile w pracy… Jakaś część mnie krzyczała: „Przecież wiesz, że to nieprawda, to taka sztampa, że aż boli!”, ale chciałam też wierzyć w jego słowa. Chciałam pielęgnować tę nadzieję – dodaje.

Dlaczego Olga nie odeszła? Wiele z nas, czytając jej historię, pomyśli: „Ja już dawno rzuciłabym takiego faceta. Przecież gdyby chciał odejść, to by odszedł, tyle już się o tym mówi!”. Z psychologicznego punktu widzenia trwanie Olgi w związku z Maciejem jest jednak wytłumaczalne – tym razem działa tutaj reguła zaangażowania. Zgodnie z nią niełatwo nam porzucić działań, w które włożyliśmy czas i energię, i której – w tym przypadku – poświęciliśmy znaczną część młodości. Jeśli to zostawimy, to znaczy, że to wszystko pójdzie na marne. Tkwienie w takim toksycznym związku pozwala zachować nadzieję, że nasze działania i decyzje miały sens.

Reguła zaangażowania działa też w wielu innych sytuacjach. Korzystają z niej choćby ci, którzy szukają datków. Jeśli po prostu zostaniesz poproszona o wrzucenie złotówki na schronisko, to być może miniesz proszącego z przepraszającą miną. Jeśli jednak najpierw wypełnisz ankietę oceniającą działanie schroniska w twoim mieście (nie wiedząc, że za chwilę zostaniesz poproszona o datek), to rośnie prawdopodobieństwo, że wrzucisz kilka groszy do puszki. Bo przecież już zaczęłaś działać w tej sprawie, już coś z siebie dałaś.

ZOBACZ TEŻ: Facebook stworzył własną aplikację do randkowania

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij