Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Pozycja misjonarska - okiem faceta

Jesteś ciekawa, co sobie myśli facet, gdy się z nim kochasz? Nasz kolega z MH zdradza, co się dzieje w jego głowie, gdy ona leży na wznak, a on jest na górze.

Pozycja misjonarska fot. shutterstock.com

Oczywiście nie wiem, co sobie myślą inni faceci w takich sytuacjach, bo faceci, a przynajmniej ja i moi koledzy, nie opowiadają sobie szczegółów takich rzeczy. Szczerze mówiąc, nawet nie jestem pewien, czy sam potrafię odtworzyć własne myśli, bo gdy temperatura rośnie, mam wrażenie, że mój mózg jest trochę niedokrwiony. Dlatego wspomnienia są lekko niewyraźne, jednak z zachowanych w pamięci fragmentów jestem w stanie co nieco odtworzyć. Pamiętajcie: misjonarz jest nudny i mechaniczny tylko wtedy, gdy jesteście bierne. Reagujcie, współdziałajcie, czasami przejmujcie inicjatywę (te ruchy bioder!), a ten wysiłek się opłaci. Wam obojgu. 

Ona ma zamknięte oczy

Nie mam pojęcia dlaczego, ale większość kobiet, z którymi znalazłem się w takiej sytuacji, zazwyczaj zamykała oczy. Z jednej strony to ekscytujące, bo przymknięte oczy kobiety kojarzą się z podnieceniem, z drugiej - lubię patrzeć w oczy partnerki. Lubię, gdy na początku się do mnie śmieją, lubię, gdy z czasem wpatrują się we mnie z jakimś rodzajem bezbronności i uwielbiam - gdy w kulminacyjnym momencie odpływają gdzieś w głąb. 

Biust

Kobiety mają różne biusty. Są większe i mniejsze, bardziej i mniej kształtne. W pozycji misjonarskiej wszystkie piersi wyglądają super. Mniejsze wyglądają na większe, większe na mniejsze itd. I można się nimi bawić. Można je pieścić dłońmi, całować, ocierać się o nie klatką piersiową i wodzić po nich wzrokiem. 

Pozycja misjonarska fot. shutterstock.com

Biodra

Uwielbiam moment, w którym uda partnerki przestają się ze sobą stykać. Gdy w nią wchodzę, nasze brzuchy się stykają, zaczynamy tworzyć jedność. Gdy ona obejmuje mnie nogami ta jedność staje się jeszcze większą jednością, bo wprawdzie to ja „jestem górą”, ale w pewnym sensie uwięziony. Przytrzymując moje biodra nogami ona może mną sterować, dawać sygnały, czy chce zmienić rytm, czy chce bym ruszał się gwałtowniej czy łagodniej. Lubię też, gdy ona zaczyna poruszać biodrami - to sygnał, że się rozkręca. Kołysać się może nie tylko w przód i w tył, ale także na boki. Wtedy zamieram i oddaję się jej we władanie. Prawdziwa rozkosz.

Ręce

Teoretycznie nudna pozycja misjonarska ma jeszcze jedną, wielką zaletę - widok ramion. Nie wiem jak inni faceci, ale ja uwielbiam patrzeć na rozrzucone ramiona. Kobiece dłonie potrafią być bardzo podniecające nie tylko wtedy, gdy nas dotykają - sam ich widok dla się konwulsyjnie splatają i rozplatają rozgrzewa mnie bardziej niż najpopularniejsze filmy porno.

Pocałunki

Pozycja misjonarska jest wręcz idealna do całowania. Lubię się całować i - jeśli chodzi o mnie – to jest największa zaleta misjonarza. Lubię, kiedy się stapiamy ustami, nasze oddechy się synchronizują, właściwie oddychamy tym samym powietrzem, dostosowując rytm oddechów do kołysania ciał. To tak ekstatyczne, że trudno jest to wytrzymać przez dłuższy czas. Muszę korzystać z resztek zapasów silnej woli, by nie dać się ponieść w rejony z których nie ma już odwrotu.

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij