[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.4

Nadchodzi nowa rewolucja seksualna

Idzie zmiana. Chcemy własnego głosu w seksie, chcemy własnego stylu, własnej estetyki, uwzględnienia naszych potrzeb i upodobań. Czy to się komuś podoba, czy nie – nie ma znaczenia. Nadchodzi czas kobiecego seksualnego wellbeingu.

To kobiety zrobią trzecią rewolucję seksualną.

Gładki, czarny silikon wtopiony w matowe złoto swoim inspirującym kształtem przypomina nowoczesną rzeźbę, która wyglądałaby świetnie np. w Muzeum Guggenheima. Ale, drogie koleżanki, nie jest to rzeźba, tylko po prostu wibrujący korek analny (Rocks-Off Butt Throb). Przedmioty służące kobiecej przyjemności już dawno przestały się ukrywać i udawać, że są czymś innym niż są. Są sobą i są piękne. Dzięki Ci, internecie, że teraz każda z nas, właściwie w każdym zakątku świata, może zdobyć takie cacko za pomocą kilku kliknięć. I kobiety z tego korzystają, co oznacza, że kobieca przyjemność to wielki, miliardowy biznes. Kto pamięta Samanthę z „Seksu w wielkim mieście”, która z ogniem w oczach zachwalała zalety wibratora – królika? Wtedy, w latach 90. XX wieku, uchodziła za seksualną rewolucjonistkę. Dzisiaj już chyba nie zaszokowałaby żadnej kobiety.

Historia i histeria

Gadżety służące dostarczaniu seksualnej przyjemności to nie wynalazek naszych rozpustnych czasów. Z pism starożytnych Greków możemy się dowiedzieć, że, owszem, istnieli wówczas rzemieślnicy trudniący się wyrobem takich zabawek, jak sztuczne penisy z drewna obleczonego skórą. Wiemy też, że na chińskich dworach używano prawdziwych cacek wykonanych z jadeitu lub kości słoniowej. Podobnie było w starożytnym Egipcie. Istnieją przekazy, z których dowiadujemy się, że starożytne Egipcjanki zabawiały się np. wyrafinowanym eko wibratorem w postaci tykwy wypełnionej pszczołami. 

Niewiele wiemy o tym, jak sobie radziły kobiety w czasach późniejszych, ale podejrzewamy, że niechętny stosunek religii do masturbacji odegrał tu pewną rolę. Coś się zadziało w XIX wieku, kiedy to lekarze, szczególnie w wiktoriańskiej Anglii, opracowywali różne wynalazki mające leczyć kobiety z histerii. Warto przypomnieć sobie przy okazji, co dawni medycy nazywali histerią. Zaczęło się od ojca medycyny, Hipokratesa, który doszedł do wniosku, że za rozmaite dziwne kobiece dolegliwości (kołatanie serca, duszności, zawroty głowy, omdlenia itp.) odpowiada wędrująca macica. Kolejne pokolenia lekarzy rozwijały twórczo tę dziwną koncepcję, stosując różne metody terapeutyczne, aż w XIX wieku zaczęto leczyć histerię za pomocą „masaży”, jazdy konnej, huśtawek czy strumieni ciepłej wody. Wiele kobiet chętnie poddawało się tym praktykom. Ciekawym tematu polecam zabawny film „Histeria. Romantyczna historia wibratora” z 2013 r. Jednak to wszystko było tylko partyzantką, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu różni eksperci wątpili, czy kobiety w ogóle mają jakieś libido. A jeśli mają, to czy nie jest to przypadkiem coś złego. Dopiero rewolucja seksualna lat 60. na Zachodzie przyniosła prawdziwy przełom.

ZOBACZ TEŻ: Seks tantryczny – o co w nim chodzi?

Nie da się ukryć, że my na wschodzie Europy byliśmy pod tym względem zacofani albo mieliśmy poważniejsze sprawy na głowie, takie jak powstania, walkę z komunizmem itp. Pierwsze silikonowe dilda pojawiły się na Zachodzie w latach 60. i były również historią pomysłowości – zapoczątkowaną przez Gosnella Duncana, mężczyznę po kontuzji, która sparaliżowała go od pasa w dół, aby pomóc osobom niepełnosprawnym w kontynuowaniu życia seksualnego. Niestety, wibratory zostały odkryte również przez przemysł pornograficzny i dla wielu kobiet, zamiast z przyjemnością, zaczęły kojarzyć się z czymś obscenicznym. Cała oprawa marketingowa wibratorów też była tworzona z męskiej perspektywy, zresztą tak jak wystrój przeciętnego sklepu z gadżetami seksualnymi. Nic dziwnego, że kobiety niechętnie tam wchodziły i jeszcze niechętniej robiły zakupy. Tym, co zmieniło nasze podejście, są strony internetowe przeznaczone głównie dla kobiet, służące nie tylko sprzedaży pięknych gadżetów, ale zawierające również artykuły i filmy poszerzające wiedzę na temat własnego ciała.

Zajrzyjcie na przykład na Love Store Barbarella – Barbarella.pl, którego redaktorką naczelną jest Joanna Keszka. Jeżeli znacie angielski, warto zajrzeć na bardzo interesującą stronę OMGyes, uruchomioną kilka lat temu przez Lydię Daniller i Roba Perkinsa, pełną filmowych instrukcji dostarczania sobie przyjemności. Setki tysięcy osób zapłaciło abonament, aby nauczyć się m.in. nowych sposobów używania palców, i jest to zdecydowanie inna jakość niż kolejna z wielu stron pornograficznych. Naukowcy z Indiana University School of Medicine zbadali 1000 użytkowników OMGyes i stwierdzili, że aż 95% doświadczyło nowego rodzaju przyjemności fizycznej po skorzystaniu z witryny, a także bardziej optymistycznie zapatruje się na swoje życie seksualne w przyszłości.

W kwietniu OMGyes rozpoczął kolejny sezon: 104 filmy i grafiki stworzone po to, aby zaspokoić oczekiwania tych 70% kobiet, które nie doznają orgazmu podczas seksu penetracyjnego. Co ciekawe, oprócz objaśniania metod stymulacji narządów płciowych wiele ćwiczeń wychodzi poza genitalia i pokazuje przyjemność jako doświadczenie totalne, łączące ciało i umysł.

REKLAMA

REKLAMA

Biznes i kobieca przyjemność

Interesującą niszę na rynku dostrzega też biznes kosmetyczny. W marcu internetowy sklep Cult Beauty dodał do menu nową zakładkę zawierającą produkty z kategorii seksualnego wellbeingu. Czyli kosmetyki do higieny intymnej, nawilżacze, wibratory, a także suplementy zwiększające libido. Wygląda na to, że mamy do czynienia z początkiem wielkiej rewolucji. „Pojęcie przyjemności seksualnej powoli odsuwa się od hardkorowej erotyki w rejony zbliżone do zdrowia i szczęścia – mówi znawczyni trendów Lucie Greene, dyrektor działu innowacji w JWT Intelligence. – Tak jak dieta ma wpływ na skórę i nastrój, a sen jest związany z produktywnością, tak przyjemność seksualna jest teraz utożsamiana z poczuciem spełnienia”.

Wiemy, że kobieca seksualność dotyczy znacznie szerszego obszaru niż tylko te kilka centymetrów między udami. Oznacza też znacznie więcej korzyści niż tylko ten przyjemny skurcz mięśni. Naukowcy z Uniwersytetu Wilkes w Pensylwanii stwierdzili, że uprawianie seksu co najmniej raz lub dwa razy w tygodniu podnosi poziom immunoglobuliny A – istotnego wskaźnika odporności – o 30%. Orgazmom zawdzięczamy też spokojny, głęboki sen, na który mają wpływ oksytocyna i prolaktyna skutecznie blokujące kortyzol – hormon stresu. Badanie przeprowadzone przez Central Queensland University wykazało, że 59% kobiet śpi lepiej po seksie, a 53% zasypia szybciej. Kiedy badacze spytali użytkowniczki wibratorów o główną motywację do korzystania z nich, 40% powiedziało, że chodzi im o dobry sen. Dokładnie tyle samo robiło to z chęci rozładowania napięcia seksualnego. Jak na ironię, jeśli chodzi o tę przysłowiową wymówkę, aby nie uprawiać seksu, czyli ból głowy, to okazuje się, że orgazm może być skutecznym lekarstwem.

Niemieckie badanie wśród kobiet cierpiących na migrenę wykazało, że 60% odczuwa zmniejszenie bólu po seksie, aż do całkowitego ustąpienia objawów. Jest to zjawisko potwierdzone przez badania profesora Barry’ego Komisaruka, które pokazują bezpośredni związek neuronalny między stymulacją narządów płciowych a blokowaniem bólu. Do tych korzyści dochodzi jeszcze poprawa krążenia, co przejawia się między innymi w poprawie kolorytu i napięcia skóry. Dla kobiet cierpiących na częste infekcje dróg moczowych zapewne interesująca będzie informacja, że masturbacja łagodzi także te dolegliwości.

Apki i gadżety

Do niedawna takimi informacjami wymieniali się profesorowie za murami uczelni, a gazety informowały o nich w dziale Ciekawostki. Ale teraz coraz częściej robią z nich użytek zdolne kobiety zajmujące się nowoczesną technologią. W efekcie powstają intuicyjne aplikacje i inteligentne urządzenia, które mają na celu zaspokajanie kobiecych potrzeb z zakresu zdrowia seksualnego. Na przykład kubeczek menstruacyjny Ziggy Cup, który może być zakładany podczas seksu, bo jak wynika z badań, seks podczas menstruacji jest kłopotliwy dla większości kobiet i mężczyzn. Albo aplikacja Flo Kalendarz Miesiączkowy, która śledzi Twój cykl z dokładnością naukowca i zawsze chętnie Ci podpowie, kiedy masz największą szansę na dziecko.

„Coraz bardziej powszechna staje się świadomość, że »seksualny dobrostan« kobiety jest ściśle powiązany z dobrym funkcjonowaniem fizycznym i psychicznym” – mówi Tania Boler, szefowa Elvie (elvie.com), firmy produkującej rewolucyjne i wielokrotnie nagradzane urządzenie do treningu mięśni dna miednicy. Warto dodać, że jest to, poza wszystkim innym, ładny gadżet. Jeszcze kilka lat temu rynek nowych technologii, powiedzmy to sobie szczerze, zaniedbywał potrzeby kobiet. Od niedawna widzimy powolne zmiany i pojawiają się technologie nakierowane na rozwiązywanie typowych kobiecych problemów – od ciąży i porodu po miesiączki i menopauzę. Coraz więcej kobiet korzysta z nich, aby lepiej zrozumieć swoje ciało i przejąć kontrolę nad swoim zdrowiem i życiem seksualnym.

Ciekawa jest też zmiana estetyki. Niegdyś gadżety seksualne budziły opory nie tylko za sprawą seksistowskiej formy marketingu, ale też z powodów estetycznych. Były po prostu brzydkie taką odpustową tandetną brzydotą. Kto był w seks shopie, ten wie, o czym mówię. Kojarzyły się z czymś tanim, podejrzanym i brudnym. Teraz coraz więcej firm bierze to pod uwagę i produkuje gadżety dla przyjemności w szykownym wydaniu.

ZOBACZ TEŻ: 16 pytań, które powinnaś zadać swojemu mężczyźnie

Zajrzyjcie na stronę getmaude.com – Eva Goicochea, która w zeszłym roku wprowadziła markę Maude na rynek, mówi o zmianie kontekstu, w którym mówimy o ciele i seksualności, i to widać w tych produktach. To, co wyróżnia ofertę Maude (świeca do masażu, dwa lubrykanty, w tym jeden organiczny, prezerwatywy i szary wibrator), to nie technologia, tylko styl. Wszystkie produkty możesz postawić na półce w łazience bez wstydu. Są po prostu stylowe – proste i eleganckie. Nie musisz ich ukrywać w koszu na brudną bielizną ani udawać, że pełnią inną funkcję niż w rzeczywistości („A to?”. „To jest urządzenie do masażu twarzy...”). I mamy nadzieję, że podobnie rzecz się ma z naszymi potrzebami seksualnymi czy generalnie z naszym seksualnym wellbeingiem. Nie ma w tym nic brudnego czy wstydliwego. To jest część nas i powinna zajmować ważne miejsce „na półce” naszego życia. I wyglądać pięknie.

REKLAMA

Ostatnia granica

Unboundbabes.com, sklep promujący postawę seksualnie pozytywną, idzie krok dalej. Wprowadził do swojej oferty pierścień Palma. Jak głosi reklama, Palma to wodoodporny pierścień wibracyjny o kilku prędkościach. Palma wykonana jest ze stali chirurgicznej i jest dostępna w kolorze srebrnym oraz złotym (galwanizowana 18-karatowym złotem).

„Chcieliśmy stworzyć biżuterię, która mogłaby stanowić pretekst do rozmów przy kawie, w barach czy w metrze” – mówi prezes firmy Polly Rodriguez. Nosisz sobie piękny złoty lub srebrny pierścień na palcu, a kiedy masz nastrój, po prostu przekręcasz go oczkiem do wewnątrz dłoni i... sama wiesz, co dalej. Rodriguez ma ideę, żeby pomóc ludziom rozmawiać o swoich potrzebach seksualnych.

„Wiele tematów stanowiło kiedyś tabu, a teraz rozmawiamy o nich swobodnie. Tak samo będzie w niedalekiej przyszłości z seksem. I mamy nadzieję, że pierścień Palma stanie się katalizatorem takich rozmów” – mówi. To nie jest tylko kwestia społeczna. Kobiety, które prowadzą biznesy skierowane do kobiet, zyskują na tym, że my wszystkie stajemy się odważniejsze. A ich sukcesy to jednocześnie nasza korzyść. Kobiety coraz częściej biorą udział w badaniach nad kobiecą seksualnością. Fakt, że przez wieki medycyną zajmowali się wyłącznie mężczyźni, wyjaśnia, dlaczego wciąż wiemy stosunkowo mało o naszym funkcjonowaniu seksualnym.

ZOBACZ TEŻ: Spadek libido - jak sobie z nim poradzić?

Wciąż jest bardzo mało informacji na temat anatomii kobiecych genitaliów. Kiedyś próbowałam sprawdzić, jaka jest średnia odległość od pochwy do łechtaczki. Nie potrafi ę powiedzieć, ile godzin spędziłam na szukaniu czegoś, co po prostu nie zostało zbadane. Brakuje również dokładnej analizy zjawiska, dlaczego niektóre kobiety zmagają się z brakiem orgazmu (anorgazmią). Albo, choć wiemy, że seks i sen są ze sobą powiązane, nie wiemy dokładnie, jak „stosować” orgazmy, aby dobrze spać – czy, na przykład, lepiej jest szczytować 30 minut przed snem, czy bezpośrednio przed nim.

Warto mieć świadomość, że walka o seksualną równość toczy się trochę w cieniu afery #metoo, walki z seksizmem w korporacjach, mediach i reklamie, walki z postrzeganiem kobiety jako obiektu seksualnego. To może wprowadzać pewną konfuzję w dyskusjach na temat kobiecej seksualności. Jeszcze nie wiemy dokładnie, gdzie jest granica między epatowaniem seksem a swobodnymi rozmowami na temat seksualnej przyjemności. Dopiero staramy się wyznaczać nowe standardy.

Szczególnie w Polsce ten temat jest jeszcze trochę niszowy, aczkolwiek nasze kobiety już rozpoczęły trzecią rewolucję seksualną. Tak przynajmniej wynika z raportu profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza z 2016 roku na podstawie ankiet, w których udział wzięły 1054 kobiety w wieku od 18 do ponad 70 lat. W porównaniu do wcześniejszych badań, sprzed 10 i 20 lat, okazuje się, że Polki śmielej mówią o swoich potrzebach seksualnych. 76,5% procent kobiet przyznaje, że ma potrzebę uprawiania seksu co najmniej raz w tygodniu (10 lat temu była to mniej więcej połowa, a 20 lat temu 30%). 75% kobiet w wieku 60+ jest wciąż aktywnych seksualnie! I uważają seks za istotną sprawę w swoim życiu.

Jest tak jak przypuszczałyśmy: rewolucję obyczajową w Polsce zrobią kobiety.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij