[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.8

Mindfulness w łóżku [przepis na większą radość z seksu]

Wciąż rosnąca liczba badań potwierdza, że mindfulness może się okazać pierwszą skuteczną viagrą dla kobiet.

mindfulness seks

Atmosfera jest coraz gorętsza. Kropelka potu spływa po Twoim brzuchu i znika między nogami. Wbijasz paznokcie w prześcieradło i wyginasz plecy w miarę narastania rozkoszy, która zaczyna się w dolnej części miednicy i rozchodzi się falami. Jesteś już blisko i całe Twoje ciało oczekuje na wielki finał.

To nie jest początek klikbaita, tylko artykułu, który może na zawsze zmienić sposób, w jaki się kochasz. Seks to aktywność, którą mindfulness może rzeczywiście podnieść na wyższy poziom. Wywodząca się z jogi praktyka trenowania umysłu, tak by skupiać się na tu i teraz, już staje się metodą pomagającą nam świadomie jeść, komunikować się z dziećmi itp. Rośnie liczba badań naukowych potwierdzających wcześniejsze intuicje, że zastosowanie technik mindfulness w seksie pomaga odczuwać go intensywniej i bardziej się nim cieszyć.

Ilość nie przechodzi w jakość

Najnowsze statystyki dotyczące życia seksualnego mieszkańców tzw. Zachodu są przygnębiające. Badanie wykonane przez brytyjski National Survey of Sexual Attribution and Lifestyles ujawniło, że kobiety kochają się 4,8 razy w miesiącu. I co z tego? – zapytasz. A to, że 10 lat temu było to 6,3 razy w miesiącu. Aby w pełni zrozumieć, gdzie się znaleźliśmy, badacze z Ipsos Mori zbadali 2000 kobiet w wieku od 30 do 80 lat. Jedna piąta nie była zadowolona ze swojego życia seksualnego. Teraz ciekawostka: najmniej zadowolona grupa – kobiety w wieku od 30 do 44 lat – uprawiała najwięcej seksu, co jasno dowodzi, że w seksie ilość nie przechodzi w jakość. Już nie szalejemy, nie przebieramy się w lateks, a nawet jeśli, to wcale się przy tym dobrze nie bawimy.

Eksperci uważają, że problem zaczyna się w mózgu. Profesor Lucia O'Sullivan, psycholog społeczny z University of New Brunswick, przeprowadziła badanie, w którym pytała ludzi, dlaczego według nich mają problem z odczuwaniem radości z seksu. „Uczestnicy mówili o zmęczeniu, przytłoczeniu codziennością, stresie, gonitwie myśli. Mieli trudności w wyluzowaniu się i skoncentrowaniu na seksie” – wyjaśnia O'Sullivan. Zresztą nie potrzebujesz dyplomu z psychologii, aby wiedzieć, że seks zaczyna się w głowie. I brak seksu zaczyna się w tym samym miejscu. Nasz umysł, przećwiczony jak pies Pawłowa w reagowaniu na powiadomienia w telefonie, uzależnienie od Netflixa (jeszcze tylko jeden odcinek i zamykam laptop…), technologia, która sprawia, że wciąż czujemy się jak w pracy, bo np. szef ma zwyczaj pisać mejle o 23:00 i lubi, jak się na nie reaguje – to wszystko wstrząsnęło naszym życiem seksualnym.

„Codzienny stres jest bardziej destrukcyjny dla reakcji seksualnych niż pojedyncze, poważne, traumatyczne wydarzenie – mówi psycholog dr Lori Brotto. – Obniża nastrój, a negatywny nastrój ma znacznie większy wpływ na pożądanie niż czynniki fizjologiczne, takie jak pobudzenie krążenia w miednicy czy nawilżenie pochwy”. Najlepszym dowodem na to, że u kobiety mózg jest najważniejszym organem seksualnym, jest fakt, że nie udało się stworzyć skutecznie działającej viagry dla kobiety. Nawet gdy badania wykazały, że konkretny lek skutecznie wzmaga krążenie w okolicach miednicy, to sam w sobie nie pobudza pożądania. Skaning mózgu pokazał, że kobiety o niskim pożądaniu wykazują dużą aktywność w obszarze odpowiedzialnym za dokonywanie ocen. Zamiast skupiać się na odczuciach ciała, taka kobieta koncentruje się na własnym wyglądzie, fałdce na brzuchu, na dźwiękach, na pryszczu na czole partnera, a potem na obwinianiu siebie, że jest beznadziejna w łóżku. Tak jakby wychodziła z siebie i przyglądała się sobie z boku, zamiast być w środku i odczuwać.

Wszystko siedzi w głowie

Skoro problem zaczyna się w głowie, to tam też należy szukać rozwiązania. Praktyka mindfulness zdaje się być idealną odpowiedzią.

„To świadomy seks, podczas którego koncentrujemy się na tu i teraz, na doznaniach z ciała, zamiast gonitwy myśli i gonienia za orgazmem” – mówi holistyczna seksuolog Diana Richardson, której wykład na TED „Potęga uważnego seksu” ma od kwietnia ponad 220 000 wyświetleń. I tu dochodzimy do sedna. Energia umysłowa, którą zwykle marnujesz na samokrytycyzm albo gonitwę myśli („Co tak kapie…”, „Zamknęłam okno…”, „Kot drapie do drzwi…”, „Nie za głośno jesteśmy?”) zostaje okiełznana i skierowana na obserwowanie tego, co czujesz. I chwileczkę: zanim zaczniesz się krzywić, wiedz, że nauka jest po naszej stronie. W grudniu ubiegłego roku niemiecka psycholog, dr Julia Velten, specjalistka od dysfunkcji seksualnych, opublikowała wyniki badań w „Journal of Sex Research”, które potwierdziły skuteczność technik mindfulness, jeżeli chodzi o intensywność pożądania.

W jej badaniu 41 kobiet obejrzało film erotyczny, a następnie przeprowadziło ćwiczenie uważności – sześciominutowy „skaning” ciała, koncentrujący się na własnych odczuciach, lub wizualizację, podczas której wyobrażały sobie siebie w lesie. Kobiety miały za zadanie kliknąć w „podnieceniometr” za każdym razem, kiedy poczuły zmiany w pobudzeniu. Wynik: bycie uważnym to klucz do pożądania, a grupa, która ćwiczyła mindfulness, doświadczała podniecenia zarówno na planie psychicznym, jak i fizycznym. „Seksualna reakcja jest wyzwalana tylko wtedy, gdy kobiety koncentrują się na bodźcu erotycznym i nie są rozpraszane przez nieseksualne myśli” – mówi dr Velten.

Naukowcy odkryli, że ośmiotygodniowy program uważności zwiększył zadowolenie seksualne o 60%. Pożądanie odczuwane wobec partnera przesunęło się na skali od „prawie nigdy” do „prawie zawsze”, orgazmy stały się bardziej intensywne, a kobiety nauczyły się przekierowywać uwagę na swoje ciało, kiedy czuły, że się rozpraszają. Taka jest moc mindfulness, którą dr Brotto nazywa „najskuteczniejszym sposobem na osiągnięcie satysfakcji seksualnej”. Implikacje tych badań wykraczają znacznie poza polepszenie życia seksualnego. Kiedy dr Brotto nie pracuje z kobietami (lista oczekujących, które desperacko próbują dołączyć do jej warsztatów w Kanadzie, jest długa), jest w laboratorium, próbując odkryć dokładne mechanizmy, które sprawiają, że mindful seks jest tak skuteczny. Zajmuje się także badaniem uważności jako terapii dla mężczyzn z zaburzeniami erekcji i rakiem gruczołu krokowego. Uważny seks jest coraz częściej wykorzystywany przez seksuologów w terapii par.

Ćwicz mięśnie umysłu

Czyli co? Może spróbujesz? Przydałby się tylko jakiś zestaw wskazówek, jak zacząć.

Nauka medytacji może wydawać się zbyt poważnym przedsięwzięciem. Głównie dlatego, że ludzie wyobrażają sobie medytujących godzinami mnichów siedzących w niewygodnej pozycji. Ale z medytacją jest dokładnie tak, jak z każdą inną dyscypliną. Zaczyna się od małych kroków i stopniowo nabiera wprawy. „Drogą do sukcesu jest praktyka. Nie wystartujesz w triathlonie po jednej niedzielnej przejażdżce rowerem – mówi dr Brotto. – Podobnie jest z mięśniami umysłu: potrzebują ćwiczeń przez dłuższy czas, abyś miała poczucie, że w pełni nad nimi panujesz”.

Klienci dr Brotto mają cotygodniowe sesje grupowe (nie mylić z orgiami) plus codzienne 30-minutowe zadania domowe. Potem mogą już zabrać swoje skoncentrowane umysły do łóżka, gdzie będą wcielać w życie nowo nabyte umiejętności skupiania się na odczuciach z ciała. Od razu zaznaczamy, że eksperci od mindfulness nie odżegnują się od techniki. Jest wiele aplikacji, np. Headspace, które pomagają w nauce skupienia i medytacji. Ale dr Brotto poleca zajrzeć do kuchni i poćwiczyć wypróbowaną technikę, obejmującą pudełko rodzynków. Zamiast zwykłej metody wrzucania garści do ust, jemy jednego rodzynka, zwracając uwagę na jego fakturę, miękkość, doznania i smak.

Może się wydawać, że rodzynek jest kluczowym składnikiem nauki uważnego seksu, ponieważ jednym z najczęstszych skojarzeń, które kobiety tworzą – podświadomie lub nie – jest to, że przypomina im łechtaczkę. Oznacza to, że umysł zaczyna kojarzyć obraz narządów płciowych w pozytywny i zmysłowy sposób. Ale zadanie służy też innemu ważnemu celowi – uczy nas, jak wiele można poczuć zmysłami, kiedy zwolnimy i zaczniemy koncentrować się na tym, co aktualnie robimy. Po dokładnym „zbadaniu” ustami i językiem rodzynka poczułaś, że ślinisz się na myśl o zgryzieniu i zjedzeniu go? A teraz wyobraź sobie, że rodzynek jest Twoim partnerem. W podobny sposób ćwicz się w koncentracji na zmysłowych doznaniach podczas seksu, a zobaczysz, jak odczucia zaczną się zmieniać z poziomu „przeciętne” i wchodzić na poziom „niezwykłe”. Osiągniesz to tylko dzięki sile swojego umysłu. Przy czym wcale nie musisz robić wszystkiego wolno i z namaszczeniem.

Uważny seks nie oznacza wpijania się wzrokiem w oczy partnera, powolnych pieszczot i szeptania czułości. Równie dobrze może być ostry, niegrzeczny, zabawny. Kobiety, biorące udział w zajęciach dr Brotto, wspominając wcześniejsze doświadczenia seksualne, mówiły o tym, że często miały poczucie, że mentalnie „znikają” podczas seksu, tak jakby w akcji uczestniczyło tylko ich ciało. Zbyt mocno przejmowały się tym, co sobie pomyśli partner, jak wypadną w jego oczach, czy zachowują się odpowiednio.

Paradoksalnie w seksie altruizm jest drogą donikąd, a już na pewno jego efektem jest nudny seks i brak orgazmu. Dopiero gdy nauczymy się skupiać na sobie, na tym, co czujemy, co lubimy, staniemy się egoistkami i zadbamy o własną przyjemność, możemy uszczęśliwić i siebie, i naszego partnera. Ćwicząc „osadzanie się” we własnym ciele, stajemy się bardziej zmysłowe, energetyczne i seksualne. Same zobaczycie – to będzie widać po Was na pierwszy rzut oka.

ZOBACZ TEŻ: 7 pozycji zabawniejszych od pozycji na pieska

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij