Męskim okiem: najczęstsze przyczyny domowych kłótni [zakopcie wojenny topór]

Bywały już wojny trzydziestoletnie - czego nie życzymy - ale nasze, na szczęście, są krótsze. Jednak tylko od nas zależy, czy będziemy respektować konwencję genewską i darujemy życie jeńcom.

kłótnia fot. Shutterstock.com

"Może byś się zainteresował i włączył w wychowanie, a nie pozwalał na wszystko".

Marek Dudziński, redaktor działu Fitness MH:

REKLAMA

Plotkarze donosili przed laty, że jednym z głównych powodów rozstania Angeliny Jolie z Bradem Pittem były właśnie różnice w poglądach na wychowanie dzieci. Nie pieniądze, nie romanse na boku, ale wychowanie dzieci – to nawet krzepiące. Problem chyba polega na tym, że każdy z nas został wychowany według określonych reguł i jeżeli wyrósł na tzw. porządnego człowieka, jest przekonany, że to jedyna słuszna droga postępowania.

Moja rada: Nic nie wiem o poglądach Angeliny na wychowanie, ale wiem, że domowe kłótnie o dzieci nie powinny się przy nich odbywać. Zresztą, żadne inne też nie. Istotą sprawy jest, moim zdaniem, znalezienie równowagi między wymaganiami a pobłażliwością, a ta ostatnia musi także obejmować niezbywalne prawo dzieci do chodzenia po murkach. Najwyżej spadną i stłuką sobie kolano.

ZOBACZ: Męski punkt widzenia na seks

"Mamusia mnie ostrzegała, że z Tobą tak będzie i miała rację".

Michał Rosiak, redaktor działu Fitness MH:

To już ciężki kaliber – taka ”Gruba Berta” w artyleryjskim ostrzale wojny domowej. Chcesz dotknąć przeciwnika (niedługo przed kłótnią zwanym partnerem) do żywego? Wypowiedz magiczne zdanie, że mamusia z tatusiem Cię uprzedzali, a Ty, głupia, nie chciałaś słuchać, i sprawa będzie załatwiona od ręki. Jasny szlag go trafi tam, gdzie stoi. Sprawiedliwie trzeba dodać, że to działa w obie strony, bo, jeden z drugim, synuś mamusi, też potrafi coś takiego palnąć. Skądinąd, facet zasłaniający się mamusią jest tak bezdyskusyjnie żałosny, że walnięcie go podczas kłótni gitarą jest, moim zdaniem, całkowicie usprawiedliwione.

Moja rada: Co innego słuchać dobrych rad rodziców, a co innego powoływać się na nie w kłótni i wymachiwać nimi jak maczugą. Poza tym, rady bywają dobre, ale też nietrafione, i przypisywanie mamie i tacie papieskiej nieomylności jest nadużyciem. W dodatku prowadzącym do wniosku o nie do końca odciętej pępowinie, a ta, zdaniem psychologów, utrudnia wejście w pełną, dojrzałą dorosłość. To nie my – to psychologowie.

SPRAWDŹ: Czy w związku zawsze trzeba mówić prawdę?

"Ty zawsze jesteś zmęczony po pracy, a ja to niby co: cały dzień leżę i pachnę?!".

Piotr Makowski, redaktor naczelny MH:

Kiedy prowadzi się wnioskowanie na podstawie fałszywej przesłanki, trudno oczekiwać dobrych wyników. To jest właśnie ten przypadek, bo z faktu, że jesteśmy zmęczeni po robocie, wcale nie wynika, że odmawiamy wam prawa do podobnego zmęczenia. Że nie doceniamy waszych wysiłków – tych służbowych i domowych – które wkładacie codziennie, by wszystko trzymało się kupy. Nie. Może po prostu prosimy, by po powrocie do domu dać nam godzinkę odpoczynku, zanim zostaniemy rzuceni na odcinek mycia okien, przetykania wanny, wyrzucania śmieci, naprawy szafy, wyprowadzania psa i innych niecierpiących zwłoki obowiązków. I tyle, a potem zrobimy, co należy. Aha – tak, wiemy, że nie pracujemy na szychcie w kopalni ani przy piecu hutniczym, więc podobne komentarze nie przybliżają porozumienia.

Moja rada: W idealnym świecie poleżelibyśmy sobie razem objęci na sofie przez godzinkę, potem otworzyli butelkę białego wina i spokojnie zastanowili nad ułudą pojęcia „niecierpiący zwłoki”. Że to nierealne? A co, to już pomarzyć nie wolno?

ZOBACZ TEŻ: Okiem faceta - prezerwatywy

Zobacz również:
Pięć ćwiczeń, pięć obwodów, zero sprzętu, wszystkie mięśnie. Przed Tobą kompleksowy trening całego ciała, który możesz zrobić wszędzie. Nie zwlekaj.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA