Męskim okiem: dlaczego faceci bywają głusi i ślepi?

To właśnie o utratę wzroku i słuchu jesteśmy najczęściej pomawiani w domowych awanturkach. Redaktorzy MH komentują z miłością swój świat bez tych zmysłów.

NIE SŁYSZĘ Fot. Shutterstock.com

"Łyżki leżą tu, a widelce tu. Tak trudno to zapamiętać?!".

Michał Gołębiewicz, redaktor działu Dieta MH:

REKLAMA

Odrobina organizacji, jasna sprawa, jest przydatna, i jakoś porządkuje wszechświat – tu pełna zgoda. Jednak czymś innym jest oglądanie fikcyjnej postaci Moniki Geller-Bing w serialu „Przyjaciele”, a czymś zupełnie innym miesz- kanie z nią pod jednym dachem. Przed telewizorem pękamy ze śmiechu z jej obłąkanej pedanterii i chorobliwej drobiazgowości ocierającej się nierzadko o małostkowość, ale w realu niekoniecznie jest nam do śmiechu. Sam święty Symeon Starszy spadłby ze swe- go słupa, gdyby przymuszano go do układania kolorami słoiczków z przyprawami.

Moja rada: Co ciekawe, pasji do porządkowania naszego życia wymykają się ich własne torebki, których zawartość powinna być piekłem dla pedantek – jest w nich wszystko! I paradoksalnie, te torebki z kosmicznym bałaganem dają nadzieję, że nie mieszkamy z chodzącą nerwicą natręctw, tylko z naszą kochaną, lekko zbzikowaną dziewczyną. Na szczęście!

"To już nie hobby, ale zbieractwo. Po co Ci piąty obiektyw?".

 Piotr Pflegel, redaktor działu Zdrowie MH:

Litości! Przecież każdy jest inny, to widać na pierwszy rzut oka, i służy do fotografowania różnych rzeczy w różnych warunkach. Uprzedzam lojalnie, że mam na oku jeszcze dwa kolejne, naprawdę rewelacyjne. I nie, to nieprawda, że obiektywy są dla mnie ważniejsze od Ciebie, kochanie. Zdarza mi się je przytulać, ale ich nie całuję.

Moja rada: Żeby było jasne: nie jestem fotoreporterem wojennym, którego co chwilę wywiewa z domu na całe tygodnie, by robić zdjęcia mordującym się wzajemnie szaleńcom. Po prostu fotografia mnie pasjonuje i lubię się nią zajmować. Problem polega na tym, że zakochujemy się w człowieku z pasją, a z czasem zaczynamy być o tę pasję zazdrośni. Dotyczy to oczywiście nie tylko robienia zdjęć, bo pasji są pewnie setki różnych, ale po prostu czynności, która kradnie” nam partnera, jego czas ” i obecność obok. Takie myślenie, moim zdaniem, to ślepy zaułek. Dużo lepiej jest widzieć, że partner/partnerka, realizujący swoje pasje, otwiera przed nami światy dotychczas nam niedostępne i więcej możemy na nich skorzystać niż stracić

„Do Ciebie można gadać i nic, więc powiem drukowanymi: OPUSZCZAJ DESKĘ!”.

Michał Rosiak, redaktor działu Fitness MH:

Jabłko Parysa, które, jak wiadomo, doprowadziło do wybuchu wojny trojańskiej, to pikuś w porównaniu do deski sedesowej w naszych ubikacjach. Nie ma chyba innego sprzętu, który byłby większym zapalnikiem domowych konfliktów (może czasem pilot TV w trakcie mistrzostw świata) niż poczciwa deska. Głównym argumentem kobiecych batalionów wojennych jest oczywiście higiena, bo przy spuszczaniu wody powstaje wodny pył drobnoustrojów, które mogą roznosić się po łazience. Jednak męskie kompanie odpierają ataki: gdyby faktycznie chodziło Wam o higienę, mówiłybyście „Zamknij klapę”, a nie „Opuść deskę”, bo faktycznie urządzenie składa się z dwóch części. Jedno chroni goły tyłek przed nieprzyjemnym, zimnym dotykiem porcelitu, a drugie zamyka cały interes.

Moja rada: Jeżeli faktycznie wojna toczy się o to, że czasem zdarza się Wam przegapić fakt podniesionej deski i narażenia się na szokowy wstrząs, to dlaczego nam o tym nie powiecie? Przecież każdy z nas zrobi wszystko, by uchronić swoją ukochaną przed nieprzyjemnymi doznaniami, więc ilość opuszcza- nych desek na pewno by wzrosła. A Wy wyjeżdżacie z jakąś higieną... 

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA