Kobiety mają intuicję, aby przeczuwać męskie zamiary, których oni nigdy nie mieli [męskim okiem]

Kto był w związku, ten wie; kto nie był, ten się dowie, że to nie tylko wspólne oglądanie spadających perseid. To dużo więcej. Redaktorzy MH patrzą z sympatią na to „więcej”.

Męskim okiem fot. Getty Images

„Kino? Nie, bo Covid. Knajpa? Nie, bo Covid. Może mi jeszcze każesz maseczkę w domu nosić?!”.

Michał Gołębiewicz, redaktor działu Dieta MH:

REKLAMA

Chciałbym nieśmiało zaznaczyć, że to nie ja wymyśliłem wirusa i całe to pandemijne szaleństwo. Jestem taką samą ofiarą, jak Ty, tylko może nieco spokojniej znoszę szykany. Jeżeli bowiem przyjąć, że wszystko, czym nas bombardują, jest prawdą (a zakładam, że w pryncypiach jest, odrzucając histerię mediów), to naprawdę świat się nie zawali, jeżeli przez jakiś czas nie pójdziemy na dyskotekę, koncert czy do knajpy. A czy zawali się, jeżeli jednak pójdziemy? – pytasz. Tego do końca nikt nie wie, ale może. Więc...?

Moja rada: Tutaj pasuje kwestia, którą w filmach mówią terroryści, biorąc zakładników: „Zachowajcie spokój, a nikomu nie stanie się krzywda”. I bądź tu mądry: kłamią czy mówią prawdę?

„Jest głośno, bo rozmawiam przez głośnomówiący i coś ogarniam w domu. Nie lubię marnować czasu. Chcesz pozmywać?”?

Piotr Makowski, redaktor naczelny MH:

Oczywiście, że mogę pozmywać, żaden problem – pozmywam. Mam medal dla najlepszego zmywaka Rzeczpospolitej i terenów byłych Kresów Wschodnich i oczywiście pozmywam. Ale później. Teraz oglądam film i sądząc z poruszania się ust aktorów, ma on bardzo interesujące i ciekawe dialogi. Potwierdziłbym to na 100 procent, gdybym słyszał choć jedno słowo. Ale nie słyszę. Za to od godziny słyszę głośny, chodzący audiobook z wodospadem Wodogrzmoty w tle – już widzę ten rachunek za wodę! Ten telefoniczny przemilczę.

Moja rada: Lepiej byłoby przemilczeć oba rachunki, bo jak mawiali w kabarecie Dudek: „Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb”. A od siebie w takich sytuacjach polecałbym filmy wczesnego Chaplina, Bustera Keatona, Flipa i Flapa oraz innych gwiazd niemego kina.

„Jak ty przynosisz pracę do domu, to jest ok, ale jak ja, to od razu piekło! Twoje sprawy są ważniejsze od moich, tak?”

Marek Dudziński, redaktor działu Fitness MH:

To nie jest tak. Po prostu większość gospodarstw i związków mających dzieci, mimo obecności w domu odpowiedzialnego i troskliwego faceta, jest zorientowana zdecydowanie mamocentrycznie. To kobieta jest w tych domach latarnią morską, której światło wygarnie z ciemności zagubioną czapeczkę czy kokardę, zauważy rozwiązaną sznurówkę, krzywo zapięte guziki koszuli, przytuli, kiedy trzeba, i wyczaruje szklankę gorącego kakao (a facet poda zimny sok pomarańczowy z lodówki, to prawie pewne). No a praca robiona w domu tę latarnię wygasza z powodów oczywistych. To jak czerwona kartka dla Roberta Lewandowskiego i jego zejście z boiska: mecz niby toczy się dalej, ale to już nie jest ten sam mecz.

Moja rada: Jest oczywiście pokusa przy czwartym z rzędu weekendzie z jej pracą w domu, by zapytać: „A może Ty jakoś źle to organizujesz w tygodniu, że Ci tyle zostaje?”, ale instynkt samozachowawczy i nieustające uczucie radzą tego nie robić. Ja też tak radzę.

ZOBACZ TEŻ: Męskim okiem: o babskim marudzeniu i przytykach

Zobacz również:
Wybuch pandemii przez ograniczone możliwości treningowe i utrudniony dostęp do sprzętu sprawił, że pojawił się boom na skakankę. Wcześniej kojarzona z treningiem bokserskim albo rozgrzewką, teraz pokazała się jako pełnoprawne narzędzie treningowe.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA