[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Jak schrzanić związek? 4 zachowania, które zrujnują Waszą relację

Najgorzej gdy mamy mnóstwo dobrych chęci, a facet okazuje czarną niewdzięczność. No chyba że spróbujemy spojrzeć na to wszystko z innej strony i zobaczymy, ile w tym naszej winy.

para ślub fot. Getty Images

Tak się zaczyna każda miłosna bajka – poznaliśmy się, zakochaliśmy, było nam razem tak wspaniale, rozumieliśmy się w poł słowa, okazało się, że jesteśmy do siebie tacy podobni, oboje lubimy psy, morze, lody czekoladowe i wino czerwone. A za to nie znosimy czosnku i porannego wstawania. A gdy byliśmy mali, to jeździliśmy na kolonie w te same miejsca, może się nawet mijaliśmy. To niesamowite, jesteśmy sobie przeznaczeni. No i dlaczego to się czasem źle kończy? Oto kilka powodów.

Jesteś taki sam jak wszyscy

Taki scenariusz zdarza się wtedy, gdy w nowy związek wchodzimy poobijane po poprzednim. Miałyśmy jakieś złe doświadczenia: tamten nas okłamał, zdradził, odszedł bez słowa z naszą najlepszą przyjaciółką, słowem, zachował się podle i zawiódł nasze zaufanie.

Ten nowy facet na początku oczywiście wydaje nam się lekiem na całe zło. Teraz będzie zupełnie inaczej – przekonujemy same siebie. Ale powolutku niezaleczone urazy wychodzą na powierzchnię. No bo przecież ta nasza nowa miłość też jest facetem. A skoro jest facetem, to też nas może zranić, tak samo jak tamten.

I włącza nam się tryb podejrzliwości. Spóźnił się na kolację? Oj, niedobrze. Mówi, że przedłużyło mu się spotkanie z klientem. Taaa, jasne! Zdarzyło mu się zapomnieć o waszej rocznicy? No pięknie, zaczyna się zapominanie i olewanie. I stopniowo nasz sympatyczny, Bogu ducha winny partner okazuje się „taki sam jak wszyscy faceci”. Obrywa za grzechy naszych poprzednich partnerów. I choćby był najmilszy na świecie, to długo tego nie wytrzyma.

Jestem super, jestem super, jestem super

Wiemy skądinąd, że totalna samoakceptacja jest rzadką cechą. A zwłaszcza u kobiet. Przyznajcie się, która z was przy nowym partnerze pokazuje całą prawdę o sobie? Ręka w górę? Nie widzę.

Staramy się być trochę lepsze, fajniejsze niż jesteśmy, bardziej energiczne i odważne. Trochę szalone. A zwłaszcza zupełnie, ale to zupełnie inne niż jego była dziewczyna. Tylko że niektóre z nas się zapędzają. W swojej chęci stania się dla niego ideałem kobiety zapominają o sobie. Robią rzeczy, których właściwie nie lubią (naprawdę uwielbiasz piwo, chodzenie po górach, seks analny i piłkę nożną?!). Ale nie da się tak długo oszukiwać samej siebie. Prędzej czy później prawdziwa natura daje o sobie znać z siłą huraganu Irma. I wtedy wszystko zaczyna Cię wkurzać. A biedny facet nie wie, o co chodzi. Przecież mówiłaś, że to lubisz? A babcia mówiła, że na kłamstwie nie da się zbudować niczego trwałego.

REKLAMA

REKLAMA

para ślub fot. Getty Images

W tym związku jest was więcej

Czasem to jest Twoja rodzina – mama czy siostra, czasem przyjaciółki, a bywa, że i były partner. Nie potrafisz postawić ludziom granicy i pozwalasz, żeby wszyscy dookoła wtrącali się do Twojego życia. Albo nie umiesz przerwać kontaktów z byłymi partnerami (bo dobra gospodyni ma zawsze coś w zapasie, prawda?). Ale to jest oznaka niedojrzałości emocjonalnej. Twój partner chce być z Tobą, a nie z całą bandą ludzi, którzy mają wpływ na Twoje decyzje. Postaw się w jego sytuacji – naprawdę podobałoby Ci się, żeby jego mama i siostra albo była dziewczyna odgrywały zbyt dużą rolę w waszym związku? No chyba nie. I dlatego on też się może kiedyś wkurzyć.

Księżniczka na ziarnku grochu

Być może wychowano Cię w przekonaniu, że o kobietę facet musi się starać. Nieustannie zabiegać. I generalnie powinien być szczęśliwy, że w ogóle pozwalasz mu z sobą być. Seks? Tylko gdy się bardzo postara: sama nigdy nie inicjujesz, bo jeszcze mu się w głowie przewróci. Będziesz miała szczęście, jeżeli trafisz na masochistę, który lubi być podnóżkiem dla kobiety. Ale mam złą wiadomość – nie ma takich wielu na świecie. A nawet gdybyś takiego znalazła, to nie będziesz go szanować. Bo jednak w zdrowym związku musi być równowaga – tyle samo dajesz z siebie, ile bierzesz.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij