[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.9

Jak dojść do siebie po rozstaniu?

Kiedy kończy się związek z osobą, z którą spędziłyśmy najważniejsze lata naszego życia, czujemy się tak, jakby nam ktoś wyrwał serce. Nawet wtedy, gdy to my zrywamy, a związek był toksyczny.

Nie potrafię nawet policzyć, ile razy mówiłam siostrze i przyjaciółkom, że zamierzam rozstać się z partnerem, że to już koniec, że ostatecznie i definitywnie. Ale tak naprawdę zajęło mi to całe lata rozterek, wahań, rozstań i powrotów, aby w końcu stało się to faktem. Byłam pewna, że poczuję ulgę, wewnętrzny spokój, ale – szczerze mówiąc – po rozstaniu byłam w rozsypce.

Problemy z zasypianiem, natrętne myśli, obniżona odporność, paraliżujący lęk przed przyszłością (a jeżeli już do końca życia będę sama?!). A im dłużej jesteś z kimś, tym trudniejszy jest to proces. Kobiety dzisiaj coraz później decydują się na trwały związek i dłużej niż kiedykolwiek testują potencjalnych partnerów. Naturalnym produktem ubocznym tego zjawiska są rozstania z osobą, z którą spędziłyśmy większą część naszego dorosłego życia. Być może tak bardzo się zmieniamy wewnętrznie w okresie między dwudziestką a trzydziestką, że „wyrastamy” z siebie nawzajem. I nie chcemy już iść na kompromisy, skoro gdzieś tam może istnieć człowiek, z którym będziemy się lepiej rozumieć. Ale wciąż łączy nas mnóstwo emocjonalnych niteczek, wspomnień, wspólnych doświadczeń. Tyle przecież zainwestowaliśmy w ten związek, tyle przeszliśmy, tak dobrze się poznaliśmy i wszystko to ma iść na marne? Rozrywanie tego boli wręcz fizycznie, jak operacja na systemie nerwowym bez anestezjologa. Jak to zrobić, aby rana się nie „paprała” i można było kiedyś sobie nawzajem szczerze powiedzieć: „Szczęśliwej drogi?”.

Cała prawda

Specjaliści mówią, że jednym z psychologicznych mechanizmów obrony przed bólem jest cukrowanie przeszłości. Ironią jest to, że zachęca Cię do trzymania się toksycznej relacji, która boli bardziej. Pierwszą „pracą domową” w procesie rozstawania powinno być stworzenie osi czasu całego związku, z podkreśleniem każdej chwili, która wbiła nam się w pamięć i stanowiła kolejny gwoździk do trumny tej relacji. To pomoże dostrzec mity, którymi się karmiłyśmy („Zawsze traktował mnie tak dobrze!” – a właściwie to było kilka sytuacji...). Albo toksyczne cykle tej relacji (np. wzajemne wpędzanie się w poczucie winy albo poniżanie itp.). Bez tego nie ruszymy do przodu, tylko zawsze będziemy pytały siebie, czy naprawdę dobrze zrobiłyśmy.

Żałoba

Pozwól sobie na przeżycie żałoby po związku. Pod wieloma względami zerwanie z wieloletnim partnerem odczuwane jest jak śmierć bliskiej osoby. Nie będzie już wspólnej przyszłości, nie będzie już sobotnich wieczorów na kanapie i pękania ze śmiechu z jego żartów. Ale też nie będzie bólu, poczucia, że się dusisz. Nie będzie ataków wściekłości, które sprawiały, że zachowywałaś się tak, że do dzisiaj jest Ci wstyd. Jedynym problemem jest to, że Twój eks może zakłócić proces żałoby. Dlatego najzdrowiej będzie w trakcie tego procesu uciąć kontakty, w realu i wirtualne. Nie spotykać się na rozmowy wyjaśniające ani tym bardziej na „pożegnalny” seks. To jest najsmutniejsza część, pogrzeb wszystkiego. Poczuj smutek, tęsknotę za nim, za związkiem, za tymi wszystkimi latami, ale nie myl tego z miłością.

Odnaleźć siebie

 Możesz się czuć przez dłuższy czas jak połowa czegoś, niepełnowartościowa jednostka. To naturalne. Dlatego kolejnym krokiem jest przypomnienie sobie, kim jesteś, czego chcesz, co lubisz, czego nie lubisz, czego pragniesz w życiu dla siebie i jaki związek byłby dla Ciebie najbardziej „rozwojowy”. Najgorsze rozwiązanie to znalezienie sobie jakiegoś faceta – pocieszki. Nie rób tego ani sobie, ani innym ludziom. Pobądź trochę sama. Spotykaj się z ludźmi, chodź na niezobowiązujące randki z różnymi facetami, ale nie angażuj się. Musisz najpierw poczuć się dobrze sama ze sobą – wtedy będziesz gotowa.

Etapy żalu po związku

Musisz przez nie przejść, zanim wyzdrowiejesz i poczujesz, że świat jest piękny.

Wyparcie

Nie chcesz uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Ignorujesz sygnały, a nawet komunikaty bezpośrednie. Tak, to prawda, rozstaliście się i nic tego nie zmieni.

Złość

Wraz z akceptacją prawdy zaczynasz odczuwać ból. Często zmienia się w złość, bo łatwiej mówić sobie: „Co za gnojek!!!” niż cierpieć nad stratą ideału.

Negocjacje

To właściwie negocjacje z rzeczywistością: nie chcesz odczuwać bólu, więc usiłujesz zrobić wszystko, aby wrócić do poprzedniego stanu.

Depresja

Już nie masz siły walczyć. Poddajesz się. Zamykasz się w domu i liżesz rany. W tym stanie kontakt z mądrym psychologiem jest wskazany

Akceptacja

Powolutku podnosisz głowę i widzisz, że świat wokół istnieje i nie jest taki zły. Rozumiesz, że to, co czujesz, to ból fantomowy, a nie miłość.

ZOBACZ TEŻ: Singielka - odkryj zalety życia w pojedynkę

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij