Jak być pewną siebie w łóżku?

Prawdziwa pewność siebie nie wynika z przekonania, że jesteś najlepsza na świecie. Wiąże się raczej z odwagą pokazania innym prawdziwej siebie – ze wszystkimi słabościami i niedoskonałościami.

Pewna siebie w łóżku fot. Getty Images

Seks w prawdziwym życiu jest daleki od tego, jaki widzimy na ekranie. Zwłaszcza w świeżej relacji bywamy niezdarne i zawstydzone. Często seks nie sprawia nam przyjemności i boimy się o tym powiedzieć partnerowi. Z drugiej strony słyszymy, że seks jest ważny, że powinnyśmy być otwarte i pewne siebie. Ale seks w równym stopniu może wzmocnić pewność siebie, jak i ją odebrać.

REKLAMA

Trzy historie 

Seksualna pewność siebie jest bardzo kruchą cechą, jeśli budujemy ją na akceptacji drugiej osoby. Jak kruchą, niech zilustrują to poniższe historie.

Dominika: „To było wiele lat temu, kiedy mój ówczesny chłopak po seksie wziął pisak i napisał mi na brzuchu: »Ogol się« i dorysował strzałkę skierowaną w dół. Strasznie go to rozbawiło, a ja poczułam się okropnie. Zraniło mnie to do żywego i odżyły wszystkie moje kompleksy związane z ciałem. Zdałam sobie wtedy sprawę, jak głęboko we mnie siedzi niepewność, jaka jestem bezbronna, kiedy tak leżę nago w łóżku z mężczyzną. Mogłam sobie tłumaczyć, że jedni lubią ciała wydepilowane, inni nie, ale najważniejsze jest to, co ja lubię. A ja akurat stawiałam wtedy na naturalność. Ale to wcale nie działało. Bardzo długo miałam uraz. Ale w końcu nauczyłam się tego, że im bardziej sama siebie akceptuję, tym bardziej akceptują mnie inni”.

Monika: „Mąż odszedł do innej. Młodszej i ładniejszej. Pomijając już wszystkie inne aspekty rozstania, był to cios w moją kobiecość: czułam się stara, brzydka i niechciana. Moja pewność siebie była w strzępach i byłam przekonana, że resztę życia spędzę w celibacie. Jak w ogóle po 20 latach życia z jednym mężczyzną miałabym się rozebrać przed kimś obcym? Kiedy byłam z mężem (i miałam regularne życie seksualne), było to dla mnie naturalne, że jestem kobieca, seksowna i mogę się podobać. Teraz zobaczyłam, że cała ta moja wewnętrzna energia seksualna i związana z tym pewność siebie była uzależniona od jednego faceta – mojego męża. Po kilku latach od rozstania zaczęłam chodzić na randki, ale w dalszym ciągu nie mogę się przełamać i zdecydować się na seks”.

Joanna: „Najgorszy moment w moim życiu seksualnym przeżyłam z facetem, dla którego to był pierwszy raz. Domyślam się, że dotychczas całą swoją wiedzę czerpał z filmów porno. Akurat próbował pieścić mnie oralnie i w którymś momencie powiedział: »Dziwnie pachnie«. Nie muszę chyba tłumaczyć, że odechciało mi się wszystkiego. Czułam się brudna, obrzydliwa, a kolejnemu partnerowi w ogóle nie pozwalałam na seks oralny. Cała gra wstępna była skoncentrowana na partnerze, a penetracja bywała bolesna. Po kolejnej takiej sytuacji pomyślałam sobie: »Jaki jest sens uprawiania seksu, jeśli nie sprawia mi przyjemności?«. To było jak włączenie trybu szacunku do samej siebie”.

ZOBACZ TEŻ: Przeglądanie Insta obniża samoocenę

REKLAMA

REKLAMA

Mieszanka wybuchowa

Czy jest jakiś temat bardziej skomplikowany psychologicznie niż seks? Mający tyle poziomów, zaspokajający tyle różnych tęsknot i potrzeb. Dodatkowo, w dzisiejszych czasach z seksem związane są sprzeczne komunikaty, które podprogowo wsiąkają w nas przez media, lektury i rozmowy z innymi ważnymi dla nas osobami. Z jednej strony dowiadujemy się, bardzo często już w dzieciństwie, że seks jest zły/brudny/niewłaściwy/grzeszny/niebezpieczny. Z drugiej, że seksem trzeba się cieszyć, że trzeba być otwartą na różne doznania, że fajni ludzie mają fajny seks. I że jest to jeden z elementów wartościujących nas jako nowoczesną, wyzwoloną kobietę. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze prawda o nas samych – w seksie jesteśmy nagie fizycznie i psychicznie, dlatego łatwo nas zranić, wpędzić w kompleksy. Często niepewność i poczucie winy staramy się przykryć pozorowaną pewnością siebie, a seks staje się przedstawieniem obliczonym na zrobienie wrażenia na partnerze. Udajemy śmiałe i otwarte, a tak naprawdę pozwalamy się nadużywać, bo godzimy się na rzeczy, których nie chcemy. Jak mówi terapeutka, dr Alexandra H. Solomon: „Jeśli pragniesz większej pewności siebie w sypialni, musisz zacząć od czułości i zrozumienia dla siebie samej. Nasze intymne relacje mogą być potężnym bodźcem rozwoju i uzdrowienia, jeśli dążymy do samoświadomości”.

Pewna siebie w łóżkufot. Getty Images

O co chodzi w tej seksualnej samoświadomości? Otóż bardzo często jest tak, że podczas seksu znajdujemy się psychicznie jakby z boku, w pozycji oceniającej samą siebie. I często oceniającej bardzo krytycznie. A w samoświadomości chodzi o bycie w środku tego doświadczenia. Bycie tu i teraz, wyciszenie głosów w swojej głowie, otworzenie się na doznania i na własną erotyczną wyobraźnię. Erotyczna pewność siebie to stan, w którym czujemy się pewnie we własnym ciele i swobodnie wyrażamy swoje autentyczne pragnienia i potrzeby. Pewność siebie nie płynie ze spełnienia jakichś wysokich standardów, tylko z przeświadczenia, że jesteś w porządku, ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami i słabościami.

Czy można się nauczyć czułości i zrozumienia dla siebie samej? Według badaczki dr Kristin Neff należy zacząć od przyjaznej relacji z sobą; odnoś się do siebie tak, jak się odnosisz do najlepszej przyjaciółki – ciepło i z pełną akceptacją. Kolejna sprawa to zrozumienie, że nie jesteś jedyną osobą na świecie w swoich zmaganiach i niepewności – to, co przeżywasz, jest naturalne i głęboko ludzkie. I jeszcze uważność – ucz się bycia „w sobie”, odczuwania bez osądzania. Bądź swoim najlepszym sojusznikiem, wybaczaj sobie i nie wymagaj od siebie perfekcji.

SPRAWDŹ: Kompleksy w łóżku - kobieca nagość okiem redaktorów Men's Health

Seksowna Niedoskonałość

Jeśli pogodzimy się z naszymi niedoskonałościami i zrozumiemy, że jesteśmy jedyną i niepowtarzalną całością, to zmieni się nasz stosunek do drugiego człowieka i do seksu. Dopiero wtedy będziemy gotowe na ryzyko w sypialni, czyli pełne odsłonięcie się, proszenie o to, czego pragniemy, robienie rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, pozwolenie sobie na spontaniczne reakcje. Jak mówi dr Alexandra H. Solomon, czuła samoświadomość daje nam odwagę, aby pokazać prawdziwą siebie, dzięki czemu możemy stworzyć autentyczną intymną relację z partnerem. Nawet jeśli ten związek z jakichś powodów się nie uda, to nie zrujnuje nam to poczucia tożsamości. Przeżyjemy smutek, rozpacz, ale przecież nie powstrzyma to nas, aby dalej próbować znaleźć kogoś, kto zachwyci się naszą autentycznością. Będziemy także mądrze wybierać partnerów akceptujących, a nie kytycznych i oceniających.

Pewna siebie w łóżkufot. Getty Images

Traktuj siebie czule

Nigdy nie jest za późno, by zwiększyć swoją erotyczną pewność siebie. Oto, od czego warto zacząć.

Monolog wewnętrzny

Zwróć uwagę na swój wewnętrzny monolog podczas seksu. Czy krytycznie oceniasz swoje ciało, to, jak wygląda, jak pachnie itd.? Kiedy te myśli pojawiają się w głowie, zastąp je głosem pełnym czułości wobec siebie: „Wszystko jest w porządku. Nigdzie się nie spieszę, jestem bezpieczna, jest dobrze”.

Uważność

To najistotniejszy element czułości wobec siebie. Uważność jest świadomością chwili obecnej, bez osądzania. Seksuolog dr Lori Brotto w swoich badaniach odkryła, że kobiety ćwiczące uważność czuły się odważniejsze w seksie, miały lepsze doznania i częściej osiągały orgazm.

Rozmowa

Badania przeprowadzone w 2019 roku przez dr. Allena Mallory’ego wykazały, że możliwość szczerej, głębokiej rozmowy z partnerem jest powiązana ze wszystkimi dobrymi rzeczami w seksie, czyli z większym pożądaniem, podnieceniem, nawilżeniem, częstszymi orgazmami. Poczucie bezpieczeństwa, emocjonalna bliskość i zaufanie to na dłuższą metę największe afrodyzjaki, jakie można sobie wyobrazić.

ZOBACZ TEŻ: Pytania i wyzwania dla par: gra erotyczna

Zobacz również:
Aleksandra Popławska każdy dzień zaczyna od jogi. Zaproponowana przez nią sesja to przyjemna i krótka praktyka na początek dnia, która rozciąga i rozgrzewa ciało. Zainteresowana?
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA