Gdy on jest kosmitą: dlaczego nie czasem nie możemy się dogadać? [męskim okiem]

Nieprawda, nie jest, ale, jak wiadomo, gra się tak jak przeciwnik pozwala. Redaktorzy MH komentują nasze wspólne orbitowanie.

kosmita fot. Shutterstock.com

„Co Ty taki dziki jesteś? Bożenka przyjdzie, to nie możesz z nami posiedzieć jak człowiek, ha?"

Marek Girulski, sekretarz redakcji MH:

REKLAMA

Robienie ze mnie aspołecznego dziwoląga nie ma sensu, bo to nieprawda. Doskonale rozumiem różne towarzyskie zobowiązania, których trzeba dopełniać nawet bez entuzjazmu: jakieś wizyty, rewizyty, imieniny i rodzinne spędy. Udział w nich to minimum savoir-vivre’u, a zresztą czasem bywa nawet miło. To jednak nie jest ta sytuacja. Po pierwsze, wizyta nie jest niezapowiedziana, gdzie człowiek, chcąc nie chcąc, musi podać kawkę i swoje uprzejmie odsiedzieć. Po drugie, Bożenka przychodzi pogadać z Tobą, nie ze mną. No i po trzecie, strasznie mi się nie chce. Wiem, co Bożenka powie, zanim jeszcze otworzy usta, a jej niespotykana umiejętność słowotoku powinna, moim zdaniem, zainteresować neurochirurgów i lingwistów.

Moja rada: Żeby było jasne: nie lekceważę Twoich przyjaciółek i doskonale rozumiem, że przy- jaźń opiera się na zupełnie innych filarach niż moja powierzchowna ocena. Sam mam kumpli i wiem, co o niektórych sądzisz. Dlatego, zamiast focha, lepiej powiedzieć: „Marek przeprasza, ale ma deadli- ne na artykuł i nie posiedzi z nami. Bardzo chciał, ale...”. A ja się odwdzięczę, gdy Ty będziesz chciała się od czegoś wymigać.

„Halo, tu Ziemia! Czemu milczysz? Nie słyszysz, co ja do Ciebie mówię?!"

Michał Gołębiewicz, redaktor działu Dieta MH:

Oczywiście, że słyszę – głuchy by usłyszał – i wcale nie milczę, tylko bezgłośnie recytuję fragment Miłosza, który z niejasnych powodów mi się przypomniał: „Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy, i sznur, i gałąź pod ciężarem zgięta”. A serio mówiąc, to milczę, żeby nie eskalować wojny domowej, bo doświadczenie uczy, że od pewnego poziomu kłótni druga strona jest tak nakręcona, że żadne racjonalne argumenty już się nie przebiją. To chyba lepiej milczeć.

Moja rada: Jeżeli już awantura jest nieuchronna, to trzymajmy się przynajmniej złotej zasady: jedna kłótnia – jeden powód. Nie po całości, nie po całości, prosimy.

„Dlaczego Ty zawsze wychodzisz z psem, gdy chcę Ci coś ważnego powiedzieć?!"

Piotr Makowski, redaktor naczelny MH:

Psa lepiej nie mieszać do sporów, bo on niczemu nie jest winien, a spacer mu się należy jak zupa. Ciekawe, że nie zauważyłem tej prawidłowości z wyprowadzaniem, naprawdę ciekawe. Zupełnie sobie nie wyobrażam sytuacji, w której słyszę np. ”Kocham cię”, ”Zawsze chcę być z tobą”, ”Wspaniale nam jest razem”, ”Jesteś cudownym facetem” i podobne ważne słowa, a ja mówię: ”To ja pójdę z psem”. Niczego ważniejszego nie można powiedzieć i usłyszeć i tylko kompletny jełop wychodziłby w takiej chwili z psem, prawda? Chyba że różnie rozumiemy zwrot ”Coś ważnego powiedzieć”, ale to sprawa do wyjaśnienia podczas następnej kłótni.

Moja rada: Jasne, że związek to nie tylko akty strzeliste i miłosne deklaracje wierszem, ale również – a nawet w większości – proza. Ta zaś może być dobra i może być zła, a, jak wiadomo, najbardziej ją psują powtórzenia i zakładanie mendy. I tylko pies się cieszy.

„Nie moja sprawa?! Tobie zawsze jest wszystko jedno, co się dzieje wokół. Nic Ci nie przeszkadza!"

Marek Dudziński, redaktor działu Fitness MH:

To nie jest tak. Interesuje mnie na przykład, czy brzoskwinie w naszym ogrodzie będą owocować, a zupełnie nie interesuje, że sąsiad wstawił do swojego krasnale. Interesuje mnie stan mojego samochodu, a fakt, że kolejny sąsiad kupił nowe auto, zupełnie mnie nie zajmuje. Interesuje mnie rozwój moich córek, a córka Pitulińskich spod 3 niech sobie wraca do domu, o której chce. I tak dalej, i tak dalej. Inaczej mówiąc, zachowuję sobie prawo do prywatnej oceny, ale jej nie upubliczniam, dopóki jakieś wspólne granice nie zostaną przekroczone. A tak się stanie, jeżeli np. w miejsce krasnali sąsiad wstawi replikę wieży Eiffela, która będzie zacieniać moje brzoskwinie.

Moja rada: Najogólniej chodzi o to, żeby żyć własnym życiem, a nie życiem innych ludzi. Pani Bukiet z brytyjskiego serialu, która bez przerwy ocenia i komentuje, jest koszmarem wszystkich dookoła, a jej mąż biednym safandułą, podobnym do naszego Felicjana Dulskiego. Ten zaś wsławił się nieśmiertelnym zdaniem, które może paść, gdy wrócicie do domu z kolejnym newsem: „A niech was wszyscy diabli porwą!”.

Zobacz również:
Kolejna aktywność z serii aerial, do której chciałybyśmy Cię zachęcić to aerial fitness, czyli trening wzmacniający wykonywany z użyciem podwieszanego hamaku znanego z zajęć aerial jogi. Brzmi ciekawie, prawda? Sprawdź, jakie są zalety takiej sesji i sprawdź, czego spodziewać się po zajęciach aerial fitness.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA