Czemu wiecznie szukamy dziury w całym? [męskim okiem]

Dziura w całym – można jej oczywiście bez przerwy szukać, można ją wiercić w brzuchu, tylko – pytają redaktorzy MH – po co? Szkoda naszego ładnego świata.

męskim okiem fot. shutterstock.com

"Zawsze to samo! Rozgrzebiesz coś w domu, nie skończysz i tak to stoi tygodniami! Fachowiec by to zrobił w godzinę".

Michał Gołębiewicz, redaktor działu Dieta MH

REKLAMA

Stary, sprawdzony sposób, to wjechać facetowi na ambicję, praw- da? Na marginesie, gdybym miał doradzać, to lepiej działa przykład kogoś znajomego, a nie tam jakiś anonimowy fachowiec. – „Bogdan to jest prawdziwy facet, ten to wszystko potrafi zrobić”. Poza tym z tymi fachowcami to jakiś mit jest. Może i naprawi usterkę, ale już głębiej nie zajrzy, czy wszystko inne gra, czy nie trzeba czegoś poprawić, dodatkowo wymienić – ot, taka doraźna pomoc po łebkach. I za 2 tygodnie znowu go trzeba wołać, bo coś innego wysiadło. Tymczasem normalny facet, jak się za coś zabiera, to na poważnie, ma plan i go realizuje krok po kroku. A to musi zabierać trochę czasu, tym bardziej że nie jest to jedyna sprawa, którą ma na głowie, prawda?

Moja rada Weź fachowca. 

"Ty się nas wstydzisz czy jak? Tak, wrzucam nasze fotki, bo to miłe jest i nikomu nie wadzi oprócz Ciebie, dzikusie".

Piotr Makowski, redaktor naczelny MH

Ja rozumiem, że szczęśliwi ludzie chcą się dzielić swoim szczę- ściem z całym światem i ten ukryty komplement pod moim adresem odbieram, doceniam i dziękuję. Rozumiem też wrzucanie do sieci pamiątkowych fotek z wakacji; no wiecie, drinki z palemką, my i piramidy, my nurkujemy, my surfujemy, my jemy smażoną szarańczę i co tam jeszcze się wyprawia – rozumiem. Do tego można przynajmniej dodać jakąś narrację, opowiedzieć jakąś historię, a czym chcemy obudować nasze siedzenie na kanapie i gapienie się w Netfliksa? Albo naszą poranną jajecznicę w kuchni? To przecież szaleństwo sądzić, że nasza jajecznica może kogokolwiek interesować. Nawet z błyskotliwym komentarzem: „Poranna jajecznica z Misiaczkiem”.

Moja rada No, trochę racji w tym jest. Poza tym już wystarczająco nas wszystkich śledzą i inwigilują, że nie ma powodu jeszcze im to ułatwiać. Też zalecałbym umiar.

"Skąd Ty wziąłeś ten fotel? Fala wyrzuciła na brzeg? I skąd pomysł, żeby postawić go w salonie? Czemu nie zapytałeś kogoś z gustem?".

Michał Rosiak, redaktor działu Fitness MH

To jeszcze nie koniec. „A ten stół, co to go kupiłeś na starociach, pamiętasz? Tak, ten rozkładany, którego ani razu nie rozłożyliśmy, bo jest na 12 osób, a my mieszkamy w dwóch pokojach. Dwóch! I nawet nie mamy tylu krzeseł! Możemy oczywiście na nim spać – tak sugerowałeś, kiedy wstawili go do salonu, ale fakt jest taki, że mamy w dużym pokoju coś wielkości krowy i jej podrośniętego cielaka, i musimy z nimi żyć na co dzień. Człowieku, konsultuj ze mną te swoje zakupy, bo nieuchronnie dojdzie do mordu. I każda sędzia mnie uniewinni!”.

Moja rada Jak ty, chłopie, takie szkolne błędy robisz, to ja to czarno widzę. Zawsze będziesz słyszał takie przemowy. Aspirujesz do tytułu Pierwszego Designera na osiedlu, czy po prostu stół i fotel kosztowały stówkę? Tak czy owak niedobrze, bo jakoś tak się potoczyły losy świata, że to One zajmują się domowym designem (na ogół udanie), a niekonsultowanie w domu poważniejszych zakupów jest pełną amatorką. Tym bardziej że wspólne urządzanie gniazdka jest całkiem fajne.

REKLAMA

REKLAMA