REKLAMA

Anioły i demony, czyli co myślą o nas faceci

Anioły to oczywiście Wy, dziewczyny, a demony to wszystkie kompleksy i natręctwa, które z Was czasem wyłażą. Pora przyjrzeć się im męskim, kochającym okiem redaktorów Men’s Health.

Wróble ćwierkają, że lista Waszych zastrzeżeń co do własnego wyglądu jest dłuższa niż kolej transsyberyjska do Władywostoku. „Wolnoć Tomku w swoim podświadomku”, ale, pozwólcie powiedzieć: większość tych uwag nijak się ma do rzeczywistości. Zobaczcie, co kiedyś usłyszeli redaktorzy MH i jakiej rady by teraz udzielili.

„Takie jakieś wystające te kolana mam, szpiczaste”

Piotr Makowski, redaktor naczelny MH:

To przykład pierwszy z brzegu, bo przecież w kolejce czekają jeszcze uszy, włosy, nos, oczy, czoło, dłonie, paznokcie, obojczyk, blizna po wyrostku i co tam jeszcze lustereczko pokaże, prawda? Może będzie to zaskoczeniem dla niektórych, ale na naszej, męskiej liście kobiecych atrybutów nie ma obojczyka, kolan, łokci, uszu i innych drobiazgów (tak, drobiazgów!) – tzn. my wiemy, że one istnieją, ale ich nie zauważamy. Zakochany w Twojej inteligencji, wrażliwości albo krągłościach (lub we wszystkim naraz) facet ma do Ciebie podejście holistyczne: cała jesteś piękna. Nawet to, co sama uważasz za niedoskonałe, jemu wydawać się będzie urocze i całuśne. Warto też wiedzieć, że Sherlock Holmes, zauważający każdy detal, jest postacią fikcyjną – my w realu zauważamy i zapamiętujemy raczej to, na co zwracacie nam uwagę.

Moja rada

Może lepiej eksponować to, co same w sobie lubicie, niż zajmować się szpiczastymi kolankami?

„Gruba jestem. Jak nie, jak sama widzę? O tu, i tu, i jeszcze tu”

Michał Rosiak, redaktor działu Fitness MH:

Zwykły, heteroseksualny facet, z normalnym libido i bez wyraźnych oznak zapaści umysłowej, a do tego zakochany, nie myśli w ten sposób. Chciałby Cię natychmiast, tu i teraz, rozebrać i robić z Tobą rzeczy, z których część w pewnych krajach jest zakazana, a to dlatego, że rajcujesz go właśnie taka, jaka jesteś. Czyli dla niego piękna, podniecająca i seksowna. Myślę, że najlepszym sposobem zaprzeczania dziewczynie z tym jej „Gruba jestem, prawda?” nie jest wcale słowo, ale dotyk. Tak, dotyk.

Moja rada

Jeżeli potrzebujecie dowodów, pozwólcie się nam częściej dotykać. Po prostu

„Nie, nie rób mi zdjęcia. Jestem nieuczesana”

Piotr Pflegel, redaktor działu Zdrowie MH:

Nieuczesana, nieumalowana, zmęczona, źle ubrana... Gdy mimo wszystko robisz zdjęcie, obraża się i żąda skasowania. O ile to luźna znajoma, w zasadzie wypada uszanować prośbę, ale w stałym związku żaden przewidujący facet tego nie zrobi. Bo doskonale wie, że za trzy, pięć, dziesięć lat usłyszy pytanie: „Czy masz moje fotki ze studiów albo wtedy, gdy byłam w tych krótkich blond włosach?”. Bo wcale nie trzeba być narcyzem, żeby lubić oglądać swoje oblicze sprzed lat. Nie tylko zresztą oblicze – moda się zmienia, zmieniamy mieszkania, miejscowości, meble, znajomych. A pamięć jest ulotna. Jeśli więc Twój facet chce Ci zrobić zdjęcie, gdy myjesz naczynia, wciskasz się w ciasne jeansy albo akurat masz zacieki z tuszu na policzkach, bo zryczałaś się, oglądając „Ania, nie Anna” – nie odganiaj go. To właśnie na te niby przypadkowe ujęcia będziesz patrzeć za kilka lat z największą przyjemnością. A dzióbki do wyaranżowanych selfie możesz sobie trzaskać sama.

Moja rada

Nawet nieuczesana, to ciągle jesteś Ty, którą on pokochał. I nie dlatego, zapewniam, że miałaś wtedy ładną fryzurę. Słowo.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA