REKLAMA

Zostałam zgwałcona

To jest historia, której przez wiele lat nie potrafiłam nikomu opowiedzieć. Trzymałam ją w sobie, otorbiłam, zepchnęłam do zakamarków niepamięci, przysypałam innymi wspomnieniami z tamtych czasów. Ale ona wciąż tam była i od czasu do czasu dawała znać o sobie. Być może nieustannie dawała i wpływała na moje życie, ale ja nie miałam tej świadomości. Nie chciałam tego ruszać.

smutna, zagubiona kobieta Shutterstock.com

A wszystko zaczęło się całkiem normalnie. Był sobotni wieczór, impreza, mnóstwo osób znajomych i nieznajomych, muzyka i mnóstwo alkoholu. Ja też piłam i to sporo. Nawet nie wiem, w którym momencie moi znajomi gdzieś zniknęli, a ja kontynuowałam zabawę w gronie jakichś nieznanych mi ludzi. Nie przeszkadzało mi to specjalnie, bawiłam się świetnie, po prostu byłam królową życia, wiecie jak to jest po dużej ilości drinków.

W końcu impreza zaczęła dogorywać i zorientowałam się, że zupełnie nie jestem w stanie wrócić samodzielnie do swojego domu pod miastem. Jakiś typ z grupy nowopoznanych osób zaoferował mi nocleg u siebie. Wtedy wydawało mi się to doskonałym pomysłem i wsiadłam razem z nim do taksówki. Nie byłam w najlepszej formie, szczerze mówiąc byłam bardzo pijana. Miałam nadzieję, że położę się na jakiejś kanapie i prześpię, a rano wrócę sobie pociągiem do domu.

Silniejszy

Mój gospodarz miał jednak inne plany. Po wejściu do jego mieszkania popchnął mnie na łóżko i zaczął rozbierać. Broniłam się niezdarnie, ale on był silniejszy, a ja mocno pijana, chociaż nie tak, żeby nie wiedzieć, co się dzieje. W którymś momencie dałam za wygraną, po prostu leżałam i płakałam, a on mnie gwałcił. Kiedy skończył, zsunął się ze mnie, odwrócił na drugi bok i zasnął. Tak po prostu. A ja wstałam, ubrałam się i wyszłam.

ZOBACZ TEŻ: Niech wstydzi się sprawca, nie ofiara

Płakałam

Szłam po ulicy i chciałam umrzeć. Chciałam się zabić, rzucić pod tramwaj, zresztą nie wiem, co dokładnie chciałam. Byłam oszołomiona. W końcu jakoś dotarłam do domu. Przez kilka godzin szorowałam się w łazience wciąż czując na sobie zapach tego faceta. Ale już nie płakałam, byłam jakby zesztywniała, albo jakbym miała w środku bryłę lodu. I wiecie co? Nie powiedziałam o tym nikomu. Nie wspominając o tym, że nie zgłosiłam tego na policję. Nawet mi to nie przyszło do głowy. Najsilniejszym uczuciem, jakie mi towarzyszyło był przemożny wstyd i nienawiść do siebie. Nie, nie do tego faceta - on był dla mnie tylko drapieżnikiem bez twarzy, który zrobił to, co robią drapieżniki spotykające sarnę w lesie. Całą wściekłość przekierowałam na siebie.

Nie obwiniaj się

Ja sama obwiniałam się to, co się stało, no bo przecież to ja byłam taka głupia, że upiłam się na imprezie i pojechałam jak owca, dobrowolnie, do domu nieznajomego faceta. Nienawidziłam siebie za to. Jak mogłam! Przez długi czas tylko takie myśli kotłowały mi się w głowie. Potem jeszcze doszło przerażenie: A co, jeśli zaszłam w ciążę? Podwójny horror? Na szczęście już mi tego los oszczędził, chociaż nie miałam wątpliwości, że pozbyłabym się tej ciąży tak szybko, jak się da.

Niestety, tego, co mi ten gwałt zrobił z psychiką nie dało się tak szybko pozbyć. Przez dłuższy czas zadawałam sobie ból na różne sposoby - fizycznie i psychologicznie. Izolowałam się od ludzi, mściłam się na bogu ducha winnych facetach, którzy kompletnie nie wiedzieli o co chodzi. Nadużywałam alkoholu i leków, i traktowałam siebie zwyczajnie źle. W końcu jednak udało mi się jakoś wyprzeć to wspomnienie, chociaż nie pamiętam teraz, jak to długo trwało. Może miesiące, ale chyba raczej lata.

REKLAMA

REKLAMA

Wiecie, wyparłam to wspomnienie do tego stopnia, że wiele lat później, będąc na warsztatach samorozwojowych, podczas których mieliśmy opowiadać o traumatycznych przeżyciach, ja o tym ZAPOMNIAŁAM. Opowiadałam różne emocjonalne historie z własnego życia, a ta mi jakoś nie przyszła do głowy. Przypominało mi się to dopiero następnego dnia. Dopiero wtedy odważyłam się zmierzyć z tym, co mnie spotkało i jak to wpłynęło na moje życie.

Typowa sytuacja

Okazało się, że mam wiele sióstr. Moja historia gwałtu jest aż do bólu typowa. Aż do bólu typowa jest też moja reakcja, w tym niezgłaszanie przestępstwa, co każe mi poddawać w wątpliwość oficjalne statystyki gwałtów. Dowiedziałam się, że psycholodzy szczegółowo opisali trójfazową reakcję na gwałt. Składa się na nią po pierwsze: szok i odrętwienie. Podczas tej fazy ofiara obwinia się za to, co się stało, odczuwa wstyd, lęk i głębokie upokorzenie. Często nawet usprawiedliwia oprawcę tłumacząc go swoim stanem (upojenie), czy zachowaniem (prowokowałam go), chociaż wykorzystanie stanu upojenia alkoholowego niewiele się różni od zgwałcenia po podaniu pigułki gwałtu.

Tajemnica

Bardzo często ofiary utrzymują w tajemnicy swoje przeżycia, w obawie przed reakcją otoczenia. Włączają się u nich psychologiczne mechanizmy obronne "zamrażając" ich ból, tak że ofiara może zachowywać się nienaturalnie spokojnie (to może dziwić otoczenie, jeśli otoczenie jest świadome tego, co je spotkało). Ta faza może trwać od kilku godzin, do dwóch tygodni.

REKLAMA

Dezorientacja

Kolejna faza , to dezorientacja, kiedy to następuje poważne obniżenie nastroju. Pojawiają się lęki, stany depresyjne, izolowanie od ludzi, poddawanie w wątpliwość wszystkiego, co do tej pory było ważne. W tej fazie, która może trwać miesiącami, może wystąpić nadużywanie substancji, a nawet próby samobójcze.

Reorganizacja

Kolejną fazą jest reorganizacja, czyli stopniowy powrót do równowagi, stopniowy wzrost zaufania do mężczyzn. 80% ofiar gwałtu rozwija w sobie syndrom stresu pourazowego, czyli PTSD i w idealnym świecie powinna być poddana terapii. Ale wiecie, jak to jest. Gdybym miała coś doradzić kobietom, które przeszły taką traumę, to jak najszybsze szukanie pomocy psychologicznej. I oczywiście zgłaszanie takich przestępstw. Ale przede wszystkim wsparcie, bo samo zgłaszanie i przechodzenie przez procedury jest bardzo trudnym doświadczeniem. Im szybciej dostaniemy wsparcie, tym większe szanse, że to doświadczenie nie naznaczy nas na całe życie.

Nikt nie ma prawa

Zastanawiam się, co by było, gdybym wtedy wiedziała to, co wiem teraz -NIKT NIE MA PRAWA CIĘ TKNĄĆ PALCEM BEZ TWOJEJ ZGODY. BEZ WZGLĘDU NA TO, JAK SIĘ ZACHOWUJESZ, JAK JESTEŚ UBRANA I W JAKIM JESTEŚ STANIE. NARUSZENIE TWOICH GRANIC JEST PRZESTĘPSTWEM I NIE MA ŻADNYCH OKOLICZNOŚCI ŁAGODZĄCYCH. I TYLE.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA