[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.6

Zespół kompulsywnego objadania się: czym jest i jak go rozpoznać

Ania ma 28 lat, piękną buzię, pracę, którą lubi i kilka kilogramów nadwagi. Jest radosną, miłą dziewczyną, o której nikt nie powiedziałby, że ma problemy psychiczne na tle jedzenia. Bo przecież Ania nie waży o 20 kilo za mało. Nie ma spróchniałych zębów od ciągłego prowokowania wymiotów. Gdyby na nią spojrzeć, każdy powiedziałby, że wszystko jest ok.

Problem w tym, że nie jest. Bo gdy tylko pojawia się jakiś problem, dziewczyna zajada go wszystkim, co wpadnie jej w ręce – choćby dwoma kilogramami lodów, frytkami prosto z zamrażalnika, trzema słoikami ogórków i dwoma litrami coli. Ania, jak wiele kobiet w Polsce, cierpi na zespół kompulsywnego jedzenia, który stopniowo niszczy jej życie.

Zespół kompulsywnego objadania się to nie rzadkość

Zespół kompulsywnego jedzenia (z angielskiego Bing Eeating Disorder – BED) dla wielu osób jest problemem marginalnym – no bo tak na szybko, czy znasz kogoś, kto cierpi na tego typu objadanie się?

Powiem ci coś odkrywczego – może znasz, ale wcale o tym nie wiesz. O ile anoreksję czy bulimię dość trudno ukryć (zwłaszcza w zaawansowanej postaci), o tyle kompulsywne jedzenie skutkuje „jedynie” nadwagą, a później otyłością – czyli stanem uważanym za normę. Z kolei szanse na to, że otyła koleżanka przyzna ci się, że w nocy zjadła 6 tabliczek czekolady i bochenek chleba, równe są zeru. Bo ona wie, że ją ocenisz. Wie, że powiesz chociaż mężowi, oczywiście w największej tajemnicy. Wie, że pomyślisz, że coś z nią nie tak. No bo jak tak można, to nie jest normalne!

ZOBACZ TEŻ: 13 błędów, które nie pozwalają Ci schudnąć [jak je naprawić]

Badania wskazują, że zespół kompulsywnego jedzenia jest jednym z najczęściej występujących zaburzeń związanych z odżywianiem się, o wiele częstszym niż anoreksja czy bulimia. Według niektórych z nich problem dotyczy 25% kobiet cierpiących na nadwagę.

Zapytasz pewnie, co daje Ani objadanie się bez wytchnienia

Ogólnie rzec biorąc – nic. Ania, podobnie jak każdy człowiek cierpiący na BED, jest zmęczona swoim problemem. Wstydzi się go, krępuje, często brzydzi sobą i przede wszystkim – notorycznie obiecuje sobie zmiany. Ciągle tworzy nowe postanowienia, myśli: „od jutro już nie będę tego robić”. Dlaczego jej się zatem nie udaje?

Bo to zaburzenie, jak każde inne. W tym wypadku chodzi między innymi o specyficzne skojarzenie, jakie rodzi się w mózgu. Jedzenie jest przyjemne, dzięki niemu dochodzi do aktywacji układu dopaminergicznego i wyrzutu serotoniny – hormonu szczęścia. Posiłek staje się nagrodą, pocieszeniem.

Należy w tym miejscu dodać, że osoby cierpiące na zespół kompulsywnego jedzenia mają zazwyczaj dość konkretne problemy o charakterze lękowym oraz te z samoakceptacją, poczuciem wartości i pewnością siebie. Odczuwają kult szczupłości, nie potrafią jednak kontrolować swojego zachowania. W wielu przypadkach dochodzi do powstania błędnego koła: chora sądzi, że powinna być szczuplejsza, aby zasłużyć na akceptację, szacunek, adorację. Nie jest, więc odczuwa potężny stres, zaczyna mieć do siebie pretensje, czuje się fatalnie we własnej skórze i zaczyna szukać pocieszenia – a jest nim oczywiście jedzenie.

ZOBACZ TEŻ: Najlepsze przekąski na huśtawkę nastrojów

REKLAMA

REKLAMA

Objawy zespołu kompulsywnego objadania się

Istnieją kryteria, które pozwalają stwierdzić, czy dana osoba cierpi na BED. Możesz podejrzewać, że ty albo ktoś z bliskich ci osób cierpi na zespół, jeśli napady jedzenia występują co najmniej 2 razy w tygodniu przez okres 6 miesięcy, oraz jeśli pojawiają się co najmniej trzy z niżej wymienionych czynników:

  • Jedzenie przebiega w szybkim tempie

O wiele szybszym niż normalnie. Jest to dosłownie połykanie jedzenia, niemal bez jego przeżuwania.

  • Dochodzi do dyskomfortu spowodowanego zbyt dużymi ilościami jedzenia

Nie chodzi tutaj o przyjemne objedzenie, do którego dorzucamy „o rany, zaraz pęknę”. Incydent BED powoduje wyjątkowo nieprzyjemne uczucie przejedzenia, po którym często pojawiają się mdłości. Osobom, które spożywają normalne ilości posiłków, trudno sobie ten stan wyobrazić.

  • Jedzenie w samotności

Osoby trzecie praktycznie nie mają szansy zobaczyć epizodu kompulsywnego jedzenia – dla osoby cierpiącej na BED byłoby to olbrzymie upokorzenie. Jedzenie w taki, a nie inny sposób, rodzi głębokie poczucie wstydu. Oczywiście pozostałe posiłki jedzone są zupełnie „normalnie” w gronie bliskich i znajomych.

  • Jedzenie posiłków wymagających obróbki bądź stosowanych jako dodatki

Czyli właśnie na przykład mrożonych frytek, słoika ogórków, wielkiego opakowania lodów, miski bitej śmietany, słoika czekolady w kremie, a nawet surowych ziemniaków.

  • Występowanie poczucie winy

Nie chodzi tutaj o: „Cholera, a miałam się odchudzać!”, a „Jestem obrzydliwa, obleśna. Gardzę sobą”.

ZOBACZ TEŻ: 4 przepisy na dania z truskawkami

Leczenie zespołu kompulsywnego objadania się

Ania może postanawiać sobie setki razy, że skończy ze swoim zgubnym dla zdrowia i sylwetki nałogiem. Prawdopodobnie jej się nie uda, podobnie jak nie udałoby się powstrzymać ataku kaszlu „na życzenie”. Zespół kompulsywnego jedzenia to bowiem poważny problem, który wymaga równie poważnej psychoterapii, opartej na redukcji lęku i zwiększenia poczucia własnej wartości. To jedyna droga, aby wstydliwa tajemnica i zarazem poważny problem zdrowotny w końcu znalazł się w przeszłości.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij