[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.4

Weightism – dlaczego nie lubimy osób otyłych?

Aż 60% ankietowanych osób utożsamia otyłość z lenistwem. To nie wszystko. W kwietniu tego roku na łamach magazynu „Obesity” przedstawiono wyniki badań Inge Kersbergen  i Erica Robinsona z których wynika, że otyli są również uważani za mniej inteligentnych – na 100-stopniowej skali dostawali średnio o 10 punktów mniej tylko za wgląd. Dlaczego osoby z nadwagą wciąż są dyskryminowane?

weightism

Stoję w kolejce do kasy. Obok mnie, przepraszając kilkakrotnie, próbuje przecisnąć się kobieta z nadwagą – zrezygnowała z zakupów, a innego przejścia nie ma. Mężczyzna stojący przede mną obrzuca przechodzącą pogardliwym spojrzeniem, a potem mówi do żony: „Widziałaś ją? Ale spasiona”. Ta na to: „Przestań, Tomek, dziś się tak nie mówi. Dzisiaj wszyscy mają insulinooporność i kłopoty z tarczycą”. Oboje wybuchają śmiechem, a ja zastanawiam się, skąd bierze się w nas weightism.

Weightism – nowa nazwa dla zjawiska starego jak świat

Nazwa „weightism” powstała niedawno, jednak z pogardą wobec osób z nadwagą oraz otyłością mamy do czynienia niemal od zawsze. Każdy z nas pamięta tę jedną osobę w klasie czy szkole, z którą nikt nie chciał się bawić i która zawsze była „inna”, bo gruba. Wyśmiewana, uważana za głupią i śmierdzącą, obrażana nie tylko przez uczniów, ale i nierzadko przez samych nauczycieli.

Wtedy jednak, w latach 90-tych, nadwaga była czymś rzadkim, cierpiało na nią co dziesiąte dziecko. Można by przypuszczać, że gdy problem dotknie już co piątego ucznia i około 50% dorosłych Polaków, osoby z nadwagą przestaną być dyskryminowane. Czy tak rzeczywiście jest?

- Nigdy nie czuję się w pełni rozluźniona na spotkaniach z innymi albo udając się po prostu na spacer – wyznaje Ania, 34-latka z Gdańska. – Zawsze mam w sobie taki lekki niepokój, jakbym spodziewała się, że ktoś mnie za chwilę obrazi. I często tak się dzieje. Ostatnio wyszłam ze znajomymi na piwo. Siedzieliśmy, jedliśmy pizzę. Widziałam te pogardliwe spojrzenia kobiet siedzących niedaleko, takie „patrz, ona waży ze 120 kilo, a wpieprza pizzę. Do tego Ania jest przyzwyczajona. Gorzej zrobiło się, kiedy jej kolega, zapominając się, opowiedział żart o chłopcu, który sądził, że gruba kobieta będzie cofać niczym ciężarówka, bo włączył się pikający dźwięk w jej komórce. Zrobiło się niesmacznie, przy stole zapadła cisza. Było mi mega przykro. Ważę to 110 kilo i próbuję coś z tym zrobić, ale bardziej od widoku w lustrze boli mnie to, jak jestem traktowana – dodaje.

SPRAWDŹ: Ch***wa Pani Domu: Dziś już nikt nie jest otyły, wszyscy są plus size

To zwykła dyskryminacja

Ta historia to tylko jedna z setek, jeśli nie tysięcy. Każda z osób z otyłością może opowiedzieć swoją. O zdjęciach robionych telefonem, choć pod przykrywką robienia selfie, o rzucanych pod nosem niewybrednych wyzwiskach, o spojrzeniach pełnych pogardy, gdy osoba z otyłością odważy się zjeść cokolwiek innego niż surową marchew – a nie daj Boże będą to dwie gałki lodów z czekoladową polewą. O kabaretach, w których żarty z otyłych to norma oraz o odsuwaniu się w kinie. I o społecznym przekonaniu, że jeśli facet kocha grubą, to najwidoczniej jest z nim coś nie tak – należy do grona „tych” dziwaków albo nawet jest feedersem.

Reakcje ludzi to jednak jedno, a przecież jest jeszcze dyskryminacja w urzędach i sklepach. Ciuchy kończące się na rozmiarach 42, malutkie siedzenia w poczekalni i samolocie, mniejsze szanse podczas szukania nowej pracy.

- Najbardziej boli mnie to, że jestem źle traktowana w placówkach służby zdrowia, gdzie właśnie powinnam liczyć na zrozumienie. Nie zliczę, jak często poszłam do lekarza z anginą, a musiałam wysłuchać tyrady na temat mojej otyłości. Dlaczego tego samego nie muszą słuchać osoby palące albo ci, którzy mają zepsute zęby? Pół roku temu byłam w szpitalu, miałam wycinaną torbiel na jajniku. Słyszałam, jak lekarz mówi do jednej z pielęgniarek: „U grubej byłaś? Trzeba się tam u niej przebić jakoś z kroplówką”. Koszmar – wspomina Ania.

Złe podejście pracowników służby zdrowia do osób z nadwagą potwierdzają badania. W pracy „Postawy pielęgniarek wobec otyłych pacjentów” (Sińska B. i współpracownicy) znaleźć można informację, że aż 24% pielęgniarek zgadza się z twierdzeniem, że otyłość pacjentów jest efektem lenistwa i słabej woli. Kolejne 24% nie miało na ten temat zdania.

ZOBACZ: Czy węglowodany powodują otyłość? [obalamy mit]

REKLAMA

REKLAMA

Otyły znaczy leniwy

Ten tekst jest już niemal sztandarowym hasłem osób nietolerujących ludzi z nadwagą. Nie przyjmujących do wiadomości, że otyłość jest chorobą, którą trzeba leczyć. Że wpływa na nią szereg przyczyn – psychologicznych, hormonalnych, psychicznych i środowiskowych. O wiele łatwiej przyjąć, że grubi są po prostu leniwi. To jednak nie jedyna zła cecha, którą przypisujemy ludziom mającym kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt kilogramów za dużo. W kwietniu tego roku na łamach magazynu „Obesity” przedstawiono wyniki badań Inge Kersbergen  i Erica Robinsona. Wcześnie poproszono 1550 mieszkańców Anglii, USA oraz Indii o ocenę różnych ludzi pod różnymi względami, w zależności od ich wyglądu. Okazało się, że na wyznaczonych skalach oceniano otyłych jako mniej inteligentnych i mniej ludzkich niż osoby o prawidłowej masie ciała – ci pierwszy dostawali średnio o 10 punktów mniej na 100-stopniowej skali. Według społeczeństwa otyli są zatem nie tylko leniwi, ale i zwyczajnie głupsi.

Bardziej obrazowo do tematu podeszła Haley Morris-Cafiero, amerykańska fotograf. Postanowiła ona pokazać na swoich zdjęciach, jak ludzie reagują na nadwagę. Jej dosadne prace można zobaczyć na http://www.haleymorriscafiero.com/.

Dlaczego czujemy niechęć wobec osób z nadwagą?

Na temat przyczyn naszej niechęci, a w niektórych przypadkach wręcz nienawiści do osób z nadwagą bądź otyłych powstało już kilka teorii. Pierwsza z nich zakłada, że podchodzimy do takich ludzi z pogardą, bo po prostu zostaliśmy tego nauczeni. Do takiego wniosku doszli między innymi naukowcy z nowozelandzkiego Uniwersytetu Otago. Sprawdzili oni reakcję dzieci na zdjęcia sylwetek ludzi z nadwagą i o prawidłowej wadze ciała, jednocześnie prosząc matki o wypełnienie ankiet, które nawiązywały do tematu nadwagi/otyłości. Okazało się, że im bardziej negatywnie matka oceniała osoby z nadwagą, tym bardziej jej dzieci preferowało wizerunki szczupłych osób.

Inna możliwa przyczyna jest taka, że oceniając krytycznie osoby otyłe, czujemy się lepiej sami z sobą. To trochę jak z obgadywaniem – jeśli znajdziemy dobrą współtowarzyszkę i przez 30 minut będziemy omawiać z nią fatalne metody wychowawcze nieobecnej Ani, to same poczujemy się lepszymi matkami. Utwierdzamy się w przekonaniu, że my to tak nie postępujemy, my nigdy i w ogóle jesteśmy och i ach. Gardząc osobami otyłymi, też wzmacniamy swoje poczucie wartości. Należymy przecież do elitarnego grona – zdrowego, ładnego i mądrego.

Kolejna możliwość to zwykły strach. To naturalne, że odwracamy się od tego, czego się boimy – uciekanie przed kłopotami to najstarsza reakcja świata. A przecież każdy z nas zna kogoś, kto kiedyś był chudy, a teraz „zobacz, jak wygląda, aż trudno uwierzyć”. Negowanie faktu, że problem może dopaść i nas jest łatwiejsze, gdy nie tolerujemy otyłości czy nadwagi.

W końcu chodzi i o społeczne przyzwolenie. Czy znasz kogoś, kto w reakcji na żart o grubej kobiecie odpowiedziałby: „Słuchaj, ale to choroba, nie należy się w z tego nabijać?” Pewnie nie. Bo panuje społeczne przyzwolenie na brak akceptacji dla otyłych.

Otyłość to choroba, czy nam się to podoba, czy nie

Otyłość została wpisana na Międzynarodową Listę Chorób i Problemów Zdrowotnych już ponad 50 lat temu. Uznawana jest za problem o różnorakim podłożu, prowadzący do wielu komplikacji. Badania potwierdzają, że im bardziej piętnujemy osoby z nadwagą i otyłością, tym te bardziej tyją – tutaj swoje znaczenie mają czynniki psychologiczne. Czy to wszystko nas przekonuje? Absolutnie nie. Nawet jeśli widzimy, że jemy tyle, co koleżanka, ale tylko ona tyje, to prędzej poczujemy dumę ze swojej przemiany materii – jakby była ona w jakimkolwiek stopniu naszą własną zasługą. A problem tej drugiej? Niech mniej je i tyle.

Dlatego właśnie powstała Fundacja Osób Chorych na Otyłość OD-WAGA. Jeśli tylko czujesz się dyskryminowana, zwłaszcza w placówkach typu szkoła, szpital, przychodnia czy sklep, warto do nich napisać (biuro@od-waga.org.pl).

A jeśli właśnie zdałaś sobie sprawę, że przejawiasz weightism? Warto w takim razie się obudzić. Zrozumieć, że swoim pozornie nieznaczącym, pogardliwym spojrzeniem dokładasz cierpień osobie, której właściwie w ogóle nie znasz. Nie wiesz, czy jest w porządku – oceniasz ją po prostu po wyglądzie, co jest… okropnie płytkie. Nie umiesz się przestawić? W takim razie wyobraź sobie, że ktoś z twoich bliskich zaczyna mieć problem z nadwagą, nie radzi sobie ze zrzuceniem kilogramów, a na dokładkę słyszy „co za spasiony oblech” od obcych ludzi. Takie przedstawienie sprawy jest zazwyczaj jak dobry kubeł zimnej wody.

ZOBACZ TEŻ: Otyłość i nadwaga - skutki i zapobieganie


Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij