REKLAMA

Badaj się, bo oślepniesz!

Nikt nie lubi być straszonym, ale czasem trzeba. Światowy Tydzień Jaskry jest najlepszą okazją, by przypomnieć, że wróg jest naprawdę cholernie groźny. Uwierzcie, wiem co mówię.

Jaskra fot.shutterstock.com

Po raz pierwszy trafiłem na oddział okulistyczny jakieś 20 lat temu. Lekarka robiąca mi wstępne badania, postanowiła je powtórzyć, ponieważ wyniki były nieprawdopodobnie złe. Drugie podejście potwierdziło rozpoznanie – jaskra w ostrym przebiegu. Nikt nie chciał mi wierzyć, że nie zauważyłem żadnych specjalnych objawów, że nie bolała mnie głowa, że cały czas normalnie funkcjonowałem. Pewnie, że czasem oko było nieco zaczerwienione, ale jak balowało się całą noc, to chyba normalne, prawda? Zdarzało się, że patrząc na jakieś punkty światła, widziałem wokół nich kolorową aureolę, taki rodzaj widma, który zdarza się, gdy pływasz w basenie bez okularków – czy to powód do wszczynania alarmu? Raczej nie, tym bardziej, że po jakimś czasie wszystko wracało do normy. Do czasu. Pewnego dnia nie wróciło i wylądowałem na ostrym dyżurze z koniecznością poddania się natychmiastowej operacji.

REKLAMA

ZOBACZ TEŻ: Jak zlikwidować worki pod oczami? Domowe sposoby, zabiegi, kosmetyki

Czym jest jaskra i dlaczego zrobi Ci krzywdę?

Szacuje się, że w Polsce choruje na jaskrę ok. 800 tysięcy ludzi, z czego 90% choruje bezobjawowo. Mimo różnych przyczyn i okoliczności choroby jej finał jest zawsze taki sam – zniszczenie nerwu wzrokowego i nieodwracalna ślepota. Sam mechanizm tej katastrofy jest dość prosty do wyjaśnienia. W naszym oku bez przerwy krąży płyn, który zaopatruje jego komórki i tkanki w substancje odżywcze. Nowo powstały płyn odpływa do naczyń krwionośnych przez część oka zwaną kątem przesączania, a gdy ten zamknie się lub zatka, płyn zostaje w oku, ciśnienie wewnątrzgałkowe niebezpiecznie rośnie i uszkadza nerw wzrokowy. A ponieważ nie znamy jeszcze sposobu jego regeneracji lub odtwarzania, przestajemy widzieć. Na początku tracimy tzw. widzenie obwodowe, czyli to, co znajduje się na obrzeżach naszego pola widzenia, a potem już po całości. Przybliżę, co to znaczy pole widzenia, bo sporo czasu mi zajęło nauczenie się, że mam je bardzo ograniczone. Oto normalnie widząca osoba idąc po chodniku nie musi wpatrywać się pod nogi – wystarczy, że patrzy na wprost, a i tak widzi wszystko z lewej i z prawej, z dołu i z góry. Utrata widzenia obwodowego sprawia, że musisz patrzeć centralnie na rzeczy, które chcesz dostrzec, więc jak idziesz, musisz wgapiać się w chodnik, bo patrząc przed siebie nie zauważysz nawet dwumetrowego wykopu. Tylko ja wiem (i może moja żona) ile razy przewróciłem się, nie zauważając słupka, łańcucha, kamiennej kuli utrudniającej parkowanie aut, że o cholernych, rzucanych byle gdzie po skończonej jeździe, hulajnogach nie wspomnę. Oczywiście, jeżeli koncentrujesz się na patrzeniu pod nogi, nie widzisz zagrożeń od góry, np. nieprzyciętych gałęzi, niskich konarów, itd. To nie jest kraj dla ślepych ludzi.

Jak zachować czujność?

Specjaliści podkreślają, że atakom jaskry towarzyszą: silny ból oka, nudności, bóle brzucha, bóle głowy, wymioty i zaburzenia pracy serca, więc mam dla was niedobrą wiadomość. Nie miałem żadnego z tych objawów. ŻA-DNE-GO! Jedynym dla mnie sposobem na wcześniejsze wykrycie jaskry było badanie okulistyczne, ale skoro człowiek nie ma żadnych problemów ze wzrokiem, (ba, widziałem jak sokół z jastrzębiem razem wzięci), to po co się badać? No właśnie po to. Jaskra jest wprawdzie chorobą nieuleczalną, ale istnieją farmakologiczne (i chirurgiczne) sposoby spowalniania jej rozwoju i to koniecznie trzeba robić. A jeżeli masz przypadki jaskry w rodzinie, zapisz się na badania jutro.

Wykaz placówek i lekarzy znajdziesz na www.tydzienjaskry.pl

ZOBACZ TEŻ: Kolor oczu - jakie ma znaczenie? [charakter, tolerancja alkoholu, ryzyko chorób]

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA