REKLAMA

Pranamat Eco - czy to działa? [Test WH]

Maty do akupresury Pranamat obiecują cuda, a my do takich obietnic podchodzimy w WH z dużą rezerwą. Dlatego chętnie skorzystałyśmy z okazji, żeby je przetestować. Zobacz, co się okazało.

Pranamat Eco Materiały prasowe fot. Yelena Spasova

Producent na swojej stronie zapewnia, że mata Pranamat Eco jest właściwie panaceum - pomagać ma niemal na wszystko - na ból pleców, głowy, na zmęczenie i apatię, na kłopoty z koncentracją, stres i sen. Imponująca lista, potwierdzona na dodatek badaniami uczonych z Instytutu Medycyny Klinicznej i Eksperymentalnej Uniwersytetu Łotewskiego. Nie udało nam się znaleźć szczegółowych wyników tych badań, ale taki Instytut rzeczywiście istnieje, a autorka badania rzeczywiście publikuje artykuły naukowe. Jednak wiadomo, jak to jest z badaniami na które powołuje się producent - my zazwyczaj jesteśmy sceptyczne, zwłaszcza jeśli nie znamy metodologii. 

Udało nam się natomiast znaleźć artykuł niemieckich i norweskich uczonych, którzy sprawdzali, czy mata do akupresury łagodzi ból pleców i karku. Tym razem metodologia została szczegółowo opisana, a wyniki bardzo zachęcające: autorzy konkludują, że mata do akupresury istotnie  zmniejsza dolegliwości bólowe w przypadku przewlekłego bólu karku i pleców w odcinku lędźwiowym. Super. Bo to jest właśnie najczęstsza dolegliwość, gdy się spędza dnie przed ekranem komputera. To jesteśmy w stanie sprawdzić.

Pranamat Eco - co w pudełku?

Mata Pranamat Eco przychodzi w eleganckim kartonie, bardzo gustownie zapakowana i - o tym napiszemy więcej pod koniec - już na pierwszy rzut oka bardzo solidnie wykonana. Komplet, który do nas dotarł składa się z dwóch elementów - maty i poduszki. Mata ma 70 cm długości i 40 cm szerokości, czyli jest wystarczająco długa i szeroka, żeby zmieścić na niej tułów od mniej więcej połowy pośladków aż do barków. Szerokość jest w sam raz - gdyby była szersza, podniesienie się z niej np. na łokciu byłoby bolesne. 

Poduszka (40x30 cm) jest wypełniona łuskami gryki, dzięki czemu można ją sobie łatwo dostosować, a gdy już oprzesz na niej głowę lub kark - nie zsuwasz się. I dzięki Bogu, bo ostre zakończenia naszytych na matę i poduszkę plastikowych kwiatów lotosu są naprawdę ostre i można by się podrapać. 

Mata w środku wypełniona jest zbitym i sztywnym włóknem kokosowym - daje się ją złożyć w pół, a gdyby się uprzeć, można też prawdopodobnie zwinąć w rulon, ale trzeba by do tego użyć siły i nie wiemy, jak zachowywałby się później kokosowy wsad. Więc nie zwijamy.  

Pranamat EcoPiotr Pflegel/MPP

I poduszka, i mata obszyta jest przyjemnym w dotyku grubym lnem, wszystko uszyte jest starannie i z dbałością o szczegóły. Mata jest po prostu ładna. 

Pranamat Eco - co kłuje?

Do maty jest solidnie przytwierdzonych (prawdopodobnie przyklejonych, ale nie mamy pewności co do technologii) 221 rozetek przypominających kwiatem lotosu. Każdy "płatek" zakończony jest ostrym niemal jak szpilka, skierowanym ku górze kolcem.

Jest ich tak dużo i są tak gęsto rozłożone, że - mając w pamięci setki zdjęć fakirów leżących na łożach nabitych gwoździami - w ogóle się nie boję na tym położyć. Mój facet tym bardziej się nie boi, więc to jego wysyłam na pierwszy ogień. Ups? Napisałam "ogień"? Chyba jestem wróżką.

Facet, jak to facet, zlekceważył zalecenia z instrukcji, żeby na początku kłaść się w koszulce i na miękkim podłożu. Rozłożył matę na podłodze, zdjął koszulkę, położył się i... stęknął z bólu. Przez chwilę próbował zrobić dobrą minę do złej gry i udawać, że nie robi to na nim wrażenia, ale po nieco ponad minucie wstał ostrożnie, sycząc, jakby stąpał po rozżarzonych węglach.

Widok jego czerwonych jakby właśnie wrócił z chłosty pleców odebrał mi trochę odwagi. A przynajmniej brawury. Postanowiłam jednak zastosować się do instrukcji i pierwszy raz położyłam się, po pierwsze - na sofie, a więc miękkim podłożu, pod drugie - w bawełnianej dosyć grubej bluzie. Efekt? Jakiekolwiek ukłucia czułam jedynie w górnej części pośladków i tuż nad nimi, gdy cały ciężar ciała był skupiony na tym właśnie niewielkim odcinku. Gdy ciężar rozłożył się równomiernie, było tak, jakbym leżała na sianie. Coś tam czułam, ale niewiele. 

Pranamat EcoPiotr Pflegel/MPP
Na macie jest ponad 5000 ostrych jak igła zakończeń. Dzięki temu, że jest ich tak dużo - boli tylko na początku.

Zdecydowałem się więc zdjąć bluzę. I tak, teraz już zrozumiałam, dlaczego mój niemąż tak syczał. Zakończenia nerwów czuciowych na plecach nie są zbyt gęsto rozmieszczone (żeby się przekonać  poproś kogoś, żeby nie mówiąc Ci nic dotknął Cię albo dwoma, albo trzema palcami - na dłoni nie będziesz miała problemu z oceną - na plecach - ogromne), więc moje plecy ten ból zinterpretowały jak poparzenie. Miałam wrażenie, że położyłam się na wrzątku. Wbijające się w plecy tysiące igieł (25x221=5525) parzyły mnie tak, że odruchowo chciałam się poderwać, ale gdy próbowałam się podnieść, te nad pośladkami wbijały się głębiej i bolało bardziej. Więc odpuściłam i postanowiłam jeszcze poleżeć. O dziwo, po mniej więcej minucie ból zelżał. Zrobiło się... nie powiem, że przyjemnie, ale znośnie.

Czy mata Pranamat Eco pomaga na ból pleców?

Kilka lat temu ból w odcinku lędźwiowym sprawił, że praktycznie nie mogłam się ruszać przez kilka tygodni. Po wizycie u specjalisty terapii manualnej wróciłam do zdrowia, ale od czasu do czasu, zwłaszcza, gdy zasiedzę się przed komputerem, albo zasnę na sofie przed TV, odczuwam w dolnej części kręgosłupa jakby sztywność. To nie jest silny ból. Raczej dyskomfort, ale wyraźnie zauważalny. Traktuję to jak sygnał ostrzegawczy i przez parę godzin chodzę usztywniona, ze spiętymi mięśniami pleców i pośladków, nie schylam się i nawet boję się kichnąć ze strachu, że tamten koszmarny ból wróci. 

Tak się złożyło, że akurat teraz, gdy w kartonie leży testowa mata, znów mi się usztywnił kręgosłup. Pomyślałam, że to doskonała okazja, żeby sprawdzić, czy faktycznie mata ma takie działanie rozluźniające. I - co najważniejsze, czy seans na kłującej macie przyniesie mi ulgę.

REKLAMA

REKLAMA

I rzeczywiście - po kilku minutach na macie, gdy już przetrwałam ten pierwszy wyraźnie nieprzyjemny kontakt, poczułam jak mięśnie mi się rozluźniają, a sztywność znika. Później wykorzystywałam jeszcze do walki z bólem dołu pleców poduszkę z Pranamat. Zwyczajnie kładłam ją na fotel tuż nad pośladkami i lekko napierałam na nią plecami. Zwykle po godzinie na fotelu za biurkiem czuję już dyskomfort i muszę wstać chociaż na parę minut. Z poduszką potrafiłam wytrzymać zauważalnie dłużej, a gdy wstawałam, nie musiałam tego robić ostrożnie. 

Mata grzewcza

Któregoś dnia była awaria ogrzewania i w mieszkaniu zrobiło się zimno. Czułam, że chodzą skulona, co chwilę robiłam sobie gorącą herbatę, która jednak stygła szybciej niż zwykle i dreszcze powracały. Na samą myśl o zdjęciu ciepłej bluzy, żeby się położyć na macie, zaczynałam szczękać zębami. No, ale zobowiązałam się testować, więc zdjęłam bluzę, położyłam się na macie i... przestałam dygotać. Przypuszczam, że sygnał o bólu jest silniejszy niż impulsy z informacjami o zimnie i stąd ta zmiana. Najlepsze jest jednak to, że to uczucie ciepła trwało dobre kilkadziesiąt minut.

Pranamat EcoMateriały prasowe fot. Yelena Spasova
Te zaczerwienienia to dowód, że skóra i mięśnie pleców dostały dodatkową porcję krwi

Uczeni ustalili, że leżenia na matach do akupresury poprawia krążenie, a wiadomo, że jeśli więcej krwi krąży w skórze, lepiej sobie radzisz z uczuciem zimna. 

Jeśli więc jesteś zmarzluchem, polecam ten sposób. Można zaoszczędzić na ogrzewaniu. 

REKLAMA

Druga opinia

Mam świadomość, że ten test jest bardzo subiektywny, że opieram się wyłącznie na własnych wrażeniach. Żeby więc choć trochę zobiektywizować opinię, na tydzień dałam matę koleżance, żeby też spróbowała. Ona spędza w fotelu przed komputerem jeszcze więcej czasu niż ja, częściej też skarży się na ból kręgosłupa, więc pomyślałam, że to dobra okazja, by sprawdzić, czy tylko mnie mata pomaga. Oto jej relacja:

„Na szczęście z maty korzysta się głównie w pozycji leżącej (po całym dniu na krześle przed komputerem, po tańcu z odkurzaczem i odstaniu w kącie z deską do prasownia  - naprawdę zamarzysz o tym wyciągnięciu się w poziomie – choćbyś wcześniej nie miała go w grafiku.

Czy polecam? Hmm… Bardzo! Sama zamarzyłam o macie, kiedy gdzieś mi, o dziwo, wyskoczyła na fb. Jako reklama. Najwyraźniej algorytmy FB uznały, że szukam pomocy dla umęczonych kości, bo one naprawdę coraz głośniej i boleśniej mi o swoim istnieniu przypominają. I gdy teraz kradnę chwilę  dla nich, gdy kładę się na macie, a pod głowę i kark wsuwam poduszkę -  to naprawdę dzieje się magia! Jeśli czujesz - jak ja - bóle pleców, szyi, odcinka lędźwiowego… to  mata jest dla ciebie. Co Ci szkodzi spróbować?

Ponoć leżenie na macie uwalnia endorfiny i zmniejsza stres. Po tygodniu nie widzę jakichś spektakularnych zmian, ale zauważam jedną - w te dni, kiedy korzystam z maty, śpię lepiej. Nie budzę się w środku nocy kilka razy, wstaje bardziej wypoczęta i mam chyba ciut więcej energii, bo zwykle już koło godziny 22 po prostu muszę iść spać, a gdy poleguję i śpię lepiej - potrafię posiedzieć do północy, a nawet dłużej. W ciągu tygodnia nie zdążył ujędrnić mi skóry. Czy macie udało się uchronić mnie przed bólami głowy? Nie wiem. Przez okres, kiedy używałam, głowa mnie nie bolała, a zwykle boli mnie często, ale czy to zasługa maty - nie mam pojęcia, bo nie boli mnie na szczęście codziennie. 

Czy wierzę w moc maty? Jak najbardziej. Naprawdę czuję się po tygodniu lepiej, chociaż wciąż kładę się na matę w piżamie lub szlafroku – ona naprawdę kłuje. Myślę, że się zdecyduję na zakup. A przynajmniej na 30-dniowy okres testowy. Jeśli okaże się, że tylko mi się wydawało, że mata jednak działa aż tak dobrze - zwrócę”.  

Cena

Maty Pranamat Eco nie są tanie. Sama mata kosztuje 470 zł, w zestawie z poduszką od 810 złotych. Tymczasem maty niemarkowe można kupić na allegro czy aliexpress już od 100 zł. Tych nie miałam okazji testować, ale przypuszczam, że działanie jest podobne. Czy zatem warto zapłacić kilka razy więcej? Odpowiedź jest, jak zwykle wymijająca - „to zależy”. Jeśli zarabiasz najniższą krajową - prawdopodobnie nie warto. Ale jeśli wydatek rzędu 800 złotych nie zmusza Cię do wielomiesięcznego oszczędzania - do rozważenia, bo to w końcu inwestycja w zdrowie na lata (maty Pranamat Eco produkowane są w Unii Europejskiej, gdzie kontrola jakości i bezpieczeństwa jest dokładniejsza niż na wschodzie. Producent daje też na maty 5-letnią gwarancję).  Mercedes i stary trabant też działają tak samo. I jeden i drugi zawiezie Cię z punktu a do punktu B - w końcu to jest podstawowa funkcja samochodu. Jednak mercedes zapewni Ci większy komfort, bezpieczeństwo i na dodatek zawiezie Cię szybciej. Z matami jest podobnie.

Te markowe, jak Pranamat Eco, są wykonane z lepszych materiałów, starannie odszyte i zwyczajnie ładniejsze. Trudno mieć pewność po kilku tygodniach testów, ale ta, która mnie jednocześnie męczy i przynosi ulgę, wygląda na bardzo trwałą. Mam wrażenie, że za kilka lat kolce dalej będą ostre, materiał nie zblaknie, a szwy nie puszczą. Jeśli więc lubisz rozwiązania solidne, sięgnij po Pranamat Eco. Jeśli nie stać Cię na taki wydatek - spróbuj czegoś tańszego, a jeśli okaże się, że działa - zainwestuj w mercedesa wśród mat.   

Komentarze

 (6)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA