Powiększanie piersi - wszystko, co powinnaś wiedzieć

Wstukując w internet hasło „Powiększanie piersi”, od razu wyskakują setki klinik, które przeprowadzają takie zabiegi. Powiększanie piersi to jednak operacja, a każda chirurgiczna ingerencja to pewne ryzyko dla zdrowia. Mimo to z roku na rok coraz więcej kobiet decyduje się na ten ryzykowny krok.

Powiększanie piersi fot. THE VOORHES

Postaw na doświadczenie

Przed decyzją o powiększeniu piersi warto znaleźć dobrego i doświadczonego chirurga plastyka. Nie należy powierzać swojego zdrowia i życia, gdy nie mamy pewności, że jesteśmy w dobrych rękach. Trzeba sprawdzić, czy chirurg plastyk jest na liście Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, przed spotkaniem przeczytać o nim opinie w internecie. Choć mogą także znaleźć się tam mało wiarygodne recenzje, warto zrobić porządny research, można też poprosić o radę lekarza pierwszego kontaktu.

REKLAMA

Gdy już wybierzemy specjalistę, zapytajmy na pierwszym spotkaniu, jak duże ma doświadczenie w danej dziedzinie i ile już wykonał takich zabiegów. Powiększenie piersi to operacja w znieczuleniu ogólnym. Musi być dobrze zaplanowana, wykonana, a po zabiegu kobieta musi pozostawać pod kontrolą medyczną. Każda chirurgiczna interwencja zawsze związana jest z ryzykiem powikłań: może wystąpić krwiak, infekcja, a gojenie być przedłużone. Proces rekonwalescencji po operacji zależy od wszczepienia odpowiedniego rozmiaru implantu i miejsca jego włożenia.

„To chirurg plastyk wraz z pacjentką dobiera odpowiednie protezy, które pasują do typu sylwetki, jej stylu życia, aktywności” – mówi dr Radzikowska. „W powiększaniu piersi najczęściej stosuje się implanty okrągłe lub profilowane. Wszystkie wypełnione są gęstym żelem silikonowym, który w przypadku pęknięcia implantu nie rozlewa się. Implanty mogą być okrągłe lub anatomiczne. Te pierwsze swoim kształtem dają wrażenie pełnych, podniesionych piersi. Anatomiczne są zbliżone kształtem do typowego i bardzo naturalnego łezkowatego wyglądu kobiecych piersi” – wyjaśnia dr Potembska. Rozmiar implantu powinien być dobrany tak, aby nie ucierpiało zdrowie pacjentki.

„Gdy kobieta jest drobna, ma małą klatkę piersiową, dążenie do jak największych piersi nie ma sensu. Zdarza się, że po kilku miesiącach skóra nie wytrzymuje naprężenia, naciąga się za bardzo i trzeba implanty wyjąć. Duży implant także może bardziej drażnić tkanki” – dodaje dr Potembska. Podczas operacji wykorzystywane są implanty silikonowe lub wypełnione roztworem soli fizjologicznej. W latach 90. pojawiły się doniesienia, że implanty silikonowe są niebezpieczne dla zdrowia, dlatego Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zakazała ich użytkowania. W 2006 r. dopuściła jednak do obrotu implanty wypełnione silikonem czwartej generacji, który nie uwalnia się z protezy nawet podczas jej mechanicznego uszkodzenia.

Musisz to wiedzieć

„Ryzyko pęknięcia implantu czy przepuszczania jest bardzo niewielkie, choć o takim ryzyku zawsze trzeba poinformować pacjentkę” – mówi dr Potembska. Po wszczepieniu implantu w ciele kobiety powstaje warstwa tkanki łącznej, która nazywa się torebką. Organizm rozpoznaje implant jako ciało obce, a torebka utrzymuje go w pożądanym miejscu i izoluje od okolicznych tkanek. Ponieważ na rynku jest wiele producentów implantów, z których korzystają różne kliniki, trzeba być wyczuloną i absolutnie nie dać się skusić tanią czy promocyjną ofertą zabiegu.

„Kilka lat temu głośny był skandal, kiedy pewna francuska firma stworzyła implanty, które były bardzo przyjemne w dotyku – opowiada dr Radzikowska. – Potem okazało się, że był w nich żel przemysłowy. Miałam pacjentkę, która wróciła po takiej operacji z zagranicy i zaczęły się problemy zdrowotne. Musiałam wyciągnąć te implanty, a ona przechodziła długą rekonwalescencję. Nowe implanty można było założyć dopiero po jakimś czasie. Ja w swojej praktyce od lat stosuję implanty amerykańskiej firmy Mentor, bo uważam, że są dobre i bezpieczne”. Takie same implanty stosuje doktor Potembska. Mentor już w 1992 roku przystąpił do programu badań „Adjunct Study” i od tego czasu objęto badaniami i obserwacją ponad 70 tysięcy pacjentek, które miały wszczepione silikonowe protezy piersi. Są to największe jak do tej pory badania nad silikonowymi protezami na świecie. Wyniki tych badań spowodowały, że Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) wydała zgodę na sprzedaż protez piersiowych Mentor w USA.

Z kolei w 2011 roku FDA zaczęła przestrzegać przed rakotwórczym działaniem implantów. Informacje na ten temat można znaleźć nawet w ich ulotkach. Jednak zagrożenie nowotworem znalazło się w gronie licznych innych skutków ubocznych i żaden typ implantów nie został wycofany ze sprzedaży. Bardzo rzadkim powikłaniem po założeniu implantów piersi może być bowiem anaplastyczny chłoniak wielokomórkowy BIA-CLA. To rodzaj raka, którego występowanie wiąże się z implantami piersi. Chorobę odkryto w 1997 roku; dotychczas na świecie było 570 przypadków, w tym 16 śmiertelnych. To choroba układu odpornościowego, która zlokalizowana jest w tkance łącznej, otaczającej implant. Objawem chłoniaka jest patologiczny rozrost komórek układu odpornościowego właśnie w tej tkance. Badania trwają, jednak wciąż nie jest znana jednoznaczna przyczyna choroby. Naukowcy przypuszczają, że może to być prawdopodobnie biofilm, który tworzy się na powierzchni implantów. Są także badania, które wskazują, że liczba chorujących wzrosła w momencie, gdy wprowadzono implanty teksturowane. Przypuszcza się, że taka struktura może drażnić tkanki – w organizmie może dojść do autogresji i wytwarzania komórek anaplastycznych.

Rozwiązaniem nie jest jednak użycie implantów gładkich w powiększaniu piersi, bo dotychczasowe badania nie wykazały, iż stosowanie implantów o gładkiej powierzchni chroni przed wystąpieniem BIA-CLA. Nie ma żadnych zaleceń ograniczających stosowanie implantów o powierzchni teksturowanej. Udowodniono natomiast, że implanty o gładkiej powierzchni mają znacząco większy odsetek powikłań związany z torebką włóknistą czy migracją implantu. Dziś coraz częściej używa się implantów mikroteksturowanych.

Najwcześniejszym objawem chłoniaka związanego z implantami jest obrzęk piersi, występujący po co najmniej roku do kilku lat po wszczepieniu implantu. Mogą być to także guzki, obrzęk, płyn wokół implantu. Przyczyn takiego obrzęku może być kilka i jego wystąpienie nie musi od razu oznaczać obecności chłoniaka, niemniej jednak jest to objaw, który jest alarmujący i trzeba jak najszybciej udać się do lekarza.

Po stwierdzeniu w badaniach histopatologicznych, że jest to chłoniak, leczeniem z wyboru jest usunięcie implantu wraz z otaczającą go torebką łącznotkankową. W pojedynczych, bardziej zaawansowanych przypadkach może być zalecana chemioterapia. Warto podkreślić, że liczba zachorowań na chłoniaka jest jednak bardzo niska w porównaniu z ilością przeprowadzanych na świecie operacji powiększenia piersi. Wykryty wcześnie jest wyleczalny w 93 proc. przypadków. Dlatego bardzo ważna jest samokontrola, samobadanie piersi i natychmiastowa reakcja w momencie wystąpienia niepokojących objawów.

REKLAMA

REKLAMA

Dobre strony

Gdy już poznamy wszelkie ryzyko zabiegu powiększania piersi, warto pamiętać, że należy on do jednego z najbardziej spektakularnych osiągnięć chirurgii plastycznej. Na ilość wykonywanych operacji na świecie wciąż jest to bezpieczny zabieg. Wiele kobiet odczuwa po nim ulgę, czują się lepiej psychicznie, przychodzi pewność i większa wiara w siebie. Doktor Radzikowska dobrze o tym wie, bo od lat pomaga kobietom, które zmagają się z różnymi problemami z piersiami. Jakiś czas temu wzięła udział w programie „Walka o piersi”, emitowanym w Polsat Cafe. Kobiety, które zgodziły się w nim wystąpić, zgłaszały się do szpitala, w którym pracuje pani doktor. Niektóre z tych przypadków były naprawdę drastyczne, ale dla chirurgów plastyków to codzienność.

„Jednym z najtrudniejszych i najbardziej sugestywnych przypadków była historia Pauliny – wspomina dr Radzikowska. – Dziewczyna pojawiła się w Poradni Chirurgii Plastycznej z problemem niegojących się ran w okolicy piersiowej. Podczas wywiadu okazało się, że jest ofiarą przemocy domowej. Były partner znęcał się nad nią, chciał jej powiększyć piersi i wstrzykiwał w nie olej roślinny, co doprowadziło do ogromnych i nieodwracalnych zmian. Jej życie było zagrożone, bo stan zapalny i zakażenie objęło dużą część jej ciała. Musiałam zadecydować o amputacji obu piersi Pauliny. Jednak chyba największym dramatem dla kobiety w każdym wieku jest ich utrata, najczęściej w wyniku nowotworu. Usunięcie piersi wywołuje bardzo silny stres, depresję, uczucie wstydu przed partnerem, dlatego proces zdrowienia nie powinien kończyć się na amputacji gruczołu i wyleczeniu nowotworu. Bardzo ważna jest kwestia rekonstrukcji utraconej piersi, co stwarza kobietom szansę na skuteczną rehabilitację i powrót do normalnego funkcjonowania”.

Rok temu powstała Fundacja Dr Radzikowskiej, pomagająca kobietom, które utraciły piersi w wyniku choroby nowotworowej.

Zobacz również:
Samo chodzenie czy bieganie nie wystarczy, aby dobrze przygotować się na wyprawę w góry. Żeby zrobić to solidnie, trzeba podnieść kąt.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA