[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Perimenopauza - jak sobie z nią poradzić?

Kobiety 40+, które do tej pory miały życie pod kontrolą, mogą nagle poczuć, że zaczyna się z nimi dziać coś niepokojącego. To może być okres okołomenopauzalny. Słyszałyście o tym? Zobaczcie, jak przejść suchą nogą przez hormonalną burzę i odzyskać siebie.

Czterdziestka to nowa trzydziestka – mówią radośnie niektórzy. Podobno życie zaczyna się po czterdziestce, bo jest to czas, w którym już znasz siebie na tyle, że nie musisz niczego udawać ani wspinać się na palce, wiesz, co lubisz, a czego nie lubisz, wiesz, w czym dobrze wyglądasz. A w dodatku orgazmy przychodzą Ci z łatwością. Ale nie wszystko w tym wieku jest takie fajne.

Około czterdziestki coś się zaczęło ze mną dziać. Na początku objawy były fizyczne. Miesiączki, które zawsze występowały u mnie z podręcznikową regularnością, zaczęły mnie zaskakiwać. Spóźniały się, były bardziej obfite i bolesne. Bolały mnie piersi, przybierałam na wadze. Do tego doszły problemy ze snem, co było już bardzo nieprzyjemne, zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto przez całe życie spał jak dziecko. Psychicznie też było gorzej. Czułam się przygnębiona. Nie byłam w stanie zmusić się do pójścia na fitness. W pracy zdarzało mi się zapominać o terminach. Myślałam, że jestem na coś chora, ale – szczerze mówiąc – oświeciły mnie dopiero koleżanki na jakimś kolejnym spotkaniu naszej starej paczki ze studiów.

ZOBACZ TEŻ: 5 patentów na ograniczenie smogu

To ostatnie jest istotne, bo wszystkie jesteśmy rówieśniczkami. Kiedy opowiedziałam im o swoich objawach, napotkałam pełne zrozumienia spojrzenia. I usłyszałam mnóstwo podobnych historii. O tym, że nagle codzienne obowiązki wydają się wyzwaniem ponad siły, że ni z tego, ni z owego sympatyczna i zrównoważona dotąd kobieta robi się płaczliwa albo wredna, albo o tym, że seks z partnerem wydaje się mniej więcej tak samo interesujący, jak wypełnianie PIT-u. Opowiadały to dziewczyny z naszej paczki – do tej pory pogodne, zdrowe, zadowolone z życia kobiety, powiedzmy, sukcesu. Dopiero wtedy, dzięki koleżance lekarce, usłyszałam termin „perimenopauza”.

Tak jakby samo słowo menopauza nie brzmiało wystarczająco groźnie dla kobiet w moim wieku. Okazuje się, że menopauza ma jeszcze koleżankę – perimenopauzę. To, jak się dowiadujemy, okres przed ostatnią miesiączką, podczas którego występują charakterystyczne zmiany w organizmie. Pewnie nie wiecie (ja też nie wiedziałam), że zmiany mogą się zacząć na wiele lat przed ostatnią miesiączką. Kobiety w Polsce przechodzą menopauzę średnio ok. 50. roku życia, a już od 35. urodzin organizm stopniowo, powolutku wygasza czynność jajników i spada produkcja progesteronu i estrogenów. To oczywiście różni się osobniczo. Tak jak niektóre Twoje koleżanki dostawały miesiączkę dwa lata wcześniej lub dwa lata później niż większość, tak i wiek, w którym wchodzicie w okres przedmenopauzalny, może być inny. Jedno jest pewne: większość kobiet po czterdziestce doświadczy opisanych objawów.

Co się dzieje?

Nie dość, że trudno przewidzieć, kiedy te pierwsze objawy nadejdą, to dodatkowo okazuje się, że nawet te z nas, które mają sporą wiedzę o zdrowiu, są zaskoczone, kiedy „to” nadejdzie, i zastanawiają się, co z nimi jest nie tak. Z drugiej strony, skąd mamy o tym wiedzieć, skoro nie jest to raczej temat, o którym przyjemnie się rozmawia w gronie znajomych czy rodziny. W ogóle menopauza czy inne sprawy związane z kobiecą fizjologią to na ogół tematy tabu. A dolegliwości, których doświadczamy, można łatwo przypisać innym przyczynom, takim jak stres czy przemęczenie. Maja (40+), szefowa marketingu w dużej firmie, opisuje to tak: „Zawsze byłam wygadana, nie miałam najmniejszych problemów, żeby poprowadzić negocjacje, prezentację czy panel dyskusyjny. A od pewnego czasu miewam momenty zaćmy umysłowej. Nie mogę się skoncentrować, gubię wątki, zapominam słów czy nazwisk. Czuję, że wypadam z gry i jestem przerażona”.

Inna znajoma, Joanna, lat 47, całkiem dobrze radząca sobie graficzka, pogodna, z ułożonym życiem osobistym, opowiada: „Wracałam do domu po rozmowie z klientem. Zlecenie zostało klepnięte, ale z jakiegoś powodu ogarnęło mnie przerażenie, że nie dam sobie rady. Poczułam ucisk w żołądku, kołatanie serca, aż musiałam zjechać na pobocze. Oparłam się o kierownicę i wybuchnęłam płaczem. Byłam pewna, że mam jakieś załamanie nerwowe”. Właściwie co się dzieje? Dużo. Zasadniczo perimenopauza wysyła Twoje hormony na przejażdżkę kolejką górską. Charakterystyczna dla tego czasu „huśtawka nastrojów” – doświadczanie zmiennych uczuć – spowodowana jest spadkiem stężenia estrogenów w organizmie. A jak pewnie wiesz, hormony są dla funkcjonowania organizmu tym, czym jest dyrygent dla orkiestry. Receptory estrogenowe znajdują się w całym ciele, nawet w skórze czy w stawach, dlatego obniżenie się ich poziomu może prowadzić do tak zaskakujących objawów, jak sucha, swędząca skóra czy bolące stawy. Ale estrogen wpływa również na wydzielanie serotoniny, która reguluje nasz nastrój.

REKLAMA

REKLAMA

Czas płynie

Dla bardzo wielu kobiet te objawy przychodzą w trudnym momencie życia: z jednej strony wymagająca praca, a z drugiej syndrom pustego gniazda, z którego wyfrunęły dorosłe dzieci. Do tego często dochodzą problemy ze starzejącymi się rodzicami. Istnieją naprawdę obiektywne powody, żeby odczuwać wyczerpanie. Świadomość, że Twoje objawy fizyczne i psychiczne można złożyć na karb perimenopauzy, tylko częściowo poprawia sytuację. Poprawia, bo istnieją sposoby na zminimalizowanie dolegliwości. Ale z drugiej strony kobiety uświadamiają sobie z całą jasnością upływ czasu. Myśl, że pewna faza w życiu się kończy, sprawia, że część kobiet czuje się staro.

„Dla wielu jest to trudny do zaakceptowania okres zmian, a bagatelizowanie swojego samopoczucia i zdrowia psychicznego w skrajnych przypadkach może doprowadzić nawet do depresji. Warto w tym czasie rozpocząć aktywności, które poprawią komfort i jakość codziennego funkcjonowania, oraz porozmawiać na ten temat z ginekologiem. Specjalista po dokładnym wywiadzie zaproponuje odpowiednie rozwiązanie i dobierze dostosowaną do potrzeb kobiety hormonalną terapię menopauzalną” – tłumaczy ekspert programu „Zdrowa ONA”, ginekolog, seksuolog, prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta.

Pomóż sobie

Jednak istnieje spora grupa kobiet, które z różnych powodów, np. w obawie przed nieznacznie zwiększonym ryzykiem raka piersi, macicy i jajnika, nie decyduje się na terapię hormonalną. Warto wtedy pomyśleć o zmianie stylu życia i diecie. Wam raczej nie trzeba przypominać o aktywności fizycznej, może tylko wspomnijmy o łagodzącym nastroje wpływie jogi. Dla wielu kobiet w tym okresie odkrycie jogi było wybawieniem. Dieta? Aby zapobiec wahaniom nastroju, należy unikać gwałtownych skoków cukru we krwi, czyli jemy 5 niewielkich posiłków dziennie. Zaleca się włączenie do diety fitoestrogenów (związków podobnych do estrogenów, ale słabiej działających), które można znaleźć w fasoli, soczewicy, ciecierzycy, soi i siemieniu lnianym. Istotne są kwasy omega-3 z tłustych ryb i żółtek jaj, które pomogą w bólu stawów i poprawią pamięć oraz koncentrację. Spadek poziomu estrogenu prowadzi również do zwiększenia ryzyka osteoporozy, dlatego wskazane są produkty o wysokiej zawartości wapnia i suplementacja witaminą D3 + K2.

ZOBACZ TEŻ: Rak piersi - fakty, o których mogłaś nie wiedzieć

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij