Papierosy przeszkadzają w życiu

Dym z papierosa nie tylko grozi rakiem płuc i zawałem serca w przyszłości. Przeszkadza też na co dzień, bo palacze niefajnie pachną, choć sami często tego nie czują. Jeśli sama palisz, to mogłaś przyzwyczaić się do tego zapachu i już go nie czujesz. To krępująca sprawa, więc inni mogą Ci tego nie mówić, ale od czego masz nas? Przypominamy i od razu podpowiadamy, jak się od tego zapachu uwolnić

kobieta w dymie Shutterstock.com

W listopadzie świat obchodził Światowy Dzień Rzucania Palenia. Bardzo możliwe, że o nim nie słyszałaś. Bo albo nie palisz i zwyczajnie ignorujesz takie informacje, albo palisz i wszelkie doniesienia o szkodliwości palenia podświadomie wypierasz lub nie chcesz ich zauważać, bo w gruncie rzeczy przypominają Ci, że palenie jest głupie. A przecież nikt nie lubi być przyłapywany na głupocie.

Od razu więc wyjaśnimy – żeby chciało Ci się czytać dalej: owszem, uważamy, że palenie jest głupie, ale nie uważamy, że „palenie jest dla głupich”. Świat zna całkiem sporo inteligentnych osób, które ulegały dymkowi. Wszyscy oni teoretycznie doskonale wiedzą, jakie są konsekwencje palenia. Muszą wiedzieć, bo dziś od tej wiedzy nie da się uciec. A jednak nadal palą i… śmierdzą.

Nieusuwalny zapach

Wiesz, po czym można poznać dobrze sytuowanego palacza? Po zapachu. Palacze pachną... „wyraźniej”. Kiedy zbliżają się do grona niepalących, można ich wyczuć z daleka. I wcale nie od razu czuć od nich dym papierosowy. Najpierw często czuć... perfumy. Zapach papierosów dociera po chwili, jako ostatni, gdy palacz stoi obok nas – i zaczyna coś mówić. Zapach popielniczki czuć nie tylko z jego ust i z jego ciała, ale przede wszystkim – przesiąknięte są nim ubrania palacza. Czasami nawet pranie nie jest w stanie wywabić tego odoru.

Jeśli palisz, to doskonale wiesz, o czym mówimy. I wiesz, że palacze zawsze znajdą sobie jakieś ustronne miejsce, żeby puścić „dymka”. Czy to jakiś zakamarek przy biurowcu (czasem nawet ze słoikiem wypełnionym petami postawionym w kącie), a to miejsce za rogiem budynku, gdzie resztki wydeptanej trawy ledwo wystają z gęstego dywanu niedopałków... Odkąd nie można palić w pomieszczeniach, takie miejsca się „zdemokratyzowały” –chodzą do nich wszyscy palacze, którzy po chwili wyjmują paczkę z zapalniczką. Albo przełamują lody pytając: „Mogę od pana ogień?”.

Papierosy, które palą, mogą różnić się od siebie marką, ale już dym i z tych droższych i tych najtańszych będzie taki sam. Czytaj: jest tak samo szkodliwy. Wnika do płuc, ale również we włosy, ubrania, tkaniny, rękawiczki, czapki, szaliki, torebki, tapicerkę, firanki, dywany, nawet w ściany. Zostaje tam na bardzo długo i jest wyczuwalny przez innych. Z pewnością są rzeczy bardziej cuchnące niż dym papierosowy, ale to właśnie z tym szkodliwym zapachem musi się borykać w naszym kraju aż 14 milionów ludzi – bo tyle mamy w kraju osób, które sa tzw. biernymi palaczami! Same nie palą papierosów, ale gdy inni palą obok nich – to tak, jak gdyby palili sami. W internetowych ankietach woń papierosów jest często wymieniana jako jeden z najbardziej odstręczających zapachów na świecie.

Czy palacze tego nie czują?

No właśnie – nie bardzo. Nieustanne wystawianie się na działanie dymu z papierosów sprawia, że zmysł powonienia u palacza ulega stępieniu. Mechanizmy adaptacyjne naszego mózgu są tak sprytne, że jeśli jesteśmy na jakiś bodziec wystawieni odpowiednio często i długo, przestajemy go rejestrować. To dlatego kilka pierwszych nocy w nowym miejscu wybudzasz się na każdy dobiegający zza okna dźwięk, ale po kilku dniach się przyzwyczajasz i te stałe hałasy już Ci nie przeszkadzają. Oczywiście mechanizm jest bardziej złożony, bo prawdopodobnie dochodzi też do osłabienia działania receptorów węchowych – wskazują na to badania amerykańskich uczonych z University of Pennsylvania i greckich z University of Thrace, którzy ustalili, że zaburzenia węchu występują u palaczy częściej niż u osób, które nigdy nie paliły i że im dłużej i więcej papierosów dziennie ktoś pali, tym ryzyko osłabienia węchu jest większe. Dobra wiadomość jest taka, że po rzuceniu palenia węch powraca do pełnej sprawności w miarę szybko.

Nie czują, ale wiedzą

Nawet jeśli nie czują, to przynajmniej przypuszczają, że brzydko pachną. Każdy dzisiejszy palacz kiedyś przecież nie palił. Kiedyś czuł, jak śmierdzi wujek czy sąsiad palący paczkę dziennie i doskonale pamięta, jak negatywne to robiło na nim wrażenie. Więc dziś, chociaż jemu samemu może to nawet tak bardzo nie przeszkadzać, stara się zamaskować swąd spalenizny, wydając fortunę na duże flakony perfum, odświeżacze powietrza, proszki do prania, płyny do płukania czy gumy do żucia.

Wielu palaczy zdaje sobie sprawę, że rozsiewa wokół siebie nieprzyjemny zapach nie tylko dzięki wspomnieniom z przeszłości. Również dzięki temu, że słyszą to codziennie od swoich partnerów. Według badania British Heart Foundation zapach dymu papierosowego zajmuje mocne, 3. miejsce na liście powodów kłótni między partnerami w związkach, w których tylko jedna osoba pali. Jako powód kłótni wskazało go aż 32% ankietowanych! I nic dziwnego, bo przecież dla osoby niepalącej oddech palacza, zapach jego skóry i ubrań jest jak anty-afrodyzjak, a gdy w łóżku się nie układa, to nietrudno o karczemną awanturę z powodu źle odłożonego widelca w szufladzie na sztućce czy o inny drobiazg, który normalnie nie powinien wywołać nawet drobnej sprzeczki.

Nikt mnie nie lubi

Kiedyś, gdy palili prawie wszyscy i prawie wszędzie (w Polsce na początku lat ’90 paliło ponad 40 proc. ludzi!), palenie przeszkadzało w życiu mniej. Dziś jest inaczej. Palacze są już w wyraźnej mniejszości i w wielu miejscach są po prostu niemile widziani. Gdy palisz i chcesz wynająć mieszkanie – masz problem, bo standardowo są one dla niepalących. W pracy – to samo, „przerwa na dymka” kosztuje osądzające spojrzenia niepalących współpracowników. Nawet na Tinderze spotkać można uwagi, że „jeśli palisz – przesuń w lewo”. Okazuje się, że palenie papierosów, głównie właśnie ze względu na zapach, utrudnia życie we wszystkich podstawowych obszarach: w pracy, podczas wypoczynku i w relacjach intymnych.

Siła nałogu

Co zatem sprawia, że wciąż 21% kobiet i 31% mężczyzn w Polsce pali? Pali mimo tych wszystkich trudności, na które – prawdę mówiąc – sami siebie skazują? Mimo kłótni w domu, problemów w pracy, częstszego prania i większych wydatków na odświeżanie wnętrza domu czy samochodu, mimo deszczu i mrozu, na których stoją z papierosem w ustach ?

To siła nałogu. Uzależnienie wynikające z uruchamianego wielokrotnie w ciągu dnia mechanizmu nagrody. Typowy palacz, wypalający 20 papierosów dziennie, zaciąga się od 200 do 300 razy w ciągu doby, 200-300 razy dziennie wywołując uwolnienie hormonu przyjemności - dopaminy. Niezwykle trudno jest z tego zrezygnować, nawet jeśli cena za tę przyjemność jest bardzo wysoka.

Jak pozbyć się smrodu papierosów?

Sposobów jest kilka. My skupimy się na trzech.

1. Rzuć palenie

To najskuteczniejszy sposób. Wystarczy wyprać wszystkie ubrania i pozbyć się tych, których wyprać się nie da. Wyczyścić meble (zwłaszcza tkaniny, kanapy, firanki itp.). Pójść do dentysty na odkamienianie zębów. Odmalować mieszkanie – i już, jakość życia od razu się polepsza. A pozbycie się swądu fajek to przecież tylko drobny ułamek korzyści wynikających z rzucenia papierosów. Rzucenie palenia daje znacznie większe korzyści niż czysto estetyczne. Jakie? Przede wszystkim:

  • zmniejsza ryzyko raka płuc
  • zmniejsza ryzyko chorób krążenia
  • poprawia stan skóry, która wreszcie zaczyna być dotleniona
  • sprawia, że śpisz lepiej
  • pozwala odzyskać pełnię smaku i przyjemności z jedzenia

ZOBACZ TEŻ: Co się z tobą dzieje, gdy rzucasz palenie

Problem polega na tym, że całkowite odstawienie papierosów jest też trudne. Uczeni z National Institute od Drug Abuse (NIDA) wyliczyli, że większość palaczy chce rzucić palenie i mniej więcej połowa z nich co roku próbuje to zrobić. Niestety, udaje się to tylko 6% z nich.

2. Nie rzucasz? Zastąp papierosy czymś, z czego nie będziesz już wdychać dymu

To nie jest wyjście idealne, ale jeśli nie udało Ci się załapać do tych 6% w tym roku, jeśli nie podziałały na ciebie plastry, tabletki czy gumy z nikotyną, jeśli nawet lekarz rozkłada ręce widząc, że nie rzucasz fajek nawet po podaniu leków hamujących głód nikotynowy – albo, co gorsza, nie planujesz tego robić – możesz przynajmniej zmniejszyć uszczerbek na zdrowiu swoim i innych. Jak? Zastępując papierosa jakimkolwiek produktem bezdymnym: saszetkami z nikotyną, e-papierosami czy podgrzewaczami tytoniu.

Żadne z tych wyjść awaryjnych nie cuchnie jak papieros, bo żadne nie spala tytoniu i nie wydziela tego śmierdzącego dymu. Zachowany jest w nich też sam rytuał wyciągania czegoś z paczki, trzymania czegoś w ręce i regularnego zaciągania się, a jednocześnie ograniczają one negatywne skutki palenia, bo… ich się nie pali. Oczywiście nadal nie są one dobre dla zdrowia, bo do płuc najlepiej byłoby wdychać tylko czyste powietrze. Ale jeśli naprawdę nic już na Ciebie nie działa, możesz wypróbować taką metodę „małych kroków”, by rozstać się z fajkami.

Tylko czy takie produkty są mniej szkodliwe od papierosów? Przecież np. w podgrzewaczach też jest tytoń. Tak, ale różnica między nimi a papierosami jest ogromna. Tytoń w podgrzewaczu nie jest spalany, przez co nie zamienia się w dym. A to powoduje, że palacz nie wciąga do płuc tylu szkodliwych związków, co podczas palenia papierosa. Wdycha natomiast aerozol, ale bez ubocznych produktów spalania tytoniu, jak substancje smoliste, które mają najgorszy wpływ na zdrowie palaczy. Badania wykazały, że w porównaniu z dymem z tradycyjnych papierosów w takich oparach aerozolu z podgrzanego tytoniu stężenia np. tlenku węgla jest o 99% niższe niż w dymie z papierosa. Co więcej, w aerozolu stężenie substancji typu piren, akrylonitryl, aminonaftaleny, akroleina, benzen, benzo(a)piren, 4-aminobifenyl, aldehyd krotonowy czy toluen – jest nieporównywalnie niższe, niż w dymie z papierosa. A wiele z nich powoduje przecież raka. Badania dowodza, że związki rakotwórcze w aerozolu z podgrzewacza są nawet o 95% niższe niż w dymie z papierosa.

Wracając do kwestii zapachu – opary tytoniu nie śmierdzą jak papierosowy dym. Owszem, nie są zupełnie bezzapachowe, ale w porównaniu ze zwykłymi fajkami to kolosalna różnica. Palacz, który „przesiadł się” z papierosa na podgrzewacz, nie rozsiewa już wokół siebie chmury gryzącego dymu. A podgrzewany wkład z tytoniem „nie dymi”, przez co nie ma tu biernego palenia. Nie trzeba też spryskiwać się co chwila perfumami, żeby zamaskować odór jak po papierosie, bo po prostu zapach się ulatnia. Oczywiście takie zamienniki papierosów to tylko półśrodki, bo nie uwalniają palacza od nikotyny. Ale wiele wskazuje na to, że nie są tak szkodliwe jak papierosy i na pewno nie śmierdzą tak jak one.

3. Zatuszuj zapach

Jeśli na razie wciąż nie udało CI się rzucić fajek, ani nawet zastąpić ich mniej śmierdzącymi zamiennikami, to spróbuj przynajmniej pozbyć się tyle zapachu, ile się tylko da. Oto kilka sposobów:

  • myj ręce po każdym papierosie – na dworze skorzystaj z wilgotnych ściereczek. Dym osadza się na skórze, zwłaszcza na palcach, w których trzymasz papierosa. To właśnie je umyj najdokładniej.
  • staraj się nie palić w ciasnych pomieszczeniach. Unikaj jak ognia palarni na lotniskach – prosimy w imieniu pasażerów, którzy będą siedzieli obok.
  • paląc na dworze ustawiaj się tak, żeby wiatr odwiewał dym od Ciebie, a nie w Twoją stronę
  • częściej niż inni myj zęby, a przynajmniej przepłucz je wodą po każdej wypalonej fajce
  • jeśli przebywałaś w pomieszczeniu, w którym paliło wiele osób, przed wyjściem idź do toalety i jeśli jest tam suszarka – stań w strumieniu gorącego powietrze, które usunie przynajmniej część cząsteczek zapachowych z Twoich włosów i ubrania
  • susz ubrania na sznurku, najlepiej na zewnątrz – gorące powietrze w suszarce automatycznej może utrwalić zapach fajek w tkaninach
  • jeśli wychodzisz zapalić na zewnątrz, odczekaj przynajmniej dwie minuty po zgaszeniu papierosa zanim wrócisz do ludzi – znaczna część zapachu zdąży się ulotnić
  • perfum i odświeżaczy używaj z umiarem – twój nos szybko się przyzwyczaja do zapachu, ale inni wciąż go czują. Chodzi o to, żeby nie czuli Cię z odległości 10 metrów.
  • kup olejek eteryczny i noś w torebce chusteczkę, którą w razie potrzeby nim skropisz. Zapach dymu papierosowego dosyć skutecznie maskują olejki: pomarańczowy, grapefruitowy, eukaliptusowy i lawendowy.

Jeśli masz jakiś swój patent na rzucenie palenia lub pozbycie się brzydkiego zapachu, podziel się w komentarzu. Każdy sprawdzony sposób się liczy. 

Źródła:
https://www.cdc.gov/tobacco/data_statistics/sgr/50th-anniversary/index.htm
https://www.pennmedicine.org/news/news-blog/2017/april/effects-of-smoking-and-alcohol-on-smell-and-taste
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/2304239/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18085020/
https://cbos.pl/SPISKOM.POL/2019/K_104_19.PDF
https://journals.viamedica.pl/choroby_serca_i_naczyn/article/view/64550

 

Zobacz również:
REKLAMA