Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Kubeczki menstruacyjne: co powinnaś o nich wiedzieć

Czy kubeczki menstruacyjne mogą z powodzeniem zastąpić tampony i podpaski? Jedna z naszych redaktorek postanowiła na własnej skórze przetestować tę nowinkę. Oto jej relacja. Zobacz, jak je aplikować i wymieniać.

kubeczki menstruacyjne fot. shutterstock.com

Musisz tego spróbować – nalegała moja siostra hipiska. I nie chodziło jej o farbowanie włosów pod pachami. Piała z zachwytu nad swoim odkryciem - kubeczkami menstruacyjnymi: miękkimi, silikonowymi naczynkami wielokrotnego użytku, które raczej zbierają niż absorbują krew menstruacyjną.

Byłam sceptyczna: chodzenie z kubeczkiem w pochwie wydawało mi się dość okropne. Ale byłam także ciekawa. Okazało się, że nie ja jedna. Chociaż kubeczki są dostępne od 80 lat, przeżywają drugą młodość. W sieci jest coraz więcej stron sprzedających ten wynalazek. Postanowiłam iść z prądem i przekonać się sama, jak to jest.

Instalacja

Przykucnęłam na toalecie, lewą ręką rozchyliłam wargi sromowe, jednocześnie prawą ręką ściskając kubeczek o kształcie dzwoneczka, tak by miał kształt litery U. Kubeczek ma długość tamponu i średnicę małego banana. Gdy jednak próbowałam włożyć kubeczek do środka, cały czas wracał do oryginalnego kształtu w moich rękach.

Po sześciu próbach po prostu wcisnęłam kubeczek wewnątrz pochwy i przekręciłam końcówkę, by na dobre utkwił w waginie. Wbrew obawom wcale nie czułam, że mam coś w środku, a pod koniec tygodnia zakładanie zajmowało mi już tylko dwie minuty. Tampony zakładam w 10 sekund, ale skoro kubeczek trzeba wymienić co 10-12 godzin (nawet przy obfitych krwawieniach, jak zapewniają producenci), i tak miałam wrażenie, że oszczędzam czas.

Zobacz także, co szkodzi miejscom intymnym oraz jak często chodzić do ginekologa.

kubeczki menstruacyjne fot. shutterstock.com

Mycie

Bałam się, że zniszczę bieliznę, dlatego w pierwszy dzień zdecydowałam się wyciągnąć kubeczek już po sześciu godzinach. Byłam w pracy i wstydziłam się myć kubeczek w umywalce, dlatego wzięłam do toalety papierowy kubek z wodą.

Pociągnęłam końcówkę kubeczka i usłyszałam głośny dźwięk ssania, jak wilgotny pocałunek połączony z dźwiękiem przepychacza do zlewu. Na szczęście byłam sama w toalecie. Puściłam kubek i z powrotem zniknął w waginie. Po dłuższej chwili kolejne głośne cmoknięcie i... sukces.

Myślałam, że kubeczek będzie pełny, ale okazało się, że był wypełniony tylko w jednej trzeciej. Widok krwi menstruacyjnej w płynnej postaci był nieco odpychający, ale jednocześnie czułam się dziwnie dumna, tak jakby ten basenik krwi był dowodem, że wszystko dobrze funkcjonuje i że jestem zdrowa.

Wylałam krew do toalety, kilka razy wypłukałam wodą kubeczek. Chociaż nie było to tak straszne, jak na przykład sceny z „Carrie”, postanowiłam, że następne mycia będę zawsze robić w domu, gdzie mogę umyć kubeczek mydłem (zalecana procedura) i mieć całkowitą prywatność.

kubeczki menstruacyjne fot. shutterstock.com

Werdykt

Nie musiałam martwić się, czy mam w torebce tampony (zazwyczaj nie mam) ani kiedy ostatnio je zmieniałam (nigdy nie pamiętam). Mój kubeczek nigdy się nie przelał – duży plus, bo tampony parę razy mnie zawiodły. Badania potwierdzają że kubeczki przeciekają rzadziej niż tampony i podpaski. No i na pewno nie tęskniłam za mokrymi nitkami od tamponów, gdy sikałam.

W rzeczywistości byłam zszokowana, jak świeżo się czułam. Jestem dziewczyną, która nie lubi myć naczyń, zachowam więc ten kubeczek na długie loty albo biwakowanie. Ale Ty nie rezygnuj, zanim nie wypróbujesz. W najgorszym razie stracisz parę złotych, w najlepszym zaoszczędzisz znacznie więcej i będziesz mogła nosić swoją ulubioną bieliznę przez cały miesiąc.

WH 01-02/2016

Komentarze

 (19)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij