[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Kalendarz pylenia roślin - jak go czytać?

Kalendarz pylenia roślin ostrzega i daje nadzieję. Potraktuj go jak wskazówkę, kiedy lepiej nie wychodzić z domu, i kiedy możesz spodziewać się poprawy.

alergia na pyłki

Zacznijmy od tego, że kalendarze pylenia roślin, które możesz znaleźć w sieci, nie są precyzyjne jak rozkład jazdy pociągów. Wiele zależy od miejsca, w którym mieszkasz, od wiatru, słońca i pogody. Z pyleniem roślin jest trochę jak ze śniegiem. W zasadzie powinien być na Boże Narodzenie, ale czasami trzeba na niego poczekać jeszcze dwa tygodnie. Z jedną jednak różnicą. O ile może się zdarzyć rok, że śniegu prawie w ogóle nie będzie, o tyle rośliny będą pylić na pewno, czasem wcześniej, czasem później, czasem dłużej, czasem krócej, ale pylenie jest nieuniknione. A skoro pylenie, to i katar, swędzące, załzawione oczy i wyschnięte usta (bo nos zapchany). Bo to są właśnie najczęstsze objawy alergii sezonowej.

Objawy alergii na pyłki?

Skoro tu trafiłaś, to pewnie już wiesz, a przynajmniej masz podstawy podejrzewać, że masz alergię na pyłki roślin. Prawdopodobnie masz co najmniej jeden z tych czterech klasycznych objawów alergii sezonowej:

Kichanie

Na pewno zdarzyło Ci się nie raz, że gdy już popieprzyłaś pomidory czy kanapki, zaraz kilka razy kichnęłaś. To mechanizm obronny organizmu, jeden z wielu zresztą. Gdy niezauważalne gołym okiem drobinki pieprzu dostają się do Twojego nosa, osiadają na śluzówce, a że zawierają drażniącą piperynę (jak bardzo drażniącą łatwo się przekonać, odruchowo przecierając oczy palcami z resztkami pieprzu), układ odpornościowy uznaje je za zagrożenie i próbuje się ich natychmiast pozbyć. Skutecznie, bo gdy kichasz powietrze wydostaje się z Twojej tchawicy, gardła i nosa pod ogromnym ciśnieniem i wypycha wszystko, co może Ci utrudniać oddychanie. No owszem, czasami również trochę kłopotliwej wydzieliny, dlatego warto zawsze mieć pod ręką chusteczki higieniczne. Sprytne rozwiązanie, prawda?

Ten mechanizm jest jednak zarezerwowany dla substancji drażniących. Normalnie drobne nieszkodliwe pyłki są w większości wyłapywane przez małe włoski w nosie, wędrując przez kręte drogi oddechowe, mają też mnóstwo okazji, by przykleić się do wydzieliny wyściełającej wnętrze nosa i tchawicę. To dlatego większość ludzi nawet w dni, kiedy w radio słyszysz, że w powietrzu aż się roi od pyłu zawieszonego, nie chodzi po ulicach w wybuchającymi nosami. 

Ty jednak jesteś inna - Twój organizm reaguje przesadnie na niektóre niegroźne dla innych białka w pyłkach roślin i próbuje je jak najszybciej wyprosić. Problem w tym, że z następnym wdechem znów wciągasz do nosa kolejną porcję. Wtedy rozpoczyna się długa seria kichnięć, które - a niech to szlag! - prawie zawsze zdarzają się w najmniej dogodnym momencie, np. gdy on właśnie proponuje Ci, żebyście zamieszkali razem, albo jesteś w samym środku sporu o brudne skarpetki koło łóżka. I jak tu zachować powagę, gdy co chwila rozlega się apsik!?

Gdy dopada Cię atak kichania, najprawdopodobniej gdzieś w pobliżu jest jakaś roślina, która pyli. Jeśli tylko możesz, oddal się, najlepiej idąc pod wiatr.  

ZOBACZ TEŻ: Jak wyglądać świeżo i pięknie nawet w sezonie alergicznym?

REKLAMA

REKLAMA

Katar sienny

Oficjalna nazwa kataru siennego to alergiczny nieżyt nosa, ale oprócz lekarzy nikt chyba nie używa tego określenia. Tutaj zasada działania jest podobna. Organizm uznaje, że najlepiej będzie intruzów „wypłukać”. Zaczyna się więc zwykle od swędzenia, a potem pojawia się wodnista wydzielina, która co chwila musisz wciągać z powrotem, żeby nie skapnęła Ci na bluzkę albo do talerza. Z czasem jednak pod wpływem histaminy pojawia się obrzęk śluzówki i coraz trudniej Ci się oddycha. Dobrze jest regularnie wydmuchiwać nos (po jednej dziurce!), żeby wydzielina się nie gromadziła, bo stanowi ona całkiem łakomy kąsek dla bakterii.

ZOBACZ TEŻ: Alergia a zapalenie zatok

Przekrwione, swędzące oczy

Nie bez powodu powstało powiedzenie „strzec jak oka w głowie”. Wzrok jest najważniejszym ze zmysłów - bez niego nie mielibyśmy szans w czasach prehistorycznych, dlatego oka strzegą siły najszybszego reagowania. Pamiętasz ile razy mucha albo komar odbił się od zamkniętej powieki, bo zdążyłaś mrugnąć, zanim uderzył Cię w oko? Powieki to pierwsza linia obrony. Drugą linią są spojówki. Spojówka to tak naprawdę cienka warstwa błony śluzowej, bogato unerwionej i unaczynionej. Gdy ulega podrażnieniu przez alergen, zaczyna swędzieć i puchnąć, a naczynia krwionośne (podobnie jak te w nosie) poszerzają się i stają się widoczne. To dlatego oczy robią Ci się czerwone jak u królika. 

Załzawione oczy

Łzy dzialają na podobnej zasadzie jak wydzielina z nosa. Gdy organizm rozpoznaje, że na spojówce pojawiło się coś drażniącego, nie zastanawia się, czy to muszka, drobinka piasku czy rzęsa, nie trwoni czasu na szczegółowe badania, tylko działa. Zwiększa produkcję łez, by jak najszybciej wypłukać intruza. I znów - jak w przypadku kataru - skazany jest na porażkę, bo jeśli znalazłaś się w chmurze pyłków, na które jesteś uczulona, gdy z łzami pozbywasz się jednej porcji, natychmiast do oczu wpadają kolejne. 

Gdy oczy zaczynają ci łzawić, a Ty nie możesz się szybko schronić w pomieszczeniu, przynajmniej pomóż kanalikom łzowym i zakraplaj oczy tzw sztucznymi łzami. W okresie pylenia roślin, na które jesteś uczulona, staraj się też nosić jak największe okulary - przynajmniej częściowo uchronią Twoje oczy przed pyłkami.  No i teraz najważniejsze pytanie - czy Ty w ogóle wiesz, na co jesteś uczulona?

 

REKLAMA

Jak wykorzystać kalendarz pylenia?

Powiedzmy, że pierwsze objawy poczułaś w połowie kwietnia. Spoglądasz zatem na kalendarz i sprawdzasz, jakie rośliny mniej więcej w tym czasie pylą. To Twoi podejrzani. Kwiecień jest akurat dosyć nietypowy, bo pyli wówczas najwięcej roślin. W końcu nazwa kwiecień zobowiązuje...
Ale mimo wszystko, coś możesz wywnioskować.

Spójrz na kalendarz. Okresy pylenia zaznaczyliśmy pomarańczowymi liniami, a okres najintensywniejszego – żółtymi kropkami na tych liniach. W kwietniu najbardziej podejrzane są więc brzoza, jesion i dąb. To one właśnie w kwietniu pylą najintensywniej. Spróbuj uważniej prześledzić kilka ostatnich dni i zastanów się, czy przypadkiem nie byłaś w brzozowym lesie, albo w dębowym parku? A może tuż za Twoim oknem stoi jesion? Jeśli kojarzysz taką sytuację, albo rzeczywiście masz za oknem któreś z tych trzech drzew, musisz ograniczyć ekspozycję na pyłki, czyli unikać wypadów do lasu, parku, a jeśli to drzewo za oknem - nie otwierać go, ewentualnie tylko tuż po deszczu, który „myje” powietrze i zrzuca pyłki na ziemię. 

SPRAWDŹ TEŻ: Naturalne sposoby walki z alergią [ale najpierw lekarz!]

I teraz najlepsze: popatrz jeszcze raz na kalendarz i zobacz, gdzie (tj.kiedy) pomarańczowa linia się kończy. To zwiastun wolności. Od tego momentu możesz swobodnie planować wycieczki za miasto, wakacje na kajakach itd. Wtedy skończy się koszmar chusteczek, kropli i niekończących się salw kichnięć. 

 

REKLAMA

REKLAMA

Co pyli w styczniu?

Styczeń jest dla większości alergików spokojny. Jeśli jest relatywnie ciepły, pylić może w zasadzie tylko leszczyna, najczęściej w południowych województwach, gdzie okres wegetacji jest najdłuższy. 

Co pyli w lutym?

W lutym jest już trochę gorzej, bo do leszczyny dołącza olsza, a od pewnego czasu zauważa się zwiększone pylenie tych drzew. W Polsce występują trzy gatunki: olsza czarna, szara i zeilona. Uwaga - olsza zielona potrafi pylić również w górach, czyli tam, gdzie alergicy często uciekają przed pyłkami. 

Co pyli w marcu?

 Nadal pyli leszczyna i olsza, ale dołączają też dwa grzyby, które rozsiewają swoje zarodki: Cladosporium i Alternaria. Ich nawiększe stężenie jeszcze przed nami, ale jeśli zima była wyjątkowo cipeła i nie było śniegu, to w ciepłe słoneczne i wietrzne dni zarodniki mogą pojawiać się już w marcu.

Co pyli w kwietniu?

Kwiecień to dla wielu laregików najgorszy miesiąc w roku. Pylą wówczas prawie wszystkie drzewa o potencjale alergizującym: wciąż jeszcze leszczyna i olsza, a oprócz tego brzoza, jesion i dąb. Na dodatek zaczynają pylić trawy. Dlatego w kwietniu raczej nie planuj wyjazdów na wieś, a jeśli już - to uciekaj w góry lub nad morze - tam stężenie pyłków jest najmniejsze. 

Co pyli w maju?

Maj przynosi w końcu ulgę ludziom uczulonym na pyłki olszy, leszczyny i jesiona. Te drzewa dają już spokój, natomiast wciąż jeszcze pylą trochę dęby i trawy. W powietrzu (również w mieszkaniach, niestety) wciąż jest dużo zarodników pleśni. Jeśli zauważysz, że źle się czujesz np. w piwnicy, albo wchodzisz do wynajętego na majówkę domku letniskowego i czujesz charakterystyczne zapach pleśnie - zachowaj szczególną ostrożność. 

Co pyli w czerwcu?

Drzewa już nie pylą, ale do pieca dokładają trawy. W czerwcu jak ognia unikaj łąk. Jeśli chcesz iść na spacer do parku - wybieraj porę tuż po deszczu. 

Co pyli w lipcu i sierpniu?

Głównie trawy. I wciąż te wstrętne grzyby i pleśnie. Wybierasz się na wakacje? Nadal polecamy morze lub góry. 

Co pyli we wrześniu?

Już tylko trawy. Wrzesień to dla alergików najlepszy moment na zaplanowanie urlopu. Jeszcze jest ciepło, a już da się oddychać swobodnie. Trawy pylą już minimalnie, wciąż jeszcze jest trochę zarodników grzybów, ale to już ostatni atak. Dokąd jechać? No cóż, mówi się, że jesienią góry są najszczersze. 

Co pyli w październiku?

Zostały już tylko zarodniki grzybów, jednak to raczej te, które sobie żyją w pomieszczeniach. Śmiało możesz spędzać czas na zewnątrz. I tak aż do końca zimy. Uf!

Lepiej wiedzieć, co uczula

Na koniec tylko poradzimy, że taka samodzielna diagnoza, na podstawie kalendarza, to tylko półśrodek. Jeśli podejrzewasz u siebie alergię sezonową, lepiej idź do alergologa, który zleci testy i wtedy będziesz wiedziała dokładnie, co za draństwo Cię uczula. Lekarz też poradzi, jakie leki stosować, żeby sobie ulżyć. To ważne, żeby dobrać je odpowiednio, bo nieleczona lub źle leczona alergia sezonowa zwiększa ryzyko astmy oskrzelowej, choroby znacznie poważniejszej, potencjalnie groźnej dla życia. 

Być może lekarz uzna, że warto zacząć się odczulać i pozbyć alergii na stałe?

Trzymamy kciuki, żeby w tym sezonie udało Ci się zużyć jak najmniej chusteczek higienicznych.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij