[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Jelita i mózg - co je łączy?

Naukowcy wiedzą już od jakiegoś czasu, że jelita i mózg są ze sobą połączone, ale najnowsze odkrycia idą dalej. Badacze mają coraz więcej dowodów, że mikrofl ora jelitowa może mieć wpływ na to, jak dużo znajdziesz w sobie wewnętrznej siły, by mierzyć się ze światem.

fot. shutterstock

Niektórzy przed ważnymi wydarzeniami stresują się bardziej niż inni: gwałtownie się pocą, trzęsą im się dłonie, boli brzuch, drży głos. W skrajnych przypadkach mają nudności, nawet wymiotują. Nic przyjemnego, prawda?

To teraz wyobraź sobie, że miałabyś odczuwać coś takiego bez żadnego wyraźnego powodu. Po prostu któregoś dnia nagle zaczynasz się bać. Myślisz, że to przejściowe, że to tylko stres, że przecież przejdzie. Potem napady zdarzają się częściej, stopniowo coraz mocniej dezorganizując życie.

REKLAMA

Z takim koszmarem musi mierzyć się Natalia, trzydziestodwulatka z Legnicy. Niedawno, szukając przyczyny swoich zaburzeń, zrobiła badania mikroflory jelitowej. Okazało się, że jej stan jest mocno zaburzony.

ZOBACZ TEŻ: Ćwiczenia oddechowe - sposób na stres, panikę i bezsenność

Taki wynik nie byłby zapewne zaskoczeniem dla naukowców, którzy zajmują się odkrywaniem związków między jelitami a mózgiem. „Ten obszar badań bardzo rozwinął się w ciągu ostatnich pięciu lat” – mówi prof. John Cryan z University College Cork w Irlandii, główny badacz APC Microbiome Institute, autor pojęcia psychobiotyków. Tym mianem określił on bakterie probiotyczne, które oddziałują na oś jelitowo-mózgową i korzystnie wpływają na zdrowie psychiczne.

Prof. Cryan razem z prof. Tedem Dinanem dokonał w 2011 roku przełomowego odkrycia, a ich praca była potem w innych źródłach naukowych cytowana ponad 1000 razy (wygląda na to, że badania również mogą rozpowszechniać się na zasadzie virala). Ich zespół karmił część myszy bakteriami gatunku Lactobacillus rhamnosus, których nie podawano grupie kontrolnej. Okazało się, że z czasem zaczęły u nich zachodzić zmiany w wydzielaniu neurotransmiterów w mózgu, takich jak na przykład GABA (to w niego celują leki antydepresyjne). Badacze zanotowali też u nich ograniczenie zachowań lękowych i depresyjnych.

„Zaczęliśmy się zastanawiać, czy podobne mechanizmy wystąpią u ludzi. Po testach na zdrowych ochotnikach doszliśmy do wniosku, że bakterie mogą mieć znaczący wpływ w ograniczaniu stresu i zmianie aktywności mózgu” – mówi prof. Cryan.

Wiemy, że dużo nie wiemy

U podstaw odkryć naukowców leżały wcześniejsze ustalenia, zgodnie z którymi jelita i mózg komunikują się ze sobą. „Informacje są wysyłane w obu kierunkach przez nerw błędny” – tłumaczy dietetyk Zuzanna Łukaszewicz z poznańskiego Instytutu Mikroekologii, która specjalizuje się w zagadnieniach związanych z mikrobiotą jelitową (tak nazywa się zbiór bakterii bytujących w przewodzie pokarmowym).

To niejedyny sposób. Komunikacja może zachodzić też przez system krwionośny, którym z jelit do mózgu docierają związki chemiczne, a także przez układ immunologiczny. Jednak od świadomości, że takie połączenia istnieją, do udowodnienia, że zjedzenie jogurtu może pomóc Ci radzić sobie z lękiem, jest bardzo daleka droga. I chociaż wyniki są obiecujące, to jednak nikt jej jeszcze do końca nie pokonał.

W 2013 roku amerykańscy naukowcy z UCLA przeprowadzili doświadczenie polegające na wykonywaniu rezonansu magnetycznego mózgów kobiet, którym przez 4 tygodnie dwa razy dziennie podawano probiotyki. Udowodniono, że pod ich wpływem zmieniała się aktywność obszarów mózgu odpowiadających za kontrolę emocji i odbieranie bodźców zmysłowych. Kolejne badania zmierzały do tego, aby sprawdzić, czy można wykorzystać tę komunikację w leczeniu stanów lękowych, depresji poporodowej, schizofrenii czy zespołu stresu pourazowego.

Odkrycia nie przyniosły jeszcze odpowiedzi dających się przełożyć na konkretne i skuteczne terapie – na razie wiadomo w sumie tyle, że musimy się jeszcze sporo dowiedzieć, by wyjaśnić prawdziwą naturę komunikacji między jelitami a mózgiem. Na wyniki czeka dużo ludzi, o czym świadczy gwałtownie rosnąca sprzedaż leków przeciwdepresyjnych. W 2008 roku Polacy kupili 13 mln opakowań, a w 2015 r. już 19 mln. To wzrost o 50% w ciągu zaledwie 7 lat. Na leki przeciwdepresyjne wydaliśmy w 2015 roku ponad 300 milionów złotych.

Niektórzy badacze są optymistami. „Myślę, że w ciągu pięciu lat każdy będzie mógł zmierzyć swój mikrobiom, tak jak teraz mierzy się poziom cholesterolu, i przełoży się to na prawdziwą rewolucję w leczeniu i prewencji chorób” – mówi prof. Cryan. Nie wszyscy badacze podzielają entuzjazm profesora Cryana co do tego, czy wyniki eksperymentów szybko da się przełożyć na skuteczne terapie.

„Aby psychobiotyki mogły znaleźć kliniczne zastosowanie, potrzebujemy więcej badań przeprowadzonych na ludziach - zwraca uwagę dr Philip Burnet, psychiatra z University of Oxford. – Trudno sprawdzić, czy same psychobiotyki są w stanie wyleczyć depresję, bo aby to stwierdzić, należałoby chorym odstawić zwyczajne lekarstwa. A tego zrobić nie można”. Dlatego dr Burnet postrzega psychobiotyki raczej jako suplementy, które mogą wesprzeć konwencjonalną terapię, jeśli nie przynosi ona dobrych rezultatów, albo jako środki dla osób mających problemy z obniżonym nastrojem, ale u których nie zdiagnozowano depresji.

fot. shutterstock

Dieta i styl życia

Czy zatem odkrycia naukowców da się na obecnym etapie przełożyć na jakiekolwiek praktyczne rady? „Wyodrębniono co prawda kilka rodzin bakterii o działaniu psychobiotycznym, takich jak Lactobacillus casei Shirota, Lactobacillus helveticus czy Bifi dobacterium longum, ale nie mamy pewności, w jakich przypadkach je stosować oraz które konkretnie szczepy. Dlatego na razie porady mogą krążyć jedynie wokół tego, jak ogólnie dbać o swoją mikrobiotę” – mówi Zuzanna Łukaszewicz.

A tu już jest trochę konkretów: odpowiednią dietą i modyfikacjami stylu życia można naprawdę pomóc swoim dobrym bakteriom. Po pierwsze, ważne jest, by dać im pożywkę, dzięki której będą się rozwijać. Dlatego menu powinno obfitować w pokarmy, które określa się mianem prebiotyków. To dzięki ich niestrawionym resztkom rozwijają się bakterie. Dobrymi prebiotykami będą np. warzywa strączkowe, karczochy, szczypiorek, por, cebula czy szparagi. „Dobrym pomysłem będzie też ugotowanie ziemniaków, ryżu albo makaronu i schłodzenie ich przez noc w lodówce. Dzięki takiemu zabiegowi wzrasta w tych pokarmach ilość skrobi opornej, którą żywią się bakterie” - radzi Zuzanna Łukaszewicz.

Drugim sposobem jest wzbogacenie diety o wszelkiego rodzaju kiszonki. Nie można co prawda nazwać ich probiotykami, podobnie jak jogurtów czy kefirów, na których opakowaniu nie wymieniono konkretnych szczepów bakterii o potwierdzonym działaniu, ale wśród dietetyków panuje zadziwiająca zgoda, że rozwijające się podczas kiszenia bakterie kwasu mlekowego będą mieć pozytywne działanie. „Należy również unikać diety o charakterze prozapalnym, obfitującej w kwasy tłuszczowe omega-6, duże ilości cukru i ogólnie pokarmów przetworzonych. Warto rozważyć też przyjmowanie tranu – zawarte w nim kwasy omega-3 ograniczają stany zapalne w organizmie” – radzi Zuzanna Łukaszewicz. Dodaje też, że w przypadku niektórych osób dobrze ograniczyć lub wręcz wyeliminować z diety gluten, ale musi to być poprzedzone odpowiednimi badaniami.

„Gluten łączy się z wywoływaniem problemów jelitowych, a wiemy na przykład, że wśród osób cierpiących na zespół jelita drażliwego przypadki depresji występują częściej oraz ich objawy są mocniejsze niż mogłoby to wynikać z dolegliwości wywołanych chorobą. Nie można jednak na obecnym etapie wiedzy formułować zaleceń, że każdy człowiek powinien odstawić gluten. Za to każdy powinien jak najmocniej odejść od monotonnej diety, którą nazywam kanapkową: czyli chleba z dodatkami na większość posiłków. Bakterie lubią różnorodność” – podkreśla Zuzanna Łukaszewicz.

Więcej na temat diety bezglutenowej przeczytasz TUTAJ.

Niewątpliwie nie przepadają za to za antybiotykoterapią (na mikroflorę wpływ ma wręcz niszczycielski), długotrwałym głodowaniem, życiem pod wpływem silnego stresu, bardzo intensywnym wysiłkiem fizycznym czy brakiem higieny snu (nie chodzi tylko o jego długość, ale raczej o zgodność z naturalnym rytmem dobowym). Kiedy Zuzanna Łukaszewicz wymienia te czynniki, od razu przypominam sobie rozmowę z cierpiącą na nerwicę i stany lękowe Natalią, która opisywała mi swój styl życia.

„Mam za sobą długie lata intensywnego stosowania restrykcyjnych diet, cierpiałam na anoreksję. Pracowałam na kilku etatach, chodziłam chronicznie przemęczona, a do tego nie dbałam o dietę. Często – żyjąc w pędzie – żywiłam się, czym popadnie. Jakby tego było mało, od dziecka cierpię na przewlekłe schorzenia górnych dróg oddechowych, przez które bardzo często brałam antybiotyki” – opowiadała mi Natalia.

W jej wypadku nałożyło się zatem na siebie wiele czynników niszczących mikroflorę jelitową. Nie można oczywiście przesądzać, że to jedyna przyczyna jej chorób, ale taka zbieżność daje do myślenia.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij