[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Jak pozbyć się złych emocji

Badania wskazują, że duszenie w sobie emocji może być związane z ryzykiem wystąpienia chronicznych chorób. Nawet tak poważnych, jak nowotwory. Jak się otworzyć, aby nie wyjść na idiotkę i histeryczkę?

Tak, to działa.

Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz na pytanie mamy czy przyjaciółki: „Co u ciebie, kochana?”, odpowiedziałaś: „Iiiii, wszystko dobrze”. Wczoraj? Przed chwilą? Wiesz, jeśli faktycznie wszystko u Ciebie dobrze, to nic w tym złego. Ale całkiem możliwe, że po prostu tak powiedziałaś na odczepnego. Bo przecież nie chcesz obarczać innych swoimi problemami.

Nie wiadomo, czy to przemijająca amerykańska moda, czy nowy styl życia, ale większość z nas woli uchodzić za kobietę sukcesu niż za nudną marudę. Myślimy sobie, że ględzić o chorobach i problemach mogą sobie, za przeproszeniem, starzy ludzie, a my jesteśmy energiczne, optymistyczne i hop do przodu. Na portalach społecznościowych też lepiej sprzedaje się optymistyczna, dynamiczna fotka z jakiegoś wyjazdu albo z mety maratonu niż bolesne, depresyjne wynurzenia. No chyba że jest to opakowane w żartobliwą, sarkastyczną formę. To mit, że jesteśmy jakimś takim szczególnie otwartym narodem i że chętnie się sobie wzajemnie wyżalamy. Może kiedyś, ale to było dawno i nieprawda. Niechętnie otwieramy się przed innymi, bo przecież odsłanianie swojego miękkiego podbrzusza jest niebezpieczne. Ktoś może to wykorzystać przeciw nam albo nas zranić.

W pracy nie opowiadamy zbyt wiele o sobie ani o tym, co naprawdę myślimy, bo wiadomo, że to nie jest miejsce na przesadną szczerość. Staramy się odgrywać rolę zaangażowanego, profesjonalnego, energicznego pracownika i tyle. A profesjonalizm jest kojarzony z powściągliwością.

A co ze słynnymi babskimi wieczorami, podczas których, podobno, zwierzamy się w gronie przyjaciółek ze wszystkich najbardziej wstydliwych sekretów? Halo! To było w latach 90. XX wieku (i to głównie w serialach: „Seks w wielkim mieście” czy „Przyjaciele”), a teraz mamy 2018 rok. Nie mamy czasu na babskie wieczory. A jak już uda nam się pozbierać raz na jakiś czas i wyjść „na miasto”, to raczej chcemy, żeby było wesoło, a nie smutno, i staramy się nie zatruwać atmosfery swoimi problemami. Odzwyczajamy się mówić o tym, co naprawdę czujemy. Ukrywamy prawdziwe uczucia gdzieś głęboko, ale przecież one nie znikają. Podgryzają nas od środka i czasami wyładowują się w formie nieadekwatnych do sytuacji wybuchów.

Kłębowisko uczuć

Umiejętność wyrażania swoich uczuć, szczególnie tych negatywnych, może pomóc nam lepiej zrozumieć siebie. Bo przecież one nie biorą się znikąd: coś je powoduje, jakaś sytuacja życiowa sprawia, że czujemy się źle. Jeżeli je tłumimy, a większość kobiet ma skłonność do tłumienia złości czy gniewu, to nie będziemy umiały sobie z nimi poradzić ani rozwiązać problemu, który je powoduje. Swego czasu modny był termin „emocjonalna inteligencja”. Nie wiadomo, czemu jakoś zanikł w publikacjach, a to przecież bardzo ważna umiejętność. Mówi się, że kobiety mają bardziej rozwiniętą tę inteligencję emocjonalną, bo mają większą empatię, lepiej rozumieją emocje innych ludzi. Ale inteligencja emocjonalna to również rozumienie własnych emocji i umiejętność ich wyrażania. A z tym już jest gorzej.

Wiele badań udowadnia, jak silnie emocje wpływają na nasze zdrowie – i to nie tylko psychiczne, ale i fizyczne – te kłębiące się w nas niewyrażone uczucia. Działa to tak samo, jak przedłużający się stres, z którym nie umiemy sobie poradzić. Przede wszystkim podkopuje funkcjonowanie naszego układu immunologicznego, czyniąc nas podatnymi na różne choroby. Badania również pokazują, że ludzie, którzy lepiej dają sobie radę z emocjami (z ich rozumieniem i wyrażaniem), są generalnie zdrowsi. Zespół badaczy, który prowadził te badania, sugeruje, że przyczyna leży w jądrze migdałowatym – skupisku neuronów, które działa jak przekaźnik między „zarządzaniem” emocjami a fizycznym dobrostanem. Jednocześnie niemieccy naukowcy prowadzą badania nad związkami między wypieraniem, tłumieniem emocji, a zwiększoną częstością występowania takich chorób, jak nowotwory, choroby serca, astma, nadciśnienie czy cukrzyca.

Dotychczasowe wyniki badań pozwalają na wyciągnięcie wniosków, że istnieje taka zależność. Tłumienie emocji jest niezdrowe i tyle.

Komu się zwierzyć

Na świecie, szczególnie w krajach rozwiniętych, skokowo rośnie ilość psychoterapeutów, coachów, konsultantów czy trenerów rozwoju osobistego. Jak zwał, tak zwał, ale wygląda na to, że im jesteśmy bogatsi, im lepiej nam się żyje, tym bardziej potrzebujemy wsparcia. Jak twierdzi Tomasz Witkowski, psycholog i autor książki „Zakazana psychologia. Pomiędzy nauką i szarlatanerią” większość tzw. terapii mogłaby zastąpić rozmowa z bliską osobą. Sęk w tym, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym kurczy nam się grupa osób, do których możemy mieć bezwzględne zaufanie. To znaczy każda z nas ma znajomych, którym z przyjemnością opowiadamy o nowej pracy (jest super!) i nowym związku (jest fantastycznie!). Ale kiedy Cię zwolnią z pracy, a fantastyczny facet okaże się ostatnim dupkiem, ile masz osób, z którymi chcesz się tym podzielić? Bo podzielenie się tym, co leży Ci na sercu, oznacza także przyznanie się do słabości. Czyli że byłaś naiwna, głupia, dałaś się oszukać, zbłaźniłaś się, zachowałaś podle albo popełniłaś błąd. Boimy się, że stracimy twarz, że wszyscy zobaczą, jaka naprawdę jesteś: nie taka wspaniała, jak np. na Instagramie.

Jak zacząć

Relacja oparta na zaufaniu to skarb. Opowiadanie sobie pierdół i puszenie się przed drugą osobą nie ma nic wspólnego z prawdziwą przyjaźnią. Ale to musi być relacja symetryczna: Ty się obnażasz, ale pozwalasz też drugiej osobie mówić szczerze, bez osądzania jej. Im częściej to robisz, tym większej wprawy nabierasz i tym lepiej poznajesz siebie. Opowiadanie na głos drugiej osobie o tym, co naprawdę przeżywasz, pomaga uporządkować swoje emocje i nabrać dystansu. A poza tym jest takie wyzwalające. Uświadamiasz sobie, że możesz być sobą, autentyczną, bez ściemniania, i w dalszym ciągu jesteś akceptowana. Mało tego – teraz możesz być jeszcze bardziej lubiana. Bo tylko autentyczni ludzie są interesujący.

Zobacz też: Czy masz silną wolę? [TEST]

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij