[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Jak funkcjonuje układ krwionośny i jak o niego dbać?

Chociaż widujesz ją regularnie, właściwie niewiele o niej wiesz. Szkoda, bo przecież to właśnie od krwi zależy, czy będziesz miała orgazm, jak daleko pobiegniesz i czy zachorujesz na grypę.

krew

Większość problemów z sercem, w tym również te najpoważniejsze, jak zawał, zaczyna się wcale nie w sercu właśnie, lecz jest konsekwencją zmian, jakie zachodzą w innych miejscach Twojego ciała. Jeśli chcesz mieć serce jak dzwon, musisz zrozumieć, jak działa cały układ i nauczyć się o niego dbać. Gotowa? Zapraszamy na przyspieszony kurs obsługi krwi, tętnic, żył i serca. Zacznijmy od krwi. Wyobraź sobie, że się ukłułaś igłą. Krew zaczyna wypływać, ale już po chwili na dziurce pojawia się skrzep. W ten sposób układ sam się uszczelnia – krew przestaje wypływać. Proste i skuteczne. Gdyby tak cieknący kran też chciał się sam uszczelniać...

Sprawdź też: Co krew menstruacyjna mówi o Twoim zdrowiu

Niestety, krew potrafi zakrzepnąć nie tylko na ranie. Zakrzepy mogą się również pojawiać tam, gdzie np. tętnica jest zwężona albo uszkodzona w inny sposób. A to może doprowadzić do katastrofy, np. do zawału albo do udaru mózgu. „W tętnicach i żyłach krążą płytki krwi – to najmniejsze komórki krwi – które działają jak mikroskopijne zestawy naprawcze – wyjaśnia dr Gavin Jarvis z Cambridge University, badający od lat ten właśnie składnik krwi. – Kiedy się skaleczysz, płytki się uaktywniają i robią się »lepkie«, blokując wypływ krwi, co jest oczywiście korzystne. Jednak gdy np. w naczyniu krwionośnym pojawia się stan chorobowy wynikający z odkładającego się tłuszczu ze złej diety, płytki również się uaktywniają i przyklejają do zmienionych tkanek. Tym razem zupełnie niepotrzebnie” – dodaje dr Jarvis. Ryzyko zakrzepów wewnątrz naczyń krwionośnych zwiększają też m.in. palenie i siedzący tryb życia. Wniosek? Wystarczy zmienić nawyki, by zadbać o krew, a w efekcie o serce, i cieszyć się życiem na pełnych obrotach.

Gorzki smak cukru

Choroby układu krążenia wcale nie dotyczą tylko ludzi na emeryturze. Problemy zaczynają się dużo wcześniej. Wg prof. Andrzeja Beręsewicza z Zakładu Fizjologii Klinicznej Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie: „Wiadomo obecnie, że zmiany miażdżycowe w ludzkiej aorcie powstają bardzo wcześnie, często nawet w trakcie życia płodowego”. Potwierdzają to wyniki sekcji zwłok nastolatków i ludzi tuż po dwudziestce, zmarłych z przyczyn niezwiązanych z układem krążenia. Okazało się, że pierwsze objawy niebezpiecznej miażdżycy, tzw. pasma tłuszczowe, pojawiają się już w bardzo młodym wieku, a po 20. r.ż. występują już u 85% badanych. Na szczęście proces ten można spowolnić. Jeśli jesz za dużo cukru, jego nadmiar jest przekształcany w tłuszcz i z czasem zaczyna się odkładać w naczyniach krwionośnych. Zgodnie z wytycznymi WHO nie powinnaś jeść więcej niż 25 g cukru dziennie. Bardzo łatwo przekroczyć tę dawkę. Wystarczy, że posłodzisz dwie kawy i wypijesz szklankę soku z kartonu. Zapamiętaj: łyżeczka cukru to około 5 g, w szklance soku z kartonu może być nawet 25 g cukrów, a pączek to ok. 50 g. Bądź zatem czujna.

Ostrożnie z tłuszczem

O ile tłuszcz sam w sobie nie jest aż tak wielkim zagrożeniem jak go przez lata przedstawiano, o tyle ze względu na swoją krew i serce zachowaj umiar w jedzeniu tłuszczu pochodzenia zwierzęcego. Gdy jesz mięso, błony komórkowe trombocytów będą zbudowane z tłuszczu zwierzęcego, co sprawia, że robią się bardziej kleiste niż gdyby były zbudowane z tłuszczu roślinnego lub tego z ryb. Dobrze jest więc co najmniej dwa razy w tygodniu jeść ryby, najlepiej te tłuste – np. makrelę czy śledzia. One zawierają dużo kwasów omega-3, które chronią Twoje serce. Uzupełnij też dietę o awokado – jak donosi „American Journal of Clinical Nutrition”, ten cudowny owoc nie tylko zawiera zdrowy tłuszcz, ale też pomaga obniżyć ciśnienie krwi. 

Sprawdź także: Ślady krwi - co oznaczają?

Skoro już o ciśnieniu krwi mowa...

Za wysokie zwiększa ryzyko powstawania zakrzepów, dlatego warto sobie to ciśnienie mierzyć przynajmniej raz w roku. Jeśli nie masz w domu ciśnieniomierza, na pewno ma go Twoja babcia lub ciocia (jeszcze jeden powód, by odwiedzić rodzinę). Wynik idealny to 120/80, górna granica normy to 140/90. Jeśli masz wyższe, możesz je obniżyć domowymi sposobami. Jest ich sporo: wystarczy zwiększyć ilość błonnika, np. jeść pełnoziarniste płatki na śniadanie. Nie lubisz płatków? Kup gumową piłeczkę i ściskaj ją regularnie. Jak donosi „European Review of Applied Physiology”, ściskanie piłeczki przez 2 minuty 4 razy dziennie przez 2 miesiące obniża ciśnienie o 15 punktów. To powinno wystarczyć. Moc pomidora Jedz pomidory. Zawierają one trzy składniki, które Twój układ krwionośny wręcz uwielbia: błonnik, likopen i potas. Błonnik pozwala obniżyć poziom złego cholesterolu (LDL), likopen jest przeciwutleniaczem, który chroni naczynia krwionośne przed miażdżycą, a dzięki potasowi obniżysz ciśnienie krwi i zmniejszysz opuchlizny (bo potas jest moczopędny).

Czytaj Women’s Health

A zwłaszcza dział fitness. I trenuj. Aktywność fizyczna poprawia krążenie krwi i zmniejsza ryzyko powstawania zakrzepów. Tylko uwaga: nie czytaj na siedząco, bo siedzenie nie bez powodu zostało okrzyknięte „nowym paleniem”. Coraz więcej badań wskazuje na to, że siedzenie po kilka godzin ma fatalny wpływ na cały organizm, w tym również na Twoje serce. Na szczęście nawet jeśli masz siedzącą pracę, możesz się uratować – jak donosi „Medicine & Science in Sports & Exercise”, wystarczy co godzinę wstać i postać lub przejść się przez 10 minut, żeby obniżyć o 5% skurczowe ciśnienie krwi. Uwaga! Jeśli wybierasz się na trening, gdy jesteś wkurzona, zła, zestresowana – nie przeginaj z tempem. Wówczas poziom adrenaliny i kortyzolu rośnie, a te hormony podnoszą także ciśnienie, co zwiększa ryzyko powstania zakrzepów i potencjalnie może doprowadzić do zawału lub udaru. Dlatego gdy masz w życiu cięższy okres, ćwicz najwyżej na 80% możliwości, nigdy na 110. I rób dłuższe przerwy na regenerację, a Twoja krew, tętnice, żyły i serce będą Ci wdzięczne.

Zobacz też: Miesiączka - 10 pytań i odpowiedzi

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij