[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.6

Fitoreksja: czy bycie „fit” może być niebezpieczne?

Światowa Organizacja Zdrowia już od lat alarmuje: nadwaga i otyłość stają się problemem o globalnym zasięgu – szacuje się, że do 2030 już co drugi Europejczyk będzie miał poważne kłopoty z nadprogramowymi kilogramami. Wydawałoby się zatem, że każdy, kto dba o swoje ciało i chce być „fit”, postępuje słusznie – jak się jednak okazuje, i w tym przypadku sprawdza się stare powiedzenie „co za dużo, to niezdrowo”. Czym jest fitoreksja i jak z nią walczyć?

„Wszyscy bądźmy fit!”

Obecnie mamy modę na bycie „fit” i demonstrowanie swoich osiągnięć w tym zakresie – Anna Lewandowska i Ewa Chodakowska, promujące zdrowy styl życia i wysportowane sylwetki, w ciągu zaledwie kilku sezonów stały się guru tysięcy kobiet. Pierwszą z nich na Instagramie obserwuje 2,3 mln osób, drugą 1,6 miliona.

ZOBACZ TEŻ: Czy ćwiczenia pomagają pozbierać się po rozstaniu?

Skoro już o Instagramie mowa – wpisaliśmy nie tylko wspomniane nazwiska, ale i najbardziej popularne hashtagi. Pod #fit znajdziemy prawie 143 miliony wyników, #fitnessmotivation to 67 milionów, a po wpisaniu #fitnessaddict (uzależnienie od fitness) serwis informuje nas o 37 milionach postów. Co w nich znajdziemy? Wszystko, co ma związek ze zdrowym stylem życia i chwaleniem się nim – setki tysięcy selfie w siłowni, odżywcze koktajle, fotki kaw z żołędzi, zdjęcia „przed i po”, dowody aktywności fizycznej w postaci zrzutów pokonanych tras. Wszystko krzyczy: „dołącz do nas”. Możesz być fit, fit jest cudowne, zdrowe, będziesz piękna!

Dołączamy zatem i… możemy mieć spory problem. Badania firmy Dove (z 2016) ukazują smutną prawdę –  tylko 2 na 10 Polek czuje się pięknymi, za to aż 62% czuje społeczną presję związaną z atrakcyjnym wyglądem. Z kolei z badań przeprowadzonych przez HealthBehaviour in School-agedChildren i Światową Organizację Zdrowia wynika, że spośród przebadanych 42 krajów to właśnie polskie nastolatki mają najgorszą samoocenę. Aż 61% z nich uważa, że waży zbyt dużo, chociaż waga większości jest w normie.

Fitoreksja – zaburzenie na bazie anoreksji

Fitoreksja jest niczym innym, jak kolejnym zaburzeniem opierającym się na nieprawidłowym odbiorze własnego ciała i problemach z poczuciem własnej wartości. Biorąc pod uwagę powyższe wyniki badań (przy czym trzeba zauważyć, że to właśnie młode osoby najczęściej padają ofiarą zaburzenia) oraz potrzebę przynależności do grupy, która jest wyjątkowo silna właśnie u nastolatków, łatwo można przewidzieć postęp choroby. Najpierw jest wejście do społecznej grupy, która wita z otwartymi rękoma. Pozytywne komentarze, słowa zachwytu, motywacja, a nawet szczególnie cenne „zazdroszczę, pięknie wyglądasz!”. Setki lajków, serduszek, setki słów „wow”. Wszystko to nakręca, by wyglądać jeszcze i jeszcze lepiej, więc fitorektyczka nie wyobraża sobie już dnia bez treningu. Zaczyna ograniczać jedzenie. Wszystko podporządkowuje ćwiczeniom.

REKLAMA

REKLAMA

Jak wygląda fitoreksja?

Być może znasz jakąś fitorektyczkę. Fajna dziewczyna, z która spędzałaś kiedyś mnóstwo czasu na wygłupach, ale która teraz nie ma dla ciebie czasu albo z którą gadać się nie chce, bo nawija tylko o treningach. Być może przestałaś obserwować jej posty na FB, bo irytowała cię ich monotonia – selfie w siłowni, koktajl poziomkowy z miętą, selfie z siłowni, hantle, selfie z siłowni, zrzut ekranu z Endomondo. Jeśli to ktoś ci bliski, może nawet zaniepokoiło cię już kiedyś, że ona ćwiczy nawet w sytuacjach, w którym mogłaby sobie odpuścić.

ZOBACZ TEŻ: Gadżety na piesze wycieczki dla aktywnych kobiet

A może sama jesteś fitorektyczką. Wpadasz w panikę, gdy nie możesz ćwiczyć, sprawdzasz notorycznie, ile jest lajków pod twoim nowym zdjęciem. Ćwiczysz nawet, gdy masz gorączkę lub gdy po poprzednim treningu wciąż bolą cię mięśnie. Może już zaczęłaś obsesyjnie liczyć kalorie i odmawiać sobie kolejnych posiłków. Albo – jak Iza, odkryłaś, że kiedy nie możesz trenować, odczuwasz agresję:

- Swego czasu uważałam się za drugą Chodakowską – podkreśla. – Motywowałam wszystkich swoich znajomych do ruchu, zasypywałam ich motywującymi zdjęciami i cytatami. Dzień bez treningu był dla mnie stracony, po prostu nie brałam takiej opcji pod uwagę – bałam się, że od razu wyrośnie mi wielki brzuch, że wszyscy będą o mnie mówić, że się spasłam. Otrzeźwienie przyszło, kiedy zmarła moja babcia. Kobieta, którą strasznie kochałam, jedna z tych babć, po których zostaje ziejąca pustka w sercu i niedokończona robótka ręczna na kanapie. Pamiętam, że byłam na różańcu i czułam, że jestem wściekła. Nie na los, nie na jej śmierć. Byłam wściekła, że nie mogę zrobić treningu – wiedziałam, że później idę do pracy i nie nadrobię tego. Dosłownie aż mnie nosiło. To samo było na pogrzebie. W pewnym momencie pomyślałam z irytacją: „Że też akurat teraz babcia musiała umrzeć, tyle bym poćwiczyła…”. To był moment, w którym dotarło do mnie, że coś ze mną nie tak. Poszłam do psychologa, ograniczyłam treningi, zaczęłam spotykać się ze znajomymi, nie tylko na siłowni. Moja przyjaciółka później powiedziała: „fajnie, że wróciłaś do życia”. Przykre, prawda? – pyta Iza.

Jak leczyć fitoreksję?

Przede wszystkim uściślijmy – fitoreksję trzeba leczyć. Nie chodzi tu jednak o sam pociąg do zdrowego stylu życia – podreperowania wymaga poczucie własnej wartości, samoocena, sposób odbierania własnego ciała. Jeśli to nie nastąpi, kobiecie z takim zaburzeniem grożą liczne konsekwencje zdrowotne. I przede wszystkim – mimo najpiękniejszej sylwetki, gdzieś w środku wciąż będzie zwyczajnie nieszczęśliwa.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij