[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Dzieci zjadają kosmetyki [szokująca statystyka]

Prawie 70% wypadków, które kończą się wizytą na pogotowiu przytrafia się dzieciakom w wieku 1- 5 lat we własnym domu. Zazwyczaj pod opieką kogoś dorosłego.

Oczywiście, że wszyscy (oprócz skończonych patoli, którzy nie powinni się rozmnażać) starają się, chuchają, dmuchają i troszczą, by zapewnić maluchom bezpieczeństwo. Uważamy z ostrymi przedmiotami, by nie leżały w zasięgu ręki dziecka, chowamy przewody elektryczne, zachowujemy ostrożność z wrzątkiem, odkładamy żrącą chemię w niedostępne miejsca, pilnujemy, żeby się nie przewróciło i nie walnęło  główką w podłogę, itd, itd- słowem, wykonujemy wszystkie czynności normalnego i kochającego rodzica. Wypadki jednak się zdarzają.

ZOBACZ TEŻ: Bransoletka, która razi prądem za złe nawyki

Co na to statystyki?

Z tymi jest u nas trudno, bo szczegółowych się nie prowadzi. Pomyślałyśmy jednak, że instynkt i uczucia rodzicielskie są wszędzie podobne, troska o swoje potomstwo także, a wszystkie dzieci są nasze i zachowują się tak samo, więc pokażemy wam statystyki amerykańskie. Opublikowano je w czasopiśmie Clinical Pediatrics na podstawie prac  naukowców z Centrum Badań  nad Urazami w Nationwide Children's Hospital w latach 2002- 2016 i wynika z nich niezbicie, że w tych latach trafiło na tamtejsze pogotowia 64 686 dzieci do 5 roku życia z powodu niewłaściwego kontaktu z osobistymi kosmetykami ich mam. To znaczy, że głupie produkty do pielęgnacji ciała wysyłały na pogotowie jedno dziecko co 2 godziny. Trudno uwierzyć? Ta z nas, która nigdy nie pozostawiła lakieru do paznokci lub zmywacza na stoliku przed telewizorem, niech pierwsza rzuci kamieniem.

Wypadki z kosmetykami

Amerykanie liczą wszystko, więc i to mają policzone. I tak: 75,7% urazów było spowodowane połknięciem produktu, a 19,3%, gdy produkt miał kontakt ze skórą dziecka lub oczami. Trzy główne kategorie produktów, które prowadziły do urazów to produkty do pielęgnacji paznokci (28,3%) produkty do pielęgnacji włosów (27,0%) i produkty do pielęgnacji skóry (25,0%), a następnie produkty zapachowe (12,7%). Zmywacz do paznokci był liderem, który doprowadził do największej liczby wizyt w izbie przyjęć (17,3% wszystkich urazów), natomiast z poważniejszych urazów wymagających hospitalizacji ponad połowa pochodziła z produktów do pielęgnacji włosów (52,4%). Robi wrażenie ta amerykańska lekcja, prawda? Z pewnym, nawet dość dużym prawdopodobieństwem można zakładać, że statystyki w Polsce byłyby zbliżone, gdyby komuś zechciało się je prowadzić. Ale warto zwrócić baczniejszą uwagę, gdzie walają się po domu nasze kosmetyki, żeby tych nieszczęsnych statystyk nie zawyżać.

ZOBACZ TEŻ: Ranking najlepszych wegańskich knajp w Europie. Wśród nich dwie z Polski

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij