[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

REKLAMA

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

Dlaczego wykręcamy się od spotkań?

Badania wskazują, że coraz rzadziej spotykamy się z przyjaciółmi w realu. Nie to, żebyśmy nie mieli znajomych. Mamy całe mnóstwo. Ale gdy przychodzi co do czego, to zamiast spotkania wybieramy kapcie i Netflixa. I bardzo często w ostatniej chwili odwołujemy spotkanie. W czasach naszych rodziców byłoby to nie do pomyślenia, a w każdym razie bardzo niegrzeczne.

spotkania fot. Shutterstock

Spotkania z innymi traktowano poważnie i stanowiły one istotne urozmaicenie w PRL-owskiej szarzyźnie. A w dodatku nie było telefonów komórkowych i miganie się od towarzyskich zobowiązań nie było takie proste, jak dzisiaj. Teraz wystarczy wstukać kilka znaków na klawiaturze i pozamiatane: łatwo się umówić i łatwo odmówić. W dodatku dzięki technologii unikamy kłopotliwej rozmowy telefonicznej (łatwiej kłamać, pisząc, niż mówiąc). W sumie nie jest to traktowane jak nietakt, aczkolwiek nie jest to miłe uczucie, jeżeli ktoś po raz kolejny odmawia nam w ostatniej chwili.

Towarzyski mus

No pewnie, że mam wyrzuty sumienia. W tym samym momencie, gdy wykręcam się z jakiejś towarzyskiej historii, czuję ulgę, a jednocześnie mam poczucie winy, że znowu daję ciała. Bo wcale nie jestem samotnikiem. Jeszcze w środę myślałam o czwartkowej imprezie z koleżankami z entuzjazmem, że będzie fajnie, upijemy się winem, powygłupiamy, powspominamy starych narzeczonych. Ale już w czwartek jakoś opadłam z sił towarzyskich i jedyne, na co miałam ochotę, to gorąca herbata na własnej kanapie oraz „Przyjaciele” w TV w zastępstwie moich realnych przyjaciół. Przynajmniej nie musiałam do nich gadać.

Ale właściwie, czemu się dziwić? Bez przerwy nas gdzieś zapraszają, same się też zapisujemy na rozmaite zajęcia (z których wagarujemy równie często). A przecież normalnie pracujemy i mamy nieustanne poczucie zagonienia. Dodatkowo jeszcze z rozmaitych poradników oraz mediów społecznościowych płynie do nas nieustanny przekaz, że aby żyć pełnią życia, powinnyśmy być aktywne. Spotykać się ze znajomymi możliwie jak najczęściej, chodzić na przeglądy filmowe, na spotkania z ciekawymi ludźmi, na wystawy, na otwarcia nowych klubów. No i oczywiście zapraszać znajomych do domu na własnoręcznie przygotowane superjedzenie. Mówimy światu wielkie TAK, jednym słowem. Jakie to męczące. Nic dziwnego, że tak często się migamy, z ulgą zrzucając z pleców ten balast. Ale pewien niesmak pozostaje. Bo spójrzmy na to z drugiej strony. Jakie to jest wkurzające, gdy ktoś nawala w ostatniej chwili. Ty się cieszysz, przygotowujesz, rezerwujesz sobie cały wieczór dla kogoś, rezygnując z innych przyjemności, aż tu w ostatniej chwili dostajesz wiadomość: „Kochana, wybacz, ale babcia się rozchorowała, muszę do niej jechać”.

Po pierwsze - wkurza Cię to, że ta osoba kłamie, że myśli, że jesteś taka głupia i się nie zorientujesz. I jeszcze że ona uważa, iż jej czas jest ważniejszy niż Twój. No tak, ale faktycznie często jesteśmy tak zajęte, że uważamy nasz czas za cenniejszy. Niestety, z gumy nie jest, a trzeba w niego wcisnąć tyle spraw. Ambitni ludzie tak już mają. Chcą być najlepsi we wszystkim – od pracy po organizowanie babskich wieczorów, i z wielkim trudem przychodzi im konfrontacja z rzeczywistością. Nie jesteś robotem ani Superwoman. Masz prawo być zmęczona i nie mieć siły na nic. Nasza praca jest przecież coraz bardziej wymagająca, a jest to jedyna rzecz, której nie można ot tak sobie odwołać, bo Ci się nie chce tam iść.

Gdzie ta równowaga?

Skutkiem tego naszego zagonionego stylu życia jest brak równowagi między różnymi obszarami. A to w znacznym stopniu wpływa na nasz dobrostan. Eksperci mówią, że do dobrego funkcjonowania, a konkretniej do subiektywnego poczucia szczęścia potrzebujemy balansu między kontaktami społecznymi a przestrzenią tylko dla siebie. Nie jest zdrowo dla psychiki, jeżeli oddajesz się bez reszty życiu towarzyskiemu, ale zbyt wiele czasu spędzanego samotnie także Ci nie służy. I tak się toczy ta nasza walka – chcemy mieć wszystko, ale nie dajemy rady, bo doba ma tylko 24 godziny. Trzeba się pogodzić z rzeczywistością, tak przynajmniej robią dorośli ludzie. Te czarujące filmy i seriale o fajnych osobach, które mają mnóstwo przyjaciół i nieustannie się z nimi spotykają, są kompletnie odrealnione. Gdyby oni pracowali tak jak my, to na pewno nie mieliby czasu na wysiadywanie godzinami w fajnych knajpkach i na niekończące się rozmowy o tym, że: „Ja mu powiedziałam, a on mi powiedział, a mój trener powiedział, a moja matka jest toksyczna, a mój były nie daje mi spokoju...”.

ZOBACZ TEŻ: Czy geny mają wpływ na to jak wybieramy przyjaciół? Sprawdź!

REKLAMA

spotkania fot. Shutterstock

Co z tym zrobić

Im człowiek starszy, tym ma mniej znajomych – mówią statystyki. Z drugiej strony naukowcy straszą, że samotność jest bardziej szkodliwa niż palenie papierosów, i mają na to twarde dowody. Zwiększa ryzyko depresji, uzależnień, a nawet otyłości. Ale my przecież wcale nie chcemy przedwcześnie umierać ani wpadać w deprechę, lecz jakoś to uporządkować. Zastanówmy się najpierw, dlaczego właściwie tak często wykręcamy się od spotkań z niektórymi ludźmi. A może najwyższy czas przyjrzeć się tej znajomości? Może to Twoja intuicja podpowiadała Ci, że to toksyczna znajomość? Albo po prostu już „wyrosłyście z siebie”? Nie ma sensu podtrzymywać znajomości, które Cię męczą, nudzą czy denerwują w imię jakichś starych zobowiązań. Nasz czas jest przecież ograniczony i powinnyśmy starannie wybierać ludzi, z którymi go spędzamy.

Wiem, strasznie trudno powiedzieć przyjaciółce z podstawówki: „Wiesz, mam wrażenie, że coraz mniej mamy sobie do powiedzenia”. Ale czasem to jest smutna prawda i co masz z tym zrobić? Dla własnej higieny psychicznej lepiej ograniczyć ilość spotkań. Możesz też pogrupować osoby, z którymi nie chcesz się już tak często spotykać, w kategorie, np. „stare psiapsiółki ze szkoły”, i spotykać się z nimi grupowo dwa razy do roku zamiast z każdą z osobna. W ten sam sposób możesz potraktować „niezbyt fascynujące zobowiązania rodzinne”. A tak w ogóle, to przyda się trochę asertywności, bo przecież dobrze wiemy, że często umawiamy się na spotkanie „za tydzień w środę”, bo nie chce nam się gadać w tym momencie, a następna środa wydaje się odległa w czasie i jest łagodnym wymiganiem się od kontaktu. Ale skoro nie chciało nam się gadać wtedy, to dlaczego myślimy, że będzie nam się chciało w środę? Pewnie nie, i właśnie dlatego odwołujemy te spotkania. Więc umów się sama ze sobą, że spotykasz się często tylko z tymi osobami, w których towarzystwie czujesz się fajnie i nie kombinujesz, jak tu po godzinie uciec.

Może jest problem?

Jednym z pierwszych pytań, jakie zadaje psychiatra, gdy przychodzisz po poradę, bo ostatnio np. gorzej sypiasz, jest: „Czy zauważyłaś, że ostatnio zaczynasz unikać spotkań z ludźmi?”. To jest jeden z pierwszych objawów depresji. Zastanów się nad tym. Czy jeszcze niedawno entuzjastycznie uczestniczyłaś w imprezach, a teraz się z nich wycofujesz? Gorzej sypiasz? Jest Ci smutno bez wyraźnego powodu? Nie dbasz o siebie tak jak dawniej? Brakuje Ci energii? Nie czekaj, tylko zgłoś się do specjalisty.

ZOBACZ TEŻ: Czy potrzebujesz psychoterapeuty?

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij