Depresja dotyka coraz większej liczby osób - czy czeka nas nowa pandemia?

Psychiatrzy oceniają, że depresja stanie się w najbliższych latach najpoważniejszym problemem społecznym na świecie.

Depresja Shutterstock

Wciąż z poczuciem traumy wspominamy początki pandemii COVID-19, obawiając się kolejnych wirusów, mogących zdezorganizować znany nam świat. Tymczasem okazuje się, że to problemy ze zdrowiem psychicznym obecnie najbardziej zagrażają ludzkości jako społeczeństwu.

Ocenia się, że najpoważniejszym problemem społecznym na świecie będzie niebawem depresja – powiedział PAP psychiatra Jacek Koprowicz, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA w Warszawie. Psychiatra podkreślił, że depresję można już bez wątpienia zaliczyć w poczet poważnych chorób cywilizacyjnych. „Jest to jeden z głównych czynników inwalidyzujących społeczeństwo, nie tylko w Polsce, ale na całym globie” – podkreślił naukowiec.

Jak rozpoznać depresję?

Lekarz wyjaśnia, że na depresję składa się cała gama zaburzeń. „Nam się wydaje, że depresja to tylko smutek, ale przecież to ogrom innych objawów: uczucie zmęczenia, zrezygnowania, brak chęci do działania, brak radości przeżywania rzeczy, które kiedyś sprawiały przyjemność – wymienia. – Oczywiście, z drugiej strony, musimy mieć świadomość, że nie każdy taki stan to depresja. Nie wszystko, co nam wydaje się depresją nią jest” .

Objawy depresji

Aby orzec depresję, pogorszenie nastroju musi trwać jakiś czas. „Musi się utrzymywać przynajmniej przez dwa tygodnie, codziennie, przez większość dnia” – lekarz zwraca uwagę na trwające w czasie zaburzenia.

Istotne jest również rozpoznanie konkretnych symptomów, charakterystycznych dla tej choroby. „Spłycone emocje, niezdolność odczuwania przyjemności, obniżone zainteresowanie otoczeniem, światem. Na przykład, nasze hobby i zainteresowania przestają mieć dla nas znaczenie. Co ważne, dochodzi do zaniżonej samooceny. Osoba z depresją jest mniej odporna na krytykę, co może wywoływać dodatkowe przygnębienie” – opisuje dr Koprowicz.

„Mogą występować też zaburzenia apetytu, zarówno brak łaknienia, jak i nerwowe jedzenie wszystkiego, co mamy w lodówce. Są też zaburzenia snu, od przesypiania kilkunastu godzin do bezsenności” – dodaje psychiatra.

Wszystkie wymienione czynniki stanowią mogą wywoływać kolejne objawy, zupełnie nieadekwatne do sytuacji - jak komentuje lekarz. 
„Dość charakterystyczne w depresji jest silne poczucie winy. Zmagając się z tą chorobą nie obwiniamy najczęściej innych osób tylko siebie” – podkreśla. A to nie koniec problemów. „Zaburzenia depresyjne i lękowe to jedna rodzina zaburzeń, a zatem w depresji również jest lęk. A zaburzenia lękowe generują zaburzenia nastroju. To się wszystko między sobą przeplata” – zauważa Koprowicz.

Nietypowe objawy depresji

Psychiatra wspomina także o mniej charakterystycznych sytuacjach znamionujących stany depresyjne. „Możemy mieć do czynienia z osobą drażliwą, skłonną do agresji, czy też autoagresji. Może to także być objaw zaburzeń depresyjnych” – zauważa.

„Obserwujemy też tak zwane spowolnienie ruchowe, z reguły tak jest u pacjentów depresyjnych, bo mają oni poczucie utraty sił witalnych. Inna rzecz, którą chorzy zgłaszają – i to jest istotny problem – to spowolnienie intelektualne, problemy z koncentracją, z pamięcią – zaznacza. – Pacjenci często pytają: >>czy to może być otępienie, choroba Alzheimera?<<. Mówią, że nie pamiętają, co robili, o czym rozmawiali, nie pamiętają imion, nazwisk”.

Problemy z pamięcią, cechujące rekonwalescentów po przejściu koronawirusa, znamionują także osoby, mające za sobą depresję. „Spowolnione procesy intelektualne są istotnym elementem depresji. Zresztą, to cecha, która pozostaje na dłużej, to znaczy, że pacjent wychodzi z depresji a problem z pamięcią jeszcze się pojawia. To zaburzenie ustępuje, ale za jakiś czas, zanim mózg się rozpędzi do normalnej prędkości” – mówi lekarz.

Leczenie depresji

Czy z depresją można sobie poradzić samemu? Psychiatra odpowiada, że ta choroba jest z człowiekiem nie od 30 czy 40 lat, ale towarzyszyła nam też w dalekiej przeszłości, choć jej przypadków nie odnotowywały często jakiekolwiek kroniki: „Psychiatria to nie jest dziedzina medycyny, którą rozwijano na przykład w starożytności, tylko raczej w późniejszych czasach. Pozostaje ważna kwestia, jak funkcjonowali ludzie, którzy w dawnych czasach być może mieli jakieś zaburzenia nastroju?”.

„Część zaburzeń nastroju ma tendencje do ustępowania. Czyli, część osób, które zachorują na depresję ulega samowyleczeniu – wyjaśnia psychiatra. – Tylko, czy to ma sens w dzisiejszych czasach, kiedy znamy mechanizmy związane z chemią mózgu, z neuroprzekaźnikami? Czy jest sens, aby pacjenci cierpieli? Warto chyba skorzystać z osiągnieć nauki i sięgnąć po leki. Oczywiście pod nadzorem lekarza” – podsumowuje Koprowicz.

Źródło: naukawpolsce.pl
Autor: Hubert Bekrycht

Zobacz również:
REKLAMA