Depresja a życie seksualne - jak zadbać o to, co w głowie, nie rezygnując z tego, co w łóżku

Chcesz się lepiej poczuć psychicznie, czy mieć satysfakcjonujące życie seksualne? Prawidłowa odpowiedź brzmi: chcę mieć i jedno, i drugie.

depresja a życie seksualne fot. Shutterstock.com

Coraz więcej jest doniesień, że niektóre leki antydepresyjne wpływają negatywnie na nasze libido. Co gorsza, coraz więcej osób zażywa te leki. Depresja staje się powoli chorobą XXI wieku i walcząc z nią, musimy pamiętać o ewentualnych skutkach ubocznych terapii. Czy możemy liczyć na wyzdrowienie z depresji i trwałą poprawę nastroju bez poświęcania życia seksualnego? Oczywiście, dlatego warto dowiedzieć się, co same możemy w tej sprawie zrobić.

REKLAMA

Na początku pandemii w mediach pojawiło się wiele głosów wróżących nam wielki postpandemiczny wyż demograficzny. Tak przecież było po stanie wojennym w 1981 roku w Polsce, kiedy to odnotowano gigantyczny wzrost urodzeń – przyszło na świat mniej więcej dwa razy tyle dzieci, ile wynosi obecna norma. Wyobraźcie to sobie: głęboki PRL, ciemno (spadki zasilania), zimno (zima stulecia), jedzenie i alkohol na kartki, czołgi na ulicach, godzina milicyjna, ogólna beznadzieja. Zero rozrywek (w TV tylko jeden beznadziejny program), a o internecie jeszcze nikt wtedy nie słyszał. Co pozostało? Zgadłyście: w tamtych czasach po prostu uprawiało się seks. Obecna pandemia, w połączeniu z ograniczeniami, to jednak nie to samo – nie da się porównać skali tych zjawisk. Zmieniły się też czasy. Seks nie jest już jedyną ucieczką smutnych, przestraszonych, zdołowanych ludzi. Europejskie badania wykazują, że 40% par uprawia podczas pandemii mniej seksu niż wcześniej. Rośnie za to ilość przepisywanych na receptę leków antydepresyjnych. Na początku 2020 roku antydepresanty przyjmowało około 1,5 miliona Polaków. Jak się oblicza, w ciągu kilku miesięcy pandemii ta liczba wzrosła o jedną piątą i wciąż rośnie. To wspaniale, że mamy do dyspozycji leki antydepresyjne, ale jak się okazuje, dla wielu osób ulga w chorobie nie oznacza całkowitego powrotu do stanu sprzed depresji.

Co się ze mną dzieje?

O depresji mówimy, jeśli zauważamy u siebie charakterystyczne objawy. Jest to przede wszystkim obniżenie nastroju i radości życia. Przestają nas cieszyć sprawy, które do tej pory sprawiały nam przyjemność. Negatywne emocje zaczynają brać górę, stajemy się drażliwe, płaczliwe, przestraszone życiem. Przyszłość wydaje się przerażająca, ogarnia nas poczucie beznadziei, spada samoocena i wiara we własne możliwości. Mogą pojawiać się myśli o śmierci (to jest dzwonek alarmowy i wymaga szybkiego kontaktu z lekarzem). Stopniowo ograniczamy naszą aktywność oraz kontakty z ludźmi. Często nawet najprostsze czynności wydają się poza zasięgiem naszych możliwości: od załatwienia sprawy w urzędzie po wyjście z psem czy nawet wstanie z łóżka. Obserwuje się też takie objawy, jak problemy z koncentracją i pamięcią, co dodatkowo utrudnia normalne funkcjonowanie w pracy. Charakterystyczne są problemy ze snem: od ucieczki w spanie po problemy z zaśnięciem, wybudzanie się nad ranem. Wiele osób mówi o tym, że coś dziwnego dzieje się z ich apetytem: albo całkowicie go tracą i wszystko im smakuje jak papier, albo przeciwnie – zaczynają się nadmiernie objadać. Pojawia się też coś, co bardzo uderza w nasze relacje z bliską osobą. Z wielu badań wynika, że nawet 80-90% osób z depresją doświadcza obniżenia, a nawet całkowitego zaniku libido.

Tylko nie seks

Wiosną 2020 roku Natalia zaczęła brać lek antydepresyjny, który, jak się dowiedziała, miał regulować poziom serotoniny w jej organizmie. Chociaż całe życie miała skłonność do przesadnego martwienia się wszystkim, to nigdy wcześniej nie myślała o sobie jako o osobie depresyjnej. Ale cała ta historia z pandemią, niepewność, dziwna sytuacja polityczna, brak dokładnych informacji, a dodatkowo praktyczne zamrożenie branży, w której pracowała (organizacja imprez) sprawiły, że przestała sobie dawać radę. Wszystkie rzeczy, które poprawiały jej nastrój – koncerty, podróże – wydawały się poza zasięgiem możliwości, za to w jej życiu pojawiła się dołująca monotonia. Raczej już się nie dało ignorować coraz wyraźniejszych objawów depresji, dlatego po raz pierwszy w życiu zasięgnęła porady psychiatry.

„Lek zaczął działać w ciągu mniej więcej dziesięciu dni – mówi Natalia. – To było jak wypłynięcie na powierzchnię. Zaczęłam wreszcie trzeźwo myśleć. Ustąpił też męczący ucisk w klatce piersiowej i wreszcie mogłam swobodnie oddychać”. Podczas gdy wiele objawów depresji powoli ustępowało i Natalia czuła się coraz lepiej, to jakoś jej libido nie chciało powrócić na swoje miejsca. „I tak minął cały miesiąc brania leku, podczas którego czułam się coraz lepiej psychicznie, ale za to kompletnie nie miałam ochoty na seks. Ani razu nawet nie czułam się odrobinę podniecona. Myślałam, że powinnam jakoś obudzić swoje ciało, ale masturbacja też nie zdawała egzaminu: miałam wrażenie, że równie dobrze mogę pocierać własny łokieć. Próbowałam ukryć ten mój brak pożądania przed partnerem, ale kiedy po miesiącu prawie zerowego kontaktu seksualnego zdecydowałam się na pieszczoty oralne, to modliłam się w duchu, aby nie chciał ode mnie więcej. Czułam, że muszę dokonać wyboru: albo życie seksualne, albo zdrowie psychiczne”.

Jedno z badań przeprowadzonych przez Mayo Clinic w USA, badające związek między lekami przeciwdepresyjnymi a dysfunkcjami seksualnymi kobiet, wykazało, że aż 42% kobiet przyjmujących leki typu SSRI (selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny) zgłosiło problemy z orgazmem. Biorąc pod uwagę zwiększenie liczby osób przyjmujących leki, a widać to w większości krajów dotkniętych pandemią, można zadać sobie pytanie: czy orgazmy mogą być jedną z nieoczekiwanych ofiar COVID-19?

 

REKLAMA

REKLAMA

Przytulanie jest OK

Oczywiście zaburzenia seksualne wywołane przez SSRI nie są skutkiem ubocznym naszych trudnych czasów – dzieje się to od lat. Ale wiecie, wcześniej jakoś rzadko o tym mówiono. Kiedy człowiek wychodzi z głębokiej depresji, często ma wrażenie, że lek uratował mu życie i nic go poza tym nie obchodzi – chce przestać się tak podle czuć i tyle. Obniżenie libido to skutek, który dostrzega się w dalszej kolejności. Poza tym, niechętnie rozmawia się o takich sprawach z lekarzami, a oni też rzadko o to pytają. Jak mówi Dorota, która zażywa leki na de- presję od roku, dla niej skutki uboczne na początku farmakoterapii były niezauważalne, bo była singielką. Wyszła z trudnego związku, który przyczynił się prawdopodobnie do jej depresji, i nawet nie myślała o seksie. Dopiero gdy naprawdę doszła do formy – co w jej przypadku trwało około sześciu miesięcy – zaczęła mieć ochotę na randki. Wtedy poznała sympatycznego chłopaka, zupełne przeciwieństwo jej poprzedniego partnera. Zapowiadało się super, rozmawiali godzinami, świetnie się dogadywali na wielu poziomach, ale kiedy przyszło do pierwsze- go seksu, to pojawił sie problem. „Czułam się, jakbym miała znieczulenie miejscowe” – opisuje. Chociaż jej nowy partner spędził blisko godzinę, pieszcząc ją na różne sposoby, wprawnie używając rąk i języka, nie miała orgazmu. Nie chciała go zawieść, więc udawała.

„Nie miałam nic przeciwko temu, żeby mnie przytulał lub całował – uwielbiałam to. Tylko problem polegał na tym, że zupełnie mi to wystarczało. Odzyskałam swoją dawną energię, budziłam się rano w doskonałym nastroju, gotowa do działania, ale w moim przypadku było to wyjście z domu, aby pobiegać, a nie seks. Mówiłam mojemu partnerowi o toksycznym związku i depresji. Starał się to zrozumieć, ale po trzech lub czterech miesiącach rzadkich kontaktów seksualnych zaczęło się psuć między nami” – opowiada Dorota.

Czy to dysfunkcja?

Pytanie brzmi: jeśli jest to tak powszechny problem, dlaczego nie ma jeszcze rozwiązania? Chociaż dysfunkcja seksualna jest szeroko opisywanym skutkiem ubocznym leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI, mniej jasne jest, dlaczego. Częściowo problem polega na tym, że nawet eksperci medyczni nie są pewni, jak dokładnie działają SSRI w organizmie. Na poziomie podstawowym neuroprzekaźnik – serotonina – sprzyja dobremu samopoczuciu; SSRI blokują wchłanianie (znane również jako wychwyt zwrotny) serotoniny, co z kolei zwiększa jej poziom w mózgu. Jak pisze dr Yacov Reisman, seksuolog z Amsterdamu, który zajmuje się wpływem antydepresantów na dysfunkcje seksualne: „Przez długi czas myśleliśmy, że SSRI działają tylko na receptory w mózgu. Obecnie wiemy, że również w genitaliach znajdują się receptory serotoniny. Dlatego nie jest zaskakujące, że oprócz ogólnego wpływu na cały organizm (przez mózg) występuje również efekt miejscowy. Chodzi tu o coś w rodzaju »znieczulenia« narządów płciowych, które opisują pacjenci przyjmujący SSRI”.

Jak zauważa David Healy, profesor psychiatrii na Uniwersytecie McMaster w Kanadzie (i czołowy krytyk SSRI), to „odrętwienie” genitaliów jest podobne do ogólnego wpływu SSRI na emocje. „Ludzie poddani farmakoterapii często mówią coś w rodzaju: »Czuję się odrętwiała emocjonalnie – chciałabym się wzruszyć przy smutnym filmie, ale po prostu nie mogę« – tłumaczy Healy. – Jeszcze nie rozumiemy dokładnie, jak i dlaczego tak się dzieje”.

Kolejnym problemem jest to, że w przypadku niektórych kobiet (i mężczyzn) problemy seksualne mogą być związane z samą depresją, a leki z grupy SSRI tylko zaostrzają problem. Chociaż mamy różne teorie, większość ekspertów zgadza się, że wciąż jest mnóstwo rzeczy, których nie wiemy – nie tylko o depresji i lekach stosowanych w jej leczeniu, ale ogólnie o dysfunkcjach seksualnych kobiet. Dr Reisman opublikował niedawno w „British Medical Journal” badanie na temat tego, co się dzieje, gdy dysfunkcja seksualna utrzymuje się po zaprzestaniu przyjmowania leków z grupy SSRI. Wyjaśnia tam, że to, co sprawia, że dysfunkcje seksualne kobiet są tak trudne do badania, to fakt, że termin ten obejmuje szerokie spektrum dolegliwości. „Kiedy mówimy o erekcji i wytrysku, są one łatwe do zdefiniowania. Ale jak obiektywnie mierzyć kobiece libido i orgazm? A jeśli trudno jest to zmierzyć, to trudno też badanym osobom opisać własne doświadczenie według jakichś kryteriów.

Jeśli mówimy o kobiecych dysfunkcjach, trzeba też wziąć pod uwagę tzw. lukę orgazmiczną, czyli różnicę między statystyczną częstością doświadczania orgazmu podczas seksu między mężczyznami a kobietami. Badania wskazują, że na pytanie: »Czy miałeś/łaś orgazm podczas ostatniego seksu«, 95% mężczyzn i tylko 65% kobiet odpowiada twierdząco” – pisze Reisman. Smutne, prawda? „Niektóre kobiety mogą nie zdawać sobie sprawy, że to, czego doświadczają, w ogóle jest dysfunkcją seksualną” – konkluduje Reisman.

 

REKLAMA

Nie ściemniaj

Chociaż wszystko to może wydawać się przygnębiająco niejednoznaczne, są sposoby, które możesz zastosować, aby mieć jednocześnie udane życie seksualne i zachować zdrowie psychiczne. Poruszanie tego tematu podczas rozmowy z psychiatrą może wydawać się krępujące, ale zapewniamy, że oni są przeszkoleni, aby rozmawiać o najbardziej intymnych sprawach. Zresztą, naprawdę lepiej jest przełamać skrępowanie niż zmagać się w ciszy ze swoim problemem. Niech Ci nie przyjdzie do głowy, aby samodzielnie odstawiać leki, bo według Ciebie „źle działają”. Mimo toczącej się w świecie medycznym dyskusji na temat skuteczności leków antydepresyjnych, istnieją mocne dowody przemawiające na ich korzyść.

W 2018 roku „The Lancet” opublikował największy w historii przegląd badań nad antydepresantami, wykazując, że każdy z 21 badanych leków działał lepiej niż placebo. Musisz wiedzieć, że jest na rynku kilka rodzajów antydepresantów o nieco innym działaniu. Istnieje możliwość zmiany leku albo zmiany dawki po konsultacji z lekarzem. Absolutnie najważniejsze jest, aby nie ukrywać niczego podczas wywiadu. Lekarz musi poznać nie tylko dręczące Cię objawy związane z depresją: od kiedy trwają, z jakim nasileniem. Ważne jest także poinformowanie go o ewentualnych współistniejących problemach (np. nadużywanie substancji psychoaktywnych). Istotna jest również ogólna ocena Twojego stanu zdrowia, dlatego nie zdziw się, jeśli zaleci przeprowadzenie zestawu badań laboratoryjnych w celu wykluczenia lub potwierdzenia zaburzeń ogólnomedycznych, które mogą być przyczyną depresji lub z nią współwystępować (np. niedoczynność lub nadczynność tarczycy).

Miej świadomość, że przepisany lek nie zadziała od razu: na jego pierwsze skutki należy poczekać około dwóch tygodni. Lekarz z pewnością zaprosi Cię na wizytę kontrolną, której absolutnie nie możesz pomijać, bo jest kluczowa dla oceny skuteczności preparatu. I właśnie na tej drugiej wizycie możesz opowiedzieć o problemach seksualnych i najprawdopodobniej dostaniesz inny lek.

Powrót do bliskości

Skup się na drodze zamiast na celu

Nie zaniedbujcie intymności. Seksuolodzy zalecają parom, aby zamiast koncentrować się na efekcie, czyli orgazmie, skupili się na przyjemności. Chodzi o wszystkie czynności, które można robić razem zamiast pełnego seksu: przytulanie, masaż, gra wstępna, pieszczoty czy wspólna kąpiel.

Właściwy czas

Zaplanuj czas na seks. Chociaż słowo „planowanie” w kontekście seksu nie brzmi szczególnie ekscytująco, to może być czymś, co przywróci erotykę do Waszego życia. Jeśli zażywasz leki, niektórzy lekarze sugerują zaplanowanie seksu tuż przed przyjęciem następnej dawki (na ogół rano), ponieważ mniejsza ilość leku w organizmie może złagodzić skutki uboczne.

Przestaw priorytety

Jeśli bardzo Ci zależy na poprawie życia seksualnego, musisz uczynić to Twoim priorytetem. To nie oznacza tylko poświęcenia czasu na seks, ale poświęcenia czasu na zrozumienie, jak to wszystko działa w Twoim organizmie. W ten sposób możesz przejąć kontrolę zamiast być zdaną na łaskę innych czynników.

Nie oszukujcie się

Dobra komunikacja w związku na tematy związane z seksem jest najlepszym prognostykiem długoterminowej satysfakcji seksualnej – to opinia seksuologów. Czyli, mówiąc po ludzku, trzeba rozmawiać o tym z partnerem. Dlaczego ludzie tego nie robią? Na ogół dlatego, że nie lubią przyznawać się do porażki i nie chcą ranić partnera, ale oszukiwanie się przynosi jeszcze gorsze skutki.

Zobacz również:
W codziennym życiu nie liczy się liczba pompek czy medali, ale sprawność, dzięki której wstajesz z podłogi bez stękania, swobodnie przenosisz dziecko czy nie masz zadyszki na schodach. Te proste testy pomogą Ci sprawdzić, w jakiej naprawdę jesteś formie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA