Czy da się zmienić swoje DNA?

Przez lata byliśmy święcie przekonani, że kod genetyczny jest jak wyrok Sądu Najwyższego – ostatecznie decyduje o naszej przyszłości, a jeśli już ma się zmienić, to tylko na gorsze. Jednak dynamiczny rozwój epigenetyki sugeruje, że jest inaczej – to, jak żyjemy, może z DNA wydobyć to, co najgorsze, ale i to, co najlepsze.

DNA fot. ASILLO 3D

Regularnie co cztery lata w pociągu z Hampshire do Londynu można spotkać dwie kobiety – Julię i Tracy. Obie jadą na badania do słynnego szpitala St Thomas’ Hospital. Widząc je, pewnie nigdy byś się nie domyśliła, że są to prawdopodobnie dwie najdokładniej przebadane medycznie kobiety na świecie. Nie licząc włosów (jedna jest zafarbowana na ciemno, druga na blond) i różnego stylu (stonowane kolory kontra kwieciste wzory), nie różnią się niczym. Mają takie same uśmiechy, takie same dołki w policzkach i identyczne nosy. W sumie nic dziwnego, bo te dwie 52-latki są bliźniaczkami. Uczeni aż się palą, żeby je dokładnie badać nie tyle dlatego, że mają identyczne DNA, ale też dlatego, że żyją w odmienny sposób. Gdy tylko jedna z bliźniaczek zapada na jakąś chorobę, np. Julia na nerwicę lękową, a Tracy na cukrzycę, uczeni wiedzą, że źródłem nie jest zaprogramowany kod genetyczny, lecz jakiś inny czynnik, który zmienia sposób, w jaki geny działają tylko u jednej z bliźniaczek. Tym właśnie zajmuje się epigenetyka – dział nauki badający wpływ środowiska i stylu życia na ekspresję genów zapisanych w DNA. W ogromnym uproszczeniu – to, gdzie mieszkasz, czy jesteś aktywna, co i ile jesz, czy palisz, pijesz i tak dalej, ma, a przynajmniej może mieć wpływ na Twój kod genetyczny.

REKLAMA

Jak by to wykorzystać?

„Epigenetyka zajmuje się badaniem aktywności genów, która zmienia się w zależności od tego, o jakich tkankach mówimy, w jakim wieku jest człowiek oraz od stylu życia i środowiska, w którym żyje” – wyjaśnia prof. Jess Buxton, genetyk z Kingston University. Wprawdzie w każdej komórce Twojego ciała znajduje się kompletny zestaw instrukcji genetycznych (genom), nie każda jednak potrzebuje wszystkich, żeby prawidłowo funkcjonować. Innych instrukcji potrzebują komórki wątroby, a innych komórki układu nerwowego. Każda komórka wykorzystuje więc tylko pewną część kodu genetycznego, pozostałe lekceważąc. Mniej więcej na takiej samej zasadzie, jak Ty, kiedy kupujesz kuchenkę mikrofalową, wybierasz sobie z grubej księgi tylko instrukcję w języku polskim, ignorując te w językach, których nie znasz. Możesz też wyobrazić sobie to tak: DNA jest jak bardzo długa klawiatura fortepianu. Jest obecne w każdej komórce, ale – powiedzmy – komórka skóry gra tylko na czarnych klawiszach, a komórka ścianki jelita tylko na białych. Komórka jelita cienkiego i owszem, tylko na białych, ale ma do dyspozycji wyłącznie dźwięki C, D i E, a komórka jelita grubego dźwięki F, G i A. Zestawy instrukcji powiązanych z poszczególnymi rodzajami komórek są w zasadzie stałe i zmieniają się rzadko. Bardziej dynamiczne są modyfikacje instrukcji wywołane czynnikami środowiskowymi. Pod wpływem różnych zmian w Twoim otoczeniu niektóre geny mogą się uaktywniać, a inne usypiać. Proces wyłączania i włączania poszczególnych genów najczęściej, choć nie wyłącznie, odbywa się na drodze metylacji (wyciszania) lub acetylacji (aktywowania). Nie będziemy wdawać się w szczegóły tego mechanizmu, bo to wymagałoby dopisania jeszcze kilku stron, których zapewne i tak nikt by nie przeczytał – jeśli chciałabyś dowiedzieć się więcej, zajrzyj na stronę genetyka.bio i w wyszukiwarkę wpisz hasło „epigenetyka”. Uczonym udało się już ustalić, że takie czynniki, jak zanieczyszczenie środowiska, palenie papierosów, upływ czasu czy długotrwały stres mogą mieć wpływ na występujące naturalnie procesy metylacji i acetylacji. Zwłaszcza jeśli ten wpływ jest długotrwały, może doprowadzić do tego, że zaczyna się robić bałagan. Planowo uśpione dotąd geny aktywują się, a te, które powinny być aktywne – wyłączają. Właśnie w ten sposób prawdopodobnie rozwija się wiele chorób, między innymi nowotwory, choroby autoimmunologiczne i neurologiczne, jak zaburzenia pamięci i choroba Alzheimera. Od mniej więcej 20 lat uczeni bardzo intensywnie badają wpływ czynników środowiskowych na ekspresję genów. „Wiemy na przykład, że stopień metylacji w genach odpowiedzialnych za wzrost komórki jest inny u palaczy niż u niepalących – mówi prof. Buxton. – Co więcej, wiemy też, że ten proces jest odwracalny. Wystarczy rzucić palenie, żeby poziom metylacji wrócił po pewnym czasie do takiego samego poziomu, jak u niepalących. Odkrycie tego mechanizmu budzi wielkie nadzieje, ponieważ być może w ten sposób uda się precyzyjnie monitorować stan zdrowia i opracować nowe metody przewidywania i zapobiegania chorobom”.

Epigenetyka do kontroli

Gdy tylko epigenetyka stała się modna, pojawiły się firmy oferujące badania epigenetyczne. Jedną z nich jest założony w 2018 roku przez absolwentów Cambridge start-up Chronomics. Firma ta oferuje stworzenie indywidualnego profilu zdrowotnego na podstawie badania metylacji DNA z próbki śliny i baaardzo szczegółowego kwestionariusza, w którym można się nawet natknąć na pytania typu: „Jak często masz orgazm?”. W wynikach znajdziesz nawet swój prawdziwy wiek biologiczny, który w odróżnieniu od wieku kalendarzowego pokazuje, jak intensywnie używałaś swojego ciała. Jeśli kupowałaś kiedykolwiek używany samochód, to wiesz, że patrzeć trzeba nie tylko na rocznik, ale też na przebieg – wiek biologiczny to tak jakby przebieg Twojego organizmu. Oprócz profilu zdrowotnego i porównania go z innymi osobami w Twoim wieku, dostajesz także dość ogólne zalecenia (jedz mniej przetworzonego jedzenia, zacznij uprawiać jogę, rzuć palenie etc.), co możesz zrobić, żeby cofnąć czas. „Większość chorób, które nas obecnie prześladują, to schorzenia narastające latami, głównie w konsekwencji stylu życia, który prowadzimy” – mówi CEO Chronomics Tom Stubbs.

Większość klientów firmy to ludzie w wieku 35-55 lat, którzy właśnie niedawno uświadomili sobie po raz pierwszy własną śmiertelność, zwykle dlatego, że pojawiły się pierwsze kłopoty zdrowotne, albo wskutek obserwacji własnych starzejących się rodziców. Dane z raportu z pewnością mogą być całkiem niezłą motywacją, by ruszyć tyłek z kanapy dla kogoś prowadzącego bardzo niehigieniczny tryb życia, ale jeśli jesteś zwolenniczką zdrowego stylu życia, ich przydatność jest już mniej oczywista. Przekonała się o tym redaktor naczelna brytyjskiej edycji WH Claire Sanderson. „Liczyłam na to, że wyniki testu pozwolą mi udoskonalić moje zdrowe nawyki, np. że dowiem się, jaki rodzaj treningu jest dla mnie najlepszy, albo też czy powinnam jeść więcej czy mniej węglowodanów. W rzeczywistości dostałam tylko potwierdzenie na piśmie, że prowadzę zdrowy tryb życia” – mówi. Informację, że jej wiek biologiczny to 34 lata, 41-letnia Claire odebrała jako pocieszenie bez większego znaczenia, podobnie zresztą jak prognozę, że może dożyć 110 lat w dobrym zdrowiu, o ile nadal będzie tak dbała o siebie. „Spodziewałam się takich wyników, bo przecież doskonale zdaję sobie sprawę ze stanu swojego zdrowia – prawie w ogóle nie piję, nie palę i intensywnie trenuję. Przypuszczam, że ten test może być bardziej przydatny dla osób, które nie dbają o siebie tak jak ja i potrzebują terapii szokowej, żeby zmienić w końcu nawyki. Statystyki wskazują, że takich ludzi jest całkiem sporo. Jednak dla osób takich jak ja wyniki będą pozbawione większej wartości praktycznej” – dodaje Claire.

Testy epigenetyczne badają nie tyle samo DNA, które odziedziczyłaś po przodkach i którego zmienić nie możesz, ile modyfikacje ekspresji genów, czyli ten obszar, na który masz wpływ. Stąd już tylko krok do wykorzystania komercyjnego. Testami epigenetycznymi zainteresowały się też inne firmy. Na przykład Muhdo, które specjalizowało się dotychczas w dostarczaniu zawodowym sportowcom indywidualnych planów żywieniowych na podstawie badań DNA, w zeszłym roku rozszerzyło ofertę o badania epigenetyczne i dziś z ich usług korzystać mogą nie tylko zawodnicy z elity, ale i zwykli ludzie. Muhdo nie bada ekspresji genów pod kątem zagrożeń chorobami – skupia się na tych genach, które uczestniczą w przyswajaniu składników odżywczych. Odpowiadający w Muhdo za dział epigenetyki James Brown wyjaśnia, że za samo przyswajanie witaminy D odpowiedzialne są trzy lub cztery geny. „Wszyscy je mamy, ale na przykład ja mogę przyswajać witaminę D z żywności na poziomie 80%, a ty na poziomie 20% – wyjaśnia. – Jeśli potrafimy ocenić, jak dobrze dana osoba przyswaja witaminę D – a to można ustalić na podstawie badań epigenetycznych – można coś z tym zrobić”.

W tym przypadku można zaproponować suplementację i zwiększenie spożycia brokułów, które zawierają sporo sulforafanu zwiększającego przyswajalność tej witaminy. Muhdo w ten sposób sprawdza osobiste predyspozycje każdego klienta i podpowiada, jak ominąć ograniczenia wynikające ze zmienionej ekspresji genów. Praktyczne wskazówki dotyczą nie tylko diety, ale także rodzaju i intensywności treningu czy zalecanej suplementacji. Następnie taki klient/pacjent zapraszany jest co 12 miesięcy na kolejne badania epigenetyczne, które pozwalają ocenić, czy interwencja przynosi rezultaty.

REKLAMA

REKLAMA

Droga zabawa

Kłopot w tym, że te usługi są drogie. Kosztują kilkaset funtów rocznie, a ich praktyczna wartość budzi wątpliwości. Wprawdzie eksperci są dość zgodni, że testy potrafią dość precyzyjnie określić wiek biologiczny czy zagrożenie związane z paleniem papierosów, to jednak nie ma na razie dowodów, że pozyskanie takiej informacji rzeczywiście powoduje jakieś istotne zmiany w trybie życia. Prof. John Mathers, specjalista w dziedzinie żywienia z Newcastle University, sprawdzał niedawno skuteczność spersonalizowanych porad żywieniowych. Odnalazł trzy badania, które uwzględniały również porady oparte na epigenetyce. Okazało się, że tylko w jednym badaniu odnotowano jakiekolwiek zmiany i było to... ograniczenie spożycia soli. Zalecenia dotyczące aktywności fizycznej, ograniczenia tłuszczów i węglowodanów w diecie zostały całkowicie zlekceważone.

Ostrożny entuzjazm

Epigenetyka bez wątpienia ma ogromny potencjał, jednak za wcześnie jeszcze na ogłaszanie zwycięstwa nad genami. Prof. Jonathan Mill, zajmujący się tym tematem na University of Exeter, jest przekonany, że ta nowa dziedzina może nam dostarczyć znakomitych narzędzi do śledzenia rozwoju mózgu, zrozumienia nowotworów i stworzenia leków, które będę potrafiły przeprogramować informacje epigenetyczne. Ale naukowiec przestrzega też przed nadmierną ekscytacją. „Słyszy się o jodze epigenetycznej, epigenetycznych szamponach, stomatologii... Przedsiębiorcy wiedzą, że wystarczy dodać jakiś naukowo brzmiący termin do nazwy, żeby produkt lepiej się sprzedawał, ale takie deklaracje nie mają żadnego naukowego uzasadnienia” – wyjaśnia.

Szczególne wątpliwości prof. Milla budzą obietnice testów epigenetycznych, które pozwolą zajrzeć w głąb ludzkiego mózgu. „Profil epigenetyczny uzyskany z próbki śliny różni się zasadniczo od tego w neuronach, bo to zupełnie różne komórki” – dodaje. Aktywność genów w DNA ze śliny nie powie zbyt wiele na temat aktywności genów w komórkach mięśni, wątroby czy mózgu, a nikt przecież nie będzie wysyłał pocztą próbki swojej kory mózgowej. Zamiast więc wydawać tysiące na sprawdzanie, jaki jest Twój wiek biologiczny, przyjmij założenie, że aby żyć długo i w dobrym zdrowiu, trzeba zdrowo się odżywiać, spać 8 godzin dziennie, być aktywną fizycznie i unikać szkodliwych nałogów. Bardziej szczegółowe porady znajdziesz w każdym numerze Women’s Health – w cenie pojedynczego espresso.

Zobacz również:
„W momentach kryzysu najważniejsze okazują się proste rzeczy. Tylko na nich warto się koncentrować, szukając elementów, które sprawiają radość i dają szczęście. Kiedy twój dotychczasowy świat się kończy, musisz nauczyć się go na nowo, jak dziecko”. O tym, jak udało jej się znów znaleźć w sobie radość życia, opowiada Agnieszka Woźniak-Starak.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA