Brzuch to drugi mózg - wpływ flory bakteryjnej na psychikę

To obiegowe stwierdzenie jest często powtarzane, ale niewiele osób rozumie ten mechanizm. Ostatnie badania potwierdzają związek między florą bakteryjną w jelitach a psychiką.

Mikrobiota fot.shutterstock.com

Przewlekły stres i zła dieta mogą robić spustoszenie zarówno w ciele, jak i w naszej psychice. Obniżają nastrój, zaburzają powstawanie nowych połączeń nerwowych, a na dodatek niszczą już istniejące. Na destrukcyjne skutki długo utrzymującego się stresu narażone są przede wszystkim mózgi ludzi młodych; ich ośrodkowy układ nerwowy jest wrażliwszy niż u ludzi w średnim wieku. A cały proces zaczyna się nie w mózgu, lecz w brzuchu.

REKLAMA

Jesteśmy holobiontami 

Choć brzmi to nieprawdopodobnie, to mamy w sobie więcej komórek należących do obcych organizmów, czyli takich, których kod genetyczny jest inny niż nasz, niż komórek własnych. Nasze ciała składają się z około 30 bilionów komórek ludzkich i ponad 38 bilionów obcych, zatem jesteśmy holobiontami – organizmami złożonymi z wielu organizmów. Te obce to głównie mikrobiom, zwany też mikrobiotą lub florą bakteryjną, zasiedlający głównie nasze jelita, chociaż na skórze też jest sporo bakterii. W jego skład oprócz bakterii wchodzą grzyby, archeony (organizmy jednokomórkowe, które różnią się swoją budową i funkcjami od bakterii) i wirusy. Nie przetrwalibyśmy bez naszej mikrobioty; dzięki niej może prawidłowo funkcjonować nasz układ trawienny, hormonalny, immunologiczny i nerwowy.

Bakterie nie tylko trawią za nas pokarm, ale ułatwiają jego wchłanianie, uszczelniają błonę komórkową, blokując patogenom dostęp do naszych komórek, produkują tzw. postbiotyki, które biorą udział w tworzeniu witamin, hormonów i neuroprzekaźników. Mikrobiotę przejmujemy od matki w trakcie porodu – przeciskając się przez kanał rodny – i jedząc pokarm z jej piersi. Dlatego dzieci, które przyszły na świat przez cesarskie cięcie, i te, które nie mogły być karmione mlekiem matki, mają gorszą pozycję na linii startu niż te, które urodziły się i zostały wykarmione w sposób naturalny. Mikrobiom jest żywym tworem, który musi być odpowiednio odżywiany i chroniony, zwłaszcza przed antybiotykami i długotrwałym stresem. W przeciwnym razie będzie obumierał i zaburzy funkcjonowanie całego organizmu, w tym psychiki.

Co bakterie mają do depresji

To skomplikowany proces, który naukowcy zaczynają dopiero poznawać, ale – z tego, co wiemy dzisiaj – wygląda on następująco. Kiedy poddani jesteśmy długotrwałemu stresowi, w jelitach zaczyna się mikrorewolucja: dobre bakterie słabną, a te złe zaczynają się namnażać. W normalnej sytuacji dobre bakterie wyściełają nasze jelita od środka i nie pozwalają patogenom przedostać się do krwi. Przy osłabionej mikrobiocie złe bakterie wydzielające toksyny uszkadzają nabłonek jelita i przedostają się do krwiobiegu. Na tych bakteriach znajdują się antygeny. My też mamy własne antygeny – to rodzaj białek, dzięki którym nasz system immunologiczny rozpoznaje, czy dana komórka jest nasza czy obca. Gdy rozpozna obcą, ma za zadanie ją zniszczyć. Dzięki temu mechanizmowi, który nazywamy układem zgodności tkankowej, nasz organizm rozpoznaje obce bakterie i wirusy i je neutralizuje. Czasami jednak dzieje się tak, że budowa naszych antygenów jest bardzo zbliżona do budowy antygenów tych złych bakterii i w momencie, gdy one przedostaną się do krwi, nasz system immunologiczny wariuje i zaczyna atakować własne komórki.

To, czego naukowcy jeszcze nie wiedzą, to dlaczego u jednych osób własne antygeny zdecydowanie różnią się od antygenów bakterii, a u drugich mniej. Podejrzewają DNA – siłę lub słabość układu odpornościowego mamy prawdopodobnie zapisaną w genach. I teraz najważniejsze: antygeny zgodności tkankowej, podobne do tych w bakteriach, znajdują się w mózgu i rdzeniu kręgowym. Jeżeli nasz system immunologiczny zostanie zmylony przez antygeny złych bakterii, zaczyna atakować własne neurony – powstają wówczas zaburzenia lękowe, depresyjne, schizofreniczne. Zostaje zaburzony proces powstawania nowych komórek nerwowych i połączeń między nimi. Co więcej, już istniejące połączenia ulegają częściowemu zniszczeniu. Zatem coś, co zaczęło się w jelitach, po czasie zaczyna demolować mózg. Co istotne, ten mechanizm dotyczy głównie ludzi młodych – mniej więcej od 20.-22. roku życia liczba antygenów w ośrodkowym układzie nerwowym się zmniejsza. 

SPRAWDŹ: Co Ty wiesz o życiu wewnętrznym? [QUIZ]

REKLAMA

REKLAMA

Jak możemy pomóc sobie sami

Tu naukowcy nie mają wątpliwości: unikając długotrwałego stresu, odżywiając właściwie swój mikrobiom i utrzymując regularną aktywność fizyczną. Oczywiście, nie da się wyeliminować stresu z naszego życia, ale można go sobie nie dokładać, np. przez obserwację kont na Instagramie, które wymuszają porównywanie naszego życia z obrazem cudzego – najczęściej nieautentycznego. Co do mikrobioty, to trzeba się nauczyć odróżniać jedzenie od odżywiania. Jedzenie to przyjmowanie pokarmów, które mogą dostarczać przyjemności i kalorii, ale wcale nie muszą odżywiać. Można powiedzieć, że odżywianie to w gruncie rzeczy odpowiednie karmienie dobrych bakterii jelitowych.

Mikrobiota potrzebuje probiotyków i prebiotyków. Probiotyki zawierają nowe szczepy dobrych bakterii i zasilają już te istniejące. Znajdziesz je we wszelkiego rodzaju kiszonkach i produktach fermentowanych: jogurcie, kefirze, twarogu, kombusze. Dlaczego bakterie jelitowe tak lubią produkty fermentowane? Zdecydowała o tym nasza historia – dopóki ludzie nie wynaleźli lodówek i nie nauczyli się przedłużać świeżości pokarmów, jedli produkty lekko napsute, czyli sfermentowane. Prebiotyki z kolei to substancje, które odżywiają mikroby. To głównie kwasy krótkołańcuchowe, inulina, octany, maślany, oligosacharydy, laktuloza. Gdzie ich szukać? Popatrz na zestawienie poniżej. Czego pożyteczne mikroby nie lubią? Cukru i fast foodów. Oprócz tego diet eliminacyjnych i głodówek, bo te powodują, że jakaś część bakterii pozostaje niedożywiona i w rezultacie obumiera. A mikrobiom to skomplikowany organizm, obecność jednych bakterii zasila lub osłabia drugie. Dlatego im bardziej różnorodna dieta, tym dla naszych bakterii lepiej.

Co mówią ostatnie badania

Badacze ze Stanford School of Medicine przeprowadzili następujący eksperyment: podzielili 36 ochotników na dwie grupy, z których jedna przez 10 tygodni była karmiona kiszonkami i sfermentowanymi produktami z mleka, a druga produktami bogatymi w błonnik – czyli warzywami, owocami, pełnoziarnistym pieczywem. Naukowcy regularnie badali krew i kał uczestników eksperymentu. Jego wyniki zaskoczyły badaczy. Okazało się bowiem, że po 10 tygodniach diety bogatej w produkty sfermentowane mikrobiom w jelitach badanych nie tylko się wzmocnił, ale też stał się dużo bardziej różnorodny. Co więcej, w krwi badanych obniżył się poziom 19 białek, które są odpowiedzialne za stany zapalne w organizmie, m.in. białka, którego obecność wiąże się z cukrzycą typu II czy reumatoidalnym zapaleniem stawów. Z kolei w grupie spożywającej duże ilości błonnika takich zmian nie zaobserwowano – ich mikrobiom się nie wzbogacił, a poziom białek zapalnych we krwi był taki sam, jak przed eksperymentem. Zaskoczeni badacze podejrzewają, że na poprawę flory bakteryjnej przy pomocy diety bogatej w błonnik potrzeba więcej czasu albo dodatkowo należy wprowadzić do jadłospisu bakterie pomagające trawić błonnik, czyli... bakterie z kiszonek. Wygląda na to, że jedzenie lekko nadpsutej żywności, tak jak czynili to nasi przodkowie, to najlepszy sposób na długie życie w zdrowiu.

Co lubią dobre bakterie

Te produkty jak najczęściej wprowadzaj do jadłospisu.

Kiszonki

Kisić można prawie wszystko: od rzodkiewek, przez cytryny, po pomidory.

Jogurty, kefiry, twaróg,

ale tylko takie kupione w sklepie bio lub zrobione w domu. Przepisy znajdziesz tutaj.

Ryż, makaron, owies

Ryż nieoczyszczony, a makaron pełnoziarnisty. Płatki owsiane to uczta dla bakterii.

Zielone warzywa

powinny codziennie gościć na stole; najlepiej cykoria, brokuł, karczoch, szparagi i sałata.

Cebula, czosnek, pory

poprawiają trawienie, przeciwdziałają zaparciom, mają właściwości grzybobójcze.

Mało dojrzałe banany

zawierają mało cukrów prostych, a dużo złożonych, trawionych dopiero w jelicie grubym.

Ziemniaki i topinambur

podobnie jak fasola czy niedojrzałe banany, mają skrobię oporną – pożywkę dla dobrych bakterii.

Orzechy i nasiona

Uzyskujemy z nich tryptofan, konieczny do produkcji serotoniny.

Owoce jagodowe

– jak jeżyny, maliny czy truskawki – stoją na szczycie listy produktów antyoksydacyjnych.

Czekolada i kakao

nie tylko są bogate w magnez, ale mają też działanie przeciwzapalne. Najlepsza jest gorzka.

Kawa i herbata

pomagają oczyszczać organizm z toksyn i usprawniają mechanizmy obronne.

Karob

Mikrobiom źle reaguje na cukry proste i słodziki, za to lubi melasę z drzewa świętojańskiego.

Fasola i groszek

są bogate w skrobię oporną, trawioną w jelicie grubym, czyli tam, gdzie są dobre bakterie.

Ciecierzyca i soczewica

należą do naturalnych prebiotyków, czyli pokarmów odżywiających mikrobiom.

ZOBACZ TEŻ: Mikrobiom jelit: jak go odbudować?

Zobacz również:
Lacrosse nazywany jest najszybszym sportem na dwóch nogach. Tutaj liczy się zwinność, koordynacja ruchowa, taktyka i odpowiednia technika podań. Mimo że nie zalicza się do listy najpopularniejszych sportów w Polsce, zawodniczek lacrosse nam nie brakuje. O sprzęcie, zasadach i odmianach lacrosse opowiedziała nam Anna Walas, zawodniczka drużyny Poznań Hussars Ladies i trenerka żeńskiej młodzieżowej reprezentacji Polski Lacrosse.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA