[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

10 faktów o brzuchu

Im więcej wiemy o bakteriach jelitowych, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że jeszcze mnóstwo jest do odkrycia. Oto kolejna porcja wiedzy, dzięki której te maleństwa będą sobie żyły u Ciebie jak u Pana Boga za piecem.

fot. shutterstock

Bakterie w jogurtach i kiszonej kapuście to oczywistości – takie probiotyczne przedszkole. Tym razem zaserwujemy Ci dawkę wiedzy z nieco wyższej półki, pochodzącej z najnowszych badań dotyczących mikroflory jelitowej.

Sprawdź nasze przepisy na kiszonki.

Przeszkody w podróży

Na pewno słyszałaś o takich przypadkach: nadeszły wakacje i po całym roku ciężkiej pracy przyszedł czas na wymarzoną podróż w tropiki. Tymczasem bohaterka historii zamiast cieszyć się słońcem i plażą, spędziła pół wyjazdu w hotelowej ubikacji. Skąd taka podatność na zatrucia?

Wpływają na to dwa czynniki. Pierwszym jest kompletna zmiana pożywienia i wody, w których bytują inne bakterie niż na naszej szerokości geograficznej. „Nasze przewody pokarmowe nie są do nich przyzwyczajone i potrzebują trochę czasu, żeby zaadaptować się do nowych warunków” – mówi Anna Bartnicka, kierownik ds. naukowych Instytutu Mikroekologii z Poznania.

Ta zmiana nakłada się na osłabienie Twojej własnej flory bakteryjnej, wynikające z zakłócenia rytmu dobowego, w ramach którego funkcjonuje organizm. Każdy, kto zmieniał strefy czasowe, spotkał się ze zjawiskiem tak zwanego jet lagu, który przez kilka dni powoduje trudności z zasypianiem, a zbyt krótki i niespokojny sen również negatywnie wpływa na bakterie jelitowe, zwiększając ryzyko wystąpienia tzw. biegunki podróżnej. „Żeby uniknąć takich komplikacji i utrudnić rozwój szkodliwych bakterii, można w czasie podróży przyjmować preparaty probiotyczne, najlepiej zawierające szczepy Lactobacillus rhamnosus GG albo Saccharomyces boulardii” – radzi Anna Bartnicka.

Tylko bez przesady

Z jednej strony są mocne dowody naukowe świadczące o tym, że mikroflora jelitowa osób aktywnych fizycznie jest dużo bardziej zróżnicowana niż tych, które prowadzą siedzący tryb życia. Czyli plus, bo te dobre bakterie blokują miejsce, w którym mogłyby rozwijać się inne, o niekorzystnym wpływie. Z drugiej jednak strony są naukowo umotywowane podejrzenia, że intensywny wysiłek wcale nie jest korzystny dla jelit. „Nadmierna aktywność fizyczna może wpływać negatywnie na tzw. barierę jelitową przez jej rozszczelnianie. Wtedy ze światła jelita do krążenia mogą przedostawać się nie do końca rozłożone składniki pokarmowe, co przyczynia się do powstawania w organizmie stanów zapalnych” – tłumaczy Anna Bartnicka.

Wygląda więc na to, że z czystym sercem możemy polecić Ci tylko umiarkowaną aktywność fizyczną. „Aby osiągnąć korzystny efekt, wystarczy podnieść tętno o 20-30% powyżej spoczynkowego na 30 minut, od trzech do pięciu razy w tygodniu” – radzi dr Robynne Chutkan, autorka wielu książek o mikroflorze bakteryjnej. Zrobisz to, na przykład jeżdżąc rowerem do pracy albo wybierając się na marsz z kijkami. Co zrobić, kiedy naprawdę ostro ćwiczysz, bo to po prostu lubisz, albo wyczynowo uprawiasz sport? W żadnym razie nie będziemy Ci tego odradzać, a przynajmniej nie ze względu na zdrowie jelit. Po prostu musisz dbać o nie bardziej niż przeciętny człowiek.

Dobrym wyjściem może być przeprowadzenie badań, które pozwolą na zastosowanie probiotykoterapii celowanej (np. KyberKompakt Pro), która będzie dokładnie dopasowana do Twojej mikroflory. Nieco mniej skutecznym rozwiązaniem będzie stosowanie ogólnodostępnych preparatów wieloszczepowych – wybierz takie, które opracowano specjalnie z myślą o sportowcach. „Sportowcy muszą też pamiętać, że ich dieta powinna obfitować w błonnik, będący pożywką dla dobroczynnych bakterii. 30 g dziennie to minimum” – zwraca uwagę Anna Bartnicka.

Uwaga na antybiotyki

Na pewno wiesz, że na mikroflorę bakteryjną destrukcyjnie wpływają antybiotyki. Nie wiemy tylko, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo. „Wszystko zależy od konkretnego leku, ale już jeden cykl antybiotykoterapii może zmienić skład mikrobiomu na okres od pół roku do nawet kilku lat” – mówi Anna Bartnicka. Nie znaczy to, oczywiście, że masz odmawiać stosowania leków, kiedy są konieczne. Dobrze jednak unikać używania ich bez powodu, bez odpowiednich badań, na przykład przy okazji infekcji o charakterze wirusowym, na którą antybiotyki w żadnym razie nie pomogą. Nie proś też lekarza, żeby Ci je przepisał, bo musisz szybko stanąć na nogi, aby dokończyć w pracy pilny projekt. Takie podejście na pewno negatywnie odbije się na Twoim zdrowiu, zwłaszcza gdy będziesz powtarzać ten niechlubny proceder. Jednorazowe zastosowanie antybiotyku to żadna tragedia, ale o tym, do jakich skutków może prowadzić ich nadużywanie, mogą świadczyć występujące teraz powszechnie u kobiet problemy z tarczycą, na przykład choroba Hashimoto.

Zastanawiałaś się, co to za nagła epidemia? Moda jakaś, że coraz to inna gwiazda deklaruje publicznie, że na nią cierpi? „Przez nasz instytut przewija się wielu pacjentów cierpiących na choroby autoimmunologiczne. Kiedy przeprowadzamy z nimi dokładny wywiad zdrowotny, często okazuje się, że w dzieciństwie przechodzili wielokrotne antybiotykoterapie. Problem dotyczy zwłaszcza ludzi będących dziećmi w latach 80. ubiegłego wieku, kiedy antybiotyki stosowano powszechnie i bez głębszego zastanowienia” – opisuje Anna Bartnicka. Co zrobić, kiedy już musisz zetknąć się z tymi zabójcami bakterii? W czasie samej terapii stosuj preparaty zawierające szczepy Lactobacillus rhamnosus GG albo Saccharomyces boulardii, wspomniane już w tym tekście przy okazji tropikalnych podróży.

Ograniczą one ryzyko biegunki, na które jesteś narażona bardziej, kiedy bierzesz antybiotyki. „Po zakończeniu kuracji warto przez 3 miesiące stosować probiotyczne preparaty wieloszczepowe, a także bardzo pilnować diety, która powinna obfitować w probiotyki, czyli jedzenie zawierające bakterie, a także prebiotyki – żywność będącą pożywką dla mikroflory jelitowej” – radzi Anna Bartnicka.

W czasie ciąży

Na antybiotyki trzeba szczególnie uważać będąc w ciąży, gdyż nawet jednorazowa dawka przyjęta w tym okresie może sprawić, że matka w czasie porodu nie przekaże dziecku odpowiedniego zestawu bakterii. A to ważny prezent, ponieważ może mieć znaczący wpływ na jego późniejsze życie. Jak ważny, pokazują badania dzieci, które rodzą się przez cesarskie cięcie, wśród których częściej występują alergie, astma, cukrzyca typu 1 oraz otyłość. Jasne – w tym przypadku
dziecko w ogóle nie przechodzi przez kanał rodny, a więc nie ma kontaktu z bakteriami matki, ale negatywny efekt może mieć już naruszenie równowagi mikroflory spowodowane braniem antybiotyków w ciąży.

„Warto wspomnieć o procedurze, która jest aktualnie w sferze badań, ale wygląda na obiecującą i polega na przetarciu dziecka rodzonego przez cięcie cesarskie gazą, umieszczoną wcześniej w pochwie matki. Ma to na celu „odtworzenie” kolonizacji mikrobiotą pochwy matki, która następuje podczas porodu siłami natury” – mówi Anna Bartnicka. Zwraca też uwagę na wagę karmienia piersią, ponieważ w mleku matki znajdują się nie tylko dobroczynne bakterie, ale także ponad 200 rodzajów oligosacharydów – cukrów będących prebiotykami, czyli pożywką dla drobnoustrojów. Ich wytworzenie jest bardzo kosztowne energetycznie, a nie mają wielkiej wartości odżywczej, która uzasadniałaby taki wydatek. Takim uzasadnieniem zdaje się być właśnie mocny wpływ na rozwój mikroflory jelitowej. Tych związków nie jesteśmy w stanie wytworzyć sztucznie, więc dzieci karmione sztucznym mlekiem będą miały nieco pod górkę.

ZOBACZ: Rozstęp mięśni prostych brzucha

Ostrożnie z lekami

Antybiotyki to nie jedyne lekarstwa, na które powinnaś uważać. „Badania pokazują, że bakteriom szkodzić mogą również powszechnie stosowane leki przeciwbólowe zawierające takie substancje czynne, jak paracetamol i ibuprofen” – ostrzega Anna Bartnicka. Do listy środków, na które warto uważać, dodaje również inhibitory pompy protonowej, czyli całą grupę leków stosowanych w leczeniu schorzeń górnego odcinka przewodu pokarmowego, np. zgagi. Zobojętniają one kwas solny, tym samym łagodząc lub likwidując nieprzyjemne uczucie pieczenia. Jednocześnie jednak zobojętniony kwas nie jest już tak skuteczną zaporą dla mikroorganizmów wnikających do organizmu. „Mikroflora ma się rozwijać w jelicie grubym, a na skutek stosowania tych leków może zacząć przerastać w jelicie cienkim. Takie schorzenie określamy mianem SIBO” – wyjaśnia Anna Bartnicka. A w jego leczeniu potrzebne są antybiotyki. I koło się zamyka...

ZOBACZ TEŻ: Boli Cię brzuch? Zobacz, dlaczego

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij