[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.9

Suplementy dla urody - po co naprawdę warto sięgać?

Polacy uwielbiają suplementy. Łykamy już tabletki na dobry sen, humor, trawienie czy chudnięcie. Jednak zdecydowanie najbardziej instagramowym trendem są uroczo opakowane suplementy na urodę. Dziś na łazienkowym #shelfie, oprócz luksusowego kremu, wypada pokazać równie elegancką fiolkę z upiększającymi pastylkami.

suplementy

Według badań instytutu Goldstein Research, do roku 2024 rynek nutrikosmetyków, czyli suplementów na urodę, ma być wart 6,8 mld dolarów. Sprofilowane reklamy na Instagramie, kampanie influencerek i coraz ładniejsze opakowania sprawiają, że fiolki z pastylkami wyszły z ciemnych apteczek, aby zająć dumne miejsce na eleganckich toaletkach. Moda bez wątpienia sprzyja suplementom, ale czy różnego rodzaju witaminowe proszki faktycznie sprzyjają naszej urodzie?

Stosowanie przez kobiety suplementów poprawiających wygląd nie jest żadną nowością. Witaminy i mikroelementy w tabletkach od dawna stanowią element kosmetycznych zabiegów. Jednak w czasach, kiedy zadbana, zdrowa skóra stała się mocniejszym wyznacznikiem statusu społecznego niż markowa szminka, pielęgnacja od wewnątrz zyskała na znaczeniu. Modne ostatnio holistyczne podejście do własnego zdrowia zakłada, że wszystko, co ląduje w Twoim organizmie, wpływa na każdy element Ciebie. Dlatego same kosmetyki nie mogą zapewnić Ci wymarzonego wyglądu. „Skóra, oprócz pielęgnacji, potrzebuje pełnowartościowej diety” – potwierdza dr Danuta Nowicka, dermatolog. Tu, niestety, nie ma dróg na skróty – nawet najdroższe kremy nie zadziałają bez wsparcia od wewnątrz. Najlepiej takiego, które dostarczane jest naturalnie, czyli w diecie. Suplementy w awaryjnych sytuacjach mogą jednak stanowić skuteczną drugą linię pomocy, o ile wybierzesz te właściwe.

Czego Ci brakuje?

Suplementy na urodę mają dokładnie taki sam cel, jak te wspomagające sportowców – podnieść poziom cennych składników od- żywczych w organizmie do maksymalnych wartości. Polki na ogół nie mają problemów z niedoborem witamin, jeśli jednak występuje, to dotyka głównie osób zapracowanych, niemających czasu na regularne posiłki, a także tych, które mają problemy z wchłanianiem. Są jednak i bardziej ortodoksyjne opinie, które mówią, że witaminę D, polifenole, witaminę C i aminokwasy może- my, a nawet powinniśmy przyjmować na co dzień. Jeśli uważasz, że warto wspomóc swoją skórę pigułkami, najlepiej skonsultuj to najpierw z dermatologiem i koniecznie przestudiuj etykietę suplementu, żeby sprawdzić, czy wszystkie składniki danego produktu są Ci rzeczywiście potrzebne. „Nutrikosmetyki, czyli suplemen- ty diety, stworzone, by poprawić stan naszej skóry, bardzo często zawierają w swoim składzie tzw. witaminy młodości (A, E, C) oraz witaminy z grupy B – wymienia dr hab. Joanna Cabaj, biotechnolog. – Witamina A odpowiada za zwalczanie wolnych rodników i zmniejszanie procesu rogowacenia naskórka. Witamina C wspomaga pracę melanocytów, przywracając skórze równomierny koloryt, a także wzmacnia ścianki naczynek krwionośnych. Witamina E ma pozytywny wpływ na stany zapalne, a poza tym korzystnie oddziałuje na naczynie włosowate. Witaminy z grupy B nie tylko wspomagają układ immunologiczny, ale i regulują wydzielanie sebum oraz przywracają równowagę odnowy naskórka”. Ponadto w produkcji suplementów diety bardzo często wykorzystuje się także inne substancje, które podobnie jak witamina A zwalczają wolne rodniki, a tym samym ograniczają proces starzenia się skóry. „Przede wszystkim jest to koenzym Q10” – precyzuje dr Nowicka. Do tej samej grupy należą również flawonoidy i karotenoidy. Co jeszcze możemy znaleźć w upiększających pastylkach? „Tłuszcze, przede wszystkim te nienasycone – mówi dr Nowicka. – Nawilżają, ujędrniają skórę, są budulcem komórek i niektórych hormonów”. Częstym składnikiem kapsułek witaminowych są jeszcze minerały, takie jak selen, cynk, magnez, wapń, krzem, miedź, żelazo i jod – umożliwiają one metabolizm komórkowy, budują struktury skóry, włosów, paznokci, są niezbędnym elementem enzymów. W skład nutrikosmetyków wchodzą również preparaty z krzemem, skrzypem, biotyną, kolagenem, wiesiołkiem, aminokwasami, antyoksydantami, drogocennymi olejami i oczywiście kwasem hialuronowym. Łatwo zauważyć, że skład kosmetyków i suplementów diety jest w dużej części zbieżny, może się więc wyda- wać, że jeden produkt w zupełności powinien wystarczyć w walce z niedoskonałościami skóry. Ale czy tabletki mogą zastąpić kremy i na odwrót?

REKLAMA

REKLAMA

Niepewny grunt

Zdaniem biotechnolog Joanny Cabaj – nie. „Niestety, nawet najlepsze kremy do twarzy działają wyłącznie na powierzchni skóry (naskórek) i mimo tego, że potrafią przenikać do jej najgłębszych warstw, nie są w stanie uzupełnić brakujących witamin w organizmie. Dlatego, kiedy chcemy znacząco wpłynąć na kondycję cery, powinnyśmy, obok odpowiednio dobranej pielęgnacji, wprowadzić pewne zmiany w naszej codziennej diecie lub zastosować suplementację” – radzi prof. Cabaj. Mogłoby się więc wydawać, że wszystkie składniki, które świetnie działają w kremach, powinnyśmy dostarczać sobie również w formie doustnej. Są tu jednak haczyki. Po pierwsze, część związków chemicznych, podanych w formie kapsułek, dotrze do skóry w bardzo niewielkim stopniu. Dlaczego? Z różnych powodów. „Preparaty z kwasem hialuronowym raczej nam nie zaszkodzą. Ale jesteśmy w stanie wchłonąć z nich zaledwie 5-10% kwasu hialuronowego, z czego większość trafia nie do skóry, tylko do stawów.  

Podobnie sytuacja wygląda z kolagenem: cząsteczki kolagenu są za duże, żeby wchłonąć się przez kosmki jelitowe. Równie dobrze możemy przyjmować aminokwasy niezbędne do budowy białek kolagenowych” – tłumaczy prof. Cabaj. Nadal najbardziej efektywnym sposobem dostarczenia skórze kwasu hialuronowego czy kolagenu jest więc igła. A dokładnie me- zoterapia. Do tego dochodzą niuanse w proporcjach różnych substancji. „Poszczególne witaminy i składniki mineralne ściśle ze sobą współpracują i zbyt duża ilość jednego może upośledzić wchłanianie innego – wyjaśnia prof. Cabaj. – Wapń należy przyjmować z magnezem, a witaminy B wszystkie razem”.

Problem małej wchłanialności poszczególnych substancji jest jednak drobnostką przy innej niebezpiecznej kwestii – przedawkowaniu. Niestety, powiedzenie „co za dużo, to niezdrowo” znakomicie sprawdza się w przypadku suplementów, zwłaszcza tych aplikowanych sobie na tak zwanego „czuja”.

„Przy podejrzeniu niedoboru witamin czy składników odżywczych najpierw polecamy odpowiednią diagnostykę (podstawowe badania krwi, ewentualnie oznaczenia poziomów poszczególnych składników), a dopiero potem dobór właściwego leku czy suplementu – tłumaczy dr Nowicka. – Niekontrolowane łykanie tabletek »na urodę« może skończyć się uszkodzeniem wątroby, odczynem toksycznym czy alergicznym”. I naprawdę nie chodzi tu o ilości, które robiłyby z Ciebie lekomankę. Po prostu w pewnych szczególnych sytuacjach stosunkowo łatwo jest przekroczyć zalecaną normę. „Dotyczy to zwłaszcza witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, E, D i K – wymienia biotechnolog. – Jeśli będziemy je łykać w dużych dawkach lub na czczo, mogą kumulować się w ustroju”.

Czym konkretnie może się to skończyć? Jak się pewnie domyślasz – niczym przyjemnym. „Nadmiar witaminy A zakłóca pracę wątroby, wywołuje choroby skóry. Zbyt duża ilość beta-karotenu powoduje senność. ostrożne przyjmowanie witaminy D, bo organizm pozbywa się jej nadmiaru tylko wtedy, gdy jest syntetyzowana w Zażywanie jej bez potrzeby lub w nieodpowiednich dawkach może zachwiać równowagę wapniowo-fosforanową i nasilić zmiany miażdżycowe – ostrzega prof. Cabaj. – Witaminy rozpuszczalne w wodzie, których nadmiar jest usuwany z moczem, też mogą mieć skutki uboczne. Witamina C potrafi wywołać dolegliwości żołądkowe i uszkodzić nerki, nie wpływając w istotny sposób na układ odpornościowy. Przekroczenie dziennej dawki kwasów tłuszczowych omega-3 (1 g) może z kolei wywołać nudności, krwawienie z nosa czy dziąseł”. Nie chcemy Cię straszyć – po prostu nalegamy, żebyś pamiętała o przeczytaniu ulotki preparatu, zanim zaczniesz go łykać. Dowiesz się z niej, jaką dawkę powinnaś przyjmować, z jakimi składnikami suplement może wchodzić w niepożądane reakcje i czy w czasie kuracji możesz korzystać z kąpieli słonecznych (witamina A wymaga na przykład stosowania wysokich filtrów UV).

REKLAMA

Wybierz najlepsze

W Polsce mamy dopuszczonych do sprzedaży ok. 30 tys. suplementów. To pozwala przypuszczać, że nie wszystkie tego typu produkty są równie dobre. Co więcej, w świetle obowiązującego prawa suplement diety nie jest produktem leczniczym. Jest to żywność, która w ustawie o bezpieczeństwie żywności i żywienia zdefiniowana jest jako środek spożywczy. Wprowadzenie na rynek suplementu diety wymaga ze strony przedsiębiorcy jedynie prawidłowego złożenia powiadomienia do organu nadzoru, którym jest Główny Inspektorat Sanitarny. Spełnienie tego warunku formalnego umożliwia sprzedaż zgłoszonego produktu.

Uznając, że suplementy diety nie stanowią zagrożenia dla zdrowia i życia, jeżeli są stosowane zgodnie z zaleceniem zamieszczonym na opakowaniu, organy inspekcji sanitarnej nie wykonywały w ogóle kompleksowych badań prób suplementów pod kątem zgodności faktycznego składu suplementu ze składem umieszczonym na opakowaniu. Jak więc uniknąć bubli? „Wybierajmy produkty sprawdzone, dopuszczone do stosowania w naszym kraju, rekomendowane przez godne zaufania instytucje (Instytut Żywności i Żywienia, Główny Inspektorat Sanitarny) – radzi dermatolog. – Lepsze efekty da stosowanie produktów zawierających konkretne składniki niż tzw. wielowitaminowych czy wieloskładnikowych o działaniu »na wszystko«”.

Na co jeszcze zwrócić uwagę podczas wybierania suplementu? Podobnie jak podczas kupowania kremu czy czegokolwiek do jedzenia – sprawdź etykietę. Składniki na etykiecie są wymieniane w kolejności od tego, którego w preparacie jest najwięcej. Upewnij się więc, że aktywne związki, których szukasz, pojawią się wysoko. Większość suplementów zawiera produkty wypełniające, które mają niewielki lub żaden wpływ na organizm, a dodawane są tylko po to, żeby produkt był tańszy i łatwiejszy w produkcji. Przykładami wypełniaczy są celuloza mikrokrystaliczna, maltodekstryna czy skrobia modyfikowana. Z reguły im niżej znajdują się na liście składników, tym skuteczniejszy i lepiej przyswajalny jest suplement. Stearynian magnezu (nie jest źródłem dobrego dla Ciebie magnezu) jest powszechnym wypełniaczem, który dodaje się do tabletek, bo dzięki niemu są gładsze i nie lepią się w opakowaniu lub podczas produkcji.

Niestety, tak jak płynnie suplement z jego zawartością przechodzi przez linię produkcyjną, tak samo szybko przeleci przez Twój organizm, nie dając składnikom aktywnym szansy na wchłonięcie się – zwłaszcza jeśli znajdziesz go wysoko na liście składników. Mąka ryżowa jest alternatywnym środkiem nadającym gładkość, który nie ma tych wad. Jak widzisz, wrzucenie do koszyka pierwszej lepszej fiolki z napisem „Pastylki na piękną skórę” nie jest najlepszym pomysłem. Zanim więc połkniesz pastylkę na urodę, sprawdź u lekarza, czy na pewno jej potrzebujesz.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij