Substancje fototoksyczne – sprawdź, które składniki kosmetyków źle reagują ze słońcem

Polki kochają słoneczne dni, jednak ta miłość potrafi ranić. Zwłaszcza gdy do gry wchodzi ten trzeci: czynnik fotouczulający.

fototoksyczność fot. Shutterstock.com

Rumień, krosty, przebarwienia – wszystko to mogą być skutki uwrażliwienia skóry na słońce. Do reakcji może dojść, gdy na skórę zadziała jednocześnie promieniowanie UV (szczególnie przenikające przez szyby UVA) oraz substancja fototoksyczna. Co kryje się pod tą groźną nazwą? Zdziwisz się, jakie produkty tworzą toksyczne związki ze słońcem.

REKLAMA

Posmarowałaś się kremem z filtrem, jak zwykle, spędziłaś na słońcu tyle czasu, co zwykle, a wieczorem obsypały Cię wściekle swędzące krostki – zupełnie nie jak zwykle? Być może do Twoich rutynowych działań włączyłaś z pozoru niewinny składnik, który w połączeniu z promieniowaniem ultrafioletowym wywołał reakcję alergiczną skóry. Mowa o czynniku fotouczulającym lub fototoksycznym – brzmi podobnie, ale wystarczy krótki wykład z biochemii, by poznać różnicę.

„Odczyny fotoalergiczne mają podłoże immunologiczne i powstają pod wpływem substancji uczulającej i promieniowania UV” – mówi Magda Suchan, kosmetolog medyczny. W wyniku ekspozycji na te dwa czynniki powstaje alergen, który wywołuje w organizmie reakcje alergiczną, której objawami są wykwity grudkowe oraz świąd. Objawy nie są tak bezpośrednio związane z ilością fotoalergenu i dawką światła, jak w odczynach fototoksycznych, i dotykają tylko niektóre osoby poddane ich działaniu. Grudki z towarzyszącym świądem pojawiają się po upływie 24-48 godzin od ekspozycji na promienie ultrafioletowe, głównie na odsłoniętych częściach ciała. Sprawia to, że często trudno wykryć sprawcę alergii. Fototoksyczność w odróżnieniu od fotoalergii jest bardziej powszechna i może wystąpić u wszystkich ludzi, którzy są jednocześnie poddani czynnikom fototoksycznym i promieniowaniu UV. W wyniku połączenia tych dwóch czynników dochodzi do uwalniania dużej ilości wolnych rodników, które uszkadzają komórki skóry. Powoduje to wykwity przypominające oparzenia słoneczne (widoczny rumień, obrzęk, pęcherze), które występują najczęściej bezpośrednio po lub niedługim czasie od ekspozycji na światło (do kilku godzin). W niektórych przypadkach mogą przekształcić się w trwałe przebarwienia.

Czarna lista

„W przypadku reakcji fotoalergicznych nie istnieje jedna lista substancji, które mogą je wywołać, ale są składniki o dużym ryzyku, które trzeba wziąć pod uwagę” – mówi kosmetolog. Przyczyną jest oczywiście fakt, że alergie mogą powodować różne składniki, zupełnie inne dla każdego organizmu.  U części osób pewne substancje będą wywoływać niepożądane odczyny, a dla pozostałych będą neutralne. Składnikami o dużym ryzyku wystąpienia reakcji fotoalergicznej są przede wszystkim leki, w tym głównie leki przeciwgrzybicze, leki przeciwzapalne, antybiotyki, leki psychotropowe i przeciwpadaczkowe. Również hormonalne środki antykoncepcyjne mogą uwrażliwiać skórę na promieniowanie słoneczne. Pozostałe substancje podwyższonego ryzyka to środki zapachowe, substancje zawarte w ziołach, konserwanty. Jeżeli używasz kosmetyków z tymi substancjami w składzie, a planujesz wyjście na słońce, obserwuj swój organizm po powrocie do domu. Dzięki temu łatwo wychwycisz ewentualnego winowajcę.

W przypadku substancji fototoksycznych (czyli tych, które w połączeniu ze słońcem zrobią krzyw- dę zdecydowanej większości stosujących je osób), lista jest już całkiem konkretna. I długa: psoralen, czyli naturalny związek występujący w wielu roślinach (np. korzeniu pietruszki), dziurawiec, dziegcie, niektóre barwniki, olejki eteryczne, część filtrów chemicznych (PABA i jego estry), niektóre leki.

Dane wrażliwe

Istnieje wiele kosmetyków, które w obiegowej opinii mocno uwrażliwiają skórę na słońce. Jednak, po pierwsze, opinie te nie zawsze pokrywają się z faktycznym stanem rzeczy, po drugie zaś, eksperci potrafią doradzić nowinki z powodzeniem zastępujące ryzykowne substancje. Wiele źródeł podaje informacje, jakoby retinol i jego pochodne były substancjami fototoksycznymi. Jest to bardzo często powielana opinia, ale tylko częściowo prawdziwa. Obawa przed stosowaniem retinolu w czasie mocniejszego nasłonecznienia jest słuszna, nie wynika jednakże z jego rzekomej fototoksyczności. „Są substancje, jak retinol, które głęboko penetrują skórę i silnie ją drażnią, co jest zamierzonym efektem w przypadku jej odmładzania, ale w połączeniu ze słońcem mogą doprowadzić do powstania przebarwień” – mówi dr Łukasz Preibisz, dermatolog. Ten składnik lepiej odłożyć na jesień. Znakomite działanie odmładzające, bez efektu uwrażliwienia na słońce, ma zaś roślinny odpowiednik retinolu – bakuchiol. Podobnie jak retinol, witamina C bardzo często jest posądzana o powodowanie reakcji fototoksycznej. To bzdura. Nie tylko witamina C może być stosowana w okresie mocniejszego nasłonecznienia, ale nawet powinna być wtedy stosowana ze względu na swoje właściwości antyoksydacyjne. Ten składnik nie powoduje reakcji fototoksycznych i nie należy się go obawiać ani w kosmetykach, ani w suplementach. Może uwrażliwiać skórę na słońce, jednak wystarczy zastosować krem z mineralnym filtrem przeciwsłonecznym, by zabezpieczyć ją przed mocnym promieniowaniem.

Kolejną grupą składników, podejrzewaną o działanie fototoksyczne, są kwasy AHA i BHA. W przypadku tej grupy składników sytuacja nie jest tak oczywista. Podobnie jak w przypadku retinolu, kwasy AHA i BHA mają m.in działanie złuszczające, które powoduje uwrażliwienie na promieniowanie słoneczne, zwłaszcza jeżeli są to kwasy o dużym stężeniu i silnym działaniu (jak glikolowy). Są jednak wyjątki od tej reguły – delikatne kwasy, takie jak np. migdałowy, azelainowy czy ferulowy. Delikatnie złuszczające, mogą być stosowane również latem, przy odpowiedniej ochronie przeciwsłonecznej w ciągu dnia.

REKLAMA

REKLAMA

Lepsze zabiegi

„W gabinecie kosmetologicznym część zabiegów traktowana jest sezonowo i słusznie, bo wymaga to od naszej skóry odpowiedniego czasu i regeneracji – wyjaśnia Magda Suchan. – Podczas sezonu letniego na pewno nie powinnyśmy wykonywać średnio głębokich i głębokich peelingów chemicznych, których głębokość przenikania może uszkadzać skórę właściwą do warstwy brodawkowej i siateczkowej”. Od tej reguły są jednak wyjątki. „Wyjątkami tymi są peelingi przeznaczone do bardzo powierzchownego złuszczania naskórka. Te mogą być używane latem. Przykładem takiego peelingu jest PQAge, ale też istnieją inne peelingi, o małych stężeniach substancji złuszczających i niewielkiej penetracji w skórę. Należy zwrócić uwagę, że peelingi powinny być stosowane, ale tylko przez bardzo doświadczonego kosmetologa lub lekarza” – mówi dr Łukasz Preibisz. Zabiegów laserowych w przypadku redukcji rumienia, przebarwień (wymagające serii zabiegowej) lub mocnego resurfaceingu skóry również nie należy rozpoczynać latem: lepiej zaplanować je na czas od jesieni do wczesnej wiosny. Ale! „Tu znów mamy technologiczne nowinki. Możemy wykorzystać laser Nd: YAG o działaniu frakcyjnym nieablacyjnym. Podczas zabiegu wiązka lasera nie uszkadza warstwy rogowej naskórka i skóry właściwej – mechanizm działania opiera się na podgrzaniu wewnętrznej warstwy skóry. Przez taką stymulację dochodzi do powstawania nowych włókien kolagenowych: skóra staje się bardziej napięta, a zmarszczki mniej widoczne” – opowiada kosmetolog.

Rozwiązań jest sporo i choć poważniejsze zabiegi dermatologiczne radzimy przełożyć na jesień, specjalista z pewnością będzie potrafił doradzić Ci bezpieczne latem alternatywy. Nie warto narażać skóry.

Na co uważać

To niejedyne, ale często spotykane substancje fototoksyczne. W duecie ze słońcem mogą szkodzić.

WARZYWA: seler, pietruszka zwyczajna, marchew zwyczajna, koper, cytryna zwyczajna, pomarańcza bergamota.

ZIOŁA: arcydzięgiel, arnika górska, nagietek, mniszek lekarski, rumianek, dziurawiec (zwłaszcza nalewka na jego bazie).

LEKI: antybiotyki, tabletki antykoncepcyjne, ibuprofen, leki antydepresyjne, leki antyarytmiczne, leki przeciwgrzybicze.

OLEJKI ETERYCZNE: bergamotowy, cytrynowy, cedrowy, sandałowy.

Zobacz również:
Sięgnięcie małpy okaże się wyzwaniem dla całego Twojego ciała, a zwłaszcza dla poczucia równowagi. To ćwiczenie, które świetnie nadaje się na rozgrzewkę przed przysiadami z naprawdę ciężką sztangą albo sprintem, ale też jest doskonałe samo w sobie – bo pozytywnie wpływa na koordynację ruchową, propriocepcję oraz zakresy ruchu w całym niemal ciele.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA