[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Peptydy w kosmetykach - jak działają i gdzie ich szukać

O peptydach głośno zrobiło się już w latach 90. Dzisiaj, po ćwierćwieczu zaawansowanych badań, temat peptydów powrócił, a one same nazywane są technologią przyszłości.

peptydy

Z peptydami szczególnie zaprzyjaźniły się Azjatki, bo wolą zapobiegać szybkiemu starzeniu się skóry, niż odmładzać się w inwazyjny sposób. I choć peptydy nie mają mocy botoksu czy lasera, to stosowane regularnie są na tyle skuteczne, że zasługują na kilka dodatkowych lekcji z chemii, by zrozumieć mechanizm ich działania.

Czym są peptydy?

Peptydy to organiczne związki chemiczne, będące połączeniem dwóch lub więcej aminokwasów wiązaniem peptydowym. Ale, ale… Przecież mniej więcej tak samo zdefiniowalibyśmy białka. Zasadnicza różnica polega tu jednak na ilości aminokwasów: w peptydzie jest ich poniżej stu, co sprawia, że są cząsteczką o wiele mniejszą. A jakie ten rozmiar ma znaczenie dla kosmetologii? Podstawowe. Miniaturowy peptyd prędzej przedrze się przez barierę, która dla wyrośniętego białka jest właściwie nie do pokonania: przez skórę. A po pokonaniu jej zrobi porządek ze wszystkim tym, co wpływa na jej kondycję. Zła wiadomość jest taka, że również te drobinki wymagają pomocy ze strony naukowców. I właśnie od tego, jakie czynią postępy, zależy, czy o peptydach mówi się z entuzjazmem, czy z dystansem. Czy może po prostu z nadzieją, którą rozbudziły najnowsze doświadczenia.

ZOBACZ TEŻ: Relaks zamiast kosmetyku: jak to działa?

Tego, co naukowcy robią z peptydami, nie da się jednak zrozumieć, jeśli nie pozna się pozostałych ich właściwości. A najważniejszą jest to, że są częścią składową białka, które stanowi budulec wszystkich organizmów żywych. Siłą rzeczy więc peptydy spotykamy wszędzie i w rozmaitej formie: zarówno w tym, co jemy, jak i w tym, co mogłoby nas zabić, np. w jadzie żmii czy toksynach zawartych w muchomorach. Przy czym dla biotechnologów spotkanie – oczywiście nie bezpośrednie – z każdą trucizną jest całkiem pożyteczne, gdyż pozwala im zbadać, jak konkretnie działają zawarte w niej peptydy i co właściwe sprawia, że powodują na przykład paraliż mięśni. Jedno wiadomo na pewno: funkcja, jaką pełnią, zależy od sposobu połączenia ich części składowych. A biorąc pod uwagę, że łączyć się ze sobą może od dwóch do stu aminokwasów, sekwencji, które mogą tworzyć, jest nieskończenie wiele. Da się je wyodrębnić, ale to niełatwy proces. Skoro za wyodrębnienie sekwencji insuliny (tak, formalnie jest również peptydem – jej cząsteczka składa się z 51 aminokwasów) Frederic Sagner zgarnął w 1958 roku Nagrodę Nobla, bez dwóch zdań musiał się natrudzić.

ZOBACZ TEŻ: 8 najskuteczniejszych składników aktywnych w kosmetykach

 

REKLAMA

REKLAMA

Peptydy - co potrafią?

Dobroczynne w skutkach funkcje peptydów da się wyliczyć bez trudu, przy czym z funkcjami tymi wiąże się ich podział. Naturalnie nie namawiam do uczenia się go na pamięć, a tylko do przyjrzenia się, jak zdolne są te małe cząsteczki. Grupa pierwsza – peptydy sygnałowe – wpływają na produkcję włókien podporowych skóry, czyli m.in. wytwarzanie kolagenu i elastyny, a także gojenie się ran. Z kolei peptydy transportujące mają zdolność wnikania w głębsze warstwy skóry i przenoszenia tam innych pożytecznych składników. Wreszcie grupa trzecia, neuropeptydy, które oddziałują na mięśnie, powodując ich rozluźnienie i ograniczenie tworzenia się zmarszczek mimicznych. „Działają one kierunkowo, stymulując określony proces w skórze” – wyjaśnia dr hab. Joanna Cabaj, chemik i biotechnolog z Politechniki Wrocławskiej.

Peptydy - o co tyle hałasu?

Nietrudno się domyślić, że kosmetologię interesują zwłaszcza neuropeptydy, jako te, które odpowiadają na najpilniejsze kobiece potrzeby i zdają się gwarantować błyskawiczny efekt. Ale bez żartów: w zasadzie wszystko, co potrafią peptydy, bardzo by nam się przydało, lecz prace nad okiełznaniem cudownych cząsteczek i stuprocentowym wykorzystaniem ich możliwości dopiero trwają. Chodzi przy tym nie o całkowite podporządkowanie sobie peptydów naturalnych, lecz o wytworzenie w laboratorium ich sobowtórów. „Stosownie dobrana sekwencja aminokwasów w peptydach pozwala na wierne naśladowanie mechanizmu działania i skutków wywieranych przez ich naturalne odpowiedniki. Tak ukierunkowane działanie to zdecydowanie technologia przyszłości” – mówi dr Cabaj. Stąd właśnie bierze się nazwa widoczna często na opakowaniach – peptydy biomimetyczne, czyli dosłownie imitujące naturę.

ZOBACZ TEŻ: Polki opracowały suplement specjalnie dla kobiet

Czyli wiedząc, jak zbudowany jest naturalny łańcuch peptydu o danych właściwościach, w laboratorium można go odtworzyć. A tak skonstruowana cząsteczka idealnie wpasowuje się w organizm. Na tej właśnie zasadzie oparty został pierwszy sztuczny peptyd – Matrixyl. Powstał w latach 90. i do dziś ma się dobrze, bo potrafi wpasować się w łańcuchy kolagenu. Gdy już się wciśnie, pobudza wytwarzanie i tego cennego białka, i elastyny czy dobrze nam znanego kwasu hialuronowego. Krótko mówiąc: spłyca zmarszczki. Jako że nie uczula, co potwierdziły badania na dużej grupie kobiet, stosowany jest do dzisiaj. Stary, dobry Matrixyl doczekał się późnego wnuka nazwanego Matrixyl 3000 – tak bezpiecznego i przyjaznego, że można go kupić także jako składnik do samodzielnego wykonania kosmetyku.

Ale teraźniejszość wiąże się przede wszystkim z ułatwieniem peptydom podróży w głąb skóry, co jest możliwie, bo da się do łańcuchów przyłączać także cząstki niebiałkowe, co wpływa na zmianę ich umiejętności (dlatego nazywa się je peptydami inteligentnymi). Pierwszy sposób na skuteczniejsze wślizgiwanie się pod skórę, a konkretnie twardą warstwę rogową, wiąże się z dołączaniem do peptydów cząstek kwasu tłuszczowego. Działają one jak smar albo wazelina, jak kto woli. Drugi sposób na przebijanie się przez nasz naturalny pancerz polega na zamykaniu peptydów miedzi w polimerowej powłoczce, która potrafi przyłączyć się do kolagenu. Kiedy tak wyposażona cząsteczka znajdzie się w komórce, przetransponowana tam niczym maleńkim dronem, ochronna powłoka pęka i zawartość przenika do środka. Działa przeciwzmarszczkowo i przeciwzapalnie, a także wpływa na zwężanie się porów. Choć kosmetyki z peptydami miedziowymi mają specyficzną, niebieską barwę, to bez obaw – nie będziemy po nich wyglądać jak bohaterowie „Avatara”.

SPRAWDŹ: Ile kosmetyku powinnaś użyć? [porady]

REKLAMA

Peptydy - gdzie ich szukać?

Jak się okazuje, znaleźć je można nie tylko na półkach z kosmetykami koreańskimi, choć na nie warto zajrzeć w pierwszej kolejności. Peptydy trafiły na wiele innych półek, gdzie umieszczono kremy, sera, eliksiry, maseczki, balsamy przeznaczone do skóry, jak również poprawy stanu włosów, paznokci czy rzęs. Ale także do gabinetów medycyny estetycznej, gdzie podaje się je w formie mezoterapii igłowej. W wielu specyfikach peptydy grają rolę główną, co widać już w nazwie, lecz w równie wielu podrzędną, choćby i miały pochodzenie naturalne – na przykład uzyskane zostały z owsa, soi, kukurydzy czy ryżu, albo z mleka, ryb, mięsa itd. Tu jednak muszę powiedzieć coś, co w czasach kosmetycznego powrotu do natury zabrzmi nieco szokująco: naturalne w tym wypadku wcale nie oznacza lepsze. Dlaczego? Wyjaśnia to dr Danuta Nowicka, specjalista dermatolog: „Ze względu na ich dużą biologiczną zgodność z elementami budowy ludzkich komórek, układów enzymatycznych itp., ich zastosowanie, zwłaszcza wstrzykiwanie, musi być bardzo rozsądne. Mają ogromny potencjał alergogenny, zatem mogą wywoływać silne reakcje u osób uczulonych. Nie polecamy takich preparatów osobom z czynnymi nowotworami, a także z chorobami autoimmunologicznymi”.

Właśnie z tego powodu w przemyśle farmaceutyczno-kosmetycznym stosuje się przede wszystkim zaprezentowane tu peptydy, które pozyskiwane są syntetycznie. Te zaś może stosować praktycznie każdy, zwłaszcza że trafiają już nie tylko do bardzo drogich kosmetyków. Jak już wspomniałam, peptydy, które powstają w laboratorium, naśladują właściwości, jakimi cechują się peptydy występujące w naturze, a naśladownictwo to opiera się na odkryciu i odtworzeniu sekwencji składników. W tym miejscu jeszcze dodam, że jeśli już ktoś odkryje, to pilnie strzeże swojej tajemnicy (chyba że woli dostać Nobla). Receptur się nie zdradza, lecz sprzedaje gotowe już preparaty. Właśnie takich preparatów, wymienionych na dole tej strony, trzeba szukać albo w nazwach, albo w składach kosmetyków.

Czego oczekiwać po peptydach?

Choć peptydy w formie zewnętrznej stosować może w zasadzie każdy, to jednak zaleca się je przede wszystkich do pielęgnacji skóry dojrzałej. Z drugiej strony, peptydy są pomocne w walce z podrażnieniami, a te nie mają przecież wieku. Należy pamiętać, że kosmetyki zawierające peptydy działają powoli, widoczne efekty przynosząc dopiero po kilku tygodniach stosowania. Trzeba też używać ich regularnie, bo po odstawieniu peptydów zmarszczki i niedoskonałości znów podejmują atak. Dr Danuta Nowicka zaznacza: „Moim zdaniem peptydy nie zastąpią w swoim działaniu siły wstrzykiwanej toksyny botulinowej, ale mogą przedłużyć efekty zabiegów, w których się ją stosuje. Mogą być też alternatywą dla osób, które nie chcą korzystać z inwazyjnych metod odmładzania”. Choć jeszcze nie wiemy, jakie będą dalekosiężne skutki ich stosowania, badania nad peptydami, jakie wykonywane są w laboratoriach, całkiem nieźle wróżą im na przyszłość.

ZOBACZ: Skóra pełna blasku - najlepsze patenty od dermatolożek

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij