Najładniejsze perfumy damskie według mężczyzn – Top 10

Zostały stworzone po to, by uwodzić. Te kompozycje wpływają na męską podświadomość – są wabiące, obiecują rozkosz, wywołują pożądanie. Choć niektóre z nich powstały wiele lat temu, nadal doskonale się sprzedają, pobudzając wyobraźnię, marzenia i zmysły.

Perfumy fot. Shutterstock.com

Spis treści: 

REKLAMA
  1. „Chanel No. 5”, Chanel, 1922 
  2. „Opium” Yves Saint Laurent, 1978
  3. „Obsession” Calvin Klein, 1985
  4. „Angel” Thierry Mugler, 1992
  5. „J’Adore” Christian Dior, 1999
  6. „Coco Mademoiselle” Chanel, 2001
  7. „Flowerbomb” Victor & Rolf, 2004
  8. „Black Orchid” Tom Ford, 2006
  9. „La Vie Est Belle” Lancôme, 2012
  10. „Libre” Yves Saint Laurent 2019

Dlaczego mężczyźni lubią, gdy kobiety noszą słodkie zapachy?  Seksuolog dr Stephen Snyder twierdzi, że słodkie aromaty pobudzają nasze kubki smakowe i odczuwamy głód, a głód jest bardzo zmysłowym pragnieniem. Stąd mężczyźni tak mocno reagują na nuty wanilii i karmelu. W sypialni istotny jest również relaks, a słodycz wyzwala w nas poczucie bezpieczeństwa. Taki stan może wywołać również zapach piżma. „Dziś piżmo nie jest uznawane za afrodyzjak, choć tak sądzono jeszcze w latach 70. Jednak jest bardzo istotną składową zapachu. Piżmo wywołuje stan błogostanu, szybciej dajemy się uwieść i zaprosić do miłosnej gry” – wyznaje specjalista. Poznaj słynne zapachy, które stworzono po to, by pobudzały zmysły.

ZOBACZ: Słodkie perfumy damskie - 11 nowych zapachów na wiosnę

PerfumyProducent

1. „Chanel No. 5”, Chanel, 1922 

Fascynacja tym zapachem narodziła się w momencie pojawienia się go na rynku i trwa niezmiennie od 100 lat. Senselierzy zgodnie podkreślają, że jest to jedna z najtrudniejszych kompozycji do rozłożenia na części składowe. Choć zawiera w sobie powszechnie znane komponenty, to ich proporcje tworzą całość abstrakcyjną, którą niełatwo zdefiniować i przypisać określonemu typowi kobiety, czy nawet określonej epoce. 

Chanel „No. 5” stały się nie tylko najbardziej kultowymi perfumami na świecie, stały się ikoną kultury. Przy promocji tego flakonu pracowali najwięksi: Helmut Newton, Luc Besson czy Ridley Skot. Reklamowała go i Catherine Deneuve, i Brad Pitt. Marlin Monroe ciągle jest jego twarzą nawet po śmierci. 

Ich nazwa wzięła się podobno stąd, że Ernest Breaux, twórca zapachu, przedstawił Gabrielle Chanel pięć próbek, a ta bez wahania wybrała ostatnią. Madame Chanel była wielką zwolenniczką numerologii, liczbę 5 uważała za swoją szczęśliwą, podobnie jak 19 (urodziła się 19 sierpnia), stąd jej osobiste perfumy, które ukazały się na rynku w 1971, zaraz po jej śmierci, noszą nazwę „No. 19”. 

Ten zapach można określić jako vintage, dzisiaj takich perfum już się nie robi.  Jest słodki, pudrowy, trochę duszący. Pachnie tu róża, konwalia i jaśmin, paczula, wanilia i ylang-ylang. Ma w sobie nostalgię i wytworność starych filmów. Tak musiała pachnieć Ingrid Bergman z „Casablanki”. Na punkcie takiego zapachu musiał szaleć Humphrey Bogart.

To ulubiony zapach Marion Cotillard i Małgorzaty Rozenek.

PerfumyProducent

2. „Opium” Yves Saint Laurent, 1978

Premiera tego zapachu odbyła się w Nowym Jorku na czteromasztowcu, który na jedną noc zamienił się w palarnię opium. Biorąc pod uwagę fakt, że na pokładzie bawiło się 800 gości, czyli dwa razy więcej niż przewidywały parametry techniczne łodzi, cudem można nazwać brak ofiar tej kontrowersyjnej premiery. Atmosfera skandalu ciągnęła się za zapachem przez lata, m. in. przez prowokacyjne kampanie reklamowe. Najpierw twarzą perfum była Jerry Hall, która leżała na bizantyjskim łożu z nieobecnym odurzonym wzrokiem, dwadzieścia lat później Sophie Dahl ubrana jedynie w naszyjnik i kolczyki klęcząca w odważnej pozie. Advertising Standards Agency uznała tę reklamę za najbardziej oburzającą w ostatnich 50 latach. Brytyjczycy złożyli do agencji 950 skarg na tę reklamę, marka Yves Saint Laurent dodatkowo otrzymała ich ponad 700. 

Te perfumy obiecywały zmysłowość, egoistyczną przyjemność, chwile tylko dla siebie, w których można zapomnieć o całym świecie. Dominują w nim nuty róży, paczuli i wanilii, przełamane tonami cytrusów. 

Współczesne wersja zapachu „Black Opium”, która ukazała się w 2014 roku  nie jest już tak kontrowersyjna, ale ten, podobnie jak poprzednik, szybko stał się bestsellerem. To miała być odpowiedź na wielki sukces „La Vie Est Belle” Lancôme. Odnajdziemy w nim również nuty wanilii i białych kwiatów, ale też energetyczną nutę kawy i pieprzu. 

Dawne „Opium” to ulubiony zapach Cher. „Black Opium” nosi m.in. nowa twarz perfum Zoë Kravitz. 

PerfumyProducent

3. „Obsession” Calvin Klein, 1985

Kiedy Calvin Klein tworzył ten zapach, był już okrzyknięty przez magazyn „Time” „niekwestionowanym liderem w tworzeniu erotycznych reklam”. A wszystko przez kampanię jeansów sygnowanych jego nazwiskiem, w której nastoletnia Brooke Shields wypowiedziała słynne zdanie: „Chcesz wiedzieć, co jest między mną a moimi calvinami? Nic” – sugerując, że pod ulubionymi jeansami nie nosi bielizny. Kilka stacji telewizyjnych zakazało emisji tej reklamy, ale mały skandal początkującej aktorce nie zaszkodził. „Obsession” miał być zapachem działającym jak ostra gra wstępna, miał być czystym pożądaniem. Reklamę kręcił sam Richard Avedon, a przedstawiała ona trzech nagich mężczyzn i nagą kobietę, która daje im palec do ssania. Przekaz był następujący: ten zapach obudzi w was głęboko skrywane prymitywne instynkty, o których sami nie mieliście pojęcia.

Jego twórca Jean Guichard stworzył słodką, orientalną kompozycję z nutą wanilii i bursztynu. Jak sam podkreślał, miały to być perfumy wracające do estetyki lat dwudziestych i przypominać aromat prawdziwego uwodzenia. 

To ulubiony zapach Kate Moss, która stała się jego twarzą. 

PerfumyProducent

4. „Angel” Thierry Mugler, 1992

To były lata 90. – czasy, gdy w tygodniu zasuwało się po godzinach, a w weekendy piło i bawiło do upadłego. To były czasy supermodelek – Cindy Crawford, Lindy Evangelisty, Claudii Schiffer, Christine Turlington, Naomi Campbell – właśnie wtedy został wylansowany nowy ideał piękna: szczupłej, wysportowanej, silnej, ale ociekającej seksem dziewczyny. Wtedy również pojawił się Photoshop i na okładkach czasopism zaczęły królować idealne, nieosiągalne gwiazdy kina, sceny i wybiegów. Jednym słowem: anioły. I właśnie taki nierzeczywisty i nieziemski miał być zapach Thierrego Muglera. Slogan reklamowy głosił: „Strzeżcie się Aniołów. Tych dobrych i tych złych.” Twarzą „Angel” nie mógł zostać nikt inny, tylko żona Micka Jaggera – Jerry Hall. Dwie dekady później tytuł ambasadorki zapachu przejęła po niej ich córka – Georgia May Jagger.  

W „Angel” po raz pierwszy zastosowano połączenie dwóch słodkich nut: waty cukrowej i paczuli, co wówczas było zabiegiem nowatorskim. W kompozycji wyczuwamy również nuty wanilii, czekolady i bergamotki. Trudno nazwać ten zapach eleganckim, ale z pewnością przyciąga uwagę. Jego trwałość jest niewiarygodna, na ubraniach potrafi utrzymać się przez kilka tygodni. 

To ulubiony zapach Kate Perry, Kate Hudson, Nelly Furtado, Evy Mendez.

SPRAWDŹ: Kwasy na twarz - które wybrać?

REKLAMA

REKLAMA

PerfumyProducent

5. „J’Adore” Christian Dior, 1999

Kompozycja wymyślona na początek nowego tysiąclecia, na czas najbardziej wystawnej zabawy sylwestrowej w dziejach. Flakon przypominający grecką amforę z wysokim korkiem owiniętym złotymi obręczami; takimi, jakie noszą masajskie kobiety. Takimi, w jakich pojawia się w spocie reklamowym boska Charlize Theron – ubrana  w złotą suknię, przechodzi przez złote podwójne drzwi, kroczy przez wodę, po której pływa złoty pył.  

Otwarcie tego zapachu składa się z białych kwiatów – jest bardzo delikatne i kobiece. Potem wyczuwamy owoce, takie jak melon, brzoskwinia, gruszka. Jednak nie ma wątpliwości, że dominującą nutą jest słodki, uwodzący jaśmin. Perfumy od lat są bestsellerem, a ich kampania reklamowa jest zaliczana do jednej z najbardziej udanych w historii. 

To ulubiony zapach Charlize Theron, deklaruje, że nosi go od lat.

PerfumyProducent

6. „Coco Mademoiselle” Chanel, 2001

Dwa lata po „J’Adore” pojawia się „ Coco Mademoiselle”, nazywana zapachem „niezależnej damy nie do zdobycia”. Jest to nowa wersja słynnego zapachu Chanel z 1984 „Coco Eau de Parfum” – kompozycji, której sukces zapoczątkował nową linię zapachów owocowo-paczulowych. „Mademoiselle” wpisuje się również w portfolio, które marka starała się spersonifikować takimi określeniami jak: „błyskotliwy”, „pewny siebie”, „interesujący”. Kobieta, która nosi taki zapach ma do zaproponowania coś więcej niż atrakcyjny wygląd i romantyczną naturę. Może i niełatwo ją uwieść, ale z pewnością warto się pomęczyć. 

„Mademoiselle” to piękna kompozycja cytrusów i białych kwiatów. Dopiero po dłuższej chwili pojawiają się nutu paczuli, wetiwerii i zapach nabiera niezwykłej zmysłowości. To kompozycja uniwersalna, nadaje się zarówno na dzień, jak i na wielkie wyjście. 

To ulubiony zapach Natalie Portman, Keiry Knightley, Jessici Alby.

PerfumyProducent

7. „Flowerbomb” Victor & Rolf, 2004

Victor & Rolf to holenderski duet, który od ponad 20 lat zajmuje się projektowaniem mody. Wyróżniają się zamiłowaniem do awangardy, ich pokazy przypominają wielkie widowiska, a kreacje zdobią muzea sztuki na całym świecie. W 2004 zadebiutowali na rynku perfum i od razu odnieśli sukces.  „Flowerbomb” ma rzeczywiście wybuchowy charakter: bukiet kwiatów złożony z orchidei, róży, frezji, jaśminu, kwiaty afrykańskiej pomarańczy rozkwita na nadgarstku tak intensywnie, jakby skóra była metalowym grzejnikiem. Za kwiatami ciągnie się ogon z wanilii, paczuli i piżma. 

To perfumy dla kobiet które lubią uwodzić i nie boją się swojej kobiecości. Są słodkie, intensywne, obiecujące rozkosz. 

To ulubiony zapach Ariany Grande, Taylor Swift, Cheryl Cole.

PerfumyProducent

8. „Black Orchid” Tom Ford, 2006

Po raz pierwszy od sukcesu „Opium” została stworzona kompozycja, która powszechnie jest porównywana do narkotyków. Ten zapach szokuje. To nie są perfumy dla panienek z dobrego domu. Są bezczelne – spryskując się nimi oświadczasz światu, że nie masz sobie równych. Trzeba mieć odwagę, by je nosić, ale gdy się zrobi ten krok, spada się w otchłań. 

To pierwsze perfumy stworzone przez Toma Forda, które zostały sygnowane jego nazwiskiem (wcześniej projektant pracował dla Estée Lauder). Od początku chciał stworzyć zapach luksusowy, dlatego na główną nutę zapachową wybrał czarną orchideę. Jednak najpierw zapach kusi cytrusami połączonymi ze słodyczą paczuli, potem niepokoi nutami mokrego mchu, ziemi, trufli, osacza czekoladą by na koniec zniewolić zapachem orchidei. W tym zapachu pomieszane są pierwiastki męskie i żeńskie. Jest w nim dużo seksu, jakiegoś pierwotnego instynktu. Uzależnia zarówno kobiety, jak i mężczyzn.  

To ulubiony zapach Gwyneth Paltrow, Marie-Kate Olsen, Michaela Jacksona, Eddie Redmayne.

PerfumyProducent

9. „La Vie Est Belle” Lancôme, 2012

To krzyżówka „Angel” Thierrego Muglera i drinku Mimosa, czyli koktajlu szampana ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy. Ten zapach stał się bestsellerem i to całkiem zasłużenie. Przepięknie zbudowaną kompozycję nazwano „życie jest piękne” i opatrzono jednym z najbardziej zniewalających uśmiechów na świecie.  Julia Roberts, reklamująca „La Vie Est Belle”, w chwili premiery zapachu miała 45 lat. Jej dojrzałość i dystans połączone z nieprzemijającą urodą i siłą charakteru najlepiej oddawały jego charakter. 

To kompozycja pudrowa, ale nie dusząca, pralinowa, ale nie mdła. Nie pozwala na to charakterny irys przemieszany z wanilią, a na drugim planie jaśmin i kwiat afrykańskiej pomarańczy. Poprawia nastrój nawet w pochmurny dzień. Sięgają po nią nawet kobiety, które nigdy nie lubiły słodkich zapachów. 

To ulubiony zapach Julii Roberts i Julii Wieniawy.

PerfumyProducent

10. „Libre” Yves Saint Laurent, 2019

Choć to zapach stosunkowo nowy, to już zdołał dołączyć do grona wielkich klasyków. Został pięknie zbudowany z kontrastujących z sobą nut świeżego kwiatu pomarańczy, pudrowej lawendy i miękkiej wanilii. Jest elegancki, ale nowoczesny. W założeniu miał opowiadać historię kobiety, która jest namiętna, ale nie jest kokietką, otoczenie trzyma na dystans. Stąd w tym zmysłowym zapachu pojawiają się i męskie akordy.

Jego śmiałość ma podkreślać kampania reklamowa, w której Dua Lipa występuje w czarnym smokingu. To oczywisty cytat do pierwszego damskiego smokingu, który Yves Saint Laurent stworzył w 1966 roku. Ten smoking łączył w sobie wygodę, szyk i seksapil. Podkreślał nie tylko kobiecy wdzięk, ale przede wszystkim kobiecą pewność siebie. I tak właśnie został pomyślany zapach „Libre”.

„Libre” otwiera się świeżo owocami czarnej porzeczki i mandarynki. Jednak sercem kompozycji są białe kwiaty jaśminu i pomarańczy, które razem wręcz hipnotyzują. Potem wkracza pudrowa lawenda, a na koniec ciepła wanilia i drewno cedrowe. To ciepło zostaje przełamane mineralną ambrą i piżmem, sprawiając, że zapach do samego końca zaskakuje. 

To ulubiony zapach Dui Lipy.

ZOBACZ TEŻ: Perfumy a woda toaletowa - jaka jest różnica?

Źródła:

https://www.thecut.com/2013/03/sex-therapist-breaks-down-the-power-of-scent.html

W tekście zostały wykorzystane informacje z: Lizzie Ostorm, Perfumy. Stulecie zapachów, przeł. E. Świerczyńska, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2017

REKLAMA