Makijaż kontra pandemia, czyli jak pogodzić pracę zdalną z życiem prywatnym

Chcesz zachować balans między pracą zdalną a życiem prywatnym? Makijaż przyjdzie Ci z pomocą.

makijaż maska fot. Shutterstock.com

Niezliczone ilości wypieków, generalne porządki i totalny brak makijażu – to trzy hasła, którymi mogę podsumować wiosenny lockdown. Teraz, gdy zamknięcie w domach po raz drugi wydaje się być nieuniknione, mam zamiar wykorzystać swoje doświadczenia i przejść przez ten czas z dobrym humorem i motywacją do działania. Znów będziemy piec i sprzątać, ale tym razem w makijażu.

REKLAMA

Jeśli miałabym określić, jaka relacja łączy mnie z makijażem, odpowiedziałabym: „To skomplikowane”. Z jednej strony, jak na redaktorkę tworzącą treści o tematyce beauty przystało, istotną część swojego wolnego czasu poświęcam kwestiom związanym z kosmetykami. Zdarza mi się spędzić godzinę lub dwie, siedząc przy toaletce, słuchając podcastu, popijając herbatę i wymalowując na twarzy mniej lub bardziej szalone makijaże. To zajęcie niezwykle mnie odpręża, pozwala wyżyć się artystycznie i zapomnieć o trudach dnia codziennego. To mój czas w ciągu dnia, który niezwykle cenię i którego potrzebuję. Jednocześnie makijaż traktuję również jako sposób na podniesienie pewności siebie. Dlatego zawsze, gdy wychodzę z domu, czuję potrzebę nałożenia choćby najbardziej minimalistycznej wersji make-upu. Tak przynajmniej wyglądało to do marca. Lockdown wywrócił całą moją relację z makijażem do góry nogami. I, jak się okazuje, nie tylko moją.

Badanie przeprowadzone przez sieć brytyjskich drogerii Boots wykazało, że aż 82% kobiet w trakcie lockdownu nosiło mniej makijażu lub zrezygnowało z niego całkowicie. Gdy siedziałam zamknięta w czterech ścianach, żyjąc od posiłku do posiłku, w międzyczasie pisząc nowy tekst, wyprowadzając psa i ścierając kurze, zdałam sobie sprawę z tego, że dniami, w których czułam się lepiej, były te rozpoczęte od wcześniejszej pobudki i rutynowych czynności, jak właśnie wykonanie prostego make-upu. Zadałam sobie pytanie: czy coś tak prostego i błahego, jak makijaż, może w pewnym sensie pomóc zmierzyć się z sytuacją, która zapanowała na świecie?

Dla siebie, nie dla innych

Zanim to całe szaleństwo związane z pandemią się zaczęło, makijaż stanowił stały element mojej porannej rutyny. Najpierw szybka kawa, a następnie stały zestaw: podkład na całą twarz, korektor pod oczy, rozświetlacz na kości jarzmowe, bronzer pod i błyszczący cień na powieki, prosty makijaż brwi i kropka nad i, czyli błyszczyk na usta. Wychodząc poza ramy swojej własnej kosmetyczki, zawsze starałam się walczyć z przekonaniem, że dbanie o swój wygląd jest wyłącznie pewną formą narcyzmu oraz sposobem na przypodobanie się mężczyznom. Zawsze głęboko wierzyłam w to, że makijaż jest dla mnie. Że nakładam go, żeby czuć się lepiej, a nie po to, żeby komuś się przypodobać. Dopiero lockdown zmusił mnie do stawienia czoła tej feministycznej teorii. Bo skoro nie nosiłam makijażu dla innych, to dlaczego tak szybko i łatwo z niego zrezygnowałam? Gdy moje życie zaczęło toczyć się nowym, wolniejszym tempem, cieszyłam się z dodatkowego czasu, który zyskałam dzięki temu, że z rana nie musiałam się malować. Sumiennie nakładałam za to kosmetyki do pielęgnacji. I czułam się z tym dobrze. Moja skóra dostała urlop od podkładów i innych obciążających ją kosmetyków. Ja z kolei dostałam urlop od złudnej potrzeby, którą sama kreowałam w swojej głowie przez całe dorosłe życie.

ZOBACZ TEŻ: Pielęgnacja paznokci w trakcie pandemii

REKLAMA

REKLAMA

Makijaż a tożsamość

Ta zmiana mnie zaintrygowała i skłoniła do przemyśleń. Pogrzebałam w internecie i dokopałam się do badań dotyczących relacji, jakie łączą nas z zawartością naszych kosmetyczek. Ich wyniki są równie interesujące, co sprzeczne. Niektóre z nich powiązały nakładanie makijażu ze zwiększonym odczuwaniem lęków oraz podwyższonym poczuciem samoświadomości. Inne badania sugerują, że makijaż może pozytywnie wpływać na sposób myślenia. Naukowcy z Harvard Medical School oraz z włoskiego Uniwersytetu „Gabriele d’Annunzio” przeprowadzili badanie na studentkach i odkryli, że noszenie makijażu poprawia ich nastrój bardziej niż słuchanie wesołej muzyki, co z kolei zwiększa ich produktywność. Myślę, że tak skrajne podejścia wynikają z odmiennych motywacji, dla których decydujemy się nosić makijaż. Malowanie się, aby nadrobić braki w poczuciu własnej wartości, może mieć skutek odwrotny do zamierzonego. Zdrowszym podejściem jest nakładanie makijażu, aby zamanifestować swoją pewność siebie.

„To oczywiste, że kobiety nakładają makijaż, aby zaprezentować światu najlepszą wersję siebie, zwłaszcza w pracy i podczas spotkań towarzyskich – mówi psycholog Honey Langcaster-James. – Dlatego też w weekendy tak wiele z nich z makijażu rezygnuje. Nie czują wtedy presji ani potrzeby, żeby się pokazać”. To właśnie z tego powodu w czasie lockdownu odłożyłyśmy kosmetyczki do szuflad. „Odpoczynek od codziennego makijażu może być przyjemny. Jednak całkowita i długotrwała rezygnacja z takich codziennych zwyczajów całkowicie zaciera różnice między Twoim »prywatnym ja« ‚»towarzyskim ja« i »zawodowym ja«, utrudniając rozróżnienie tych tożsamości” – wyjaśnia psycholog.

To bardzo trafne spostrzeżenie, które do tej pory mi umykało. Poświęciłam tej myśli dłuższą chwilę i zauważyłam, że ta prawidłowość znajduje również odzwierciedlenie w moim życiu. Do pracy zawsze malowałam się subtelnie – tak aby podkreślić urodę, wyglądać bardziej wyraziście, ale nie przerysowanie. Na wieczorne wyjścia wykonywałam makijaż intensywny, rzucający się w oczy. Z kolei brak makijażu oznaczał czas na relaks. To absolutnie oczywiste – w końcu nikt nie wykonuje mocnego smoky do biura, a na miasto nie wychodzi świeżo po demakijażu. Dotarło do mnie, że za każdą z moich „osobowości”, ról społecznych i nastrojów stoi inny rodzaj makijażu. I w każdym z nich czuję się inaczej. Oznaczało to, że bez powtarzalnego rytuału bardzo szybko doszło w moim życiu do zachwiania równowagi między pracą a życiem prywatnym. I jest to skutek, którego się nie spodziewałam.

Usta, usta

Nadal doceniam uroki pracy zdalnej – śpię prawie godzinę dłużej, cały dzień spędzam w wygodnych legginsach lub dresach, a obiad zawsze czeka na mnie w lodówce. Staram się jednak rozgraniczyć czas na pracę od czasu na relaks. Wprowadziłam do codziennej rutyny kilka zmian, które pozwalają mi podzielić dzień na konkretne partie. Wśród nich znalazł się również czas na makijaż.

W myśl zasady „keep it simple” nie szaleję z pełnym make-upem. Często sięgam po szminkę w zdecydowanym kolorze. Według psycholożki, dr Vivian Diller, kolor w makijażu jest kluczem do poprawy humoru. „Już w czasach prehistorycznych kolorów używano jako narzędzi do autoekspresji. Wczesne malarstwo jaskiniowe obfitowało w kolory, które dziś kojarzymy ze stanami emocjonalnymi” – mówi Diller.

W 2019 roku uniwersytety w Auckland, Lozannie i Moguncji przeprowadziły wspólne badanie, które wykazało, że kolory budzą pewne emocje. Osobom biorącym udział w badaniu czerwień często kojarzyła się z miłością i złością, róż z miłością, szarość z rozczarowaniem lub smutkiem, a pomarańczowy z radością lub przyjemnością. Przekładając na nasze realia: sięgnięcie po kolorową szminkę o poranku może podnieść na duchu oraz dać siłę do działania i namiastkę normalności.

„Kształtowanie nawyków, takich jak rutyna pielęgnacyjna, pomaga zaznaczyć początek dnia, sygnalizując jednocześnie, że warto znaleźć chwilę dla siebie” – dodaje dr Sophie Edwards, psycholog zdrowia z National Health Service. W badaniach z dziedziny psychiatrii wykazano, że terapia rytmów społecznych, czyli nawykowe codzienne zachowania, takie jak budzenie się o tej samej porze każdego dnia i przyjmowanie regularnych posiłków, są skuteczne w radzeniu sobie z gorszym samopoczuciem. To szczególnie ważne w sytuacji, w której miejsce pracy i dom znajdują się pod jednym dachem.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej lekcji i jak możemy przygotować się do drugiego lockdownu? Nie rezygnujcie ze swoich zwyczajów sprzed pandemii i nie trywializujcie ich. To właśnie takie z pozoru błahe czynności, jak wykonanie makijażu, pomogą Wam przetrwać ten trudny czas we względnym spokoju i poczuciu normalności.

SPRAWDŹ: Trenerki w czasie pandemii

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA